Ordynariat Polowy

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
29 listopada 2018
Kazanie Biskupa Polowego WP Józefa Guzdka wygłoszone podczas uroczystości 100-lecia Wojskowej Służby Zdrowia w katedrze polowej
Na polu walki najważniejszy jest żołnierz dobrze wyszkolony i uzbrojony. Jednak z okazji setnej rocznicy powołania Wojskowej Służby Zdrowia warto przypomnieć, że jego nieodłącznymi towarzyszami są lekarz i kapelan. Ten pierwszy pomaga zachować funkcje życiowe i leczy zranione ciało, a ten drugi podnosi na duchu, wlewa nadzieję i motywuje do męstwa - powiedział Biskup Polowy.


Setna rocznica odzyskania niepodległości nastraja do refleksji i modlitwy. Niemal codziennie w mediach pojawiają się informacje o kolejnych wydarzeniach związanych z tym jubileuszem. W wielu świątyniach odprawiane są Msze św. dziękczynne za cud zmartwychwstania naszej Ojczyzny po 123 latach niewoli. Nawiedzamy cmentarze wojenne, aby na mogiłach poległych żołnierzy złożyć kwiaty i zapalić znicze. Organizowane są spotkania z kombatantami, którzy wspominają swój udział w walce o wolność i poszanowanie podstawowych praw człowieka w wielu rejonach świata, opowiadają o heroicznych czynach towarzyszy broni i ich dowódców, o wykorzystywanym sprzęcie bojowym…

Zdumiewa jednak niemal całkowite zapomnienie o tych, którzy zamiast karabinów trzymali w swoich dłoniach nosze do transportu rannych z pola walki. W wojskowych plecakach nie mieli granatów, ale opatrunki, bandaże i narzędzia chirurgiczne. Byli wśród nich mężczyźni i kobiety, lekarze, pielęgniarki, sanitariusze i sanitariuszki, podczas wojny wspomagani przez kapelanów. To oni podczas konfliktów zbrojnych z narażeniem własnego życia spieszyli z pomocą rannym i poszkodowanym żołnierzom. Wielu z nich poszło w ślady dobrego Samarytanina, który nie przeszedł obojętnie, nie minął poszkodowanego, ale udzielił mu pierwszej pomocy.  

Drodzy przedstawiciele Wojskowej Służby Zdrowia,
Siostry i Bracia.
Na polu walki najważniejszy jest żołnierz dobrze wyszkolony i uzbrojony. Jednak z okazji setnej rocznicy powołania Wojskowej Służby Zdrowia warto przypomnieć, że jego nieodłącznymi towarzyszami są lekarz i kapelan. Ten pierwszy pomaga zachować funkcje życiowe i leczy zranione ciało, a ten drugi podnosi na duchu, wlewa nadzieję i motywuje do męstwa. Zdarza się, że pomaga w przejściu na wieczną wartę.

Świadczą o tym fakty. Wspomnę tylko, że w czasie powstania warszawskiego ponad 1000 lekarzy i około 12 tys. pielęgniarek i sanitariuszy, z narażeniem własnego zdrowia i życia spieszyło z pomocą rannym i poszkodowanym. Towarzyszyło im w tej samarytańskiej posłudze ponad 150 kapelanów, z których ponad 40 straciło życie.

W czasie 63 powstańczych dni służby sanitarne udzieliły pomocy kilkudziesięciu tysiącom rannych oraz uratowały od śmierci lub ciężkiego kalectwa około 25 tys. ludzi, zarówno spośród powstańców, jak i ludności cywilnej. W powstańczych szpitalach hospitalizowano ponad 10 tys. osób, a kilkunastu tysiącom udzielono doraźnej pomocy medycznej. Lekarze pozostali wierni wojskowej przysiędze płacąc niejednokrotnie najwyższą cenę. Ratując zdrowie i życie rannych żołnierzy na polu walki oraz w szpitalach polowych swoje życie oddało ok. 200 lekarzy oraz ponad 1000 pielęgniarek i sanitariuszek.

W tym kontekście warto podkreślić mądrość przywódców powstania warszawskiego, którzy planując walkę zbrojną z okupantem, przygotowali zastępy lekarzy i pielęgniarek do pomocy rannym i poszkodowanym. Zapewne wzięli sobie do serca przestrogę przypisywaną Homerowi: „Jeśli sposobisz się do wojny, szykuj medyków”. Ten sam autor miał także powiedzieć, że „jeden doświadczony lekarz wart jest stu wojowników”.

Siostry i Bracia.
Po 11 listopada 1918 roku Polacy podejmowali wiele decyzji i działań, aby dobrze zagospodarować przestrzeń odzyskanej wolności. Nadal toczyły się walki o poszerzenie granic naszej Ojczyzny. Dlatego niemal natychmiast, bo już w grudniu 1918 roku powołano Wojskową Radę Sanitarną (później przekształconą w Wojskowy Instytut Sanitarny), odpowiedzialną za kształcenie i doskonalenie kadr medycznych. Niezwykle istotne było zalecenie marszałka Józefa Piłsudskiego, który stwierdził, że „lekarz wojskowy musi być oficerem”. Ten wielki strateg doskonale rozumiał, że w społeczności zhierarchizowanej liczą się nie tylko kompetencje i wykształcenie, ale także identyfikacja z żołnierzami przez przynależność do korpusu oficerskiego i posiadany stopień wojskowy.

W setną rocznicę powołania Wojskowej Służby Zdrowia stajemy przy ołtarzu, aby wspomnieć wielkie rzesze lekarzy wojskowych i ratowników pola walki, sanitariuszek i sanitariuszy, którzy polegli lub zmarli na skutek odniesionych ran niosąc pomoc walczącym żołnierzom. Dziękujemy Bogu za wszystkich, którzy w czasie pokoju troszczyli się o rozwój szkolnictwa, medycyny i wojskowych placówek zdrowia. Jesteśmy zobowiązani do modlitwy za tych, którzy dziś z pasją i pełnym poświęceniem troszczą się o zdrowie polskich żołnierzy zarówno w kraju, jak i podczas misji zagranicznych.

Siostry i Bracia.
Nie czas dziś na analizę kondycji Wojskowej Służby Zdrowia ani też na roztrząsanie błędów z przeszłości. To nie jest także miejsce ani też odpowiedni czas na wytyczanie kierunków rozwoju wojskowej opieki medycznej. Nade wszystko jednak warto powrócić do postulatu Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, który przed stu laty powiedział, że „lekarz wojskowy musi być oficerem”. W tych kilku krótkich słowach zostało wyrażone przesłanie, że lekarz wojskowy nie może być dobrze wyszkolonym najemnikiem. W szeregach armii polskiej potrzebni są najwyższej klasy medycy i sanitariusze pola walki, którzy z tą armią w pełni się identyfikują – na dobre i na złe, na czas pokoju i wojny. Żołnierz musi mieć pewność, że posłany w bój, jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie mógł liczyć na pomoc lekarza i opiekę medyczną.

Dlatego, myśląc o zabezpieczeniu medycznym armii, potrzebna jest nie tylko odpowiednia sieć szpitali i wojskowych przychodni, ale także odpowiednio przygotowana służba zdrowia. Studenci w czasie sześcioletnich studiów medycznych powinni zdobyć gruntowną wiedzę i nieustannie ją doskonalić. Tego się oczekuje także od pielęgniarek, ratowników medycznych i sanitariuszy. Ponadto, wszyscy oni powinni zadbać o kształtowanie charakterów i postaw moralnych, aby zawsze byli gotowi nieść pomoc w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia żołnierzy.

Drodzy przedstawiciele Wojskowej Służby Zdrowia,
Siostry i Bracia.
Ppłk dr Henryk Lenk ps. „Bakcyl”, odpowiedzialny za powstańczą służbę zdrowia podczas powstania warszawskiego, w ostatnim rozkazie z 3 września 1944 r. napisał znamienne słowa: „Niech ofiara krwi złożona przez lekarzy i personel sanitarny oraz śmierć naszych licznych kolegów pozostanie na zawsze drogowskazem dla naszej pracy”.

W czasie najwyższej próby, wojskowa służba zdrowia zdała egzamin. Wasi poprzednicy wytyczyli wam drogę postępowania wobec chorych i rannych żołnierzy. Zostawili także wiele wymownych świadectw i przykładów, jak służyć zdrowiu i życiu żołnierza.

Oby nie zabrakło młodych, zdolnych Polek i Polaków, którzy zasilą szeregi Wojskowej Służby Zdrowia. Oby Wszystkim odpowiedzialnym za jej organizację towarzyszyły mądrość i odpowiedzialność. Tylko dalekosiężne, strategiczne plany i ich konsekwentna realizacjamogą sprawić, ze żołnierz w koszarach i na poligonie, podczas misji zagranicznych i na polu walki zawsze będzie mógł liczyć na pomoc medyczną.

Niech Wam Bóg błogosławi!

bp Józef Guzdek
Biskup Polowy Wojska Polskiego

generuj pdf
Kontakt

Ordynariat Polowy
Tokarzewskiego-Karaszewicza 4
00-911 Warszawa
tel. 261873193
fax. 261879118

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.