Ordynariat Polowy

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
24 października 2020
Pamiętny dzień 18 sierpnia 1944 roku. Wspomnienie ks. inf. Mieczysława Józefczyka o spotkaniu z ks. Stefanem Wyszyńskim, kapelanem powstania warszawskiego
Relacja ks. inf. Mieczysława Józefczyka, żołnierza AK nt. spotkania z ks. Stefanem Wyszyńskim podczas powstania warszawskiego

Warszawa po prawie trzech tygodniach walki potrzebowała pomocy. Brak było nie tyle żołnierzy, ile broni i amunicji. Jednym z zadań naszych oddziałów Puszczy Kampinoskiej było okazywanie pomocy walczącej Warszawie.

W dniu 18 sierpnia, obładowani ponad dwudziestokilogramowym ładunkiem wyruszyliśmy wczesnym popołudniem w kierunku Lasek. Trudna piaszczysta droga i niezwyczajny ciężar dawały się mocno we znaki. Z radością weszliśmy na teren Zakładu, gdzie oczekiwał major Józef Krzyczkowski, dowódca tamtejszego obszaru. Powitanie, jakie nam przygotował nie skończyło się na słowach. Każdy z nas otrzymał trzydniowa porcję żywnościową w postaci chleba, kiełbasy i cukru.

Gdyśmy się tak posilali i odpoczywali zjawił się przed nami godnej postaci kapłan. Był nim ksiądz Stefan Wyszyński, wówczas ukrywający się przed Niemcami profesor Włocławka, który rzucił w naszym kierunku pytanie: „Chłopcy, może któryś z was zechce się wyspowiadać?” Nie czekając na odpowiedź usiadł na krawędzi ściętego drzewa. Tego mi było najbardziej potrzeba. Nie zdążyłem wyspowiadać się przed wyruszeniem do Puszczy. Droga do Warszawy to była pewna śmierć. Oto nadarzyła się okazja do rozliczenia się z młodym życiem.

Wyruszyliśmy w dalsza drogę. Nagle kolumnę naszą przeszyło światło z niemieckiego reflektora. Pierwsza część kolumny pomaszerowała dalej, my natomiast zostaliśmy odcięci. Wkrótce reflektory zostały zwrócone na resztki naszej kolumny, gdzie i ja się znajdowałem. W świetle reflektorów zauważyłem, że znajdujemy się na ulicy Włościańskiej. Po chwili usłyszałem wołanie:

Odwrót, odwrót. Nie poruszył się jednak nikt z leżących koło mnie kolegów. Zrozumiałem, że nie żyją. Niemcy jednakże nie opuszczali swoich stanowisk, co pozwoliło nam na ponowne skupienie. Nikt nie znał jednakże dalszej drogi. W tej sytuacji kilku pozostałych z nami oficerów zdecydowało o powrocie. Wkrótce natknęliśmy się  na placówkę wojska węgierskiego. Ich oficerowie, po zorientowaniu się, że nie mają do czynienia z komunistami, pozwolili nam na kontynuowanie naszej wędrówki. Ledwie żywi wróciliśmy do Wierszy.

Nasi koledzy, którzy dotarli wówczas do Warszawy, prawie wszyscy zginęli w ataku na Dworzec Gdański.

ks. Infułat Mieczysław Józefczyk
Żołnierz AK z oddziału „Skowronka” z Sochaczewa
Zgrupowania AK „Kampinos”

Wspomnienie zostało umieszczone w jednodniowce z 2019 r. Rady Pamięci Niepodległej Rzeczpospolitej Kampinoskiej

foto: domena publiczna

generuj pdf
go-up
Kontakt

Ordynariat Polowy
Tokarzewskiego-Karaszewicza 4
00-911 Warszawa
tel. 261873193
fax. 261879737

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.