Ordynariat Polowy

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
17 sierpnia 2020
Artykuły o śmierci i pogrzebie ks. mjr. Ignacego Skorupki w "Kurierze Warszawskim" z 17 i 18 sierpnia 1920 r.
W setną rocznicę pogrzebu ks. mjr. Ignacego Skorupki przypominamy artykuły zamieszczone w „Kurierze Warszawskim” 17 i 18 sierpnia 1920 r

Pogrzeb bohaterów.

Zasypane kwieciem trumny, proste trumny ze zwłokami bohaterów, zalane łzami twarze, nacechowane głębokim żalem, tłumy niezliczone na chodnikach i jezdni… Cichy szloch kobiecy miesza się ze śpiewem żałobnym i melodją mazurka Dąbrowskiego, który gra orkiestra wojskowa. Mnóstwo duchowieństwa z ks. biskupem Gallem na czele, władze wojskowe z jen. Hallerem, władze cywilne, komendantura miasta, delegacje obcych wyznań, między innemi delegacja rabinów i gminy starozakonnych, delegacje żołnierskie, weteranów 1863 r., stowarzyszeń i związków.
Kościół garnizonowy przy ul. Długiej zapełniony po brzegi… Nad trumnami bohaterów przemawia natchniony mówca ks. kan. Antoni Szlagowski, kreśląc pokrótce ich czyny i zasługi. Iniona tych bohaterów, wyryte w sercach naszych, imiona tych pierwszych ofiar walki, pierwszych obrońców Warszawy: ks. Ignacy Skorupka, kapelan 236 p. p., kapitan Ryszard Downar-Zapolski, podchorąży Lachowicz… Wszyscy trzej młodzi, żaden z nich nie dobiegł nawet lat 30, legli na polu chwały, idąc w pierwszych szeregach, po Osowcem, pod Radzyminem.
O godzinie 11-tej i pół wyszedł przed kościół jen. Józef Haller. Głosem mocnym, acz nacechowanym wzruszeniem mówił o zasługach tych, których trumny czekają właśnie pogrzebu…. Odczytuje rozkaz naczelnego wodza, który ś. p. ks. Skorupkę i ś. p. kapitana Zapolskiego obdarzył krzyżem Virtuti Militari 5-tej klasy. I w dosadnych, silnych słowach wskazuje przykład i wzór bohaterstwa, które znalazło swój wyraz w śmierci za ojczyznę, wzywając Warszawę, aby porzuciła bezmyślność i sobkostwo i stanęła murem obok żołnierza, zasłaniającego piersią własną kraj i stolicę.
O godzinie 12-tej i pół kondukt rusza ul. Miodową, placem Teatralnym na Powązki, gdzie nad otwartą mogiłą pożegnają bohaterów mówcy: ks. Żelazowski, kolega ś. p. ks. Skorupki i prezes rady miejskiej p. Ignacy Baliński.

Informację opublikował „Kurier Warszawski”, R. 100 (1920), Nr 227,  z dnia 17 sierpnia 1920, s. 4.
Tekst spisał, z zachowaniem ówczesnej pisowni, zjk.

Pogrzeb bohaterów.

Nie mógł wczoraj nikt, w kim żywe, polskie bije serce pozostać obojętnym w mieście naszem, na widok szeregu trumien pierwszych bohaterów, którzy piersią własną osłonili stolicę od najścia wroga i polegli.
Niema chyba w piersiach ludzkich dość objawów wdzięczności, aby bezmiar tego poświecenia uczcić w całym jego majestacie.
Sięgnijcie myślą kilka dni wstecz. Dochodziło już do nas armat granie. Trwożliwi uciekali. Inni – kryli swe dobro. Bo drżał każdy na myśl, że może już za chwilę, runie nawałnica dziczy z pod Radzymina na Pragę, a z niej do Warszawy.
Lecz zerwał się hufiec orłów nieustraszonych.
Te fragmenty nie dość jeszcze powiązane, co do nas z pola blizkich walk dochodzą, zbyt są świeże, aby zmęczona nasza wrażliwość mogła ocenić ich wielkość.
Niemal tuż za Warszawą na polach Osowa pod Rembertowem parł wróg cała siłą.
Wysłano tu 236 pułk piechoty ochotników wojsk polskich.
Szedł w pierwszym szeregu dowódca bataljonu ochotników, Stanisław Materewicz, kapelan, ks. Ignacy Jan Skorupka, Karol Zygmunt Płoszko, 16-letni młodzian, porucznik Szybowski obok żony swej sanitarjuszki, Heleny ze Szczygielskich.
Na znak dowódcy poszli wszyscy w ogień. Kapelan-ochotnik, ks. Ignacy Skorupka z krzyżem w ręku, chcąc zagrzać ochotników z pieśnią na ustach „Serdeczna Matko”, ruszył ku linji wroga.
Zasypały pierwsze linie gęste strzały z karabinów maszynowych.
Polegli wszyscy wymienieni wyżej – prócz por. Szybowskiego, który ciężko ranny przebywa w szpitalu Ujazdowskim.
I wczoraj oddawaliśmy honory pierwszym bohaterom poległym na polach pod Rembertowem i Radzyminem.
O pogrzebach bohaterów z kościoła garnizonowego przy ul. Długiej pisaliśmy wczoraj.
O g. 4 po poł. wyruszył drugi orszak żałobny z kaplicy szpitala Ujazdowskiego.
Na dwu wozach 4 proste, biało malowane, spoczęły trumny. Tych, co przed 3 ledwie dniami z radością szli w bój o stolicę.
Przed wozami kroczyły delegacje żołnierzy i żołnierek z legji kobiecej z wieńcami, między innemi od oficerów i żołnierzy 236 p. p. Za wozami chyba in pleno postępowali weterani 1863 roku. Poległy bowiem por. S. Matarewicz był dowódcą bataljonu zaszczytnego imienia weteranów 1863 roku. Trumny spowite były w stosy kwiecia.
Na drodze pochodu żałobnego chodniki wypełniała tłumnie publiczność.
Z wielu piersi głośny płacz się zrywał. Starsze kobiety z chodników i balkonów z krzyżem w dłoniach dawały ostatnie błogosławieństwo bohaterom na drogę do wieczności.
Orkiestra wojskowa żegnała marszami żałobnymi poległych kolegów przez cała długą drogę pochodu.
Widok to był prawdziwie przejmujący. Drgało coś w pieśniach gorąco, silnie. I olbrzymiało pragnienie odwetu za najazd naszej ziemi spokojnej, co w męce wolność własną musi wykuwać.
Nad grobem na Powązkach padły salwy honorowe w gęstwę liści, co cieniem swym przykryły ziemię cmentarną. Orszak żołnierski długo szeptał modlitwy za tych, co krew swą ojczyźnie oddali.

Informację opublikował „Kurier Warszawski”, R. 100 (1920), Nr 228, z dnia 18 sierpnia 1920, s. 4.
Tekst spisał, z zachowaniem ówczesnej pisowni, zjk.

generuj pdf
go-up
Kontakt

Ordynariat Polowy
Tokarzewskiego-Karaszewicza 4
00-911 Warszawa
tel. 261873193
fax. 261879737

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.