Ordynariat Polowy

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
20 sierpnia 2017
Kazanie ks. dr. Jana Dohnalika, wygłoszone podczas Mszy św. za śp. Joannę i Olgę, harcerki, które zginęły podczas nawałnicy na obozie w Suszku (dokumentacja)

Drodzy Bracia i Siostry!

Namiot – to znak harcerskiego stylu życia. Każdy harcerz umie rozbić namiot, cieszy go życie w czasie wędrówki, biwaku i na obozie. Chociaż nie ma w nim wygód,  harcerz czuje się tam bezpiecznie, otaczają go osoby z zastępu, które są dla niego jak rodzina. Namiot jest też zazwyczaj wystarczającą osłoną przed deszczem, zimnem i wiatrem… My jednak gromadzimy się dzisiaj, aby modlić się za tych, których podczas ostatniej straszliwej nawałnicy namioty nie osłoniły wystarczająco, którzy – mimo czujności instruktorów i niezwykle sprawnej ewakuacji – w zniszczonym przez żywioł obozie zostawili swoje zdrowie, a nawet życie…

Stajemy dziś przed Bogiem, który w czasie dziejów zbawienia pokazał, że namioty są Mu bardzo bliskie. Objawiał się przed namiotami ludu koczowników Starego Przymierza, rozmawiał z Mojżeszem w namiocie spotkania, zgodził się, aby Jego arka przebywała pod namiotem, ustanowił święto Namiotów… Wreszcie sam rozbił Namiot pośród nas – kiedy stał się Człowiekiem, jak uczy nas Ewangelia św. Jana (por. J 1,14). Dzieli z nami wszystkie bóle, trudności i cierpienia naszej ziemskiej wędrówki. Także dziś stawia między nami wyjątkowy namiot swojej obecności i swojej opieki. Jeżeli nasze ręce, po tragicznych przeżyciach poprzedniego weekendu – są jeszcze za słabe, żebyśmy sami umieli rozbić nasze namioty – wejdźmy do Jego świątyni, do Jego namiotu i poczujmy się w nim rzeczywiście bezpieczni. W swoim namiocie Pan uczy nas dziś dwóch fundamentalnych postaw: modlitwy i braterstwa.

Jesteśmy dziś tutaj w katedrze polowej, jak w Namiocie Spotkania, wobec Bożej obecności. Tabernakulum, w którym Pan jest prawdziwie obecny, oznacza po łacinie właśnie namiot. Jezus chce się spotkać z nami na modlitwie. Być może po tym, co się stało,  wydaje się nam, że nie umiemy się modlić. Możemy czuć się niezrozumiani przez samego Pana, jak kobieta z dzisiejszej Ewangelii.  Nie znajdujemy właściwych słów, nasze serca ściska smutek, gniew, żal… Warto posłuchać mistrza modlitwy, papieża Franciszka, który tak mówił:

„Dlaczego dzieci cierpią? Nie ma na to odpowiedzi. Również to jest tajemnicą. Zwracam się po prostu do Boga i pytam: «Ale dlaczego?». A patrząc na krzyż: «Dlaczego wisi na nim Twój Syn? Dlaczego?». Jest to tajemnica Krzyża. […] Nie bójcie się pytać, a nawet czynić Panu wyrzutów. «Dlaczego?». Być może nie otrzymacie żadnej odpowiedzi, jednak Jego ojcow­skie spojrzenie da wam siłę do wytrwania… Nie bójcie się pytać Boga z wyrzutem: «Dlaczego?», abyście mieli zawsze serca otwar­te na przyjęcie Jego ojcowskiego spojrzenia. Jedyną odpowiedzią, jaką mógłby On wam dać, to: «Mój Syn również cierpiał». Oto jest odpowiedź. Najważniejsze jest owo spojrzenie. I w tym jest źródło waszej siły: w pełnym miłości spojrzeniu Ojca”.

Stoimy tutaj, w tym katedralnym Namiocie Spotkania, w pełnym miłości spojrzeniu Ojca. Choć nadal nie potrafimy zrozumieć tego, co się wydarzyło, wytrwale polecamy śp. Joasię i śp. Olgę Jego ojcowskim dłoniom. Patrzymy na Krzyż Chrystusa i niezmordowanie powierzamy tych wszystkich, którzy po tragedii w Suszku niosą krzyż żałoby, smutku, choroby, niepełnosprawności. Jedna z inicjatorek tej dzisiejszej modlitwy napisała do mnie: „Proszę Księdza, ta Msza Święta, to jedyna praktyczna rzecz, którą możemy teraz zrobić”. Obyśmy zrozumieli, że w obliczu śmierci i wielkiego cierpienia modlitwa jest właśnie najbardziej konkretną i praktyczną odpowiedzią chrześcijan. Zdania usłyszane w dzisiejszej Ewangelii: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida”, „Panie, dopomóż mi” – to najbardziej praktyczne słowa, jakie można sobie w takiej chwili wyobrazić… Wypowiadajmy je wytrwale, abyśmy w ciszy serca usłyszeli tę niezwykłą odpowiedź Jezusa, skierowaną do cierpiącego człowieka: „wielka jest twoja wiara, niech ci się stanie, jak pragniesz”.   

Namiot Pana, to także namiot braterstwa i przyjaźni. To braterstwo ujawniało się już w pierwszych godzinach po katastrofalnej nawałnicy, kiedy mieszkańcy Lotynia, pozostawiając swoje zniszczone domy, poszli na pomoc „swoim” – jak mówili – harcerzom. Oni pomagali też w pierwszej nocnej akcji ratowniczej. Chwilę później zostało to odwzajemnione, kiedy harcerze, już na drugi dzień po katastrofie zaczęli pomagać mieszkańcom. Ta pomoc w oczyszczaniu i porządkowaniu dróg, gospodarstw i cmentarzy jest bardzo konkretna i trwa do dzisiaj. Harcerska akcja „agregat dla Lotynia” rozpoczęła się już w parę dni po tragicznej nawałnicy. Również my dzisiaj będziemy mieli okazję w sposób konkretny pomóc mieszkańcom zniszczonych wsi – na ten cel będzie przeznaczona taca zbierana w czasie dzisiejszej Eucharystii.

 Jest jeszcze inny, harcerski wymiar braterstwa. Prawo harcerskie mówi: „Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza”. Takich znaków harcerskiej przyjaźni było bardzo wiele – od wspólnych odwiedzin miejsca tragedii po wspólne organizowanie liturgii tej Mszy Świętej. Byłem świadkiem pięknej rozmowy, gdy druhowie z ZHR dziękowali księdzu związanemu z inną formacją za harcerskie braterstwo, a ten odparł: „Jeśli nie w takich sytuacjach, to kiedy będzie czas na to braterstwo?”.  Nasza obecność tutaj jest znakiem, że postrzegamy  zmarłe harcerki – Joasię i Olgę – jako osoby bardzo nam bliskie, niezależnie od organizacji, z jakiej pochodzimy.  Dzisiejsze pierwsze czytanie mówi, że „dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów”. Dostrzeżmy, że ten Boży namiot, jaki dziś Pan dla nas zbudował, jest otwarty dla wszystkich naszych braci i sióstr z każdej organizacji harcerskiej. Życzę nam wszystkim tutaj zgromadzonym harcerzom i skautom różnych formacji, żeby to dzisiejsze braterstwo trwało i rodziło piękne owoce.

Słyszeliśmy w drugim czytaniu, że „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”. Bóg, który w swojej opatrzności sprawił, że harcerstwo i skauting są tak głęboko zakorzenione w Ewangelii, nie zwija swojego namiotu i nie wycofuje swojego błogosławieństwa. Harcerska metoda wychowawcza pozostaje wyjątkową propozycją dla dzisiejszego młodego człowieka, tak bardzo samotnego w wirtualnym świecie. Trzeba wyciągnąć wnioski, ale nie wolno ustać w tej wyjątkowej przygodzie towarzyszenia dzieciom i młodzieży na drogach pracy nad sobą, służby i braterstwa. Nie zniechęcajmy się i nie załamujmy rąk, bo nie przestajemy potrzebować ludzi, na których można polegać jak na Zawiszy, rycerskich, karnych, trzeźwych i czystych. Takich ludzi można i trzeba wychowywać pod namiotami – obozy harcerskie, bezpieczne i pogodne, są nadal naszemu społeczeństwu bardzo potrzebne.  

Harcerze w Suszku przeżyli wielką próbę, o której przejmująco wyśpiewał niedawno jeden z ich druhów: „W powietrzu nie latały ptaki tylko drzewa/ oślepiały błyski, ale nikt nie robił zdjęcia/ nawet najtwardsza kość była tam krucha/ daj, Boże, żeby każdy z nas zawsze czuwał”. Jednak autor tego przejmującego utworu dodaje: „dzięki Ci, Boże, że ich tam ratowałeś…”.  Wierzymy, że On nadal chce nas ratować, nieustannie nam towarzyszy i pośród harcerskiego życia stale na nowo rozbija namiot swojej obecności. Mamy mocną nadzieję, że po drugiej stronie życia, jest przygotowane wieczne mieszkanie, które nie zawali się pod żadną wichurą i nawałnicą. I modlimy się, za Olgę i Joasię, żeby dotarły tam, gdzie „Pan otrze z naszych oczu wszelką łzę”, na zawsze szczęśliwe.

A my, którzy tutaj pozostaliśmy, pamiętajmy, że twarz Mojżesza po spotkaniu z Bogiem w Namiocie Spotkania promieniała – i także my możemy wyjść z  tej katedralnej świątyni przemienieni.  Choć wyjdziemy z niej wprost na przemijające i kruche pole namiotowe świata, to już wiemy jak na nim przetrwać i wzrastać: czuwając na modlitwie, zdobywając życiowe sprawności i trwając w braterskiej przyjaźni. W ten sposób, po zakończeniu „wielkiej gry” życia, będziemy mogli dotrzeć tam, gdzie prowadzi nas stara skautowa modlitwa: „aż do spotkania na obozie odpoczynku i radości, gdzie Ty sam, o mój Boże, rozbiłeś namioty dla siebie i dla nas na wieczność”. AMEN    

ks. dr Jan Dohnalik
kanclerz kurii ordynariatu polowego
przedstawiciel biskupa polowego WP
ds. koordynacji duszpasterstwa harcerzy

generuj pdf
go-up
Kontakt

Ordynariat Polowy
Tokarzewskiego-Karaszewicza 4
00-911 Warszawa
tel. 261873193
fax. 261879737

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.