Ordynariat Polowy

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
31 lipca 2019
Homilia wygłoszona podczas pogrzebu kpt. Ryszarda Białousa ps. Jerzy

Dom to jedno z pojęć najbliższych sercu każdego człowieka. Jest on synonimem szczęścia i harmonii, pokoju i poczucia bezpieczeństwa. W rodzinnym domu wszystko się zaczyna: dzieciństwo i młodość, wychowanie w duchu służby najwyższym wartościom. W nim człowiek dojrzewa do odpowiedzialnego, dorosłego życia. Utrata domu jest jedną z największych tragedii. Bezdomność jest przyczyną wielkiego bólu i cierpienia.

Nieprzypadkowo Apostołowie zapytali Jezusa: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” (J 1,38). A później zatrwożeni myśleli o tym, co ich czeka po śmierci. Jezus poznając ich niepokój, zapewniał, że nie pozostaną bezdomni: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce” (J 14,1-2).

Podobnie św. Paweł Apostoł przekonywał mieszkańców Koryntu, „że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie” (2 Kor 5,1). Źródłem nadziei, że po śmierci nie pozostaniemy bezdomni jest zmartwychwstały Jezus, który jako pierwszy przetarł szlak z ziemi do nieba i przygotował nam miejsce w domu Ojca.

Siostry i Bracia.

Dziś w katedrze polowej Wojska Polskiego otaczamy miłością i modlitwą śp. kpt. Ryszarda Białousa.
Jego ziemskie życie można opisać na różne sposoby. Można przypominać fakty z dzieciństwa i młodości, ścieżkę rozwoju intelektualnego i formacji patriotycznej w Związku Harcerstwa Polskiego. Trzeba koniecznie podkreślić jego udział w obronie Warszawy we wrześniu 1939 roku w szeregach Wojska Polskiego. Napisał on także przepiękną historię zaangażowania w ruch oporu podczas II wojny światowej na terenie okupowanej Polski, jako oficer Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego i dowódca harcerskiego batalionu „Zośka”.

W dniu jego powtórnego pogrzebu warto jednak podkreślić, że troska o dom – rodzinny i ojczysty, była zasadniczym motywem jego życia. Dom był wartością, której podporządkował całe swoje życie. Tylko w kontekście troski o dom rodzinny i ojczysty można do końca zrozumieć jego wysiłki i dokonania.

Urodził się 4 kwietnia 1914 roku w Warszawie. Choć sam był szczęśliwy, że ma rodzinny dom, to jednak już we wczesnym dzieciństwie, z przekazu rodziców dowiadywał się, że Polacy przez ponad sto lat byli pozbawieni własnej ojczyzny, byli bezdomni. Już jako małe dziecko miał  szczęście uczestniczyć w radości swojej rodziny, która jesienią 1918 roku cieszyła się z odzyskanej przez Polskę niepodległości. Dwa lata później razem z nimi doświadczył trwogi i lęku przed zagrożeniem utraty ojczystego domu na skutek zaborczej inwazji armii bolszewickiej.

Młodość Ryszarda była wypełniona nieustannym doskonaleniem duchowym i pogłębianiem wiedzy. Chciał zdobyć dobry zawód i jak najlepiej przygotować się do założenia rodziny, do budowy własnego, rodzinnego domu. 29 czerwca 1939 roku zawarł małżeństwo z Krystyną Błońską, ale już wkrótce wybuch II wojny światowej pokrzyżował ich wspólne plany, nie pozwolił być razem w zaciszu własnego rodzinnego domu.

Śp. Ryszard miał świadomość, że jego obowiązkiem jest także troska o bezpieczeństwo domu ojczystego. Wiedząc, że musi się do tego przygotować, ukończył kurs Szkoły Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie.

Rok 1939 okazał się dramatyczny w jego życiu. Był początkiem końca domu rodzinnego i ojczystego. Po upadku Powstania Warszawskiego, wzięty do niemieckiej niewoli, wprawdzie odzyskał wolność, ale nie mógł powrócić do swojej ojczyzny, która na mocy porozumień zawartych w Teheranie i Jałcie na wiele lat została podporządkowana sowieckiej Rosji. Polacy znów nie byli „u siebie”, nie mogli samodzielnie decydować i zarządzać w swoim kraju. Żołnierzom AK, powstańcom warszawskim i żołnierzom Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie groziły aresztowania – byli skazywani na długoletnie więzienie lub karę śmierci.

W tej sytuacji kpt. Ryszard Białous nie zdecydował się na powrót do Polski. Pozostał w Anglii, gdzie w 1947 roku został Naczelnikiem ZHP poza Granicami Kraju. Ostatecznie w lipcu 1948 roku wyemigrował wraz z rodziną do Argentyny i zamieszkał w Neuquén, niedaleko granicy z Chile. Pełniąc wiele odpowiedzialnych funkcji, poznawał miejscową kulturę i historię, służył Argentynie, która go przygarnęła. Oprócz pracy zawodowej jego troska skupiła się wokół rodzinnego domu. Wspaniale wychował dwóch synów: Jana i Jerzego. Przekazał im wiarę i polskie tradycje. Jakże wymowny jest fakt, że po upływie tak wielu lat, jego synowie świetnie mówią po polsku.

O domu ojczystym nigdy jednak nie zapomniał. Ostatnią wolą Zmarłego było, aby jego prochy spoczęły w umiłowanej polskiej ziemi, na Wojskowych Powązkach, pośród podkomendnych i przyjaciół. To pragnienie powrotu do Ojczyzny towarzyszyło mu od wielu lat. Świadczy o tym ofiarowana przez jednego z synów śp. kpt. Ryszarda i przywieziona do Polski wraz z urną płaskorzeźba Matki Boskiej Ostrobramskiej z napisem „Tak nas przywrócisz cudem na Ojczyzny łono”, którą własnoręcznie wykonał w 1949 roku.

Panie Kapitanie!

Witaj w domu! Powracasz do swojego ojczystego domu, który kochałeś i za który przelewałeś swoją krew. Zasłużyłeś na to, aby Ojczyzna i Wojsko Polskie z najwyższymi honorami powitało i przyjęło bohatera na polskiej ziemi.

Jesteś nam bardzo potrzebny! Od Ciebie kolejne pokolenia polskich harcerzy i żołnierzy będą się uczyć miłości Boga i Ojczyzny. Będą przychodzić na Warszawskie Powązki, aby spotykać się z tym, który treścią swojego życia uczynił troskę o małżeństwo i rodzinę oraz wychowanie dzieci w duchu chrześcijańskich wartości. Poznając zaangażowanie kpt. Ryszarda Białousa w walkę o wolność i niepodległość naszego ojczystego domu, żołnierze Wojska Polskiego, a zwłaszcza najmłodszej formacji, jaką są Wojska Obrony Terytorialnej, będą uczyć się patriotyzmu i poświęcenia w służbie Bogu i Ojczyźnie. Ufam, że po każdym spotkaniu ze śp. kpt. Ryszardem Białousem będziemy bardziej wierni dziedzictwu, jakie nam pozostawił.

Panie Kapitanie!

Dziś dziękujemy Bogu za to, że wspierał Cię na tułaczym szlaku i ostatecznie pozwolił, abyś powrócił „na Ojczyzny łono”. Pogrzeb kończy Twoją ziemską tułaczkę. Spoczniesz na Wojskowych Powązkach. Dołączysz do Twoich podkomendnych z batalionu „Zośka”, z którymi służyłeś Polsce. Ponieważ Chrystus nas zapewnił, że „w domu Ojca jest mieszkań wiele”, ufamy, że jesteś już w gronie tych, którzy zasłużyli na wieczne przebywanie z Bogiem w Jego domu.

Spoczywaj w pokoju!

+ Józef Guzdek
Biskup Polowy Wojska Polskiego

generuj pdf
go-up
Kontakt

Ordynariat Polowy
Tokarzewskiego-Karaszewicza 4
00-911 Warszawa
tel. 261873193
fax. 261879737

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.