Ordynariat Polowy

czcionka większa czcionka normalna czcionka mniejsza
06 grudnia 2020
Kronika kościoła p.w. M.B. Miłosierdzia /Ostrobramskiej/ w Bemowie. Założona w roku 1965; zakończona w 1975 r.
Kronika dokumentuje dzieje duszpasterstwa wojskowego począwszy od 1936 r. aż do 1975 r. Oryginał przechowuje Parafia Wojskowo-Cywilna pw. Matki Bożej Ostrobramskiej w Warszawie - Bemowie.

Kronika kościoła pw. Matki Bożej Ostrobramskiej na Bemowie została założona w roku 1965. Dzieje tej parafii opisane przez poszczególnych proboszczów obejmują lata 1965-1975. We wstępie Kroniki zamieszczono krótki rys historyczny, który przybliża budowę kościoła i dzieje duszpasterstwa od roku 1932 i opisując wydarzenia z czasów okupacji i okresu komunizmu. Poświęcenia kaplicy dokonał w roku 1937 w uroczystość Bożego Ciała bp Józef Gawlina. Rozpoczęły się trudne i mozolne dzieje budowy kościoła i rozwoju duszpasterstwa w tym pięknym malowniczym miejscu u brzegu Puszczy Kampinoskiej. Losy Kościoła ukazane w tej kronice świadczą o ogromnej determinacji i zaangażowaniu proboszczów, ówczesnych władz Generalnego Dziekanatu i parafian. Kościół jest w nocy oświetlony srebrną latarnią, która wskazuje drogę mieszkańcom parafii i nocnym wędrowcom.
W latach 1965-1968 Kronika była prowadzona przez ks. Ryszarda Śliwińskiego. Od roku 1968 do 1975 kronikę prowadził ks. Remigiusz Zimak.
Znamienitym wydarzeniem dla Parafii M.B. Ostrobramskiej była dwukrotna obecność Kard. Stefana Wyszyńskiego. Pierwsza związana jest z udzielaniem lekcji religii w okresie okupacji na tzw. kompletach tajnego nauczania, druga – to odpust parafialny w listopadzie 1973 roku, kiedy to Ks. Kardynał dokonał konsekracji kościoła. Są to wydarzenia ważne, szczególnie wobec ogłoszenia roku 2021 rokiem Kardynała Wyszyńskiego i obecnie oczekiwaniem na jego beatyfikację.
W nawiasach kwadratowych zamieszczono informacje Zespołu Redakcyjnego [Red.]. Nie ingerowano w tekst Kroniki, poprawiając jedynie w kilku miejscach rażące błędy ortograficzne.
Kronikę przepisała Danuta Berezowska. Korekta i opracowanie wersji internetowej – ks. płk SG dr Zbigniew Kępa.

Kościół Garnizonowy w Bemowie

W 1932 firmy budowlane, przeprowadzające budowę osiedla Bemowo, dostarczyły materiału i robotników celem wzniesienia tymczasowej kaplicy. Tak powstała w roku 1932 [1936] dzisiejsza kaplica pod wezwaniem M.B. Ostrobramskiej. Kaplica należała do parafii Babice, a od roku 1937 do parafii Koło.
W roku 1936 „Komitet”, który zamierzał wybudować kościół na placu specjalnie na ten cel przeznaczonym (przed dzisiejszą szkołą) zwrócił się do Kurii warszawskiej z prośbą o przydzielenie do Bemowa stałego Księdza. Ponieważ pertraktacje przeciągały się, a w komitecie było kilku wojskowych, zwrócono się do ks. bpa Gawliny, ówczesnego szefa

[s. 2]

duszpasterstwa wojskowego, o poświęcenie kaplicy. Fakt ten miał miejsce prawdopodobnie [przekreślono – uwaga Red.] w roku 1937 w Boże Ciało.
---
[s. b.n.]

Kopia przedstawiająca SZKIC ORIENTACYJNY; Pod kopią podpis: „Wykonany przed rokiem 1939”.
            Szkic orientacyjny Bemowa
Nazwy ulic np.:
    1. Al. Oleandrów   dziś - 1 maja
    2. P.O.W.            dziś – Sobczaka
    3. Ignacego Boernera        dziś - Kunickiego
[dziś tj. rok 1968 - uwaga Red.]
---
Na terenie Bemowa zamieszkał ks. Mauersberger kapelan W.P. Jednakże już przed wojną, a całkowicie w czasie okupacji i po wyzwoleniu troska i moralna odpowiedzialność za kaplicę spadła zasadniczo na księdza proboszcza parafii Koło. Opiekę nad kaplicą bezpośrednio spełniali nadal ludzie z dawnego komitetu.
W czasie okupacji dojeżdżał do Bemowa ks. Stefan Wyszyński (obecny Prymas Polski), ucząc religii na t.z.w. [tzw. – uwaga Red.] kompletach tajnego nauczania.
W sierpniu 1945 roku zamieszkał w domu prywatnym w Bemowie ks. Stefan Kuć, poprzednio wikary na Kole i prowadził pracę duszpasterską w Bemowie, mając wszystkie uprawnienia proboszczowskie.

[Na stronie umieszczone są dwie fotografie:
Podpis pod pierwszą:    † 3.X.1966 Ks. Stefan Kuć
Podpis pod drugą:        † 26.X.1956 Ks. Henryk Gocyła]

[s. 3]

Bemowo jednak prawnie było bodajże tylko filią parafii Koło.
Już za czasów ks. Kucia zaczęto budowę lotniska i w związku z tym wysiedlanie ludności cywilnej z Bemowa. Po nominacji ks. Kucia na proboszcza do parafii św. Augustyna w Warszawie, od stycznia 1952 roku pracę duszpasterską w Bemowie prowadzili Ojcowie Oblaci /głównie ks. Gocyła/
Po trzech latach pracy i oni podzielili los reszty ludności cywilnej.

20 lutego 1955 roku pierwsze funkcje duszpasterskie w kaplicy w Bemowie wykonał ks. płk. Szemraj. Od tej chwili, do dziś opiekę nad kaplicą sprawuje Generalny Dziekanat Wojska Polskiego [od 1991 r. Ordynariat Polowy – uwaga Red.].

Za czasów, gdy Generalnym Dziekanem był ks. płk. Szemraj dokonano niefortunnie zmiany ołtarza. Przywieziono mianowicie, podobno z Ziem Zachodnich, ołtarzyk barokowy, który ani stylem, ani wielkością

[s. 4]

nie pasuje do kościółka, na co mi wierni zwracali niejednokrotnie uwagę.
---
[Fotografia przedstawiająca kaplicę p.w. M.B. Ostrobramskiej od strony głównego wejścia.
W prawym górnym roku postać Pana Jezusa (udzielająca Komunii św. dwóm młodzieńcom).
Po prawej stronie fotografii widok na ołtarz główny, i krzyż z Chrystusem ukrzyżowanym.
Podpis pod fotografią:
Zdjęcie z rysunku (nie z natury), po drugiej stronie zdjęcia pieczęć:
KAPLICA RZYMSKO-KATOLICKA p.w. Matki Bożej Ostrobramskiej w Boernerowie]
---
Kapelani wojskowi nie mieszkali na miejscu. Dojeżdżali na dwie Msze św. niedzielne, a następnie na nabożeństwa majowe, czerwcowe, październikowe i Pierwsze Piątki i Soboty miesiąca. Byli to ks. Wilkowski, ks. J. Gałęza, ks. M. Fronczak [właściwie M. Frontczyk – uwaga Red.], ks. Z. Szymczak, ks. J. Samsonowicz, ks. W. Suliga. Niektórzy z nich do dziś są mile wspominani przez stałych mieszkańców osiedla.

Od chwili, gdy nauka religii przeszła z terenu szkoły do punktów katechetycznych 4 razy w tygodniu przyjeżdżał z Koła ksiądz wikary i prowadził w kaplicy nauczanie religii.

Stan techniczny kościółka wymaga oczywiście remontu. Kiedy w roku 1963 władze wojskowe gotowe były myśleć raczej o rozbiórce kościółka zasługą ówczesnego kapelana ks. J. Rożka dokonano remontu

[na odwrocie kartki brak fotografii, zachował się tylko podpis: „Ks. bp dr Jerzy Modzelewski”]

[s. 5]

okien /nowe okna typu witrażowego/ i ogrodzono kościółek. W sierpniu 1964 r. pracę katechetyczną w Bemowie przejął ks. R. Śliwiński, który zamieszkał prywatnie na osiedlu. Od lutego 1965 roku ks. Śliwiński pracuje w Bemowie jako kapelan WP, będąc jednocześnie i rektorem kościoła i prowadzącym punkt katechetyczny.
Od kwietnia 1965 roku kapelan pomocniczy, jako Proboszcz Garnizonu Bemowo, posiada mieszkanie służbowe przy ul. Sobczaka 4 gdzie jeden lokal przeznaczony jest na kancelarię. W roku 1965 WAT /Wojskowa Akad. Techn./, który przejął opiekę materialną nad kościołem, przeprowadził remont dachu.

Dużym wydarzeniem duszpasterskim był przyjazd ks. bpa dr Jerzego Modzelewskiego, sufragana warszawskiego, który w pierwszy piątek czerwca 1965 [poprawiono w przypisie datę na „4 czerwca 1967, godz. 18” – uwaga Red.] roku udzielił sakramentu bierzmowania 100 dzieciom

---
[s. b.n. - na odwrocie: Fotografia: na pierwszym planie chłopiec z psem, w głębi figura M. Bożej.
Podpis: Figura M. Bożej pod nią kamień pamiątkowy /Rok 1966/.
Na samy dole w prawym rogu:
Widziałem, dnia 28.12.1966 r.
Pieczątka: Generalny Dziekan WP płk Julian Humeński (podpis na pieczątce nieczytelny)]
---

[s. 6]

z terenu naszego osiedla. Obecna stabilizacja pracy duszpasterskiej w Bemowie jest niewątpliwie przede wszystkim zasługą obecnego Generalnego Dziekana WP ks. płk. J. Humeńskiego.

Na terenie Bemowa jest dość oryginalna rzeźba kamienna, Figura M. Bożej u wylotu ulicy Westerplatte, z czasów przedwojennych.

Przy niej znajduje się kamień pamiątka, gdzie złożono prochy kilkudziesięciu powstańców, którzy zginęli w czasie powstania warszawskiego na terenie dzisiejszego lotniska. W czasie rozbudowy lotniska prochy ich należało usunąć i dano im schronienie na miejscu sakralnym pod figurą M. Bożej.

Przy kościele jest również niewielki cmentarzyk. Kilkanaście grobów zmarłych, których chowano tu w okresie powstania warszawskiego, gdy dojazd do cmentarzy miejskich był niemożliwy.

Warszawa, 27 maja 1966 roku.            Opracował ks. R. Śliwiński

[s. b.n.]
 
[Dwie fotografie: pierwsza przedstawia chłopców I komunijnych wraz z kapłanem; druga przedstawia dziewczynki I komunijne przed wręczeniem obrazków pamiątkowych.
Podpis między fotografiami: I Komunia św. /rok 1965/]

[s. 7]

W roku 1965 – poza wymienionymi w części poprzedniej kroniki – miały miejsce wydarzenia, takie jak I Komunia św. dzieci, a było ich sporo około 250. (II grupy) – Duża ilość ponieważ liczne roczniki (szczyt wyżu demograficznego) – oraz „zaległe” dzieci z poprzedniego roku a nawet starsza z klas V i niektóre jeszcze starsze, dla których urządzono dodatkową grupę katechetyczną.

17 sierpnia – odprawiał ks. Ryszard Śliwiński Mszę św. na Jasnej Górze w Częstochowie, na w której uczestniczyła mała grupa wiernych z Bemowa.

Nastrój był bardzo miły, a nawet starsze „babcie” dotrzymywały – młodemu pokoleniu – czego dowód …

[Dwie fotografie: pierwsza, u góry przedstawia grupę pielgrzymów, w tle klasztor na Jasnej Górze; druga fotografia/fotomontaż trzy starsze kobiety w samolocie P.L.L.
Podpis między fotografiami: „Pielgrzymka” z Bemowa na Jasnej Górze rok 1965 (17 sierpnia)]

[s. 8]

zdjęcie w „samolocie”.

Również dnia 21 listopada 1965 roku (piątek) przedstawiciele Bemowa, wraz z księdzem Śliwińskim, wzięli udział w ogólnopolskiej akcji składania Ksiąg pamiątkowych u stóp M. Bożej w Częstochowie. (Zawód osób: Ksiądz, lekarz, mgr-inżynier, szwaczka, działaczka społeczna.)

[Fotografia przedstawia osoby, jedna z obrazem M.B., u stóp Jasnej Góry]

[na odwrocie: Kopia mapy odręcznie wykonanej z rozmieszczeniem ulic, prawdopodobnie wokół Kaplicy p.w. M.B. Ostrobramskiej]

[s. 9]

ROK MILLENIJNY 1966 r.
„Pro memoria” – pragnę zaznaczyć, że kiedy jesienią 1965 r. liczyliśmy w jedną pogodną niedzielę września ilość ludzi na wszystkich mszach t.j. godz. 8, 9, 10.30 i 18 – ludzi było wszystkich razem 980 osób.
Msza św. o godz. 10.30 – jest tradycyjna (ustalona godzina przez poprzednich kapelanów). Ks. Śliwiński wprowadził Msze św. o godz. 18 i potem o 8.
Msza św. o godz. 8 jest Msza św. szkolna. Wiele razy matki narzekały, że jest to godzina za wczesna. Ale: gdy zajęcia niedzielne szkolne, lub program telewizyjny w niedziele sprawia nieraz, że dzieci już o godz. 9-tej są zajęte, tego jakoś matki

[na odwrocie kartki: Fotografia: kapłan prowadzi dzieci I-szo komunijne.
Podpis: Ks. dr Jan Wysocki w dniu I Komunii św 5.VI.1966 roku prowadzi nabożeństwo popołudniowe - /Na fragmencie transparentu widać część orła białego – rok milenijny/]

[s. 10]

nie widzą. Zresztą dzieci powinny w sobotę iść wcześnie spać. Program w telewizji w sobotę wieczorem nie jest stanowczo dla dzieci. Ponadto, jeżeli dzieci nie przyjdą na 8-mą starsze tym bardziej – wynik: gdy jest mróz lub deszcz – b. wielu ludzi chodzących na 9-tą i 10.30 nie przyjdzie w ogóle, brak miejsca w kościele.

Od 20 września 1965 roku, do 3 lipca 1966 roku – mieszkał razem z ks. Śliwińskim kolega jego Ks. dr Jan Wysocki. Zgodę wyraziły nie tylko władze diecezjalne ale i generalny dziekanat W.P.
Ks. Wysocki, starannie pilnował godzin lekcji religii (klasy VII-me i licealne). Jednakże głównie pod naciskiem władz wojskowych i administracyjnych musiał odejść z Bemowa.

[na odwrocie kartki: Dwie fotografie: pierwsza przedstawia procesję wiernych; podpis: „Procesja rezurekcyjna. Wielkanoc – 1966 roku (Prowadzi ks. R. Śliwiński)”.
druga fotografia przedstawia uroczystość ślubu, para młoda tyłem, kapłan udziela błogosławieństwa. Podpis: „Ślub 11 kwietnia 1966 roku”]

[s. 11]

Rok 1966 – to rok obchodów Millenium – Chrztu Polski. W Wielką Sobotę – troje dzieci – chrzczonych w czasie uroczystych obrzędów otrzymało na drugie imię - 2-j chłopcy – Mieczysław, dziewczynka Dobrawa. Frekwencja uroczystości milenijnych ogólnych była dobra. Stanowo: Młodzież starsza – licealna dopisała (około 120 os.) natomiast – dzieci odciągnął atrakcyjny program telewizyjny.

W dniu dzień (red. - w drugi dzień) Świąt Wielkiejnocy – nareszcie po wielu latach przerwy na Bemowie – pierwszy ślub! (Wdowiec i wdowa). Ze względu na oddalenie od kościoła parafialnego na Kole (3 km) – Bemowo ma prawo załatwiać wszystkie sprawy duszpasterskie łącznie z prowadzeniem ksiąg z aktami.

[na odwrocie kartki: Fotografia, kopia dyplomu przyznawanego z okazji przyjętej Pierwszej Komunii św.
Na dyplomie: „PAMIĄTKA PIERWSZEJ KOMUNII ŚW. PRZYJĘTEJ W ROKU TYSIĄCLECIA CHRZTU POLSKI przez Beatę Drop w Parafii Bemowo dnia 5 czerwca 1966 r.”
Pieczęć okrągła: wizerunek orła białego, w otoku: Probostwo Garnizonu Bemowo
Podpis: Ks. R. Śliwiński]

[s. 12]

Przyjmowanie na zapowiedzi nie wymaga zezwolenia od proboszcza na Kole. Ale jedynie w wypadku udzielania ślubu – musi być  delegacja od proboszcza na Kole lub z Kurii Metropolitalnej. Gdy Kuria udziela dyspensy od zapowiedzi – udziela też władzy do błogosławieństwa danego małżeństwa. Kuria może też udzielić ustnie takiej władzy na pewien okres czasu lub do danego wypadku co też miało miejsce.

5 czerwca – I Komunie św. dzieci około 120 (2 grupy, jedna dla „spóźnionych”). Obrazki dzieci otrzymały „nietypowe” – millenijne. Dzieci obrazki i medaliki otrzymują za darmo (świec nie używamy) a za ofiary – na tacę w dniu I Kom. Św. kupujemy prezent do Kościoła. 1965 – kustodia, 1966 – dywan (część dopłacono z kasy), 1967 – (materiał na sztandar M. Bożej – Miłosierdzia kupiono a hafty z ofiar dzieci.]

[na odwrocie kartki: Fotografia przedstawia grupę ludzi wraz z kapłanem, w tle klasztor na Jasnej Górze.
Podpis pod fotografią: Tradycyjny dzień modlitw Bemowa na Jasnej Górze – Rok 1966 – (17 sierpnia)]

[s. 13]

W końcu maja również zaczęliśmy akcję zbiórki pieniędzy i paczek (cukier) na wysyłkę do Indii. Rok – rok udaje się nam wysłać kilka paczek 10 kilowych cukru do tego kraju.

Również w lato tego roku ogrodzony został naszym kosztem teren przy figurze M. Bożej i wykonano furtkę.

28 czerwca – ks. Kuć – obecnie prałat i proboszcz parafii św. Augustyna na Nowolipkach - w W-wie, za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej wzrócił [zwrócił – Red.] przechowywane u niego w depozycie pewne rzeczy z kościoła w Bemowie, które objęte były opieką duszpasterską przez Ks. H. Gocyłę. Jest to kilka ornatów, używany kielich ale i duża monstrancja. Są to przedmioty należące niewątpliwie do gestii duszpasterstwa pozawojskowego w Bemowie, podobnie
---
[na odwrocie kartki: Kopia obrazka; napis: „PAMIĘTAJ O KOMUNII ŚWIĘTEJ W PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA”
Tekst pod obrazkiem: Rocznie udzielamy przeciętnie ok. 10 tys. Komunii Św. W roku milenijnym udzielono około 12.000.
Poza uroczystościami milenijnymi pomogły obrazki zachęcające dzieci do odbycia praktyki 9-ciu pierwszych piątków. Obrazki robi nam zakład fotograficzny – Saska Kępa – ul. Styki 53]

[s. 14]

jak pewien skromny sprzęt sali katechetycznej (ławki, stojak, tablica).

Obecnie odkąd kapelan wojskowy jest jednocześnie – katechetą punktu na Bemowie, a nie dojeżdżający z Koła Ksiądz wikary – ten podział nie ma właściwie praktycznego znaczenia. W kwietniu i maju pomagał w katechizacji Ks. Marian Kowalczyk, który mieszkał [2 miesiące w Bemowie i jako pomoc dla Bemowa łatwiej otrzymał jurysdykcję na teren Warszawy, a gdy wszystko zostało pomyślnie załatwione przeniósł się do kościoła garnizonowego na Długiej – dopisek w przypisie – Red.]

Dnia 16 października.
odbył się dzień sędziwych i chorych – starsi i chorzy przyszli właściwie wszyscy sami najwięcej z pomocą bliskich, nikt nie zgłosił się, że pragnie skorzystać z samochodu. Msza św. była o zdrowie i długie lata życia. Kazanie – sens cierpienia ofiarowanego Bogu.

Dnia 16 listopada.
Uroczysty milenijny odpust. Patronka Kościoła M.B. Miłosierdzia czyli Ostrobramska. Kazanie: osnute na tle historii Kościoła w Bemowie. Duże zainteresowanie.

[s. 15]

 i wreszcie w 31.XII-66. o godz. 10 – nieszpory, adoracja N.S, o (o) północy – bicie dzwonu i Msza św. Bicia dzwonu słuchano w dużym skupieniu – przełomowa data – rozpoczęliśmy nowe wiary tysiąclecie.

Nowy rok – 1 9 6 7

[wklejono artykuł z gazety "Słowo Powszechne” – grudzień 1966
Nad artykułem fotografia Ostrej Bramy; podpis pod fotografią: Ostra Brama w Wilnie; fot. Autor]

W Kościołach Wilna

WILNO, sławny gród Gedymina, mający poza sobą z górą 600 lat istnienia, od dawna uchodziło za miasto zabytkowych pałaców, uroczych zaułków i słynnych historycznych pamiątek. Do dziś zresztą góruje nad miastem odbudowana XVI wieku wieża zamkowa, której fundamenty pochodzą z zamierzchłych czasów. Zaułkami Wilna chodzili niegdyś: Mickiewicz, Lelewel, Śniadeccy. Wiele tu przepięknych kościołów różnych stylów i epok. Podróżujący po Litwie w r. 1414 Francuz, Gilbert de Lenois, widział już wtedy położone nad Wilią „zamek, domy drewniane i murowane kościoły”. Na przestrzenie wieków miasto kilkakrotnie ulegało zniszczeniom z powodu pożarów i wojen. Stopniowo ze zgliszcz dźwigały się domy mieszkalne oraz kościoły fundowane przez książąt litewskich. Budowali je z cegły i kamienia wileńscy murarze pod okiem biegłych w swoim kunszcie włoskich rzeźbiarzy i artystów. Zwłaszcza w dobie renesansu i baroku, gdy życie religijne wywierało niezatarte piętno na całej ówczesnej kulturze i kształtowało poczucie piękna, Wilno wzbogaciło się w liczne klejnoty sztuki sakralnej.
*
NIEWĄTPLIWIE najbardziej popularna w Wilnie jest kaplica Ostrobramska. Odnowiona w latach powojennych, swój rodowód historyczny wywodzi z XVII wieku. W kaplicy znajduje się ciągle odsłonięty obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej. Ludzie modlą się klęcząc na drewnianym chodniku i w kaplicy przed obrazem. Stałe dyżury pełni tu jeden z księży. Ruch kołowy przez Ostrą Bramę jest zakazany. W sąsiadującym barokowym kościele Św. Teresy kazania i śpiewy – w języku polskim.
Gdy odwiedziłem kościół Św. Piotra i Pawła na Antokolu, bezsprzecznie najpiękniejszy architektonicznie kościół Wilna o wspaniałym wystroju wnętrza, ławki wypełnione były modlącymi się ludźmi. Poza nabożeństwami księża głoszą tu – jednego dnia w języku polskim, drugiego w języku litewskim wyjaśniające znaczenie uchwał Soboru Powszechnego. U wejścia do kościoła wmurowana tablica z napisem: -  ”Hanc ecclesiam fundavit A.D. 1668 peccator Pac” (Kościół ten ufundował w roku pańskim 1668 grzesznik – Pac). Przy wykończeniu wnętrza kościoła pracowało prawie 300 wileńskich murarzy i rzeźbiarzy pod okiem Włochów – Piętro Parettiego i Giovanniego Galli. Freski dla kościoła wykonał Martino de Alto Monte. Do dziś liczne rzeźby i sztukaterie wywołują zdumienie i zachwyt. Oprócz wiernych, kościół odwiedzają turyści (w czasie wolnym od nabożeństw), ciekawi pereł barokowej rzeźby. Oglądam wplecione w ornamentację całości postacie mieszczan, szlachty i duchowieństwa. Dostrzegam też ornamenty regionalne, rzeźbione kwiaty rumianku i słonecznika. Przy kościelnym murze widnieją tablice pamiątkowe kolatorów, ks. Poczobuta, Justyny Biesiekierskiej, córki Jerzego i Heleny z Kościuszków-Staniewiczów. W przedsionku kościelnym można obejrzeć tureckie kotły przywiezione przez Paca, jako trofea z wyprawy wiedeńskiej. W krypcie stoi trumienka ze szczątkami św. Kazimierza.
*
W KOŚCIELE Św. Ducha w śródmieściu słuchałem porannej Mszy św. Kazania wygłaszane są tutaj w jęz. polskim. W języku polskim śpiewa się również pieśni nabożne. Do kościoła tego przychodzą nie tylko miejscowi Polacy, ale i ci, którzy przybyli tu z zagranicy, aby odwiedzić swoich bliskich. W czasie nabożeństwa wierni przystępowali do Komunii św.
Kościół Św. Anny przeznaczony jest dla ludności litewskiej. To o nim Napoleon miał powiedzieć, że gdyby mógł – przeniósłby go na dłoni do Paryża. Bo też jest to prawdziwe cacko gotyku, wybudowane aż z 33 gatunków cegły. Wywieszony w kruchcie porządek nabożeństw, po litewsku, „pamaldu tvarka”, informuje o odprawianych codziennie nabożeństwach rannych i wieczornych. Z tablic pamiątkowych, wmurowanych w kościele odczytuję: „Dominika z Pileckich–Puchalska przyczyniła się do restauracji kościoła”. W końcowych latach ubiegłego wieku kościół został „od ruiny uratowany i kapitalnie odrestaurowany staraniem ś.p. ks. Józefa Łaboka”.

*

NA placu Gedymina znajduje się muzeum. Urządzono je w renesansowym wnętrzu katedry. Sama budowla utrzymana jest w stylu klasycznym. Zwiedzający mają okazję zetknąć się tu ze znakomitymi malarskimi dziełami sztuki sakralnej epoki renesansu i baroku. Jest ich wiele. Duże wrażenie robią np. „Chrzest Chrystusa Palloniego Michelangela, „Maria z Loretto” Pietra de Cartona, „Droga Krzyżowa” Antoniego Campi. Nie ustępują im prawie dzieła takich artystów polskich jak: Czechowicza (św. Józef), Smuglewicza („Szymon i Apostoł”) i in. Równie wysoko trzeba ocenić obraz nieznanego artysty przedstawiający św. Kazimierza.
Wilno słynie również z pięknych zabytkowych cerkwi. Odwiedziłem jedną z nich, położoną niedaleko Ostrej Bramy. Cerkiew pod wezwaniem Św. Ducha pochodzi z końca XVII wieku. Zniszczona w czasie ostatniej wojny, odbudowana została w 1952 r. Tego dnia, gdy wstąpiłem do cerkwi, odbywały się uroczystości z okazji Wozdwiżenija Christowo Kresta (Podniesienie Krzyża Chrystusowego). Śpiewane przy zapalonych świecach modlitwy trwały do późnych godzin.
ZWIEDZAJĄC Wilno, trudno ominąć słynny cmentarz na Rossie. Główna aleja cmentarza utrzymana jest we wzorowym porządku. Oglądam grób J. Lelewela, znanego polskiego socjologa prawa, prof. Br. Wróblewskiego, groby Świdów, pisarza Cz. Jankowskiego. Tu również spoczywa piewca tych ziem Wł. Syrokomla. Na Rossie pochowani są także działacze litewscy: spotkałem tu groby dra Juozasa Basanaviczusa, inicjatora narodowego ruchu litewskiego na początku naszego stulecia, poetów litewskich Cvirkasa i Vajsiunasa, kompozytora i malarza Curlonisa.
Podpisano: FRANCISZEK ODYNIEC

[na odwrocie kartki: Fotografia z podpisem: Prezbiterium kościoła pw. Najśw. Zbawiciela we Włocławku; od lewej: ambonka, ołtarz główny i tabernakulum.
Podpis pod fotografią: nowoczesne urządzenie wnętrza kościoła, które mogłoby być adoptowane do kościoła w Bemowie.]

[s. 16]

Obraz M. Bożej – Ostrobramskiej związany jest integralnie z kościołem w Bemowie. Po drugiej jego stronie można odczytać, że został on ofiarowany w dniu 15 listopada 1936 r. (a więc w wigilię uroczystości patronalnej przez państwo ppłk. Geblów.
Dalej „Obraz M.B. Ostrobramskiej poświęcony w klasztorze O.O. Karmelitów bosych. Wilno, dnia 14 listopada 1936 r. O. Norbert” –
Obraz ten, jak mówił jeden ze starych mieszkańców Bemowa, przez noc 14/15-XI.36 wieźli pociągiem z Wilna do W-wy państwo Geblowie.
Podobno w rogu Kościoła pod cementem, przy ołtarzu po stronie zachodniej, jest w ziemi akt erekcyjny – czy poświęcenia Kościoła (wiadomość tę uzyskał podobno
---
[na odrocie kartki: Kopia: wykazu ulic objętych opieką duszpasterską przez Probostwo Garnizonu Bemowo
Bemowo
Wykaz ulic objętych opieką duszpasterską
przez Probostwo Garnizonu Bemowo
1. Akantu
2. Archimedesa
3. Arciszewskiego
4. Bawełniana
5. Ciołkowskiego
6. Dostępna
7. Ebro
8. Einsteina
9. Grotowska
10. Kartezjusza
11. Kunickiego
12. Newtona
13. Radiowa
14. Siemionowicza
15. Michała Sobczaka
16. Telefoniczna
17. Telewizyjna
18. Lazurowa od nr. 223 do końca.
Obok nazw ulic dopisano odręcznie:
przy innych ulicach jak Westerplatte, Kleeberga nie ma domów.
Pod wykazem dopisano odręcznie:
Rok 1967
Wykaz złożony w Zarządzie Cmentarza na Woli. Część należną za pogrzeby należy odbierać w Kurii Metrop.
---

[s. 17]
od świadka tego wydarzenia – pana Wojtyna (ojciec 2 – ministrantów) zam. ul. Kunickiego 37.


A. D. 1 9 6 7

W dniu 29 stycznia 1967, obchodziliśmy na Mszy św. o godz. 10.30 uroczystość 75-lecia organisty p. Franciszka Mazurkiewicza. Mimo 75 lat życia pan organista czuje się dobrze, dojeżdża na niedziele i nabożeństwa okresowe z sąsiednich Babic, gdzie ma własny domek. Jest emerytem, gdyż pracował jako organista, ostatnio w parafii Krośniewice koło Kutna. Niestety ostatnio organista słabiej słyszy. Stale musi stać za nim jedna z córek i pomagać mu we włączeniu się w nabożeństwo. „Gloria” – według Ks. Hlondowskiego aż w 6-ciu miejscach ludzie śpiewają
---
[na odwrocie kartki: Fotografia; uroczystość pogrzebowa, grupa ludzi zgromadzona wokół trumny. W tle kapłan i obok drugi mężczyzna.
Podpis pod fotografią:
Pogrzeb na cmentarzu wolskim, w dniu 10 marca 1967 roku, przy księdzu organista Franciszek Mazurkiewicz.]
---

[s. 18]

zniekształcone, ale p. organista nie daje już rady. Na myśl o zwolnieniu, rodzina jego (jedna córka mieszka w tym samym domu co ksiądz na I-szym piętrze) – daje do zrozumienia i ostrzega, że staruszek się załamie i może umrzeć. Co robić?
Nos dla tabakiery – kościół dla organisty. Jednakże jesienią b.r. , wykorzystując  trudności finansowe, w związku z pracami remontowymi przy kościele zaproponowałem p. organiście 3 miesięczna przerwę w pracy. Rozmowa była grzeczna, ale podobno córki wytłumaczyły mu o co chodzi. Córka, która mieszka w tym domu co ksiądz chodziła jakiś czas obrażona na księdza i.t.p. Dorywczy zastępca był zupełnie do niczego, ale znalazłem p. T. Kolwasińskiego [zdjęcie p. Kolwasińskiego – patrz zdjęcie chłopców z I Kom. Św. w roku 1968 r.  – dopisano w przypisie – uwaga Red.], z którego jesteśmy wszyscy b. zadowoleni i ksiądz przy ołtarzu w czasie nabożeństw nie musi się już denerwować.
---
[na odwrocie kartki: Zdjęcia z dnia 23.IV.67
Dwie fotografie:
Podpisano: pod pierwszą: „Fronton Kościoła; pod drugą: strona północno-zachodnia kościoła”]

[s. 19]


Remont Kościoła

Niewątpliwie bardzo ważnym wydarzeniem w roku 1967 – był od kilku lat oczekiwany remont kościoła wykonywany przez W.R.Z.K.B. na zlecenie WAT-u. – Polegać on miał na wymianie oszalowania i wymianie ewentualnych zniszczonych belek ścian. Postawiono rusztowanie przy ścianach w kościele, zabezpieczające utrzymanie dachu. W tych warunkach odbyły się obrzędy W. Tygodnia i Rezurekcji. Remont odbywał się z przerwami. Brak materiałów, brak transportu do dowozu  materiałów i.t.p. i wreszcie kiedy ekipa poszła w sierpniu na urlop nie wróciła już do prac przy kościele, gdyż powołano ją (3-5 ludzi) do innych b. pilnych prac. Nawet interwencja  przez szefa W.R.Z.K.B – nic prawie nie pomogła. WAK – Bemowo II, przy WAT – zabezpieczyła jednak w listopadzie 1967 roku
---
[na odwrocie kartki: zdjęcia kościoła w remoncie z dnia 23.IV.67
Dwie fotografie:
Pierwsza podpisana: zakrystia staje się salą katechetyczną
Druga podpisana: strona tylna kościoła – od strony ulicy Lazurowej]

[s. 20]

niedokończone ściany boczne, aby nie robiły się zacieki.
Ale – to co wykonano jest bardzo wiele. Zakrystia została w wyniku – prywatnego porozumienia – (koszty pokryły fundusze kurialne-diecezjalne) powiększona 2 – krotnie i stanowi dobrą salkę katechetyczną [p. Kowalewska – u której przez 2 zimy wynajmowaliśmy ciasną izbę w roku 1966/67 już nie mogła nam wynająć lokalu – dopisek w przypisie – uwaga Red.] Dzięki dodatkowej pomocy finansowej mieszkańców Bemowa – udało się przy okazji podnieść (30 cm) podmurówkę, aż do wysokości (około 3 metry) – jako zabezpieczenie przed pożarem i ewentualne przejście na kościół murowany. Postawiono też szopę gospodarczą, wybudowano spory ganeczek przy wejściu do kościoła i przygotowano drzwi boczne – (ewentualna nawa boczna). Niestety interwencja Urzędu dla Spraw Wyznań przez Wydział Architektury – spowodowała 2 miesięczną


[na odwrocie kartki: Trzy fotografie:
pierwsza: widok kościoła w trakcie remontu
druga: kapłan i dwie dziewczynki I-szo komunijne; podpis: Ksiądz R. Śliwiński, Jola i Ala D.
trzecia: zdjęcie z dnia 23.IV.67. Po prawej stronie fotografii napis: Zdjęcie tylnej części kościoła. Górna część oszalowania, przy oknie – mówi jak pilny i potrzebny był to remont. W roku (kąt od strony południowej) u dołu – był ogień – (patrz opis wydarzeń w związku z próbą podpalenia kościoła) str. 24 b i 25]

[s. 21]

przerwę w pracach – czego rezultatem niedokończenie prac w roku 1967. Niedokończono [nie dokończono – Red.] 1 / 2 podmurówki ściany bocznej od ulicy Lazurowej i podmurówki całej i tylnej ściany kościoła. Co więcej, gdy nadeszły wiatry i chłody jesienne – musieliśmy własnym kosztem – 5 tysięcy złotych, - dokonać oszalowania drzewem wewnętrznej ściany ołtarzowej w kościele.
Deo gratias! – Kościół był bowiem już w opłakanym stanie i kilka lat temu (jak umieszczono to we wstępie) groziło to zamknięciem obiektu –

_____

W dniu 21 maja 67 – I Komunia św. a 5 czerwca – Rocznica I Komunii Świętej –

_____

Jeżeli chodzi o I Komunię św. to co roku kilkanaście dzieci z samym obrzędem przyjęcia I Komunii św. przenosi się do innych Kościołów i miast – gdyż

[s. b.n.]
zjawiają się na uroczystości „obserwatorzy” a potem niektórzy rodzice, zwłaszcza niektórzy ojcowie pracujący w wojsku – wzywani są na „uświadamiające” rozmowy.

_____

Jeżeli chodzi o frekwencję uczęszczania na religię to w Bemowie jest ona niższa procentowo – niż przeciętna W-wy. Młodzieży licealnej - zastałem w roku 1964/65 zespół 15-20 osób. (łącznie z klasą VIII-mą – która wtedy należała już do Liceum) – Obecnie – bez klas VIII-mych uczęszcza młodzieży licealnej około 50-60 osób. A w klasach VIII-mych obecność waha się od 30-40.

_____

Ponieważ ksiądz kapelan – nie chodzi w okresie Bożego Narodzenia (wyjątek – najbliżsi sąsiedzi t.j. ulica Sobczaka i Bawełniana oraz Radiowa) – po tzw. wizytacji kolędowej – czyni to ks. Eugeniusz Bączek (który przed ks. R. Śliwińskim prowadził katechizację w kościółku w Bemowie, dojeżdżając 3-4 razy w tygodniu z Koła, gdzie był wikariuszem).

[s. 22]

Kontakt osobisty ks. kapelana z rodzicami, dzieci (red. dziećmi) uczęszczającymi na religie jest jednak konieczny i pożyteczny.
W wypadku, gdy dziecko z własnej winy nie jest na religii, a rodzice są przekonani, że jest obecne, obowiązkiem katechety jest zawiadomić opiekę domową, gdyż odpowiada on za dziecko w tym czasie.

_____

[Fotografia przedstawia grupę ludzi na tle Jasnej Góry.
Na fotografii widnieje napis: CZWARTEK 17 SIERPNIA 1967;
Obok fotografii napis: 17 sierpnia 1967 Częstochowa]

[s. b.n.]

W dniu 22 marca 1967 zmarł w Bemowie, przy ulicy Einsteina 26 pan Wilhelm-Jan Mück, wyznania ormiańsko-katolickiego -. Był on w naszym kościele ponad rok „lektorem” – czytającym części zmienne (poza ewangelią i prefacją) we Mszy św. Jako recytator miał pewne trudności, ale pełnił swój urząd tak szlachetnie, a świadom, że zadanie jest dla niego trochę trudne próbował delikatnie się nieraz wyłączyć, ale na prośbę księdza zawsze ochoczo i bez ociągania stawał na posterunku. Przeżył lat 70 – cześć jego pamięci –

_____

Również w tym roku “straciliśmy” drugiego najlepszego naszego lektora. p. Lucjan Kuta, inżynier – mgr, ojciec wzorowy 9-ciorga dzieci, człowiek nadzwyczaj miły, inteligentny – świetny lektor. Otrzymał nowe mieszkanie – większe w centrum Warszawy. Wyprowadzenie się Rodziny Kutów to ubytek 1% praktykujących z naszego kościoła.

_____

[s. 23]

Na posterunku tkwi p. Chwedura. Oraz chłopcy licealiści, Longin, Stasiek w zwłaszcza świetny lektor Leszek (kl. X)

[Po lewej stronie fotografia mężczyzny, obok niej widnieje napis: p. Wilchelm Mück – lektor. †22.III.67.
W prawym dolnym rogu fotografii nieczytelny fragment okrągłej pieczątki. ]

Dnia 8 października 1967 roku, był u mnie (x R) na obiedzie. p. Jan Reda, architekt, budowniczy kościoła w Bemowie. Po przeczytaniu historii powstania kościoła według niniejszej kroniki, uczynił następujące uwagi uzupełniające: W roku 1936, szereg obywateli, budujących na terenie Bemowa swe domki, a przede wszystkim członkowie „Komitetu Budowy Kaplicy” wywarli wpływ, że firmy budowlane (i.t.d.)

Tak w ciągu jednego roku powstała dzisiejsza kaplica. Komitet w roku 1936 zwrócił się jednocześnie do Kurii Biskupiej w Warszawie z prośbą o przydzielenie do Bemowa księdza na stałe. Zamiarem komitetu było wybudowanie następnie kościoła na placu przed dzisiejszą szkołą.

Teren osiedla był przeznaczony dla pocztowców. Bemowo nie było osiedlem wojskowym, ale na jego

[s. b.n.]

terenie była już wtedy zmotoryzowana jednostka wojskowa. P. Diksztein z Min. Poczt i Telegrafów, kolega p. Redy, zgodził się ustnie,  [przekreślono – uwaga Red.] na wybudowanie na terenie Bemowa kaplicę, ale jako warunek podawano, że będzie to tylko tymczasowa kaplica. Teren wybrał sam p. Reda. Zanim powstała kaplica, Msze św. niedzielne odbywały się w domu majora Glińskiego, który był przedstawicielem Polski u Rządy (red. - Rządu) Republikańskiego w Hiszpanie. Pan Gliński zmarł w dość tajemniczych okolicznościach, w 3 dni po swym powrocie z Hiszpanii. Na terenie Bemowa mieszkał również pan Unruch (?) oficer marynarki, ale mieszkał tu prywatnie, a nie ze względów służbowych. Najbardziej czynnym z wojskowych był życzliwy dla kościoła p. płk Gebel Leopold.
Charakterystyczne dla wyglądu Bemowa (Boernerowa) były (kilka) wysokie wieże stacji radiowych. Por dziś teren

[s. 24]

tzw. ulicy Radiowo. (Bloki mieszkalne stoją jeszcze). Wieże zostały zniszczone pod koniec (?) okupacji.
W stronę wschodnią natomiast widać było tzw. „szwedzkie górki”, które zplantowano (red. – splantowano) przy przygotowaniu terenu dzisiejszego lotniska.

Poniżej tekstu odręcznie zrobiony plan prawdopodobnie umieszczenia Kaplicy.

P. Reda – rozpoznał również podpisy na protokóle z posiedzenia Komitetu Budowy Kaplicy (patrz akta)
1. Leopold Gebel, płk
2. kapitan Polkowski
3. major Szychowski (żyje i mieszka we Wrocławiu) 
4. inż. Graff
5. J. Stromajer (jeden z obywateli)
6. Jan Reda
7. Władysław Gliński major               
8. B. Plewa – porucznik                       

[s. 24b]

- Per aspera –
                         – BUDKA –

1.
W „Życiu Warszawy” nr 93, z dnia 20 kwietnia 1967 roku – znalazła się następująca notatka: „Mniejsze zło? - Lata całe walczyły komitety blokowe i osiedlowe Bemowa o skasowanie wyszynku piwa w kiosku opodal pętli autobusowej. Gromadzili się nie tylko ludzie, chcący rzeczywiście zaspokoić pragnienie, lecz często i okoliczne męty. Często, Panie redaktorze dochodziło do awantur i bójek. Wreszcie triumf: w kiosku zabroniono sprzedaży piwa, które poza kioskiem zazwyczaj ulegało „wzmocnieniu” Optymiści mówili, że pijacy wynieśli się gdzieś aż na Górce (red. - Gorce).
Pobożne życzenia! Boć istnieje na osiedlu drugi kiosk „U Dziadka”. I ten to kiosk od rana oblepiają girlandy spragnionych.
(jkm)
Jeżeli dodamy, że budka u „Dziadka”

[s. 25]

znajduje się 10 metrów od ogrodzenia kościelnego i tyleż metrów od furtki, najbliższej Sali katechetycznej (dawna zakrystia) – zrozumiemy jakie nieprzyjemne mieliśmy sąsiedztwo. Pijacy potrafili rzucić epitetem czasami w kierunku przechodzącego księdza, czy pani kościelnej, jeden z nich wszedł nawet (12 kwietnia 1967) do kościoła i rozpoczął głośne uwagi co wywołało przerażenie niewiast obecnych na Mszy św. wieczornej. Pijacy zaraz za kościołem załatwiali nieraz swe potrzeby fizjologiczne, wybuchały awantury a wtedy interweniował patrol M.O. lub W.S.W.

Ponieważ na terenie przykościelnym znajdowały się pewne materiały budowlane i narzędzia miały miejsce wtargnięcia na teren i kradzieże. W wyżej opisanych warunkach trudno było coś upilnować i nawet milicjant dzielnicowy, sam powiedział, że mam

[s. 25 b]

interweniować w Prez. Dzielnicowej Rady N. o przeniesienie kiosku.

8 maja 1967 zwróciłem się z odpowiednim pismem do Generalnego Dziekana W.P. – z prośbą o interwencję, gdyż Władze wyznaniowe – dały nam do zrozumienia, że możemy to zrobić i poprą naszą sprawę.
Nieprędko załatwia się takie sprawy w naszej ojczyźnie. Jednak 29 listopada 1967 – dokonano wreszcie remanentu w budce – zamknięto ją w 2-3 tygodnie potem. Dziś stoi jeszcze ale nieczynna.
Ludzie idący w niedzielę do kościoła nie muszą się obijać o kupujących, którzy do południa i nieraz i później czynili zakupy mleka, cukru, chleba i.t.p. – w budce „dziadkowej”.
Przede wszystkim jednak dzieci uczęszczające na katechizację mogą spokojnie przychodzić i wchodzić na teren kościelny.

[s. 26]

2.         

PODPALANIE KOŚCIOŁA
                    i ZRYWANIE AFISZY
                                          NISZCZENIE GABLOTEK

Za pobytu ks. J. Wysockiego – wiosną w roku 1966  – następnego dnia po ataku Władysława Gomółki [Gomułki – Red.] I Sekr. Partii na Kardynała Wyszyńskiego – próbowano podpalić kościół nasz od strony wnęki zachodniej. Pożar zauważył wojskowy, major mieszkający obok w bloku. Sam niepraktykujący – ale uczciwy i zgasił piaskiem palące si8ę już deski oszalowania. Ponadto miało miejsce – w wigilię uroczystości 3 maja zerwanie i porwanie afisza z kościoła z wizerunkiem M. Bożej; zerwanie afisza w wigilię Bożego Ciała i wigilię 22 lipca. Wymowna akcja! Odnośnie podpalenia milicja nic nie wykryła. O innych wypadkach nie warto było nawet meldować.
    Jednakże wiosną 1967 – natężeniem tych faszystowskich wybryków wzmogło się.

[s. b.n.]

    • w końcu lutego najmłodszy Hupało jeździł z jakimś kolegą na rowerze na cmentarzu kościelnym
    • 7.04.1967 – zerwano afisz z kościoła o powołaniu kapłańskim
    • 5.05.67. – godz. 15.40 – miało miejsce podpalenie afisza – co groziło znowu pożarem kościoła
    • w sobotę w wyżej wymienionym tygodniu jeden chłopiec (Dominik Kuta) był świadkiem jak jeden z miejscowych wyrostków załatwiał się w kruchcie kościelnej. Chociaż byłem rok temu u jego matki i zabroniłem jej synom wchodzenia w ogóle na teren kościoła
Nazwiska tych chłopców – Hupało, Janaszewski. Jeden z nich był (Hupało) tak obciążony poszlakami, że to on podpalił afisz, że podaliśmy jego nazwisko milicji. Pani kościelna była nawet przesłuchiwana.
    • W międzyczasie 8.V.1967 Januszewski znowu znalazł się na terenie kościoła?! I tłumaczył się że chce wiedzieć, która klasa ma teraz lekcje. Po co mu to?!

[s. 27]

Zerwanie jednego z afiszy widziały kiedyś Ewa Miller i jej koleżanka Małgosia.
Na nacisk ze strony kościelnej gdy ją przesłuchiwano, dzielnicowy miał powiedzieć „my wiemy … wiemy”
W międzyczasie też miało miejsce obrabowanie puszki w kruchcie
Kilka dni potem spotkałem Hupałę z kolegą na terenie kościelnym. Znowu kategorycznie zabroniłem im wchodzenia na teren cmentarza przykościelnego, zagroziłem im, że każe odciski palców podać do prokuratora. Ale widziałem, że „mają w nosie” moje słowa.
Co więcej, po niedługim czasie miało miejsce podpalenie afisza.
Ale w takiej atmosferze cóż się dziwić?
Jak dzieci widziały nauczycielkę z miejscowej szkoły, jak spisywała bezczelnie z gablotki na kościele plan nauki religii, a następnie (red. następnego) dnia dowcipnie przestawiła dzieciom zajęcia dodatkowe (red. w) szkole, tak, że uniemożliwiło im to uczęszczanie na religię.

[s. b.n.]

Kilka jeszcze mam podobnych faktów, które świadczą, że niektórzy miejscowi nauczyciele wychowują dzieci w duchu nietolerancji i pogardy dla religii, a nawet w roku 1968 – kazała jedna z nauczycielek donosić dzieciom sobie zaufanym, kto chodzi na naukę religii? (według relacji p. katechetki).
Są i w naszej szkole nauczyciele dobrzy uczciwi, są i religijni.
Boję się jednak o przyszłość naszej młodzieży.


„WOLNOŚĆ KULTU” – PROCESJA
BOŻEGO CIAŁA

[s. 28]

[Notatka napisana odręcznie na doklejonej kartce:]
1. Procesja Bożego Ciała (Sąd)
1968 – wykrzykiwanie, hałasy, [dalszy tekst nieczytelny]
2. Moje odejście
3. Nieczytanie listów bpa
4. Rekolekcje „po wydarzeniach marca 180 osób (7 klasy) marzec 1968

Poniżej wycinek z gazety z informacją:
Dnia 8 kwietnia 1968 r. zmarł nagle w 47 roku życia
EDWARD CHWEDURA
Długoletni pracownik Biura Studiów i Projektów
Konstrukcji Stalowych „Mostostal”
W zmarłym straciliśmy wyjątkowo sumiennego
Pracownika i bardzo cenionego kolegę.
Cześć Jego pamięci!
        Dyrekcja, Rada Zakładowa
        i pracownicy BS i PKS „Mostostal”
Nw-413


[s. 29]

Pusta kartka

[s. b.n.]

Od tego miejsca Kronikę prowadzi X Remigiusz Zimak

Dzień 23 kwietnia 1968 r. – uroczystości św. Wojciecha Biskupa i Męczennika – stał się początkiem duszpasterstwa wśród Bemowian ks. Remigiusza Zimaka, ur. 18.04.1932, wyświęconego na kapłana w Płocku 15 czerwca 1957 r., od sierpnia 1966 r. pracującego w duszpasterstwie wojskowym i studiującego w tym czasie na ATK w Warszawie.
Duszpasterstwo w Bemowie podjąłem z posłuszeństwa swej władzy, Ks. Generalnemu Dziekanowi WP. Narazie (na razie – uwaga Red.) zastępczo (z powodu poważnej operacji dotychczasowego duszpasterza, ks. mgra Ryszarda Śliwińskiego), później na stałe.
Okres od 23 kwietnia do 20 maja był okresem samotnej pracy, od 20 maja do 15 czerwca wspólnie z ks. mgr Śliwińskim. Jemu zawdzięczam miłe wejście w środowisko bemowskie i zdobycie zaufania u miejscowego społeczeństwa (jemu również zawdzięczam pierwszy kontakt z duszpasterstwem wojskowym i Ks. Generalnym Dziekanem WP., ks mgr pułkownikiem J. Humeńskim.
Oktawa Bożego Ciała w r. 1968 była ostatnim dniem Jego duszpasterstwa. Pożegnany z wielkim żalem (i b. słusznie) przez wiernych Bemowa polecił mnie ich trosce, a ich mojej pieczy duszpasterskiej. Bardzo interesujące były jego rady, które głęboko zachowałem i będę starał się do nich stosować. Ze wszystkich przebijała troska o dobro kościoła, o wierność powołaniu kapłańskiemu, troska o właściwe miejsce duszpasterstwa wojskowego w Kościele. Włożył również na moje barki bardzo poważną sprawę – poszerzenia drewnianej świątyni o tzw. wiatę pod plastykiem.

[s. 30]

W tym celu zetknął mnie z budowniczym tutejszej świątyni – kaplicy p. inż. mgr Janem Redą. Sprawa przeze mnie uznana i akceptowana stała się sprawą nr “1” mojego pobytu w Bemowie. Mogła jednak ruszyć z miejsca dopiero gdy została akceptowana przez K. Generalnego Dziekana WP. - po uprzedniej konsultacji z Dyrektorem do Spraw Wyznań p. Jenem Bogdanem. Nadzieje na murowany kościół zaczęły być realne. Ks. Generalny Dziekan kazał zlecić p. Redzie opracowanie planów nowego kościoła i to w dość krótkim czasie. Plany były już gotowe w sierpniu. Budowa nowego kościoła była zakamuflowana pod nazwą generalnego remontu i dokończenia obudowy istniejącego kościoła. (Błogosławiona wina - w czasie obudowy cegłą sylikatową w czasie duszpasterzowania X. Śliwińskiego  - zabrakło cegły - pracownicy rozkradli - teraz pod pretekstem dokończenia obudowy, można było wystąpić z planami). I tak cząstka całościowych planów, tj. - dobudowa zakrystii i obudowa istniejącego prezbiterium - została wysłana do Głównego Architekta m. st. Warszawy do Pałacu pod Blachą do zatwierdzenia.
W międzyczasie kilka wizji lokalnych - p. Jana Bogdana (ze szpitala, bo był na leczeniu), Dyrektora do spr. Wyznań p. Aleksandra Wołowicza, jednego z naczelników tego Wydziału, p. Jana Kochańskiego, Kierownika Stołecznego Wydziału do Spraw Wyznań i jego zastępcy p. Pijewskiego. Wszyscy zapewniali o pozytywnym załatwieniu sprawy i upoważniali do zakupu materiałów i starania się o firmę wykonawczą. Ze znalezieniem firmy było gorzej. Mimo licznych wizyt w wielu Spółdzielniach Budowlanych, żadna z nich nie podjęła się dzieła. Przyczyna = Kościół - po prostu strach. zawiedli również znajomi fachowcy Ks. Generalnego Dziekana WP. Po wielu wysiłkach zgłosił się murarz z uprawnieniami mistrzowskimi - p. Zbigniew Stanisław Przedpełski, mieszkaniec Łomianek. Z nim została podpisana umowa. Po przyjęciu gospodarczego systemu budowy na barki majstra, inżyniera - inspektora nadzoru p. Jana redy i rektora kościoła - ks. Remigiusza

[s. 31]

Zimaka spadła troska o zgromadzenie materiału i prowadzenie budowy. Nad wszystkim czuwał i wspierał nasze wysiłki Gospodarz obiektu, ks. Generalny Dziekan WP, pułkownik mgr Julian Humeński oraz oficer finansowy Generalnego Dziekanatu p. ppłk Lucjan Orlik.
Pozwolenie na budowę po długiej wędrówce (Pałac pod Blachą - Wydział do Spraw Wyznań - ? - Pałac Mostowskich - pałac pod Blachą) ujrzało światło dzienne 20 grudnia 1968 r.
Do budowy można było przystąpić dopiero wiosną następnego roku. Czas zimowy - to czas gromadzenia materiałów. Władze wojskowe, konkretnie WRZKB w Warszawie (szczególnie inżynierowie Wróblewski, Pruski i szef płk Cz. Krzyżanowski) potraktowały sprawy życzliwie i poważnie. Na remont kościoła przez miejscowy WAK (ppłk Jan Głowa) przekazały 125 tysięcy złotych na zakup podstawowych materiałów - cegły, cementu itd.
Przydział cegły otrzymaliśmy z I i w pocz. II kwartału 1969 r. dzięki życzliwości p. Goliaszowej, jednej z pracownic Centrali Zaopatrzenia Mat. Budowl., mieszczącej się na ul. Ogrodowej. Cement otrzymaliśmy z WAK-u Bemowo II.

9 maja 1969 r. - ks. Stanisław Obszyński, mój współpracownik poświęcił w moim zastępstwie pierwszą cegłę, tzw. kamień węgielny i budowa rozpoczęła się, a wraz z nią liczne radości, ale i kłopoty.

Duszpasterstwo

Sprawa budowy to tylko cząstka pracy związanej z administracją placówki Bemowskiej. Po przekazaniu mnie placówki bemowskiej przez ks. Gen. Dziek. WP. płk mgra Juliana Humeńskiego i uzyskania nominacji z Kurii Warszawskiej na rektora kościoła w Bemowie poczułem się przede wszystkim duszpasterzem. Objąłem garstkę wiernych - ok. 500 osób, spoza grupy katechizowanych - ok. 200 osób, kilkunastu ministrantów i całe osiedla zamieszkałe przede wszystkim przez wojsko

[s. 31 b]

i rodziny wojskowe - ok. 1000 osób, uczelnię wojskową WAT i kilka jednostek Obrony Powietrznej Kraju. To  teoretycznie teren mojej działalności duszpasterskiej, bo gdy obejmowałem placówkę bemowską jeden z w/w pracowników Urzędu do Spraw Wyznań powiedział = “Duszpasterstwo na WAT-cie proszę sobie darować. Oni mają swojego Duszpasterza” (miał na myśli Z-cę Komendanta do spraw politycznych). Ograniczyłem się do złożenia wizyty miejscowym notablom po linii wojskowej i czekałem na “chętnych i chcących” w kościele i kancelarii Probostwa Garnizonu przy ul. Sobczaka 40. Ale jakże duszpasterza męczy niemożność dotarcia do tych, którzy są jego pieczy powierzeni. Przyznam się szczerze - modląc się przed Sanctissimum w ich intencji często się rozrzewniałem do łez. Robię jednak to, co mogę. Odprawiam Mszę św. - w niedziele i święta 4, w dzień powszedni 1. W miesiącu lipcu 1968 r. sam Ks. Generalny dziekan WP. odprawiał w każdą niedzielę 2 msze św. i głosił wszystkie kazania. (Nb.: Społeczeństwo Bemowa ogromnie ceni Ks. Generalnego Dziekana za pełne uruchomienie placówki duszpasterskiej w Bemowie i zawsze z radością Go wita).
Staram się codziennie przed i po Mszy św. siadać do konfesjonału, aby wierni mogli się wyspowiadać. Szczególną uwagę zwracam na punktualność w odprawianiu nabożeństw.
Dla uzyskania większej ilości ministrantów urządziłem chętnym ministrantom w miesiącu lipcu wycieczkę na Mazowsze Płockie - do Łęcka, Płocka i Słupna (mojej poprzedniej placówki duszpasterskiej przed przyjęciem do duszpasterstwa wojskowego).Wycieczka podobała się im bardzo - zwłasza kąpiel w jeziorze łąckim i spanie na sianie w stodole proboszczowskiej oraz niezwykła gościnność gospodarza parafii X. Czesława Kilisia i kucharki p. Aurelii Szmulewicz.
Dawnym zwyczajem 17 sierpnia z nieliczną grupą wiernych wyruszyłem do Częstochowy na tradycyjny dzień modlitw Bemowian na Jasnej Górze. Wierni uczestniczyli we Mszy św odprawianej przeze mnie przed Cudownym Obrazem M. Bożej, odprawili Drogę Krzyżową na Wałach, zwiedzili Klasztor O.O. Paulinów i Częstochowę, a wieczorem wszyscy wróciliśmy do Bemowa bogatsi w łaski Boże udzielone nam za pośrednictwem Królowej Polski.

[s. b.n.]

Koniec sierpnia i początek września to czas organizacji katechizacji dzieci i młodzieży gromadzącej się przy tutejszym ośrodku duszpasterskim. A trzeba powiedzieć, że ks. R. Śliwińskiemu udało się zgromadzić sporą gromadkę. Należy więc ją utrzymać i w miarę możliwości powiększyć. W katechizacji dzieci ze szkoły podstawowej pomaga mi katechetka p. Zofia Schmidt, bardzo dobra siła fachowa, magister teologii po studiach na Uniwersytecie Warszawskim.
Katechizacja w ośrodku “misyjnym” Bemowo to sprawa bardzo istotna. Stąd trzeba ją traktować nader poważnie.
W m-cu październiku przeżywaliśmy Tydzień Miłosierdzia pod hasłem: “Szanujmy Starszych”. Dzień Chorych zgromadził ok. 100 osób. Modliliśmy się również w intencji misji obchodząc Tydzień Misyjny pod hasłem: “Misje w służbie człowieka”. Przy tej okazji były zbierane dary w naturze - żywność, która została wysłana do Indii na ręce ks. Wiśniewskiego.

13 listopada - Uroczystość św. Stanisława Kostki Patrona młodzieży została poprzedzona triduum modlitw i spowiedzią dzieci i młodzieży. W tym dniu zostało wystawione misterium o Św. Stanisławie.

17 listopada - uroczystość M.B. Ostrobramskiej, Patronki Kościoła. Odpust.
Odnowę życia religijnego w Osiedlu Bemowo postanowiliśmy oddać w ręce Maryi, Potężnej Wspomożycielki, stąd rekolekcje adwentowe zostały potraktowane jako przygotowanie do wieczystej nowenny do M.B. Nieustającej Pomocy.
Nowenna ta była konieczna, bo nie było żadnych nabożeństwa, które by poza mszą św. gromadziły wiernych na modlitwę i w czasie których mogłaby się wypowiedzieć maryjna dusza polskiego katolika.

[s. 32]

W dniu 9 grudnia 1968 roku przy okazji rekolekcji adwentowych wprowadzono i poświęcono obraz M.B. Nieustającej Pomocy.
Poświęcenia dokonał rekolekcjonista O. Ryszard Marcinek C.S.S.R. w obecności miejscowego duszpasterza ks. Remigiusza Zimaka i wiernych zgromadzonych na tej uroczystości, których podpisy niżej następują:
ks. Remigiusz Zimak (podpis nieczytelny)        ks. Marcinek Ryszard
Waryzonkiewicz St (podpis nieczytelny)
A. Chmurzyński kl. I a, rok 1968                    Irena Kędzierska
Maria Gumińska ręcistka (red. rencistka)         Wojtyna Roman
Figacz Natalia                                            Kopińska Józefa
Rogozińska Grażyna                                     Korczyńska Sabina
Rogala Małgorzata                                       Kołoszczyk Joanna    
Piasecka Joanna                                         Piasecka Marta
Seliga Maria                                               [nazwisko nieczytelne]
Łuczyńska Helena                                        Stelmaszczyk (?)
Soból Marja (red. - Maria)                             Święcka
Czajkowska Barbara                                     [nazwisko nieczytelne]
Lesiak Józefa                                              [nazwisko nieczytelne]

Jadwiga Świętochowska                               [nazwisko nieczytelne]
[nazwisko nieczytelne]                                 [nazwisko nieczytelne]
[nazwisko nieczytelne]                                 Kołacz Julia
Kostrzewa                                                 Śmietanik Franciszka
Piasecka
Więckowska
Kaliccy
Pyrzanowska
Klimkiewicz Wera
Mążyk
[nazwisko nieczytelne]
Wojtyna
Wróbel
[nazwisko nieczytelne]
[nazwisko nieczytelne]
Ławicka Teodozja
K. Więckowska
Milewska H
Jabłońska E.
Kasprzak J.
Racławska Władysława
[nazwisko nieczytelne]
[nazwisko nieczytelne]
Genowefa Kiersikowska
[nazwisko nieczytelne]
Kulesza
Filipowicz
[nazwisko nieczytelne]
[nazwisko nieczytelne]

[s. 33]

JMierzwińska
Broniewska
Leszczyńska Janina
Garbaczewska Stanisława
Jasińska Marjanna (red. - Marianna)
Maksymowska Janina
[nazwisko nieczytelne]
Teresa Kaczmarek
[nazwisko nieczytelne]
Wielgus Weronika
Zofia Wojciechowska
Wojciechowska
Winiak Adela
Knyszyńska Leokadia
Tomasik Feliksa
Szydłowska Maria
Moczyńska J
Zofia Światowska
Antonina [nazwisko nieczytelne]
Nawrocka Janina
C. Kierzkowska
J. [nazwisko nieczytelne]
[nazwisko nieczytelne]
M. Kłodzińska
Halina Panowicz

[s. b.n.]

Nowenna odprawiana w każdy czwartek szybko się przyjęłą, zaczęła gromadzić znaczną ilość wiernych, ktorzy na katechezach przedstawiali swoje rozliczne prośby i podziękowania. Wśród wielu próśb znalazła się naczelna  - prośba o błogosławieństwo w prowadzeniu budowy kościoła. W Jej macierzyńskie ręce powierzyliśmy sprawę świątyni Jej poświęconej.
Na każdym nabożeństwie były głoszone stosowne nauki.  Dla pogłębienia wiedzy religijnej rodziców rozpocząłem głosić dla nich konferencje. Frekwencja jest średnia.

Boże Narodzenie 1968 r. przeżywałem w kaplicy bemowskiej przypominającej szopę betlejemską niż kościół.
W uroczystość św. Szczepana gościł u nas Ks. Generalny Dziekan WP. - płk Julian Humeński. W powitaniu Dostojnego Gościa powiedziałem m.in.: “Wśród kościołów garnizonowych - kościół bemowski jest najuboższy. Lecz tak jak upośledzone dziecko w rodzinie otoczone jest szczególną miłością rodziców, spodziewamy się, że i ten kościół jako najbiedniejsze dziecko będzie doświadczał szczególnej miłości. Ks. Generalnego Dziekana - Szef Duszpasterstwa Wojskowego”.
Ks. Generalny Dziekan WP. w odpowiedzi zapewnił, że budowa kościoła bemowskiego będzie troską Jego i całego duszpasterstwa wojskowego i zapowiedział przystąpienie do prac budowlanych z nastaniem wiosny.

[s. 34]

Rok 1969

Celem lepszego poznania społeczności Bemowa i problemów ją nurtujących postanowiłem wszystkim mieszkańcom Osiedla złożyć wizytę duszpasterską. Po prostu mam pukać do każdych drzwi.
Wizytację (tzw. kolędę) rozpocząłem od ul. Dostępnej. Ale ulica Dostępna
okazała się bardzo niedostępna. - Na około 50 rodzin przyjęło mnie 15 !!!
Zdarzały się sceny bardzo smutne, np. wychodzi młodzieniec ok 15 lat i oświadcza: “nie życzymy sobie, aby ksiądz nas odwiedzał”. Liczne bramki były pozamykane na klucz, a mieszkańcy obserwowali księdza zza firanki. Były również humorystyczne, np. pod bramką stoi grupka ludzi - gospodarze ich nie wpuszczają, bo boją się, aby razem z nimi nie wśliznął (red. - wślizgnął) się ksiądz.
Zwizytowałem jeszcze ul. Ebro i zakończyłem.
Zachorowałem b. poważnie na nerki. P. Bóg widocznie nie chciał hańby swego sługi. Szpital i dość długi okres rekonwalescencji sprawiły, że wizytację odłożyłem do następnego roku.

15 stycznia 1969 r. do pomocy mnie w pracy duszpasterskiej został skierowany przez Ks. Generalnego Dziekana WP - ks. Bolesław Spychała, Salwatorianin dotychczas pracujący w Grodzisku Maz.
Do tego momentu w duszpasterstwie pomagali księża kapelani z ul. Długiej. On zamieszkał na stałe ze mną. Oddałem mu kancelarię.
Ks. Bolesław Spychała był konieczny, ponieważ czekała mnie bardzo wytężona praca  związana z budową kościoła i kończeniem studiów magisterskich na ATK.
Pracę podjął chętnie. Współpraca nam układała się idealnie. Polubiły go również parafianki, bo był b. bezpośredni i serdeczny.

[s. b.n.]

W dzień powszedni odprawiają się dwie Msze św.: rano o godz. 7.00-ej i wieczorem o godz. 18.00-ej. Ks. Bolesław odciążył mnie w katechizacji, głosił kazania pasyjne i rozpoczął przygotowywanie dzieci do Bierzmowania.
Jego ulubioną cząstką w duszpasterstwie był konfesjonał.

W Wielkim Poście rozpoczęliśmy tzw. akcję trzeźwościową przez modlitwy, kazania. Do nowootworzonej (red. nowoutworzonej) Księgi Trzeźwościowe mogli wierni wpisywać swoje postanowienia powstrzymania się od picia alkoholu na stałe lub na pewien okres.

W IV-tą niedzielę W. Postu rozpoczęły się rekolekcje wielkopostne, które przeprowadził ks. Ryszard Marciniak, Redemptorysta.
Po raz pierwszy poinformowałem wiernych, aby w swoim budżecie przewidzieli również wydatki na rozbudowę i remont kościoła. Kosztorys zamierzonych prac opiewa na sumę 295 tys. złotych.

25 marca 1969 r. Kościół Warszawski przeżywał konsekrację nowego biskupa
pomocniczego ks. Władysława Miziołka, dotychczasowego rektora Seminarium duchownego.

1 maja pożegnałem swego dotychczasowego współpracownika, ks. Bolesława Spychałę, który dojrzał do samodzielnej placówki garnizonowej w Puławach.
Na współpracownika na niwie bemowskiej otrzymałem ks, Stanisława Obszyńskiego, kapłana z diecezji lubelskiej.

[s. 35]

Jego ulubioną cząstką - to liturgia, jej poprawne wykonywanie oraz młodzież. Łatwo sobie zyskał sympatię tej ostatniej. Znalazł wspólny język w wielu dziedzinach, m.in. w sporcie, który sam uprawiał z dość dobrymi wynikami. Opiekował się również ministrantami.
Ks. Stanisław Obszyński zamieszkał w wynajętym mieszkaniu u Państwa Cymmermanów przy ul. Telewizyjnej 46.
Dzięki poważnemu traktowaniu przez niego pracy duszpasterskiej mogłem się bardziej poświęcić pisaniu pracy magisterskiej. Magisterium uzyskałem 27 czerwca 1969 r. na ATK w Warszawie, na Wydziale Teologicznym u X. prof. St, Grzybka.

1 lipca wyjechałem na zasłużony wypoczynek do Zakopanego z grupę młodzieży ministranckiej.
[Fotografia przedstawia grupę młodzieńców, na przedzie grupy ks. kapelan. Podpis pod fotografią:
Jak dobrze nam zdobywać góry …
Wspólny wypoczynek łączy, poznaje, zbliża.
Ci chłopcy wyróżniali się gorliwością w służbie liturgicznej ołtarza.]

[s. b.n.]

10 maja odbyło się Bierzmowanie młodzieży w liczbie 72 osób w kościele OO. Redemptorystów, przy ul. Karolkowej.
U nas szczupłość miejsca i bezpieczniej poza naszym terenem. Zresztą tak sobie życzyli rodzice dzieci. Szkoda, bo społeczność umocniona Duchem Świętym jest bardziej uzdatniona do apostolstwa, którego w naszym Osiedlu brakuje.

1 czerwca odbyła się uroczystość I Komunii Św.

Boże Ciało
Ks. mgr Śliwiński odchodząc z Bemowa prosił mnie, aby panować nad swoim
językiem w publicznych wystąpieniach, czyli nie mówić o tzw. “wolności religijnej”. Próbowałem dostosować się do jego prośby. Ale Boże Ciało w Bemowie ma dość burzliwe tradycje. W „okresie stalinowskim” kaplica była zamknięta i procesji nie było. Wywalczył ją dopiero ks. Śliwiński i pragnął z nią wyjść na Osiedle. W I roku wyszedł tylko za zewnątrz ogrodzenia kościelnego. To pociągnęło kolegium i kary pieniężne. Ja chciałem wyruszyć z procesją do figury Matki Bożej w lesie. Powód: wykopy przy kościele w związku z rozpoczęciem rozbudowy kościoła, wydawał mi się wystarczający. Niestety pozwolenia nie otrzymałem, mimo ustnych obietnic. Decyzja władz Dzielnicowej Rady Narodowej na Woli spowodowała moje następujące ogłoszenie:

[s. 36]

„Pragnę zakomunikować bardzo przykrą wiadomość, że my - Bemowianie nie otrzymaliśmy pozwolenia na procesję po Osiedlu. Wydawało mi się, że w tej sytuacji wg wszelkich praw logicznego myślenia  na wniesione podanie może być tylko jedna odpowiedź pozytywna.
Niestety. Niektórzy, nawet dość wysoko postawieni urzędnicy, mają swoistą logikę myślenia, w stylu tej, że 2 x 2 nie równa się 4. Sądzę, że fakt ten dla nas jest jasny, mimo że sprzeczny z wolnością wyznania i manifestowania swych uczuć religijnych. Przykre, ale niestety - to rzeczywistość. Jako lojalni obywatele, chociaż zakaz ma wydźwięk krzywdzący, nie wyjdziemy poza teren kościelny, ale o godz. 18.00-ej tym tłumniej zbierzemy się w kościele, aby zamanifestować nasza wiarę i swój protest na negatywną decyzję Władz PRLzydium (sic!). O ile pogoda dopisze nabożeństwo będzie odprawione przy jedynym, bo na więcej nie ma miejsca, ołtarzu na placu przykościelnym!!”

Faktycznie zrobiliśmy tylko jeden ołtarz na bramie vis à vis drzwi kościoła.
Zakaz symbolizował drut kolczasty rozciągnięty na wysokość monstrancji przez całą szerokość bramy. Upust swoim uczuciom dałem w przemówieniu przed procesją.

W czasie nabożeństwa przy ołtarzu przejechała czarna “Wołga” obok kościoła
i ołtarza. Pasażer jej wychylił się, aby stwierdzić, czy nie ma prowokacyjnych napisów. Nic nie znalazł takiego, ale znaleźli się usłużni ludzie (jestem przekonany, że organista p. Wiesław Wilkowski - skierowany tu do pracy przez pewne czynniki na czas budowy kościoła) i o wszystkim poinformowali. Nazajutrz przeprowadzał ze mną rozmowę pracownik Min. Spraw Wewnętrznych.

[s. b.n.]

Zostało otwarte konto w PKO, na które można przesyłać ofiary na rozbudowę kościoła.
“Probostwo Garnizonu Bemowo”
PKO - VII oddz. Warszawa-Wola
nr r-ku 114-14-740494
Ofiary zaczęły wpływać.

3 sierpnia mogłem już podać ogłoszenie:
"Prace przy rozbudowie kościoła powoli, ale wciąż postępują naprzód dzięki wysiłkowi i życzliwości ogromnego zastępu ludzi. Po zasklepieniu podziemia będzie już większy front robót, stąd bardzo proszeni są fachowcy w pracach murarskich. Na pewno więcej sił fachowych przyśpieszy ukończenie planowanego w tym roku odcinka robót, zwłaszcza, że początek roku katechetycznego już za miesiąc i będzie potrzebna sala katechetyczna, bo dotychczasowa (zakrystia) musi być rozebrana ze względu na budowę wewnętrznej ściany kościoła. A w tym wszystkim przyświeca mi jedna zasadnicza myśl, aby na każdej cegiełce był trud i wkład miejscowego społeczeństwa, bo wtedy kościół będzie nasz, bemowski, bo wzniesiony wspólnym trudem i wysiłkiem Bemowian”.

Oddźwięk na ogłoszenie był nikły. Zgłosiło się kilku panów: p. Śmietanik, p. Wojtyna, p. Stelmaszczyk, p. dr Podgórski i trochę młodzieży.

Znaczna część społeczeństwa Bemowa była oburzona, że dokonane dzieło przez ks. Śliwińskiego jest psute, nie znając perspektywicznych planów - budowy murowanego kościoła. I nie mogli znać.  

[s. 37]

Zwłaszcza niesympatyczne spojrzenia kierowały do mnie “babcie” i rodziny, które złożyły znaczniejsze ofiary za poprzedniego remontu. To hamowało ofiarność mieszkańców Bemowa. Na szczęście byli i ludzie światlejsi, którym można było odsłonić całą prawdę i ci prostowali.

Z dniem 1 sierpnia naszą placówkę opuścił ks. Stanisław Obszyński przeniesiony przez Generalnego Dziekana WP do Siedlec na proboszcza Garnizonu. Zostałem sam. Mam na własną rękę starać się o współpracowników.

Opatrzność czuwa. Zgłosił się sam ks. mgr Ludwik Nowak, Salezjanin, doktorant ATK. Mieszkał na ul. Dobrej, w ich domu. Do Bemowa dojeżdżał na każdą  niedzielę i I piątek miesiąca. Katechizację objąłem z p. Katechetką p. Zofią Schmidt.

Katechizacja w tym roku rozpoczęła się w strasznych warunkach. Dotychczasowa zakrystia mała bo mała - ale została wogóle (red. - w ogóle) rozebrana. Na postawienie w cegle - władze po przedstawieniu im całościowych planów rozbudowy kościoła, nie wyraziły zgody. Dalsza budowa została zamknięta. Każdego dnia wokół kościoła chodził pracownik M.S.W. sprawdzając, czy prace nie są prowadzone.

Katechizacja odbywała się w strasznych warunkach - w zimnym i dziurawym kościele. Młodość jednak wszystko przetrzyma. Tymczasem ks. Generalny Dziekan WP informuje, gdzie trzeba, aby pozwolono na dalszą budowę. Późną jesienią otrzymaliśmy pozwolenie na pobudowanie salki katechetycznej

[s. b.n.]

i wykończenie zakrystii. Ruszyliśmy z kopyta. Do świąt Bożego Narodzenia nauczanie odbywało się w cieplejsze dni w kościele, w bardzo mroźne w moim prywatnym mieszkaniu lub u p. Katechetki.
Po Bożym Narodzeniu do prowizorycznie nakrytej salki i świeżo wytynkowanej wstawiliśmy piece koksowe do wysuszenia, a później tzw. “trociniaki” do ogrzania i wprowadziliśmy się z nauczaniem. Może lepiej nie pisać o warunkach nauczania, bo P. Bóg nie będzie miał za co wynagradzać, gdy ludzie zbyt wielkie okażą współczucie. Może tylko krótko - przez przeciekający dach prowizoryczny dach przeciekała woda - przesuwaliśmy się z krzesłami. Z nieszczelnego pieca ulatniał się czad, z serc płynęły mieszane uczucia: radości z tego co jest i smutku, że nie ma nadziei na Rred. - tekst nieczytelny).
Kiedyś dziecko odziane w ortalion zaczęło się palić po zetknięciu z piecem nagrzewczym.
Obroty kasowe bez dotacji wojskowych na rok 1969 zamknęły się kwotą 225.648 złotych. Pieniądze zostały rozchodowane  na materiały budowlane: cement, pustaki szklane, żelastwo użytkowe, na okna i drzwi do wybudowanej części kościoła (p. Walczyk z Rembertowa) na zagospodarowanie terenu budowy, pokrycie kosztów dokumentacji i robocizny itd.
Rok 1969 zakończyliśmy na czerwono. Pozostało nam ok 40 tysięcy długu.

[s. 38]

Rok 1970   

Jest zwyczaj w Bemowie, że opłatki na Boże Narodzenie rozprowadza p. kościelna Eugenia Pyrzanowska i katecheci. Ofiary przy tej okazji katecheci przeznaczali na różne cele. W roku ubiegłym został zakupiony ornat fioletowy, w tym roku postanowiliśmy zakupić sprzęt do sali katechetycznej. Dzieci złożyły 8 tysięcy złotych. Sprzęt, tj. 15 ławek, 30 krzeseł i tablica kosztowały 12 tysięcy złotych. Różnicę pokryliśmy z ofiar złożonych na tacę.
Pozwolenia na dalszą rozbudowę jeszcze nie ma. Skupiliśmy się nad wykończeniem wewnętrznej części już wybudowanej.
Artysta - plastyk inż. Zygmunt Pomorski opracował wystrój całego, w przyszłości nowego kościoła. Przestawia się bogato: marmur, metaloplastyka i złoto. To są tylko projekty - do realizacji potrzeba dużo czasu i pieniędzy. Plansze z projektem wystawiono do wglądu.

Rekolekcje Wielkopostne prowadzi ks. mgr Edward Formicki, duszpasterz akademicki z Kościoła św. Krzyża w Warszawie, Misjonarz św. Wincentego a Paulo. Rekolekcje bardzo udane. Młodzież zwłaszcza uczęszczała tłumnie.  

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego I Kom. Św.  Dzieci Pierwszokomunijne ofiarowały Kościołowi czerwony ornat gotycki. Został on odkupiony od ks. Franciszka Kamińskiego, kapelana z Łodzi. Stał się on kością niezgody pomiędzy moim współpracownikiem, mną a ks. Kamińskim. Ks. Kamiński chciał zbyt dużo zarobić. My wprawdzie biedni, ale honorowi - zapłaciliśmy żądaną sumę. Pozostał niesmak i mściwość ze strony ks. Franciszka Kamińskiego bardzo brzemienna w swych skutkach. Tylko Deus scit. Ornat kosztował 4.500 zł, a ks. Generalnemu Dziekanowi mówił, że zrobił ofiarę na kościół, uchylając się od dalszych na ten cel ofiar.

[s. b.n.]

Wakacje dla młodzieży ministranckiej zaplanowaliśmy na Wybrzeżu Gdańskim. Opiekę nad wypoczywającymi roztoczył ks. mgr Ludwik Nowak, Salezjanin. Wszyscy wrócili zadowoleni i z nowym zapałem do pracy.
Ale ks. Ludwik Nowak do pracy już na nowej placówce duszpasterskiej, w parafii św. Jana Kantego na Żoliborzu. Pozostał jednak przyjacielem Bemowa.

[umieszczono dwie fotografie:
Pierwsza: ministranci z księdzem na Westerplatte. Obok zdjęcia napis: Westerplatte
Druga fotografia przedstawia ministrantów nad brzegiem morza. Podpis pod fotografią: Plaża w Stogach.]

 [s. 39]

Wciąż czekamy na pozwolenie dalszej budowy Kościoła. Sprawa znalazła się w najwyższej dla tych spraw instancji w KC PZPR. Przybrała przebieg bardzo burzliwy. “Być albo nie być” ze strony Generalnego Dziekana WP. I słusznie, bo właściwie - co możemy? - jeżeli takiej sprawy nie chcą władze załatwić.
Sprawa budowy odebrała Ks. Generalnemu Dziekanowi wiele zdrowia. Atak serca, szpital, leżenie w sali “R” - to skutki uporu Władz PRL. Przerażone jednak jego stanem zdrowia obiecały załatwić sprawę pozytywnie. I w tym przekonaniu Ks. Generalny Dziekan wyjechał za granicę do Francji i Włoch. Miał to być odpoczynek od wszystkiego, co zostawił w kraju. Teoretycznie o kościele bemowskim myślał i tam. Dał temu wyraz w pisanej do mnie kartce z Lourdes dn. 8.07.1970 r.:
“Serdecznie pozdrawiam z Lourdes z zapewnieniem pamięci przy Mszy św. odprawionej  dzisiaj w bazylice! Myślałem i polecałem Matce Bożej naszą bemowską sprawę.
Nie wiem, jak sprawa wygląda, a może już załatwiona? Może w Rzymie, dokąd jutro jadę, czeka na mnie jakaś wiadomość?”

Faktycznie czekała wiadomość, ale b. przygnębiająca. Sprawę dalszej rozbudowy załatwiono negatywnie. Podpisał tę decyzję jeden z Sekretarzy KC PZPR. Wiadomość tę przekazano ustnie Z-cy Ks. Generalnego Dziekana WP. ks. płk Janowi Mrugaczowi. Z wysłaniem pisma wstrzymano się do powrotu X. Generalnego Dziekana WP. Tyle zrobiono. To jest i dużo i mało.
A ludzie niecierpliwili się bardzo.
Uspakajałem ich ogłoszeniami, np. z dn. 28.06:
“Niecierpliwiących się brakiem dalszych prac przy budowie kościoła zachęcamy do dalszej cierpliwości i zachowania nadziei, bo sprawa jest w toku załatwiania.

[s. b.n.]

Na pewno szkoda tylko, że tak wolno rozpatruje się te sprawy. Sądzę, że wszyscy: i załatwiający i czekający wiele z tego powodu tracą. Ale kościół i dla jednych i dla drugich jest sprawą wielką, stąd decyzja musi powoli dojrzewać”.
a 26.07.: “W dalszym ciągu przy nieustannym staraniu się - czekamy na zezwolenie na dalszą budowę kościoła. Trudności są duże, ale miejmy cierpliwość i polecajmy tę sprawę Bogu w swych gorących modlitwach.
Jesteśmy w każdej chwili gotowi przystąpić do pracy, a w międzyczasie robimy to, co można, np. wczoraj zostały sprowadzone nagrzewnice elektryczne z myślą już o powiększonym kościele. Są również w robocie drzwi i okna oraz wykonywana jest instalacja wodno-kanalizacyjna”.
Te ogłoszenia, celowo zamieszczone, miały podwójny cel: 1) uspokoić wiernych
i 2) denerwować władze, których wysłannicy ich wysłuchiwali.
Szerokie zaangażowanie ludzi w każdą, a więc i w tę sprawę nigdy jest nie na rękę. Władze boją się mas.
A właściwie wiernym pozostał tylko jeden oręż, zresztą w moim przekonaniu najpotężniejszy, mianowicie modlitwa. I faktycznie wierni nie ustawali w modlitwie w konkretnej intencji: abyśmy uzyskali pozwolenie na budowę kościoła.
Modliliśmy się w czasie czwartkowej nowenny do M. Bożej Nieustającej Pomocy, w czasie  licznych Mszy św. w tej intencji odprawianych, modliły się członkinie Żywego Różańca szturmujące Niebo o przychylność dla naszej sprawy.

[s. 40]

[Fotografia: grupa kobiet z kapłanem na tle Jasnej Góry.
Podpis pod fotografią: „Również tegoroczna pielgrzymka na tradycyjny Dzień Modlitw Bemowian na Jasną Górę odbyła się w intencji uproszenia u Boga za pośrednictwem Królowej Polski pozwolenia na budowę kościoła”.]

Na początku września pożegnaliśmy dwóch pracowników: ks. Ludwika Nowaka i organistę - p. Wiesława Wilkowskiego. Ten ostatni spełnił swoją rolę, zresztą rozszyfrowany, nie miał już nic do roboty. Poszedł do bardziej burzliwej parafii na ul. Opaczewską, aby tam skuteczniej odwdzięczać się swoim pracodawcom.
Na miejsce ks. Nowaka przyszedł ks. Mieczysław Zakrzyński, również Salezjanin, a na miejsce p. Wilkowskiego - p. Zbigniew Orałowski. Bardzo mili i dobrzy ludzie.

[s. b.n.]

Bomba. Ustnie poinformowano ks. Generalnego Dziekana WP, że zakaz dalszej budowy kościoła jest cofnięty. Deo gratias!
Modlitwy i starania były skuteczne. Na pozwolenie pisemne musimy jeszcze poczekać. Ale prace przy dalszej budowie mogą być prowadzone, front robót przygotowany, materiał też. Pamiętny październik 1970 r. - uroczystość MB. Różańcowej. Przecież  różaniec był naszą bronią -
Już można było wiernym pokazać  plany całego kościoła oraz wystrój wewnętrzny nowego kościoła. Był to moment mobilizujący. Społeczeństwo pospieszyło z pomocą pieniężną i fizyczną - stając z łopatą czy kielnią do pracy.

Odpust M.B. Miłosierdzia, Patronki naszego kościoła. Sumę odpustową
celebruje ks. płk Jan Mrugacz, Z-ca Gen. Dziek. WP. Kazanie głosi ks. Stanisław Obszyński.

Słynny grudzień. Słynna uchwała Rady Ministrów z dn. 17 grudnia 1970
r. w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego.
§ 2 brzmi: “Zobowiązuje się organa Milicji Obywatelskiej, służby bezpieczeństwa i inne współdziałające z nimi organa do podjęcia wszystkich prawnie dostępnych środków przymusu włącznie do użycia broni przeciwko osobom dopuszczającym się gwałtownych zamachów na życie i zdrowie obywateli, grabieży i niszczenia mienia oraz urządzeń publicznych”.
Krew leje się na Wybrzeżu Gdańskim, w Elblągu i Szczecinie.

[s. 41]

Boże Narodzenie obchodzone jest w żałobie po stracie tylu wspaniałych Synów Ojczyzny.

Rok 1971

21 stycznia 1971 r. w Pałacu pod Blachą, w siedzibie Naczelnego Architekta Stolicy podpisano dla nas b. ważny dokument - pozwolenie na budowę kościoła w Bemowie, przy ul. Lazurowej.
Krew męczenników Wybrzeża wydała plon. Czy nie jest to zbyt wielka cena?
    
14 lutego - na życzenie Episkopatu Polski zostało odprawione nabożeństwo w intencji Ojczyzny.
   
16 lutego - Ks. Generalny dziekan WP. płk ks. (red. ks. płk) mgr Julian Humeński obchodzi 60-rocznicę urodzin.

Od 28 marca do 1 lutego trwają rekolekcje Wielkopostne. Prowadzi je ks. Stanisław Obszyński, Proboszcz Garnizonu Wrocław.

Zorganizowano dla młodzieży starszej i młodzieży przyśpieszony kurs przygotowawczy do I Kom. św. Zgłosiło się kilka osób. Przepytywałem prywatnie każdego oddzielnie, bo jedni o drugich nie chcieli wiedzieć. Konspiracja.

[s. b.n.]

Trwa wyścig prac przy wznowieniu murów kościoła i przy wyposażaniu wnętrza.
Poświęcenie świątyni ma  się odbyć jeszcze  w tym roku.
Zamówiono marmury w kamieniołomach w Szydłowcu. Termin krótki. Częste wizyty moje i p. inż. Redy oraz życzliwość p. inż. Forysa z Szydłowca sprawiają, że materiał przydzielono na III/IV kwartał 1971 r. Ogromnie szybko Oddział Warszawski Szydłowieckich Zakładów podjął się wykonania prac przy przewiezieniu materiału. Wszystko dopięte.

Wiosną wykonał miedziany cokół ołtarza głównego p. inz (red. inż) -plastyk Zygmunt Pomorski. Dość pomysłowy i unikalny. Kosztował 12.300 zł.
Plastyk wrocławski p. Koch wykonał kopię gotyckiego (z końca XIII w) krucyfiksu (z Diecezji) znajdującego się w Diecezjalnym Muzeum we Wrocławiu. Krucyfiks spośród wielu przeze mnie wybrany a przez JE. ks. bpa Wincentego Urbana, Kustosza Muzeum udostępniony plastykowi do skopiowania. Identyczna kopia kosztowała 25.100 zł.
Ks. Generalny Dziekan WP. patrząc na ukrzyżowanego o przeszywającym wyrazie twarzy powiedział: “ten krucyfiks może zasłynąć jako cudowny”.
Krucyfiks podobał się również wiernym, modlącym się w bemowskim kościele.
Został również przez p. Pomorskiego wykonany witraż - krzyż koloru czerwonego, który ma stanowić tło dla krucyfiksu - cena 19.200 zł.

[s. 42]

[Dwie fotografie przedstawiające Chrystusa Ukrzyżowanego. W tle witraż - krzyż stanowiący tło dla krucyfiksu.
Fotografie bez podpisu.]

[s. b.n.]

Są również w robocie drzwi wejściowe, krata, kinkiety, żyrandole, kazalnica balustrada, zakończenie wieży, tzw. „Glorietka” . Spiętrzenie robót i kosztów.
A przecież praca duszpasterza bemowskiego nie ogranicza się tylko do załatwiania spraw związanych z budową kościoła. Katechizacje w pełni, przyjmowanie interesantów w kancelarii, obsługa chorych i inne prace związane z duszpasterstwem: Msze św., kazania itd.
W pracy duszpasterskiej do wakacji pomaga mi wyżej wymieniony ks. Mieczysław Zakrzyński, Salezjanin, od wakacji ks. Krzysztof Gruczyński, O.Fr.Conv.
Nastały dla nas duszpasterzy najstraszniejsze dni. Właściwie nie mamy kościoła. Kaplica kościoła zewsząd obudowana została w lipcu rozebrana. Wyłoniły się surowe mury nowego kościoła, które trzeba wytynkować. W dni powszednie praca wre przy tynkowaniu, niemożliwe jest więc odprawianie Mszy św. Msza św. odprawia się w salce katechetycznej, w której też jest przechowywany Najświętszy Sakrament. W tejże salce od września również odbywa się nauczanie dzieci i młodzieży.
W niedziele i święta teren budowy zamienia się w miejsce zgromadzenia liturgicznego. Na klepisku kościoła ustawia się ołtarz, wnosi się krzesła i księża odprawiają Msze św. Dużo ludzi odeszło do innych kościołów. Dużo wytrwało znosząc niewygody z nadzieją na lepsze.

[s. 43]

Przedtem impregnowane ksylamitem deski przyprawiały o zawroty głowy i mdłości, powodując poważne zatrucia u niektórych osób, zwłaszcza dłużej przebywających w obiekcie (księża, p. katechetka, p. kościelna), obecnie surowe, parowanie murów, wilgoć przyspieszają schorzenia reumatyczne. Ale omnia ad maiorem Dei glorian.
Ks. Krzysztof Gruczyński zamieszkał w wybranym przez siebie, spośród trzech, pokoju u Państwa Rodewaldów, przy ul. Telewizyjnej 37. Gospodarze bardzo zacni, dla księdza bardzo życzliwi, pokój okazał się jednak zbyt szczupły i nadmiernie nasłoneczniony, co powodowało pewne niezadowolenie u współpracownika podsycane przez “złe duchy” (mam na myśli szczególnie ks. Tadeusza Błońskiego, kapelana pomocniczego z W-wy - ul. Długa). Skoncentrowaliśmy jednak wszystkie siłynie w odpieranie ataków, lecz przygotowanie uroczystości poświęcenia kościoła, które zostało wyznaczone na dzień 21 listopada 1971 r.
Katechizację prowadziliśmy we dwóch, ponieważ p. katechetka na polecenie ks. Generalnego Dziekana WP. została zwolniona. Oprócz normalnych zajęć doszło jeszcze przygotowanie do Bierzmowania, które miało być połączone z poświęceniem świątyni.
17 października obydwaj wyjechaliśmy na beatyfikację o. Maksymiliana Kolbego. Wprawdzie obowiązki administratora domagały się pozostania na miejscu, ale pokusa wyjazdu okazała się silniejsza. Skutki dla budowy były fatalne. Stolarze, mimo obietnic nie wydali majstrowi drzwi - Mróz, który wcześnie chwycił - z powodu nie zamknięcia obiektu spowodował straty na ok. 15.000 zł, mian. zczerniała (red. - sczerniała) pozłocona przednia ściana w prezbiterium, pozłocona trochę za wcześnie przez p. Antoniego Rochowicza z Gdańska-Oliwy.

[s. b.n.]

Poświęcenie kościoła

Poświęcenie kościoła, to wydarzenie wielkiej wagi - przeznaczenie budynku do czci Bożej. Wydarzenie tym większe, że to jedyny kościół garnizonowy po wojnie wybudowany. Trzeba było więc tę uroczystość starannie przygotować.
Stan budynku przedstawiał się następująco: mury jeszcze świeże, parujące wilgocią, ale obiekt już zamknięty i ogrzewany. W nawie głównej i w prezbiterium położono już marmurową posadzkę, postawiono ołtarze boczne, pomalowano ściany, jest już radiofonizacja i pełne oświetlenie. Prezbiterium gotowe, z wyjątkiem okładziny na tabernakulum. Nie ma jeszcze stacji Drogi Krzyżowej, które mają wypełnić fryz w nawie głównej. Jest tylko I-wsza stacja wykonana przez p. Pomorskiego - jako “próbka”, która ma być  poddana ocenie znawców i wiernych. Jest zakrystia umeblowana.
Właściwie stan kościoła jest taki, że można w nim już sprawować liturgię, a z biegiem czasu upiększać i brakujące elementy uzupełniać.
Ośrodek Duszpasterski trzeba było przygotować również ze strony duchowej na przeżycie tak wielkiego wydarzenia. Wcześniej przygotowano grupę dzieci i młodzieży do Sakramentu Bierzmowania. W ostatnim tygodniu odbyły się rekolekcje, które przeprowadził O. Ryszard Marcinek, Redemptorysta.
Pech chciał, że duszpasterze w ramach epidemii grypy b. złośliwej zostali przykuci do łóżka. Zasadniczo wszystko było przygotowane, dyrygowałem jeszcze pracami z łóżka. Nad wszystkim czuwa Ks. Generalny Dziekan WP. Mogę więc być spokojny. Wierni również okazali maksimum dobrej woli i pomocy.

[s. 44]

Pamiętny dzień 21  listopada 1971 roku nadszedł. Jest to uroczystość Chrystusa Króla, ostatnia niedziela Roku Liturgicznego.
Uroczystość poświęcenia kościoła odbyła się przed Mszą św. wieczorną o godz. 18.00-ej. Poświęcenia dokonał J.E. ks. bp Władysław Miziołek, Sufragan Warszawski. Już od godziny 17.00-ej ciągnęli ludzie. O godz. 17.45 wszyscy na posterunku, kościół nie mieści ludzi. Śpiewy i oprawę muzyczną przygotował Chór Akademicki św. Anny z Warszawy pod batutą p. Janusza Dąbrowskiego. Rolę gospodarza pełni ks. Generalny Dziekan WP., mgr Julian Humeński, który z licznie przybyłymi księżmi oczekują na Księdza Biskupa przy bramie kościoła. Punktualnie o godz. 18.00 Ks. Biskup przybywa.

[Fotografia: na pierwszym planie kapłani, w głębi ministranci i wierni.
Podpis pod fotografią: Liturgiczne powitanie J. Exc. ks. bpa Władysława Miziołka przez ks. Generalnego Dziekana WP. mgr Juliana Humeńskiego.]

[s. b.n]

Chór na wejście śpiewa dostojną pieśń: „Gaude Mater Polonia”

[Dwie fotografie:
pierwsza: przedstawia duchownych na czele z Generalnym Dziekanem ks. płk. Julianem Humeńskim;
druga: ks. bp Władysław Miziołek dokonuje poświęcenia wiernych.
Napis pomiędzy fotografiami: Dostojny Gość dokonuje poświęcenia wiernych i odbywa swój ingres do nowowybudowanej (red. - nowo wybudowanej) świątyni.]

[s. 45]


J.E. ks. bp Władysław Miziołek po wejściu do prezbiterium został przywitany przez przedstawicieli wiernych.
Fotografia: Generalny Dziekan W.P. ks. płk Julian Humeński i bp Władysław Miziołek witani przez wiernych.]

Dzieci witając powiedziały:
„Gdy Jezus zdążał do Jerozolimy przynoszono mu mu również dzieci, aby się ich dotknął, lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.
Jezus widząc to, oburzył się  i rzekł do nich:
Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy Królestwo Boże i biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.
Drogi Księże Biskupie!
My dzieci bemowskie - prosimy Cię jak kiedyś P. Jezusa palestyńskie - błogosław nam, abyśmy byli radością naszych Rodziców, Kościoła i Ojczyzny”.

[s. b.n.]

W imieniu młodzieży witał Adam Chmurzyński.
Powiedział on:     
„Gdy Jezus wybierał się w drogę, zbliżył się do Niego młodzieniec i zapytał: Nauczycielu, co dobrego mam uczynić, by osiągnąć życie wieczne. Jezus mu odpowiedział: Jeżeli chcesz osiągnąć życie wieczne wypełniaj przykazania: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, miłuj bliźniego swego jak siebie samego, czcij ojca swego i matkę swoją, nie zeznawaj fałszywie. A jeżeli chcesz być doskonałym - idź, sprzedaj co posiadasz, rozdaj ubogim i pójdź za mną.
Najdostojniejszy Księże Biskupie!
Serdecznie witając w imieniu bemowskiej młodzieży - prosimy o wskazanie co mamy czynić, aby wśród krętych dróg współczesnego świata odnaleźć właściwą, na której moglibyśmy zrealizować pełnię swojego powołania życiowego”.

[s. 46]

W imieniu dorosłych wiernych witali: p. Krystyna Podgórska i p. pułkownik Wielogórski.

[Fotografia poniżej przedstawia moment powitania J.E. ks. bpa Miziołka przez wymienionych wiernych.]

Pan Pułkownik powiedział:
„Społeczność Bemowa ma rzadko okazję przeżywać tego rodzaju uroczystość  - jak dzisiaj. Rzadko, bo przyjazd Biskupa do wspólnoty chrześcijańskiej jest niecodziennym wydarzeniem, a uroczyste poświęcenie świątyni jest szczególnym aktem i zdarza się o wiele rzadziej.
Przyjazd Biskupa jest wyczekiwany i połączony z pewną nadzieją. Nadzieją zresztą obustronną.
Ze strony Arcypasterza, że na gorąco spotka się z przejawami życia religijnego, którymi uraduje swe serce, a ze strony wiernych, że na trud życia codziennego uzyskają ojcowskie rady, pociechę, biskupie błogosławieństwo oraz przyjacielskie zapewnienie o modlitewnej pamięci.

[s. b.n.]

Nie wiemy, czy będziemy w stanie sprostać oczekiwaniom Waszej Ekscelencji, bo chrześcijańska społeczność Bemowa jest nieco skomplikowana. Na pewno pod względem praktyk religijnych ustępuje w pewnym stopniu wiernym z innych parafii, na pewno stanowi mniejszość na Osiedlu i przyrównać ją można do ewangelicznego Nikodema. Jednak i tu jest na co dzień ukazywany Chrystus, staramy się być żywymi znakami obecności Boga w świecie, Chrystusowymi narzędziami działania, oczywiście na tyle, na ile pozwala nam nasza ludzka słabość.
Serdecznie witając Wasza Ekscelencję  - ks. Biskupa, Generalnego Dziekana WP. i wszystkich duchownych licznie przybyłych na dzisiejszą uroczystość w imieniu chrześcijańskiej społeczności Bemowa, równie serdecznie, szczerze, gorąco zapraszamy do dzielenia się z nami radością z okazji wybudowania kolejnej świątyni.
Prosimy Waszą Ekscelencję o dokonanie uroczystego poświęcenia  naszego kościoła, który rodził się w dużych bólach. Jednak dzięki dużej inicjatywie dwóch poprzedników, a w szczególności ostatniego ks. Proboszcza, który nie szczędząc własnego wysiłku, zdrowia, sił, dzięki jego inwencji wspieranej przez Generalny Dziekanat, przez wojsko, przez społeczeństwo wiernych i wielu ludzi dobrej woli - większość trosk mamy już poza sobą i właśnie z tej okazji możemy dzisiaj przywitać waszą Excelencję”.

[s. 47]

Z kolei zabrał głos Generalny Dziekan WP. ks. mgr Julian Humeński:

[Fotografia przedstawiająca Generalnego Dziekana W.P. podczas przemówienia  na uroczystości na uroczystości poświęcenie kościoła na Bemowie.]

Wasza Excelencjo, Najdostojniejszy Arcypasterzu!
Przewielebni Księża Prałaci!
Księża Rektorzy i Profesorowie!
Księża Kapelani
oraz Ukochany Ludu Boży!
Dzień dzisiejszy pozostanie dla społeczności wiernych Osiedla Bemowa na trwałe dniem radości i wesela. Ponieważ w tym dniu właśnie zostały spełnione długie kilkudziesięcioletnie pragnienia i tęsknoty wiernych tutejszych o posiadaniu swego własnego kościoła. Wyrazem tych tęsknot była ta kaplica niedawno jeszcze stojąca na tym miejscu, kaplica drewniana wzniesiona tu w 1936 r. przez rodziny wojskowe zamieszkujące tutejsze  osiedle i przez pozostałych wiernych.
W r. 1937 oddano ten stary kościółek drewniany w opiekę duszpasterstwa wojskowego. I w tym roku w Uroczystość

[s. b.n.]

Bożego Ciała ówczesny biskup polowy, ks. bp Józef Gawlina dokonał poświęcenia tego kościółka drewnianego. Odtąd też stał się własnością tutejszej społeczności wiernych. Niedługo jednak, bo już w dwa lata przyszedł na cały nasz kraj i na cały niemal świat kataklizm dziejowy w postaci strasznej II - giej wojny światowej.
Wówczas, gdy nie było w kraju duszpasterstwa wojskowego, opiekę nad tym kościółkiem przejęli najpierw księża pracujący w parafii na Kole, a po nich w r. 1952 przejęli opiekę duszpasterską w tej świątyńce maleńkiej OO. Oblaci. Zapisał się tu zwłaszcza dobrze w pamięci wiernych ks. Stefan Kuć, najpierw wikariusz par. Koła, a później proboszcz par. św. Augustyna w Warszawie, a po nim ks. Henryk Gocyła, oblat.
W r. 1954 przechodzi ten kościółek z powrotem pod zarząd duszpasterstwa wojskowego. Obsługują go księża Kapelan z Generalnego Dziekanatu WP przy ul. Długiej. Przyjeżdżają najpierw tylko na niedziele i święta, odprawiając tu po 2 msze św. , a później powoli przyjeżdżają 2, 3 razy w tygodniu, wreszcie nabożeństwa zaczynają się odprawiać regularnie codziennie. Dzieje się to zwłaszcza od chwili kiedy rektorem tego kościółka poprzedniego został ks. kpt. Józef Rożek, który wprowadził do tego kościółka wiele pozytywnych zmian, m. in. wprowadził witraże i ogrodził plac przykościelny.
Po nim zasłużył się dobrze dla tutejszej społeczności wiernych ks. kapelan pomocniczy dr Ryszard Śliwiński, który pracował tutaj specjalnie nad młodzieżą i regularnie prowadził nauczanie religii.
Po nim wreszcie objął rektorstwo tego kościółka obecny rektor ks. kpt. mgr Remigiusz  Zimak, którego też zasługą t wielką jest doprowadzenie do obecnego stanu tego nowego kościoła.

[s. 48]

Z chwilą jednak, kiedy cały nasz kraj zaczął się dźwigać ze zniszczeń wojennych, kiedy opodal wzrastała z gruzów, odradzała się Stolica naszego kraju, kiedy wraz z nią budowały się i rozbudowywały  miasta i osiedla, postanowiono również i tutaj, w tym Osiedlu, które również zaczęło się znacznie rozrastać, przybierać na wyglądzie i piękności, postanowiono również wybudować dla tych wiernych odpowiedni dom Boży godny, godny tradycji religijnych naszego Narodu.

Po uzyskaniu zezwolenia  na budowę kościoła od odpowiednich władz państwowych przystąpiliśmy do budowy nowego kościoła, powiększając znacznie jego objętość.
Fundusze na budowę otrzymaliśmy częściowo od władz cywilnych, w wielkiej mierze od władz wojskowych, ponadto złożyły się na to ofiary osobiste księży kapelanów i wreszcie wydatna pomoc waszej społeczności wiernych w Bemowie.
W konsekwencji tych wielkich starań i tych wielkich trosk doszliśmy do tego  uroczystego dnia, dnia dzisiejszego, w którym możemy witać, w tych ledwie, jeszcze jakby nie wyschniętych murach nowego kościółka, następcę Apostołów, Księdza Biskupa, który  niedługo dokona poświęcenia tej nowej naszej świątyni.
Jest to chyba pora odpowiednia i potrzeba naszego serca, ażeby w I-szym rzędzie i przede wszystkim złożyć serdeczne podziękowania - modlitwę Panu Bogu i Matce Zbawiciela, za to, że mogliśmy doprowadzić to zbożne dzieło do końca. I prosimy wszyscy dzisiaj Księdza Biskupa, by tę naszą modlitwę dziękczynną złożył w ofierze Mszy św. w naszym imieniu - Bogu, Zbawicielowi i Matce Przeczystej.
Z dawnego kościoła, by zachować tradycję tamtych czasów przeszedł do nowej świątyni przede wszystkim obraz, maleńki, nieduży obraz Matki Bożej Ostrobramskiej umieszczony na odpowiednim miejscu w prezbiterium.

[s. b.n.]

[Dwie fotografie:
pierwsza prezentuje obraz M.B. Ostrobramskiej umieszczony w prezbiterium;
druga to kopia autentycznego napisu; napis autentyczny z obrazu M.B. Ostrobramskiej znajdującego się w Kościele w Bemowie: „Obraz M.B. Ostrobramskiej poświęcony w klasztorze OO. Karmelitów. Wilno, dnia 14.XI.36 r. O. Norbert”]

Obraz ten już jest historyczny, albowiem został on złożony w tym dawnym kościółku w r. 1936 przez ppłk dyplomowanego Goebla, który obraz ten poświęcony w klasztorze OO. Karmelitów Bosych w Wilnie, przywiózł w wigilię uroczystości patronalnej kościoła tutaj do tej świątyni i złożył w niej.
Tytuł też tego kościoła dawnego brzmiał:
Kościół pod wezwaniem
Matki Bożej Ostrobramskiej
i ten sam tytuł dla zachowania tradycji pozostaje nadal w tym nowym kościele.

[s. 49]

[Fotografia przedstawiająca płyty marmurowe, z emblematem jednostki wojskowej stacjonującej na Bemowie, przeniesione ze starego kościoła i umieszczone na ścianie w prezbiterium.]

Ponadto do kościoła tego nowego ze starego przeszły 4 płyty marmurowe z emblematami ówczesnej jednostki wojskowej stacjonującej w Bemowie i płyty te wraz z emblematem zostały umieszczone na ścianie w prezbiterium.
W ten sposób łączymy  stare i nowe, a przede wszystkim chcemy zachować tę wielka ofiarność serca wierzącego, ludzkiego, zawsze bezgranicznie oddanego Bogu, wierze świętej i Kościołowi świętemu.
Na drugim miejscu chciałbym bardzo serdeczne złożyć podziękowanie naszym Władzom, zarówno cywilnym jak i wojskowym. Za to właśnie, że umożliwiły nam i udostępniły, w wielkiej nawet mierze dopomogły do wzniesienia tej świątyni.

[s. b.n.]

Kościół ten odtąd będzie symbolem, owszem będzie widomym znakiem tej jedności naszego narodu, tak potrzebnej zawsze, a zwłaszcza w dobie, kiedy przeogromne wysiłki, zarówno władz naszych, jak i całego społeczeństwa, zmierzają do tego, aby naród nasz umieścić w rzędzie przodujących narodów pod względem kultury, techniki i ekonomii jak i bogactwa narodowego.
Muszę bardzo serdecznie podziękować również wszystkim dotychczasowym duszpasterzom pracującym w tej świątyni. Tym zwłaszcza, którzy przez długie lata w bardzo ciężkich i trudnych warunkach przy tym kościele pracowali, którzy w przeogromnym zimnie, a w lecie znowu w upalne dni pracowali tutaj wytrwale i niestrudzenie.
Największe podziękowanie chciałbym złożyć obecnemu rektorowi kościoła, który gros wysiłku i trudu włożył w to, by ta świątynia nowa mogła przybrać obecne kształty.
Bardzo serdecznie dziękuję całej społeczności wiernych osiedla Bemowa za jej wysiłek i trud wielki, za jej ofiarność. Wielu z Was, moi drodzy, oprócz ofiar złożyło swoją codzienną pracę. Po godzinach pracy przychodzili tutaj i pracowali jak zwykli robotnicy, chcąc w ten sposób przyczynić się do szybszego wzrostu murów tej świątyni. Nie będę ich wymieniał po imieniu, albowiem sprawiłbym im przez to przykrość, niemniej bezimienna ich ofiara, ich praca nie traci nic przez to na wartości i doniosłości.
Wreszcie niech mi będzie wolno bardzo serdecznie podziękować Excelencji - Księdzu Biskupowi - za przybycie do nas

[s. 50]

za gotowość, wielką gotowość podjęcia tego trudu dokonania poświęcenia naszej świątyni, świątyni, która wyrosła naprawdę ze (red. z) serca naszego wierzącego, świątyni, która jest dowodem naszej wiary i naszej miłości do Boga i Matki najświętszej.
Dziękuję również wszystkim Księżom, Czcigodnym Prałatom, Rektorom i Profesorom Akademii Teologii Katolickiej i Księżom Kapelanom, którzy niejednokrotnie z bardzo daleka przybyli na dzisiejszą naszą uroczystość, aby ten dzień nam uświetnić.
Niechaj więc ta nowa świątynia, którą Ks. Biskup wprowadzi do służby Bogu, będzie domem rodzinnym, drugim domem rodzinnym całej społeczności naszej wiernych tutaj w Bemowie.
Niechaj w murach tej świątyni każdy, kto przyjdzie tu pomodlić się, dozna potrzebnych łask i znajdzie spokój, ukojenie, pociechę, niech nigdy z tej świątyni nie odchodzi bez łaski Bożej, bez pomocy Bożej i bez otuchy do dalszego życia.
Niechaj ta świątynia rozbrzmiewa zawsze odtąd pieśnią ku czci Boga i naszej Ojczyzny.
Niechaj ta świątynia rozbrzmiewa odtąd stale nauką Bożą, Chrystusową, a ta nauka każe nam równie dobrze kochać Boga, bliźniego jak i rodzinny nasz kraj.
Niechaj stąd, z tego miejsca spływa na całe Osiedla, na Osiedle bemowskie i na całą naszą Polskę opieka Matki Bożej Najś [więtszej – Red.].
Oby Matka Boża Ostrobramska okryła jak płaszczem to całe osiedle bemowskie i okryła jak płaszczem cały nasz kraj, by pod Jej opieką wchodził on w coraz szczęśliwszą przyszłość i nigdy, nigdy nie zatracił tego skarbu odziedziczonego po przodkach - wiary Chrystusowej”.
(Uwaga: Tekst przemówienia odtworzony jest z taśmy magnetofonowej zapisanej w czasie uroczystości).

[s. b.n.]

Następnie zabrał głos J.E. ks. bp Władysław Miziołek.
Powiedział:
„Przemówienie główne wygłoszę w czasie liturgii mszalnej. Teraz zaś, najmilsi, chciałem tylko powitać wszystkich: czcigodnych braci kapłanów na czele z ks. Dziekanem Generalnym WP. i Was wszyscy drodzy bracia i drogie siostry i podziękować za wasze powitanie - i ks. Dziekanowi Generalnemu i przedstawicielom waszym - dzieci, młodzieży i starszego społeczeństwa.
Poświęcenie kościoła dokona się wg następującej liturgii:
    • najpierw odbędzie się poświęcenie na zewnątrz nowowybudowanych murów,
    • a później ze śpiewem litanii do W. Świętych, prastarej litanii używanej w liturgii pierwszych jeszcze wieków, wrócę znowu do świątyni i tutaj odbędzie się poświęcenie od wewnątrz murów i przez środek - posadzki świątyni.
    • a na końcu modlitwa, która jest prośbą o błogosławieństwo Boże dla wszystkich, którzy będą modlić się w tej świątyni.
    • na zakończenie jeszcze poświęcenie tabernakulum i ołtarza, ażeby mogła się na nim odbywać liturgia mszalna.
Teraz więc przystępujemy do tej uroczystości.

[s. 51]

[Fotografia przedstawiająca duszpasterzy wraz z ks. biskupem Miziołkiem, który podpisuje akt poświęcenia kościoła.
Podpis pod fotografią:
Dostojny Celebrans - J.E. ks. Bp  Wł. Miziołek podpisuje historyczny dokument poświęcenia kościoła, który zostanie wmurowany po dokonaniu ceremonii poświęcenia.
Dokument ten podpisali również:
Ks. Generalny Dziekan WP - Płk. mgr J. Humeński.
Projektant kościoła i Inspektor Nadzoru - mgr inż. Jan Reda i Rektor kościoła - kpt. ks. mgr  Remigiusz Zimak.
(na zdjęciu: oprócz Excelencji - ks. Prałat Jan Podbielski kapelan Excelencji i trzymający dokument - ks. Remigiusz Zimak)]

[s. b.n.]

Ksiądz Biskup po przywdzianiu szat pontyfikalnych przystępuje do poświęcenia kościoła.
Najpierw zewnątrz murów.

[Poniżej trzy fotografie przedstawiające kościół z zewnątrz.]

[s. 52]

Później kościoła od wewnątrz i posadzki

[Poniżej dwie fotografie przedstawiające Ks. bpa Miziołka dokonującego czynności poświęcenia kościoła.]

[s. b.n.]

Dwie fotografie przedstawiające Ks. bpa Miziołka pośród wiernych dokonującego czynności poświęcenia wewnątrz kościoła.
Podpis widniejący pomiędzy fotografiami:
Poświęcenie ścian od wewnątrz i posadzki

[s. 53]

Dwie fotografie: pierwsza przedstawia ołtarz z Chrystusem ukrzyżowanym na tle krzyża witrażowego;
druga przedstawia tabernakulum jeszcze przed wykończeniem
Napis po lewej stronie pierwszego zdjęcia:
„Na końcu Ks. Bp. Wł. Miziołek poświęcił ołtarz i tabernakulum - jeszcze surowe, z cementu. Od tej pory kościół wszedł do służby Bożej. Stał się «Tronem Boga i bramą niebios»”.

[s. b.n.]

[Fotografia przedstawiająca ks. bpa Miziołka i Generalnego Dziekana WP w czasie Mszy św.]

J. Excelencja po poświęceniu kościoła rozpoczął Najświętszą Ofiarę - jako podziękowanie za dokonane dzieło. Mszę św. odprawił w asyście ks. Generalnego Dziekana WP. - mgra Juliana Humeńskiego i Proboszcza par. Koło, na terenie której znajduje się nasz kościół - ks. Prał. Jana Sitnika.
We wprowadzeniu do Mszy św. powiedział:
„Poświęcenia Kościoła tego dokonujemy w wielką Uroczystość Chrześcijaństwa - Uroczystość Chrystusa Króla. Dlatego nasze serca skierujmy do Niego z tą gorącą modlitwą, by królował nad całym światem, nad Ojczyzną naszą, nad osiedlem Bemowo - tą parafią, nad tą świątynią i w sercach naszych.

[s. 54]

Po Ewangelii J. Excelencja ks. bp Wł. Miziołek wygłosił do zebranych dłuższe przemówienie:
„Przez księgi Starego Testamentu snuje się niby złota nić - zapowiedź przyszłego Zbawiciela. Ten zaś obiecany przez Boga Zbawca Świata ma być wg zapowiedzi Starego Testamentu nie tylko wielkim prorokiem, nauczycielem ludzkości, nie tylko kapłanem, który złoży Bogu najdoskonalszą ofiarę za grzechy świata, ale również ma być królem, władcą ludzkości.
I również w te same tony uderza Nowy Testament, gdy zwiastuje posłannictwo Chrystusowe. Mówi bowiem stale o Królestwie Bożym, o panowaniu Bożym, które razem z Chrystusem, obiecanym Mesjaszem przychodzi na Świat. Lecz to królowanie Boże, Królowanie Chrystusa  jest inne aniżeli królestwa ziemskie; i proklamacja tego Królestwa przychodzi w momencie najmniej oczekiwanym. Oto, gdy Chrystus jako więzień stoi przed Piłatem i oskarżono Go, że ogłasza siebie jako króla, wtedy z ust namiestnika rzymskiego pada pytanie: “Czy ty jesteś królem?” Chrystus Pan odpowiada, że tak, ale jednocześnie wyjaśnia, że Królestwo Jego nie jest z tego świata, nie jest takie jak królestwo ziemskie. Gdyby Królestwo moje - mówił Chrystus - było z tego świata, to by moi słudzy, moi żołnierza bili się o mnie. Ale Królestwo moje nie jest stąd”. Dalej mówi P. Jezus Piłatowi na jego pytanie, że on przyszedł od Boga, by założyć tutaj Boże Królestwo, że Jego Królestwo jest Królestwem prawdy.
Królestwo Chrystusowe dokonuje się wewnątrz duszy. Kiedy w czasie nauczania Pana Jezusa pytano Go: w jaki sposób ono zjawi się na ziemi? Pan Jezus powiedział:

[s. b.n.]

Że nie przyjdzie w sposób widoczny, że nie można będzie powiedzieć, że jest tu lub tam, bo Królestwo Boże jest w Was.
Królestwo Boże nie dokonuje się przez wojny, ale dokonuje się w wolnym wyborze człowieka, przyjmującym Chrystusową prawdę i Chrystusową łaskę. Królestwo Boże przebiega poprzez żywe dusze ludzkie, a odpowiedzią na to wezwanie Boże i znakiem królowania Bożego w naszych duszach jest miłość Boga i miłość bliźniego. Jeśli chcemy, by Bóg i w naszych sercach królował, by Chrystus był królem naszych serc, to musimy mu zawsze odpowiadać najpiękniejszym odruchem serca i tą najpiękniejszą miłością, jaką jest miłość Boga i miłość bliźniego.
Miłość Boga to nie tylko uczucie. Miłość Boga to nie tylko przekonanie, że Bóg jest. Ale miłość Boga jest uczuciem i tym przekonaniem i tą decyzją ludzkiego czynu,który przenika całe życie ludzkie. Religia bowiem nie jest tylko światopoglądem, nie jest zbiorem nabożeństw, a w swojej najgłębszej istocie jest światłem i siłą życia. “Nie ten, który nie mówi Panie, Panie - rzekł Zbawiciel - miłuje mnie, ale ten, kto czyni wolę Ojca mego. I prawdziwy wysiłek, by miłować Boga, polega stale na tym, by w swoim życiu starać się jak najwierniej pełnić wolę Bożą, by tę wolę Bożą wyrytą w naszym sercu i tę prawdę, tę wolę ukazaną nam w posłannictwie Chrystusowej Ewangelii.
Dziwna rzecz, my wiemy i cenimy moc praw przyrody, jakie Bóg dał światu natury.

[s. 55]

Gdy w ostatnich latach odbywają się podróże kosmiczne zdajemy sobie z tego sprawę, że trzeba najpierw poznać jak najdoskonalej wszystkie prawa, które rządzą kosmosem i dostosować do nich postępowanie człowieka.
Biada byłaby kosmonautom gdyby zlekceważyli prawa przyrody, gdyby zaniedbali poznanie ich i dostosowanie do nich swojego statku kosmicznego i swojego zachowania. A przecież Bóg jest nie tylko Panem przyrody, ale jest Panem życia ludzkiego i wszelkiego życia i to życie ludzkie musi do niego zmierzać.
Również Bóg dał człowiekowi jego prawo, które wyrył w sercu jako prawo moralne i zabezpieczył głosem sumienia, jak również i ukazał nam piękno ludzkiego życia i wykonywanie tego Bożego prawa, w jak najdoskonalszy sposób w ludzkim życiu jak i w jego pełnieniu wszędzie woli Bożej.
Nasza miłość Boża ma zmierzać zawsze ku temu, aby nasza wiara wpływała na nasze postępowanie, aby czyniła je coraz bardziej zgodnym i zharmonizowanym z wolą Boża, bo tylko na tej drodze człowiek może zdobyć pełnię swego rozwoju i pełnię swojego życia.
Ale królowanie Chrystusa, to nie tylko miłość Boga. O miłości Bożej mówią wszystkie religie ale chyba to jest coś szczególnego w chrześcijaństwie, że z takim naciskiem podkreśla nasz Zbawiciel łączność miłości Bożej z miłością bliźniego, że te dwa przykazania stawia w jedno i jak mówi umiłowany uczeń Chrystusa

[s. b.n.]

miłość bliźniego jest świadectwem miłości Boga. I nasze kryterium pełniej religijności ukazuje się dopiero w naszym postępowaniu z bliźnimi. Bo przecież, jeśli cały świat jest odblaskiem Boga, to w najdoskonalszy sposób obraz Boga widzimy w człowieku, którego duch odbija nam bożą mądrość i Boże dobro.
W życiu chrześcijańskim ta miłość bliźniego ma być posunięta do tych granic najbardziej wspaniałych. Ludzie zwykle robią wyjątki, gdy mówią o miłości bliźniego - kochaj tych, co są tobie życzliwi. Kochaj swój naród, ale nienawidź inny naród. Kochaj tych, co są tej samej społecznej warstwy, co myślą jak ty, a możesz nienawidzić tych, co są innych przekonań. A Chrystus zniósł wszelkie różnice ziemskie. Tak jak jeden jest Bóg, jeden jest Zbawiciel - Jezus Chrystus, tak samo jedno jest prawo miłości dla wszystkich. Jakże rewolucyjnie musiały brzmieć słowa św. Pawła, gdy w świecie antycznym, pogańskim, w świecie, gdzie byli wolni i niewolnicy, gdzie narody wykształcone pogardzały barbarzyńskimi, wołał: “nie ma między nami Greka i Żyda, nie ma hellena i barbarzyńcy, nie ma wolnego i niewolnika, nie ma mężczyzny i niewiasty, ale wszystko jesteście jedno w Jezusie Chrystusie. I ta miłość bliźniego ma być właśnie świadectwem naszego chrześcijańskiego życia.
Gdy teraz byłem ostatnio na uroczystościach beatyfikacyjnych o. Maksymiliana i gdy skorzystałem z okazji, że z Rzymu wyruszała pielgrzymka do Ziemi Świętej i udałem się na te święte miejsca,

[s. 56]

na których przebywał Chrystus Pan, największym wzruszeniem dla mnie poza religijnym, ale wzruszeniem polskim, naszym było spotkanie z siostrami polskimi w ich nowym domu na Górze Oliwnej. W Jerozolimie są trzy zakonne domy polskie: w starej Jerozolimie, w nowej Jerozolimie i ostatnio zbudowany przez siostry dom na Górze Oliwnej. Siostry zbudowały ten domek z wielkim nakładem sił i poświęcenia, żeby mogły się zająć arabskimi sierotami i to nie tylko Arabów - chrześcijan, ale i Arabów - muzułmanów. Kiedy patrzyłem na poświęcenie sióstr, które rzuciły swoją Ojczyznę, które rzadko spotykają się tam z rodakami i które swoje życie poświęcają tylko miłości bliźniego, byłem wzruszony pięknem naszej wiary, która umie budzić tak szlachetnie uczucia. W rozmowie z siostrami dowiedziałem się, że w świecie muzułmańskim ma znaczenie tylko to świadectwo wiary i że nieraz muzułmanie, którzy nie mogą pojąć tej miłości bliźniego pytają siostry: “Niech siostry powiedzą - dlaczego to robią, co z tego siostry będą miały, dlaczego takie poświęcenie”? Bo nie umieją zrozumieć, albo nie umieją pojąć piękna miłości, która od miłości Boga kieruje się do miłości bliźniego, która umie wszystko poświęcić nie tylko dla Boga, ale i dla bliźniego.
Królowanie Boże ma odbywać się w naszych sercach. I to w ten dzień,
który nam przypomina królowanie Boże, dokonuje się w parafii Bemowo piękna uroczystość poświęcenia nowej świątyni.
Ilekroć wznosi się nowa świątynia, Kościół dziękuje Bogu za tę łaskę i
raduje się, że powstaje nowe

[s. b.n.]

miejsce, gdzie możemy się gromadzić na wspólną modlitwę, gdzie możemy przyjść i na samotną rozmowę z Chrystusem Panem. Bo świątynie nasze mają podwójne znaczenie. Są domami modlitwy, ale i domami Bożymi. Są miejscem, gdzie gromadzą się wszyscy, aby z Chrystusem, tak jak sam powiedział: “Gdzie dwóch lub trzech zgromadzi się w imię moje, tam ja jestem pośrodku nich”.
Bo religia to nie jest tylko rzecz prywatna i rzecz jednostki. Religia jest i sprawą społeczeństwa i rodziny i narodu i całej rodziny ludzkiej. P. Bóg stworzył nie tylko jednostkę, ale stworzył i społeczność ludzką i przez swoje przyjście na ziemię uświęcił ten znak najmniejszy, ale i najważniejszej cząstki społeczności, jaką jest rodzina. Tak samo przyszedł do całego świata, ale ukazał nam i miłość własnego narodu i ten naród chciał pociągnąć do Boga i płakał nad Jerozolimą, która nie poznała czasu nawiedzenia swego.
Każdy kościół jest właśnie tym wspaniałym domem modlitwy, gdzie gromadzimy się na nasze spotkanie z Chrystusem. Możemy radować się, jeżeli w jakimkolwiek miejscu, w jakiejkolwiek dzielnicy udało się wystawić świątynię, czy też poszerzyć świątynię, aby odpowiadała ona dzisiejszym czasom.
I jednocześnie możemy być dumni tą szlachetną dumą, że my Polacy staramy się dorównać dzisiejszym czasom i nie szczędzimy trudu na budowę świątyni, na to, ażeby nasze świątynie były godne naszej wiary i ażeby wyrażały nasze oddanie i nasze przywiązanie do Boga.

[s. 57]

Chciałbym wyrazić podziękowanie wszystkim, którzy przyczynili się do budowy i poszerzenia tej świątyni, która jakimkolwiek swoim wysiłkiem, czy pracą, czy pieniądzem, czy nawet modlitwą przyczyniali się do tego, by ta świątynia mogła stanąć i służyć jak najlepiej ludowi Bożemu.
A ponadto świątynie - jako mieszkanie Boga są źródłem wszelkich łask. Jakże miły jest to widok naszych świątyń, gdy przechodząc nawet ulicą wstępujemy na chwilę, by pomodlić się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Ile historii mogłaby opowiedzieć wieczna lampka paląca się w naszych świątyniach, historii życia ludzkiego, ile radosnych łez, ale i ile błagań, jakie kierowały się do Zbawiciela w świątyniach naszych, ile tych mocy weszło w człowieka właśnie w świątyniach od tej cichej rozmowy z panem i na pewno dzisiejszy człowiek człowiek czułby się bardziej spokojnym i bardziej zabezpieczonym przed trudnościami życia, gdyby częściej wstępował do świątyni i w ciszy porozmawiał z Bogiem, z Chrystusem Panem obecnym pod postaciami chleba.
Dziś również za chwilę w tej świątyni gromadka młodzieży ma otrzymać sakrament Bierzmowania. Bierzmowanie, to sakrament umocnienia, sakrament dojrzałości chrześcijańskiej. Kościół święty, droga młodzieży, przez ten sakrament - Was uznaje za dorosłych, pragnie abyście byli Chrystusowymi rycerzami, byście w świecie dzisiejszym umieli zachować skarb wiary i swoje życie kształtować wg zasad tejże wiary.
To, coście odziedziczyli po rodzicach - skarb wiary - ma stać się teraz waszym
własnym wyborem.

[s. b.n.]

Macie w świecie niewiary zdawać sobie jasno sprawę, że wierzycie, bo wiara jest najgłębszą prawdą o ludzkim życiu, bo wiara jest światłem, które wyznacza sens i kierunek życia, bo wiara jest mocą, która w postępowaniu człowieka daje mu gwarancję zwycięstwa, bo wiara jest dla człowieka podstawą wewnętrznego pokoju, jaki daje świadomość, że moje życie idzie drogą wytkniętą przez Boga i zmierza do swojego najwyższego przeznaczenia.
Niech te łaski Ducha Świętego na was za chwilę w Sakramencie Bierzmowania będą umocnieniem waszego życia. Bo dziś - droga młodzieży światu najwięcej potrzeba właśnie łask Ducha Świętego dla kształtowania ludzkich serc, ludzkich sumień i ludzkich charakterów.
Świat dzisiejszy ma wiele nauki, świat dzisiejszy zna wiele techniki i niebo stale pokryte jest nowymi kominami fabryk. Świat dzisiejszy ma wiele bogactw materialnych, jeżeli go bierzemy w całości, ale światu dzisiejszemu najbardziej potrzeba tych skarbów ducha i tych mocy ducha, które potrafiły się oprzeć złu i swoje życie w ukształtować szlachetnie. Bądźcie taką młodzieżą, bo takiej młodzieży potrzebuje Ojczyzna nasza. Przyszłość każdego narodu, jego rozwój i jego wolność zabezpiecza się nie tylko zbrojeniem, armią i traktatami pokojowymi, ale w pierwszym rzędzie zabezpiecza się mocą ducha narodu.

[s. 58]

Bo naród zdolny jest przetrwać i trudne chwile, jeżeli ma moc ducha. Jak powiedział w pewnym załamaniu jeden z naszych wielkich mężów: “upaść może i naród wielki, ale zaginąć tylko nikczemny” - Naród przetrzyma wszelkie trudne chwile, jeżeli ma moc i siłę ducha. I dlatego młodzież, która kształtuje swoje sumienia, która stara się swoje życie czynić szlachetnym, jest największym skarbem i nadzieją każdego narodu.
Obyście i wy, Droga Młodzieży, byli dzielną młodzieżą, która w oparciu o zasady Ewangelii umie wskazywać na piękno wiary, na piękno królowania Chrystusowego w duszach, która jest nadzieją i Ojczyzny naszej, Kościoła Świętego i chlubą Rodziców.
Amen.
(Uwaga: Przemówienie dosłownie odtworzone z taśmy magnetofonowej).

[s. b.n.]

Modlitwy wiernych odśpiewał ks. kpt. Stanisław Obszyński, Proboszcz Garnizonu Lublin, ogarniając nią - Ks. Biskupa - Celebransa, ks. Generalnego Dziekana WP, księży pracujących w Bemowie, obecnego księdza rektora, budowniczych, ofiarodawców, bierzmowanych i wszystkich wiernych Bemowa.
W dalszym ciągu Chór Akademicki wykonywał śpiewy liturgiczne, a wierni wdzięczni sercem uczestniczyli we Mszy św.
Po postkomunii przemówił rektor kościoła, miejscowy duszpasterz - ks. Remigiusz Zimak:
“Najwielebniejszy Księże Biskupie!
Przewielebny Księże Generalny Dziekanie WP!
Dostojny Księże Dziekanie Wydziału Prawa Kanonicznego na Akademii Teologii Katolickiej!
Księża Kapelani WP!
Księża Goście!
i Wy, Drodzy wierni, którzy korzystacie z nabożeństw w tutejszej świątyni garnizonowej!
Przypadła nam wszystkim wielka funkcja
świadczenia o doniosłym wydarzeniu w chrześcijańskiej społeczności Bemowa - o poświęceniu świątyni, świątyni garnizonowej, a więc jedynej

[s. 59]

świątyni wybudowanej w Polsce powojennej. Wielki, wielki to jest zaszczyt. Poświęcenia miejsca, gdzie ma rozpoczynać się dialog pomiędzy człowiekiem i Bogiem; rozpoczynać, bo przecież ma dalej trwać w życiu. Tu tylko bierze początek i siłę, żeby człowiek mógł przemieniać siebie i środowisko, w którym żyje i pracuje. A więc dialog twórczy, bo dialog pomiędzy Bogiem i człowiekiem może być tylko dialogiem twórczym.
Nie jest rzeczą przypadku, że poświęcenie świątyni połączone jest z Sakramentem Bierzmowania, czyli pokonsekrowaniem autentycznych świadków Chrystusa. Misja zbawcza Chrystusa rozpoczęła się od zaświadczenia przez ducha Św., o Jego misji zbawczej w chwili Chrztu w Jordanie.
Nowonarodzony Kościół palestyński otrzymał również Ducha Świętego w Wieczerniku.
I społeczność, która została określona murami nowej świątyni została namaszczona Duchem Świętym, ażeby była skutecznym znakiem Chrystusa w świecie. A więc kościół bemowski, kościół lokalny otrzymał również Ducha Świętego - jako wielki dar, dar który jednocześnie zobowiązuje.
Dzisiaj dominującym uczuciem w sercach chyba wszystkich tu zgromadzonych jest uczucie wdzięczności. Mamy przecież za co być wdzięczni.

[s. b.n.]

Przede wszystkim Wszechmogącemu Bogu i Matce Najświętszej, że mogliśmy dokonać tak wspaniałego dzieła, jakim jest budowa świątyni. Nazywajmy to budową świątyni, bo przecież od fundamentów, od piwnic ją dźwigaliśmy. I dzisiaj wyrażamy wdzięczność za Błogosławieństwo Boże, które spoczęło na nas. Przepraszam za wzruszenie (- załamał mi się głos i do oczu napłynęły mi łzy, przez chwilę nie mogłem mówić).
Również wdzięcznością naszą dzisiaj ogarniamy tych wszystkich, ten długi szereg ludzi, którzy przecież stoją za  tym dziełem. To nie tylko dzieło materialne. To wielki wysiłek, nakład pracy umysłowej, pracy fizycznej, ogromny również nakład środków materialnych i za tym wszystkim stoją ludzie, nieraz anonimowi, szarzy.
Na pierwszym miejscu chciałbym dzisiaj podziękować Księdzu Generalnemu Dziekanowi, który jest i duszą i sercem i powiedzmy szczerze kieszenią tej budowy. Za Jego trud, za Jego pamięć, za Jego troskę składam serdeczne “Bóg zapłać”, a również na ręce Księdza Dziekana składam podziękowania Władzom Wojskowym, Państwowym i Korpusowi Duszpasterstwa Wojskowego, którzy wydatnie przyczyniali się do finansowania budowy tej świątyni.
Idea jednak, myśl zanim została wcielona w to dzieło, żyła w umyśle twórców,

[s. 60]

Architektów, inżynierów i dzisiaj składam serdeczne “Bóg zapłać” projektantowi tej świątyni - p. inż. mgrowi Janowi Redzie i Jego współpracownikowi p. Stefanowi Jaczewskiemu oraz na ich ręce wszystkim współpracownikom, wykonawcom, podwykonawcom, oczywiście na pierwszym miejscu p. Majstrowi Zbigniewowi Przedpełskiemu, który już przez trzy lata pracuje w tej świątyni.   
Serdeczne podziękowania kieruje ( red. -kieruję) do Was Drodzy Bemowianie, bo wy znacie wszystkie trudy, wszystkie potykania wszystkie kłopoty. Tutaj, najpierw w drewnianym kościółku, w ubożuchnej szopce modliliśmy się i dzieliliśmy się wspólnie troskami i radościami, a teraz możemy dzielić się pełną radością już w murach, wprawdzie jeszcze niezupełnie wykończonego, ale nowego  kościoła. Wszystkim Wam składam za nieraz rozczulające ofiary - podziękowanie - za ofiary indywidualne i zbiorowe, składane na tacę.
Do dzisiejszej uroczystości od strony duchowej przyczynił się Ojciec Rekolekcjonista, który pracował wśród nas od środy. O. Ryszard Marcinek, mój serdeczny przyjaciel, któremu stokrotne dzięki, zwłaszcza że trud ten dźwigał w pojedynkę, bo myśmy obydwaj chorowali.
Perłą dzisiejszej uroczystości od strony artystycznej jesteście Wy, Drodzy Państwo, znajdujący się na balkonie chór.

[s. b.n.]

Serdeczne więc podziękowania składam chórowi akademickiemu św. Anny na ręce Kierownictwa. W nowym kościele zabrzmiała młodość, przeszedł przez niego młody powiew. Niech więc Wasza, Was Akademików modlitwa, wasz śpiew modlitewny zapali i porwie  młode serca z naszego ośrodka również akademickiego, niech w wierze i miłości Bożej idą w Wasze ślady.
Wszystkim zebranym księżom, wszystkim wiernym na ręce Księdza Biskupa, najdostojniejszego naszego Gościa składam podziękowanie. A w szczególności naszemu Arcypasterzowi dziękuję za dokonanie poświęcenia kościoła, odprawienie Mszy św. w naszej intencji, oraz za udzielenie Sakramentu Bierzmowania.
I Jego prosimy o błogosławieństwo dla wszystkich zgromadzonych i dla całego Osiedla”.

Po błogosławieństwie biskupim odśpiewano dziękczynne “Te Deum”, a na zakończenie “Boże coś Polskę”.
Po czym wszyscy duchowni udali się do mieszkania Księdza kapelana, rektora kościoła, księdza Zimaka na wspólną wieczerzę.

[s. 61]

Przy stole, w czasie wieczerzy w mieszkaniu Ks. kapelana toasty wymienili - ks. rektor Zimak R i Ks. Biskup Wł. Miziołek.

Ks. Zimak powiedział:
„Najprzewielebniejszy Księże Biskupie!
Przypadł mi ogromny zaszczyt podejmowania tak znakomitych Gości, nie tylko w kościele, gdzie odbyły się bardzo podniosłe, oficjalne uroczystości, ale również tu, w moim mieszkaniu kapelańskim, gdzie już mają prawo panować stosunki bardziej bezpośrednie, rodzinne.
I chciałbym wyrazić ogromną wdzięczność za to, że Ekscelencja raczy z nami spożywać wieczerzę kapłańską, skromną wieczerzę. Zawarty w niej jest wielki wydźwięk, mianowicie, tu, na wieczerzy łamiemy braterski, kapłański chleb. Niech ten chleb będzie łamany we wzajemnej miłości, w jedności, której tak bardzo potrzeba współczesnemu Kościołowi.
Kapłani zgromadzeni wokół osoby swego biskupa mogą tylko zyskać siłę, energię i właściwe posłannictwo do pracy, uczestnicząc w jednym kapłaństwie Chrystusowym, którego pełnię posiada biskup, a my cząstkę.
Niech więc to kapłaństwo owocuje dla wspólnego dzieła Chrystusowego.
Ośmielam się więc wznieść toast - o pomyślność wszystkich kapłanów - w ręce W. Excelencji, Ks. Biskupa”.

[s. b.n.]

Ks. Biskup Wł. Miziołek powiedział:
“Ks. Proboszczowi chciałbym serdecznie podziękować za jego miłe słowo wypowiedziane pod  wspólnym naszym adresem i jednocześnie podziękować mu za całą ucztę duchową i cielesną, jaką nam sprawił.
Ks. Rektor mówił, że “skromna kolacja”. Na pewno trudno powiedzieć, że “nieskromna”. Skromna, ale obfita i bardzo miła.
A tak samo w kościele ks. rektor tak serdecznie wszystkim podziękował i takim pięknym językiem.
Jak więc obcuje się z kimś takim bezpośrednio widzi się dopiero charyzmaty różnych osób.
Ale chyba, księże rektorze, nie to jest najważniejsze. To pewien wyraz i zakończenie tego, co zostało dokonane przez budowę kościoła. Bo niewątpliwie jest to wielki wyczyn. Bo dziś budowa kościoła to jest nielada (red. - nie lada) czynem i staranie się o pozwolenie, ale i przeprowadzenie tej budowy. I to kwestia nie tylko pieniędzy, ale i różnych dzisiejszych budowniczych, tej pewnej ich niesłowności, no i potem zbierania materiałów - mając nawet pieniądze nie zawsze one są, ale i ten pieniądz - on też topnieje i wyleci.
A przy tym trzeba przyznać, że ten kościół już i w tej chwili ładnie wygląda, a jak będzie dokończony, będzie miłym kościołem. Bo chyba dla kościoła jest to bardzo ważne, żeby można w nim się dobrze modlić,

[s. 62]

żeby on nastrajał do modlitwy, żeby całą swoją budową i wytwornym nastrojem piękna człowieka prowadził do Boga. Moim zdaniem ten kościół ma te walory i będzie miał je jeszcze bardziej, gdy będzie wykończony pod każdym względem. I chyba dziś w budowie kościoła jest to znowu bardzo ważne, żeby kościół uczynić nowym, ale jednocześnie nie stracić nic z tych wartości, które mają kościoły katolickie. I np. tutaj to prezbiterium i ten krzyż są one ładne, jest udany. Jest on nowoczesny, ale nie jest przesadzony. Niektóre nowoczesne są przesadzone.
I dlatego też ks. rektorowi dziękuję i życzę, żeby i nadal tak, pod kierunkiem tu Ks. Dziekana, jak najlepiej pracował na tym swoim odcinku pracy no i tak samo, by ten kościół dokończył i żeby jak najlepiej mógł pracować w tym kościele duchowym, w którym jak zaznaczył p. Pułkownik w swoim przemówieniu, zresztą miłym, że jest to przecież środowisko specyficzne i praca tutaj nie jest łatwa.
I dlatego też wszyscy życzymy i zdrowia i powodzenia, no i tego miłego towarzyskiego uśmiechu kapłańskiego, że umie ze wszystkimi w takiej przyjaźni być. Szczęść Boże”.

Dla pamięci warto odnotować:
[Fotografia: widok z dołu na żyrandol w kościele]

Żyrandol zaścielający cały sufit - bardzo efektowne oświetlenie kościoła z góry - wg projektu p. Zygmunta Pomorskiego i p. inż. J. Redy wykonał warsztat p. Franciszka Kaczanowskiego, mistrza kowalskiego za sumę 50 tysięcy złotych.
Złocenia wykonał pozłotnik, p. Antoni Rochowicz z Gdańska - Oliwy.
Zakład kowalski p. Kaczanowskiego wykonał również barierki do schodów za cenę 25 tyś. (red. - tys.) złotych.

[s. 63]

[Fotografia przedstawia widok na balustradę, ambonkę oraz pulpit. W tle obraz M.B. Ostrobramskiej. Po lewej stronie widać drzwi, które prowadzą do zakrystii.]

Ambonkę, pulpit, balustradę oraz wszystkie kinkiety boczne wykonał warsztat ślusarski, p. Kalickiego wg projektów p. Zygmunta Pomorskiego.
Ambonka kosztowała 7.500 zł
Balustrady - 9 000, zł
Kinkiety 34.144 zł

[s. b.n.]

[Dwie fotografie:
pierwsza przedstawia widok z dołu na wieżę kościoła;
druga - kratę w drzwiach głównych.
Pod fotografiami napis:
Wszystkie ramy okienne - żelazne, glorietkę, czyli zakończenie wieży kościelnej oraz kratę w drzwiach głównych wykonał zakład ślusarski p. Mrozowskiego wg projektu p. inż. Jana Redy. ]

[s. 64]

[Dwie fotografie przedstawiające piece akumulacyjne, ustawione pod ścianą, na ścianie kinkiet.
Podpis pod fotografiami: Sprowadzono 10 pieców akumulacyjnych.
Nagrzewnice elektryczne wykonane przez Zakład w Pabianicach kosztowały 30.840 zł.]

[s. b.n.]

[Fotografia przedstawia górną część drzwi wejściowych bocznych.]

Bardzo solidne drzwi wejściowe - oprócz głównych - oraz ramy okienne drewniane w zakrystii i salce katechetycznej wykonane przez warsztat stolarski p. Walczyka z Rembertowa wg projektu p. inż. mgr. Jana Redy kosztowały 50 tys. zł.

Drzwi główne oraz drzwi na chór wykonane przez Spółdzielnię Stolarską przy ul. Kruczej wg projektu p. inż. mgr Jana Redy kosztowały 64 tyś. (red. - tys.) zł.

[s. 65]

Radiofonię wykonał p. Wesołowski za cenę 28.780 zł.
Prace wykonał niesolidnie, ponieważ przewody miały być ukryte pod posadzką, ale wykonawca  - pomocnik był pijany i tego nie uczynił.
Zrobiono również prowizoryczne podłączenia do wzmacniacza. Wykonawca zabrał do wymiany stojaki pod mikrofony i nowych nie dostarczył.
Mimo tych ogólnych braków radiofonia działa dobrze.
Okucia do drzwi kupiono prywatnie za cenę 6.200 zł.

[s. b.n.]

Echa poświęcenia kościoła w prasie
Słowo Powszechne nr 288 z dn. 3.12.1971
zamieszcza art. ks. Gen. Dziekana WP. - mgra Jana Humeńskiego
Poświęcenie nowo wybudowanego kościoła garnizonowego w Warszawie - Bemowo
(Informacja własna)
W dniu 21 listopada br. odbyło się poświęcenie nowowybudowanego (red. - nowo wybudowanego) kościoła garnizonowego na przedmieściu Warszawy-Bemowo.
Nowy kościół stanął na miejscu drewnianego kościoła, który powstał wraz z budową osiedla Bemowo w latach trzydziestych jako tymczasowa świątynia garnizonowa dla stacjonującej wówczas na Bemowie zmotoryzowanej jednostki wojskowej, rodzin wojskowych oraz ludności cywilnej. Przetrwał on aż do naszych czasów, jednak czas, brak należytej opieki i konserwacji zrobiły swoje. Jako tymczasowy pozbawiony był ponadto wszelkiego zaplecza, nawet zakrystii. Gdy więc wraz z powstającą z gruzów stolicą zaczęło się odbudowywać i rozbudowywać osiedle Bemowo, powstała myśl wybudowania kościoła. Myśl ta przybrała konkretne kształty, gdy po uzyskanie przez Generalny Dziekanat WP odpowiedniego zezwolenia przystąpiono w 1969 r. do zakładania fundamentów i stawiania murów. Projekt nowego kościoła wykonał inż. arch. Jan Reda, który był projektantem i poprzedniego drewnianego kościółka. Pierwsze prace budowlane rozpoczęto za rektorstwa ks. kapelana dr. Ryszarda Śliwińskiego (?), gros jednak trudu związanego z budową przypadło w udziale obecnemu rektorowi ks. kpt. mgr. Remigiuszowi Zimakowi, który jako bezpośredni gospodarz czuwał nad całością prac.
Wystrój wewnętrzny wykonano według projektu plastyka Zygmunta Pomorskiego. Stylizowanego pająka, kinkiety, balaski (red. - wyraz nieczytelny), ambonkę i pulpit wykonał warsztat p. Stanisława Kalickiego, glorietkę na wieży, kratę w przedsionku oraz okna - warsztat p. Franciszka Kaczanowskiego; prace kamieniarskie (ołtarze i posadzka są marmurowe) zakłady kamieniarskie z Okęcia).
Z dawnego kościoła dla podtrzymania tradycji przeniesiono i umieszczono na poczesnym miejscu w prezbiterium ofiarowany w 1936 r. przez ppłk. dypl. Gebla oraz jego małżonkę, historyczny już dzisiaj), niewielkich rozmiarów, obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, Patronki poprzedniego kościółka, a także i nowego, a ponadto 3 duże płyty marmurowe z emblematem stacjonującej przed wojną na Bemowie zmotoryzowanej jednostki wojskowej. Płyty te zdobią obecnie część ściany prezbiterium.
Na fundusz budowy złożyły się dotacje władz cywilnych i wojskowych, ofiary wszystkich kościołów garnizonowych w Polsce, osobiste ofiary niektórych kapelanów oraz wydatna pomoc miejscowej wspólnoty wiernych.
Uroczystego aktu poświęcenia nowego kościoła garnizonowego dokonał J.E. ks. bp Władysław Miziołek, sufragan warszawski.
Przybyłego do świątyni ks. Biskupa powitały dzieci, młodzież, jak i przedstawiciele starszego społeczeństwa. Przemówienie powitalne wygłosił generalny dziekan WP. ks. płk Julian Humeński. Po przedstawieniu historii dawnego kościółka oraz dziejów budowy nowego Generalny Dziekan WP podziękował serdecznie władzom cywilnym i wojskowym za umożliwienie budowy tej nowej świątyni garnizonowej, stwierdzając na zakończenie: “Niechaj kościół ten będzie po wsze czasy symbolem i wiadomym dowodem jedności całego naszego narodu, tak zawsze potrzebnej, a zwłaszcza w dobie przeogromnego wysiłku naszych władz i całego społeczeństwa, zmierzającego do umieszczenia naszego kraju w rzędzie przodujących pod względem kulturalnym i intelektualnym, technicznym i ekonomicznym krajów świata. Niechaj ta nowa świątynia spełnia odtąd swoją doniosłą wychowawczą rolę, niech uczy, jak należy trwać w wierności Bogu i Ojczyźnie, jak kochać Boga i własny naród, jak rzetelną pracą tu na ziemi ojców naszych budować sobie równocześnie mieszkanie domu Ojca”.
Po przemówieniu powitalnym rozpoczął się akt poświęcenia kościoła, jego zewnętrznych i wewnętrznych murów oraz całej wewnętrznej powierzchni, następnie nowego ołtarza i tabernakulum.
Na zakończenie ceremonii wmurował ks. Biskup w ścianie pod tabernakulum akt erekcyjny i opis uroczystości poświęcenia. Następnie rozpoczęła się Msza św., którą odprawił ks. Biskup, wygłaszając okolicznościowe kazanie i udzielając Sakramentu Bierzmowania. Ks. Biskup w kazaniu nawiązał do uroczystości Chrystusa Króla, stwierdzając, że  Chrystus panować nad światem pragnie nie siłą, lecz znaczeniem swojej prawdy, której każdy bezstronny musi się poddać urzeczony nie tylko jej pięknem ale i zbawczą skutecznością. Czcić Chrystusa możemy w rozmaity sposób i na różnych miejscach, my katolicy czynimy to jednak najchętniej w naszych domach modlitwy, w świątyniach Pańskich.
Dlatego wielką radością napawa serca wiernych każda nowa świątynia, w której uczymy się nie tylko miłości Boga, ale i miłości bliźniego, gdyż te dwa przykazania stanowią jedno. Na zakończenie swojego kazania przedstawił ks. Biskup krótko naukę o Sakramencie Bierzmowania, zachęcając mającą go przyjąć młodzież do wierności nauce Chrystusowej i do ukochania szlachetnych ideałów.
Po Mszy św. odśpiewano hymn “Ciebie Boga wysławiamy”, po którym zabrał jeszcze głos rektor kościoła ks. kpt. mgr Remigiusz Zimak, składając podziękowanie ks. bpowi  Wł. Miziołkowi za dokonanie historycznego aktu poświęcenia, odprawienie Mszy św. i wygłoszenie słowa Bożego, oraz obecnym na uroczystości księżom i wiernym, dziękując równocześnie tym ostatnim za ich ofiarność i wieloraką pomoc przy wznoszeniu nowego kościoła.
W uroczystości poświęcenia wzięli udział: ks. prał. ppłk Jan Podbielski, ks. prałat Jan Sitnik, ks. prałat Władysław Borowiec, dziekan Wydziału Prawa na ATK, ks. dr ppłk Ignacy Subera, dyrektor Misjonarzy Matki Bożej Saletyńskiej, ks. dr Tadeusz Ptak, ks. wicedziekan Stanisław Skrzydlak, ks. prof. dr Ryszard Śliwiński, oraz kilkunastu księży kapelanów WP, m.in. z-ca Generalnego dziekana WP ks. płk Jan Mrugacz, ks. płk Wilhelm Kubsz, ks. ppłk Józef Rożek, ks. kpt. mgr Anastazy Bławat, ks. kpt. Stanisław Obszyński, ks. kpt. Tadeusz Błoński, ks. kpt. Zygmunt Gola, ponadto liczna rzesza miejscowych i zamiejscowych wiernych.
W czasie nabożeństwa pieśni liturgiczne wykonał Akademicki Chór z kościoła św. Anny.
(J.K.)
(dopisek pod artykułem: Wycinek z gazety został przesłany przez mieszkańca Bemowa. Znak zapytania przy zakreślonym miejscu był wynikiem wątpliwości co do słuszności stwierdzenia. Odpowiedź znajduje się w kronice.)

[s. 66]

2. Tygodnik Powszechny nr. 1. z 2.01.1972 r.
“Na przedmieściu Warszawy - Bemowo odbyło się uroczyste poświęcenie nowo wybudowanego Kościoła Garnizonowego p.w. Matki Boskiej Ostrobramskiej. Kościół stanął na miejscu dawnego drewnianego Kościoła, który z biegiem lat uległ zniszczeniu. Projekt nowego kościoła wykonał inż arch. Jan Reda. Wystrój wewnętrzny zaprojektował Zygmunt Pomorski. Z dawnego kościoła przeniesiono do prezbiterium nowej świątyni obraz M.B. Ostrobramskiej. Budowę nowej świątyni umożliwiły poważne dotacje władz cywilnych i wojskowych, Generalnego Dziekanatu W.P., ofiary wszystkich kościołów garnizonowych w Polsce i wreszcie pomoc miejscowej ludności. Poświęcenia kościoła dokonał sufragan warszawski ks. bp Władysław Miziołek. /G.Z./”
   GZ=Gola Zygmunt

3. Zorza nr. 2. z 9.01.72 r.
„Ks. bp Władysław Miziołek sufragan warszawski dokonał poświęcenia nowo wybudowanego kościoła garnizonowego na Bemowie w Warszawie. Dziekan generalny WP ks. płk. Julian Humeński wygłaszając przemówienie powiedział m. in.: “NIechaj kościół ten będzie po wsze czasy symbolem i widocznym dowodem jedności całego naszego narodu tak zawsze potrzebnej, zwłaszcza w dobie przeogromnego wysiłku naszych władz i całego społeczeństwa zmierzającego do umieszczenia naszego kraju w rzędzie przodujących pod względem kulturalnym i intelektualnym, technicznym i ekonomicznym, krajów świata. Niechaj ta nowa świątynia spełnia odtąd swoją doniosłą wychowawczą rolę, niech uczy jak należy trwać w wierności Bogu i Ojczyźnie, jak kochać Boga i własny naród, jak rzetelną pracą tu na ziemi ojców naszych budować sobie równocześnie mieszkanie w Domu Ojca”. Budowę nowego kościoła rozpoczęto w 1969 r. według projektu inż. arch. Jana Reda. Wystrój wnętrz projektował artysta plastyk Zygmunt Pomorski”.

[s. 67]

Od 15 grudnia 1971 r. pożegnałem współpracownika ks. mgra Krzysztofa Gruczyńskiego, który został przeniesiony przez ks. Generalnego dziekana WP na samodzielną placówkę do Kalisza.
Na współpracownika do Bemowa Ks. Generalny Dziekan przydzielił ks. Stanisława Taczkowskiego, Pasjonistę.

Odprawa Księży Kapelanów w Bemowie

Księża Kapelani WP. mają niemały wkład w budowę kościoła w Bemowie, dlatego Ks. Generalny Dziekan zarządził przedbożonarodzeniową (red. - przed bożonarodzeniową) odprawę XX. Kapelanów w Bemowie w dniu 17 grudnia.
Księża Kapelani WP przyjechali autokarem przed kościół.
W kościele odbyła się Msza św., którą odprawił X. Generalny Dziekan WP w asyście ks. mgra Anastazego Bławata i ks. Stanisława Taczkowskiego.
Przybyłych XX. Kapelanów przywitał i homilię w czasie Mszy św. wygłosił miejscowy rektor, ks. kpt R. Zimak.
Po Mszy św. wszyscy odjechali na odprawę roboczą do Generalnego Dziekanatu przy ul. Długiej.
Zmieniono pierwotną decyzję, wg której wszystko miało się odbyć w Bemowie.

[s. b.n.]

[Dwie fotografie przedstawiające:
pierwsza przed ambonką, na tle głównego ołtarza, w głębi stoi żołnierz; za ołtarzem widać sylwetkę kapłana;
druga fotografia przedstawia kapelanów uczestniczących we Mszy św.
Napis między fotografiami:
Kpt. ks. Remigiusz Zimak wita przybyłych na nabożeństwo X.X. Kapelanów WP.]

[s. 68]

[Fotografia przedstawiająca trzech kapłanów celebrujących Mszę św.
Podpis pod fotografią:
Ksiądz Generalny dziekan WP - mgr Julian Humeński odprawia Mszę św. w asyście: Anastazego Bławata i Stanisława Taczkowskiego.]

[s. b.n.]

Boże Narodzenie 1971 r. obchodzimy już w nowym, ciepłym kościele. Obecny współpracownik już nie zna dawnych warunków duszpasterstwa, stąd bardzo nie cieszy się nowymi. Ja cieszę się bardzo i dzięki składam Bogu, że skończyły się lata mąk duszpasterskich w bardziej niż prymitywnych warunkach.


Rok 1972

Rok nadziei, rok planów, rok pogłębionej pracy duszpasterskiej.
Wizytę duszpasterską składamy wiernym na wyraźne zaproszenie. Zaproszeń niewiele - ok. 50. Po prostu boją się oficjalnego kontaktu z księdzem.

Rekolekcje Wielkopostne ze skutkiem bardzo pozytywnym przeprowadził ks. Stanisław Wielgus, dr. pracownik naukowy KUL-u.

[s. 69]

Droga Krzyżowa

Rok 1972 - to rok wykańczania w szczegółach kościoła. Zwłaszcza szczególnie dawał odczuć się dał brak stacji Drogi Krzyżowej - głównej dekoracji nawy głównej kościoła.
Droga Krzyżowa została zaplanowana w ramach całościowych projektów wystroju wnętrza kościoła przez plastyka p. Zygmunta Pomorskiego. I-wsza stacja została już nawet wykończona, ale ze względu na brak danych do wytworzenia przeżyć religijnych u modlącego się została odrzucona. I słusznie.
Ks. Generalny Dziekan WP znalazł art. plastyka p. H. Flisak-Bajorską, która zaoferowała płaskorzeźbę wypalaną na desce kreślarskiej.
Oferta została przyjęta przez Ks. Generalnego Dziekana i Komisję Budowlaną Generalnego dziekanatu WP.
Inwestycja ta została całkowicie pokryta z kasy Generalne Dziekanatu WP. Kosztowała ok. 200 tys. zł.

[Na dole fotografia pokazuje kilka stacji Drogi Krzyżowej]

[s. b.n.]

Gwoli ścisłości prawdy.
Uczyniono mnie głównym przeciwnikiem tejże Drogi (Red. - Krzyżowej).
Sprostowanie: nie Drogi byłem przeciwnikiem, bo jej brak może szczególnie ja, duszpasterz odczuwałem, ale na pewno byłem przeciwnikiem stosunku do mnie p. H. Flisak-Bajorskiej, z natury bardzo apodyktycznej.  
Gdy na pierwszym oficjalnym spotkaniu, na które jako rektor kościoła, zupełnie słusznie zostałem zaproszony, chciałem jak ze wszystkimi wykonawcami dyskutować nad projektem i szukać wspólnie uściślenia lub ulepszenia projektu - wyraziłem się, że „tym głosem chcę wsadzić przysłowiowy kij w mrowisko w pomysłowość artysty”. Pani Plastyk, widocznie uznając, że innych pomysłów nie może wygrzebać ze swego “mrowiska pomysłów”, zastrzegła sobie kontaktowanie się w sprawie Drogi Krzyżowej wyłącznie z Księdzem Generalnym Dziekanem WP. Żądanie zostało spełnione. Pani Plastyk kompletnie poczęła ignorować rektora kościoła.
Nie miałem i nie mogłem mieć nic przeciwko temu. Drogę Krzyżową zatwierdzoną przez Komisją i ja akceptowałem, ale nie mogłem akceptować stylu p. “artystki”.
Stąd przykre dla mnie, nie przeczę, że również dla innych, sceny w kontakcie z p. Flisak - Bajorską ...

[s. 70]

np. wyrzucenie pierwszego rusztowania (ze względu na rozpoczynające się Triduum Sacrum) i p. Flisak (za: ingerencje w sprawy gospodarza obiektu) z kościoła w W. Czwartek 1972 r., a mnie w W. Piątek - za niewłaściwe naświetlenie przez nią faktu - w konsekwencji niewielki i krótkotrwały konflikt z Ks. Generalnym Dziekanem WP.
Straszny to był dla mnie W. Piątek 1972 r., kiedy to ludzie z pracowni „rzeźbiarki” p. Flisak pod ochroną pracowników Generalnego Dziekanatu zawiesić Drogę Krzyżową bez mojej obecności, bo pracownik Generalnego Dziekanatu WP, oficer finansowy p. ppłk Lucjan Orlik zadzwonił telefonicznie do mojego współpracownika ks. Stanisława Taczkowskiego - powiadamiając o zamierzonym zawieszaniu,  z prośbą: wszystko zrobić, żeby ks. Zimaka w tym czasie nie było”. I zrobił. A ja aktualnie byłem rektorem kościoła - gospodarzem świątyni i dotychczasowym współbudowniczym. Pan ppłk L. Orlik jako tłumaczenie powyższego kroku podawał, że chciał oszczędzić K. Dziekanowi i mnie przykrości. Widocznie jeszcze za mało miałem ciężkich przeżyć i krzyków, trzeba było jeszcze ubogacić moje życie i tym upokorzeniem.
To stało się przyczyną rezygnacji z pracy w Duszpasterstwie Wojskowym i skierowaniem swych kroków do swego Ordynariusza w Płocku, który przyjął mnie bardzo serdecznie i przygotował mi placówkę w Serocku.
Do rezygnacji ostatecznej nie doszło jednak po bardzo rzeczowej i w duchu wzajemnego zrozumienia przeprowadzonej rozmowie z Ks. Generalnym Dziekanem WP.

[s. b.n.]

Może warto w tym właśnie miejscu zaznaczyć, że mój stosunek do Ks. Generalnego Dziekana, stosunek poprawnego podwładnego do Przełożonego, kapłana do kapłana, a może nawet przyjaciela do przyjaciela cechował szacunek, zaufanie, życzliwość i zawsze przyświecała mi wspólna troska o dobro sprawy to jest duszpasterstwa wojskowego.
Ale miało to miejsce wówczas, gdy nikt nie chciał w naszych kontaktach nam pomagać. Gdy tylko ktoś z “życzliwości” pomiędzy nas wchodził dziwnie się wszystko psuło. Całe szczęście, że nie na długo. Obydwaj lubimy sytuacje jasne.
Może ludzie mi czegoś zazdroszczą, ale czego?
Dwie fotografie przedstawiające montowanie stacji Drogi Krzyżowej w Kościele. Obok pierwszej fotografii widnieje napis: Majster Z. Przedpełski i zięć p. Flisak zawieszają stacje Drogi Krzyżowej’ obok drugiej po lewej stronie: Komisja Liturgiczno-Budowlana na sesji wyjazdowej do Bemowa ocenia wartość artystyczną i religijną dzieła p. Flisak-Bajorskiej.

[s. 71]

Stacje wypełniły fryz, zrosły się z kościołem Bemowskim choć budzą różne odczucia - od zachwytu - po oceny - “rysunki małego Kazia” (przesadzone). Wartość artystyczna poszczególnych stacji jest b. rożna.

[Fotografia przedstawiająca stację XIV - złożenie Chrystusa do grobu.
Podpis po prawej stronie fotografii:
Najbardziej (moim zdaniem) udana stacja XIV p złożenie do grobu. Z Chrystusem składamy do grobu umęczony w czasie II -giej wojny światowej naród polski. W rzędzie obozowiczów - O. Maksymilian, bp Kozal, abp Kozłowski. Sugestia symboliczna ks. Generalnego Dziekana WP. ]

[s. b.n.]

[Fotografia przedstawiająca stacje I-szą i napis obok fotografii: Najmniej udana stacja I, wykonana w pośpiechu i jeszcze nie wykończona bo p. Flisak śpieszyła się za granicę.]

[s. 72]

[Fotografia przedstawiająca widok na stacje Drogi Krzyżowej nad głównym wejściem do kościoła.
Podpis pod fotografią:
Niektórych wiernych najbardziej razi zbyt zniekształcona i spłaszczona osoba Chrystusa Pana oraz brak jednego oblicza Jezusa.]

[s. b.n.]

Wizytacja Biskupia w Bemowie

Pierwszy raz po wojnie odbyła się wizytacja kanoniczna Ośrodka Duszpasterskiego w Bemowie - dn. 14 maja 1972 r.
Wizytację w imieniu Ordynariusza Archidiecezji przeprowadził J.E. Biskup jerzy Modzelewski, Sufragan i Wikariusz Generalny Archidiecezji Warszawskiej.
Towarzyszyli J.E. - ks. dr Król - pracownik Kurii w Wydziale Duszpasterstwa
i ks. kan. Kaz. Ignaczuk - dziekan Dekanatu Warszawa-Wola
Dostojnego Wizytatora przywitał i złożył sprawozdanie  duszpasterskie ks. Remigiusz Zimak, rektor kościoła.
Ks. Biskup na wszystkich Mszach św. przed południem głosił kazania, odprawił Mszę św. o godz. 8.00 - w czasie której udzielił kilku osobom Sakramentu Bierzmowania. Zwizytował kancelarię, dom kapłański i po nieszporach pożegnany został wywożąc miłe wspomnienia, właściwie oceniając Ośrodek Duszpasterski w Bemowie - czemu dał wyraz w dekrecie powizytacyjnym podpisanym przez J. Em. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski.

[s. b.n.]

Poniżej tekst dekretu powizytacyjnego    
                            Nr 3503/D/72

STEFAN
ŚW. RZYMSKIEGO KOŚCIOŁA
KARDYNAŁ WYSZYŃSKI
ZE ZMIŁOWANIA BOŻEGO I Z ŁASKI STOLICY APOSTOLSKIEJ
ARCYBISKUP GNIEŹNIEŃSKI I WARSZAWSKI
METROPOLITA,  LEGAT URODZONY,  PRYMAS POLSKI

DEKRET POWIZYTACYJNY

W związku z wizytacją pasterską Ośrodka Duszpasterskiego w Bemowie, który jest filią parafii św. Józefa Oblubieńca na Kole, dekana Warszawa-Wola, przeprowadzoną w dniu 14 maja 1972 roku przez J.E. Biskupa Jerzego Modzelewskiego, Naszego Sufragana i Wikariusza Generalnego Archidiecezji Warszawskiej kierujemy do Księdza Rektora Remigiusza Zimaka Kapelana Wojska Polskiego, słowa podziękowania za ofiarną pracę kapłańską i administracyjną.
Słowa podziękowania kierujemy także do tych wszystkich ludzi, którzy przyczynili się do budowy kościoła.
Dotychczasowe osiągnięcia duszpasterskie wymagały pełnej mobilizacji Duszpasterzy i Wiernych, którzy związali swoje życie religijne z kościołem pw. Matki Boskiej Ostrobramskiej w Bemowie.
Słowa podziękowania należą się Generalnemu Dziekanatowi Wojska Polskiego za pomoc finansową przy odbudowie kościoła.
Systematyczna praca katechetyczna, życie liturgiczne, zespoły młodzieżowe i starszych będą tworzyć i scalać grupę wiernych przy kościele Matki Boskiej Ostrobramskiej w Bemowie.
W granicach możliwości należy podejmować wizytację duszpasterską.
Duszpasterzom i całej Wspólnocie udzielam pasterskiego błogosławieństwa na dalszą pracę dla dobra dusz ludzkich.
Warszawa, dnia 15 czerwca 1972 roku.
[podpis po lewej stronie u dołu:]
KANCLERZ
X Ł. Olszewski (podpis nieczytelny)                + Stefan Wyszyński
[Okrągła pieczęć kard. Stefana Wyszyńskiego:
pośrodku herb Prymasa z napisem Soli Deo; w otoku napis:
STEPHANUS WYSZYŃSKI ARCHIEP MATROP GNESNEN ET VARSAVIEN PRIMAS POLONIAE]

[s. b.n.]

I Komunia św.
[Poniżej fotografia ks. Remigiusza Zimaka pośród dzieci pierwszokomunijnych.]

[s. 74]

[Fotografia zbiorowa dziewczynek i chłopców przystępujących do I Komunii św. wraz z ks. Zimakiem i innym kapłanem.]

[s. b.n.]

Boże Ciało

Uroczystości Bożego Ciała odbyły się w poważnym nastroju. Procesja z najświętszym sakramentem wyruszyła do 4-ech ołtarzy koło kościoła po Mszy św. o godz. 17.00-ej. Procesję prowadził rektor kościoła - ks. R. Zimak.
Udział wzięli również: ks. Tadeusz Błoński - rektor kościoła garnizonowego z ul. Długiej, ks. Jan Wolny, pracownik Generalnego dziekanatu WP i ks. Stanisław Taczkowski, mój współpracownik. Kazanie do licznie zebranych na uroczystości wiernych wygłosił ks. Tadeusz Błoński.
W procesji udział wzięły również Dzieci komunijne

Ołtarze ubierają:
    1. mieszkańcy Grot i Bliznego
    2.         - “ -    osiedla przy WAT-cie
    3.         - “ -    osiedla przy kościele
    4. Ministranci

[s. 75]

[Fotografia wiernych na tle ołtarza wraz z ks. R. Zimakiem
Podpis pod fotografią: Ołtarz Bliznego i Grot]

[s. b.n.]

[Fotografia przedstawiająca dzieci I-szo Komunijne idące w procesji
Podpis pod fotografią:
Procesja po terenie przykościelnym]

[s. 76]

[Fotografia przedstawiająca dzieci pierwszokomunijne idące w procesji.]

[s. b.n.]

[Fotografia przedstawiająca wiernych i kapłana przy kolejnym ołtarzu
Podpis pod fotografią:
Ołtarz osiedla przy WAT]

[s. 77]

[Fotografia przedstawiająca ołtarz procesji Bożego Ciała wraz z wiernymi.
Podpis pod fotografią:
Ołtarz mieszkańców ul. Kunickiego i bloków lotniczych.]

[s. b.n.]

[Fotografia przedstawiająca ostatni ołtarz procesji Bożego Ciała sporządzony przez ministrantów. W głębi rektor kościoła, duża liczba wiernych.
Podpis pod fotografią: Ołtarz ministrantów.]

[s. 78]

[Fotografia przedstawiająca ministrantów na tle ołtarza wraz z trzema kapłanami
Podpis pod fotografią:
Grupa ministrantów na tle ich ołtarz.,
Księża od lewej: ks. St. Taczkowski, ks. R. Zimak. ks. J. Wolny.]

[s. b.n.]

Warto odnotować, że w dniu 15 czerwca kościół i plebanię nawiedził J.E. Bp Bogdan Sikorski, Ordynariusz Płocki z okazji 15-lecia kapłaństwa ks. Remigiusza Zimaka.
Ks. Biskup uroczyście przywitany przez przedstawicieli wiernych odprawił Mszę św. i po Mszy św. wygłosił krótkie przemówienie.
Kazanie w czasie Mszy św. wygłosił ks. Józef Śliwka, kanclerz Kurii Płockiej.
Ks. Biskupowi towarzyszyli:
Ks. Infułat dr Zdzisław Piechna - Wik. Generalny
Ks. dr Tadeusz Rutowski - Rektor Seminarium
Ks. Henryk Czepczyński, Kapelan JE.
Ks. dr. Wł. Lis - oficjał Sądu Biskupiego.
Ks. dr Józef Kraszewski -
ks. mgr Kazimierz Piwowarski

Była to uroczystość naprawde podniosła, kapłańska, a w plebanii w czasie wieczerzy panowały bardzo serdeczne, rodzinne stosunki - prawdziwie płockie.

[s. 79]

Tegoroczne wakacje po bardzo męczącej pracy całorocznej spędziłem we Francji z ks. Tadeuszem Rutowskim i ks. drem Stanisławem Bońkowski u jego rodziny mieszkającej w Sannois pod Paryżem.
Zwiedziłem Paryż, Chartre, Reims, Lyon, La Salette, Marsylię, Tuluzę i Lourdes i inne miejscowości.
Wróciłem wspaniale wypoczęty i z niezapomnianymi wrażeniami.

W Bemowie zastałem nowego współpracownika ks. Pawła Chmieleckiego ze zgr. XX Pasjonistów - O. Józefa. Dotychczasowy współpracownik został przeniesiony do Inowrocławia na Proboszcza Garnizonu.
Nowy współpracownik objął całkowicie katechizację dzieci i młodzieży. Początkowo b. lojalny wobec mnie i poprawny. Okazało się, że to była poza. Przyszedł, aby zrealizować swoje cele, nie zawsze najlepsze.
W katechizacji był bardzo niesystematyczny, spóźniał się, nie miał najmniejszego przygotowania do uczenia.
Bardzo często przebywał poza plebanią, Wyjeżdżał często wieczorem i na noc nie wracał.

[s. b.n.]

Wkrótce przekonałem się, że ja jestem dla niego przeszkodą w uskutecznianiu (tzn. w prowadzeniu) jego “stylu życia”. Gdy przede mną otworzyły się możliwości przeprowadzenia się do mieszkania kupionego wspólnie z moimi rodzicami, nie mógł się tej chwili doczekać, kiedy opróżnię mu mieszkanie.
Na życzenie ks. Generalnego Dziekana przeprowadziłem się do kancelarii, a ks. Paweł Chmielecki stał się prawnym posiadaczem mieszkania złożonego z dwóch pokoi i kuchni. Mnie niechętnie widział w Bemowie, a mojej pomocy domowej zabronił bywać wogóle.  
Byłem wbrew jego życzeniom rektorem kościoła w dalszym ciągu, odpowiadałem za pracę duszpasterską i administrację placówki.
Jesienią 1972 r. rozpocząłem starania o ogrodzenie kościoła. Dokumentację wykonaną przez inż. Jana Redę złożyłem w WRZKB, która została przyjęta i wykonanie zostało zlecone firmie przy ul. Powązkowskiej. Prace poślizgiem przeszły na rok 1973 ci i w tym roku wykonane.
Również zaczęto starania o powiększenie terenu przykościelnego. Dzięki wysiłkowi ks. Generalnego Dziekana WP i życzliwości pracowników WRZKB i miejscowego WAK-u zrobiono pomiary, plany i obiecano sprawę załatwić pozytywnie. Teren powiększano z myślą o budowie plebanii przy kościele.

[s. 80]

Skoncentrowaliśmy również swoje wysiłki przy uzupełnianiu brakujących witraży - 4-ech w nawie głównej i 6-ciu w nawach bocznych oraz rozety na chórze. Umowę podpisałem i dałem zaliczkę p. Olszewskiemu, witrażyście z Warszawy.
Projekty wykonała p. Bożyk z Łodzi.
Wszcząłem również starania w wykonanie nastaw ołtarzy bocznych. Zgłaszali się różni wykonawcy, ale nie doszło z nimi do podpisania umowy.
Wykonawców znalazł ks. Generalny Dziekan WP. w Krakowie. Ołtarze obiecano wykonać w r. 1973.

Odpust M.B. Miłosierdzia - Ostrobramskiej
w tym roku obsłużył O. Przeor Pasjonistów z Warszawy - wygłaszając kazanie i ks. Winc.[enty - Red.] Łanowy - rektor kościoła z ul. Długiej - odprawiając Mszę św.

[s. b.n.]

Korpus Duszpasterstwa Wojskowego okrył się żałobą, bo 27.XII zmarł jeden z jego członków ks. ppłk Józef Samsonowicz. Proboszcz Garnizonu  Gdańsk - Wrzeszcz. Pogrzeb jego odbył się 30.12.1972 r.
W moim życiu wyłoniło się nowe. Zostałem naznaczony przez ks. Generalnego Dziekana WP Proboszczem Garnizonu Gdańsk-Wrzeszcz z dn. 1.I.1973.
Placówkę Bemowską pożegnałem z łezką w oku, bo bardzo w nią wzrosłem i sporo sił w niej zostawiłem. Wszystko, co uczyniłem, chciałem czynić na chwałę Bożą i pożytek ludzi, których bardzo ceniłem i kochałem za ich świadomy wybór - wcale nie tego, co najłatwiejsze w ich sytuacji jako wojskowych i konsekwentne postępowanie wg wybranych zasad,  za ich zaufanie duszpasterzowi i zaangażowanie  w sprawę budowy świątyni i wszystkie sprawy i akcje duszpasterskie podejmowane przez Duszpasterzy.
Żal mi było również opuszczać Archidiecezję Warszawska, w której czułem się dobrze i w której od Jej Arcypasterzy doznałem serca i uznania.
Ks. Bp Jerzy Modzelewski na pożegnanie w Kurii powiedział: “Dziękujemy Księdzu za pracę. Ksiądz na trwałe wszedł do historii Archidiecezji Warszawskiej”.
Ale posłuszny władzy, zresztą z prośbą o zmianę - podjąłem pracę w Diecezji Gdańskiej.
                            [Podpis nieczytelny]
(ks. Remigiusz Zimak)

[s. 81]

Dokument-wniosek informujący o zwolnieniu ks. R. Zimaka z obowiązków rektora kościoła w Bemowie:
KURIA METROPOLITALNA                        Warszawa, dn. 20.V.1975 r.
      WARSZAWSKA
         ------------
Nr 2454/ap/75.
    W. Ks. Remigiusz Zimak,
Rektor kościoła w Bemowie,
Warszawa.
Zgodnie z wnioskiem Generalnego Dziekanatu W.P. Władza
Archidiecezjalna zwolniła WKsiędza z obowiązków rektora kościoła w Bemowie i przesyła podziękowanie za pracę na tym stanowisku.

[Po środku okrągła pieczęć Kurii z napisem w otoku: CURIA METROPOLITANA VARSOVIENSIS
Po lewej stronie:                         Po prawej stronie :
NOTARIUSZ                            WIKARIUSZ GENERALNY
Podpis nieczytelny                        ks. Stefan Piotrowski
                                podpis nieczytelny]

[s. b.n.]

Od tej strony i na kolejnych znajdują się fotografie ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, pośród wiernych, celebrującego Mszę św.

[Fotografie nieopisane.]

[s. 85]

[Dwie fotografie:
pierwsza przedstawia wizerunek ks. kard. Stefana Wyszyńskiego pośród kapłanów.
Druga fotografia przedstawia ceremonię odsłonięcia tablicy (i poświęcenia ?) przez kard. Stefana Wyszyńskiego
Brak opisu fotografii.]

[s. b.n.]

[Dwie fotografie przedstawiające wizerunek kard. Stefana Wyszyńskiego pośród wiernych i ministrantów. Poniżej druga fotografia przedstawiająca postać kard. Stefana Wyszyńskiego.
Fotografie nieopisane.]

[s. 86]

[Dwie fotografie:
pierwsza przedstawia postać kard. Stefana Wyszyńskiego pośród ministrantów;
druga przedstawia wizerunek Chrystusa - Serce Jezusa.
Fotografie nieopisane]

[s. b.n.]
[Dwie fotografie;
pierwsza przedstawia ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego pośród ministrantów i wiernych
druga - przedstawia obraz Matki B. Ostrobramskiej
Fotografie nieopisane]

[s. 87]

[Fotografia przedstawia wizerunek ks. kard. Stefana Wyszyńskiego na tle pamiątkowej tablicy z napisem:
Pamięci
Bohaterskich Żołnierzy 1 i 2 Armii
Wojska Polskiego
Poległych na zwycięskim
szlaku bojowym
LENINO - BERLIN
Fotografia nieopisana]

[s. b.n.]
[Fotografia przedstawiająca tę samą tablicę pamiątkową z widocznym w prawym rogu:
Księża Kapelani Wojska Polskiego
w lewym dolnym rogu tablice widnieje data: nieczytelna.
Fotografia nieopisana.]

[s. 88]

[Dwie fotografie przedstawiające wiernych idących w procesji wokół kościoła.
Fotografie nieopisane.]

[s. b.n.]
UROCZYSTOŚĆ POŚWIĘCENIA KOŚCIOŁA
formularz Chr. Króla, Odpust M.B. Ostrobr. - Patr.
godz. 17.00
    I. POWITANIE KSIĘDZA BISKUPA
    1. Przyjazd przed kościół
    2. Powitanie przez duchowieństwo
    3. Powitanie przez dzieci, młodzież i dorosłych
    4. przemówienie powitalne ks. Dziekana Humeńskiego
II.    POŚWIĘCENIE KOŚCIOŁA
    1. Włożenie szat liturgicznych
    2. Rozpoczęcie obrzędów przed drzwiami kościoła
    3. Pokropienie kościoła z zewnątrz
    4. Wejście do kościoła; śpiew litanii do Wszystkich Świętych (tekst. odręczny nieczytelny)
    5. Pokropienie wnętrza kościoła: ścian i posadzki
    6. Zakończenie obrzędu
    7. Przygotowanie ołtarza i prezbiterium do Mszy św.
Śpiew: “Gaude, Mater Polonia”
III. MSZA ŚWIĘTA
    1. Obrzędy wstępne (w całości)
    2. Liturgia słowa Homilia
Księdza Biskupa
    3. Bierzmowanie
    4. Liturgia eucharystyczna
    5. Obrzędy zakończenia
Podziękowanie Rektora kościoła
    6. Śpiew: “Boże, coś Polskę”
Pod programem tekst napisany odręcznie - nieczytelny

[s. b.n.]

Fotografia nieopisana:
na pierwszym planie kapłan, w głębi wierni ustawieni wzdłuż ulicy.

[s. b.n.]

Przygotowanie do uroczystości poświęcenia kościoła
    1. Parametry Ks. Biskupa: humerał, ałba (red. - alba), pasek, biała stuła i kapa
    2. Woda święcona z kropidłem z zielonych gałązek
    3. Krzyż procesyjny i 2 świeczniki ze świecami
    4. Obrus i świeczniki ołtarzowe
    5. Naczynia i księgi do Mszy św.
    6. 2 welony naramienne białe
    7. Krzyżme, wata w bursie, naczynie do umycia rąk, ręcznik

p. 1 i 2: na zewnątrz na stoliku

[s. 89]

[Fotografia przedstawiająca ołtarz główny. W tle witraż - krzyż stanowiący tło dla Chrystusa Ukrzyżowanego.
Fotografia nieopisana.]

[s. 90]

[Fotografia przedstawiająca wizerunek M. B. Ostrobramskiej.
Fotografia nieopisana.]

[s. 91]

[Fotografia przedstawiająca pamiątkową tablicę, która została poświęcona przez kard. Stefana Wyszyńskiego.
Pamięci
Bohaterskich Żołnierzy 1 i 2 Armii
Wojska Polskiego
Poległych na zwycięskim
szlaku bojowym
LENINO - BERLIN
po prawej stronie u dołu napis: Księża Kapelani Wojska Polskiego
po lewej stronie u dołu widnieje data: 12.X.1973
Fotografia nieopisana.]

[s. 92]

[Fotografia przedstawiająca wizerunek M. B. Ostrobramskiej.
Fotografia nieopisana.]

[s. 93]

[Fotografia przedstawiająca wizerunek M. B. Ostrobramskiej.
Fotografia nieopisana.]

[s. 94]

Dnia 17 września 1973 r. nastąpiła zmiana na stanowisku proboszcza Garnizonu Bemowo. W obecności przedstawiciela Generalnego Dziekana WP. ppłk Lucjana Orlika obowiązki służbowe przejął ks. kpt. Eugeniusz Skarżyński, kapłan ze Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (Księża Pallotyni), który ostatnio pracował we Wrocławiu. Dzień przedtem dotychczasowy proboszcz, ks. kpt. Paweł Chmielecki pożegnał się w kościele ze wspólnotą wiernych Bemowa, przedstawiając równocześnie swego następcę. Wojowniczo nastawieni sympatycy ks. Chmieleckiego urządzili demonstrację protestacyjną. Atmosfera była cieżka, groziła burzą z wyładowaniami. Rozładowała się wprawdzie powoli, ale w pierwszych miesiącach utrudniała pracę nowemu proboszczowi, którego otoczył mur wrogości. Trzeba było dużo taktu i wysiłku by przełamać nieufność i rozpocząć normalną pracę.
Ułatwiła to w znacznym stopniu katechizacja, stwarzając okazję do kontaktów z rodzicami uczniów podczas wywiadówek, jak i indywidualnych rozmów. W dzień Wojska Polskiego odprawiona została uroczysta msza św. w intencji po -

[s. b.n.]

- ległych i zaginionych żołnierzy I i II Armii Wojska Polskiego wraz z egzekwiami przy katafalku, udekorowanym flagą w barwach narodowych, kwiatami i emblematami wojskowymi. Podczas mszy św. śpiewał miejscowy chór kościelny.
 W uroczystość patronalna kościoła Matki Bożej Ostrobramskiej - 16. listopada odbył się odpust. Wzięli w nim udział wszyscy księża proboszczowie dekanatu Warszawa-Wola z Księdzem dziekanem prałatem Kazimierzem Ignaczukiem, który przewodniczył koncelebrowanej Mszy św. Kazanie wygłosił ks. Józef Dąbrowski, prowincjał Księży Pallotynów. Ponadto w odpuście udział wzięli: ks. płk Jan Mrugacz, zastępca Generalnego Dziekana WP., ks. kpt. Wincenty Łanowy i ks. kpt. Anastazy Bławat z Generalnego Dziekanatu WP.
W pracy duszpasterskiej od początku położono nacisk szczególny na wyrobienie świadomej postawy religijnej, której przeja-

[s. 95]

-wem zewnętrznym byłby czynny i systematyczny udział we Mszy św. niedzielnej i częsta Komunia św.
W ramach zaplanowanych na bieżący rok inwestycji wykonano cokół lastrykowy wokół fundamentów kościoła. Roboty prowadziła Spółdzielnia Zaopatrzenia i Zbytu, która wcześniej wykonała elewację kościoła.
Inwestycje wykonano z dotacji WRZKB Warszawa.
Generalny Dziekanat WP ofiarował dla Kościoła małą puszkę na komunikanty i kielich.
Pasterkę i święta Bożego Narodzenia przeżyliśmy  razem ze wspólnotą Ludu Bożego Bemowa. Żłóbek zaprojektował i wykonał P. Jan Wojtyna. W okresie świąt urządzono dwa nabożeństwa kolędowe przy żłóbku. Czynny udział w tych nabożeństwach brały dzieci przez deklamacje i śpiew.
W ostatni dzień roku kalendarzowego

[s. b.n.]

o godz. 18.00 odprawiono nabożeństwo dziękczynno-przebłagalne, a o godz. 21.00 zgodnie z zarządzeniem Episkopatu Polski przy dźwięku dzwonów rozpoczęliśmy specjalnym nabożeństwem w kościele Rok Święty.


Rok Pański 1974.

W pierwszej połowie stycznia odbyła się wizyta duszpasterska. Wykorzystano ją w celu zapoznania się z wiernymi, nawiązania z nimi bliższych kontaktów, omówienia problemów związanych szczególnie z katechizacja. Przyjęło księdza 143 rodziny.  Odwiedzinom towarzyszyła atmosfera życzliwości.
W dniach od 3 do 6 marca odbyły się rekolekcje wielkopostne, które przeprowadził O. Waldemar Michalski, redemptorysta z Warszawy. Rekolekcjonista wygłosił razem 16 nauk, w grupach dla dzieci, młodzieży i starszych.

[s. 96]

Urządzono specjalne nabożeństwo dla osób starszych i chorych podczas którego udzielono Sakramentu Chorych po czym odwiedzono obłożnie chorych.
Frekwencja na rekolekcjach była dobra. Dużo osób skorzystało  z sakramentu pokuty i przyjęło Komunię św.
We wszystkie piątki Wielkiego Postu odprawiano nabożeństwo Drogi Krzyżowej, a w niedzielę Gorzkich Żali. Kazania pasyjne na miejscu i w kościele Garnizonowym przy ul. Długiej, głosił ks. proboszcz.
W Wielkim Tygodniu pomocą duszpasterska służyli profesorowie Wyższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Ołtarzewie.
Boży Grób nawiązywał do hasła Roku Świętego: “Odnowa i Pojednanie”. Dużo kwiatów zarówno doniczkowych jak i ciętych dostarczyli wierni.
Rezurekcję o godz. 6.00 prowadził ks. kpt. Anastazy Bławat.
Dnia 2 czerwca w święto Zesłania Ducha św. odbyła się I Komunia św. Przyjęło 21 osób.
Przez pięć miesięcy od czerwca do października włącznie z pomocą duszpasterska dojeżdżali Księża Pallotyni z Ołtarzewa.
Z zamierzeń inwestycyjnych wykonano następujące prace:
Wojskowe zakłady remontowe wykonały dwie bramy i trzy furtki do parkanu oraz brakujące elementy siatki. Położono wokół kościoła opaskę betonową szerokości 90 cm.
Była to inwestycja najbardziej pilna, gdyż przy nierównym terenie woda zawilgacała fundamenty kościoła. Wskutek mrozów popękał częściowo cokół ogrodzeniowy, robiony jesienią. Dlatego cały cokół został otynkowany. Od strony ul. Lazurowej wycięto pięć drzew i przy

[s. 97]

pomocy spychacza i kilkunastu wywrotek piasku, wyrównano teren.
W miesiącu październiku p. Grabowski ze Spółdzielni Zaopatrzenia i Zbytu ustawił ogrodzenie. W przeciwieństwie do robót murarskich, wykonywanych przez p. Pytlasińskiego, który rozpoczynał i nie mógł zakończyć, p. Grabowski wykonał pracę szybko i dobrze.
Za kwotę 20 tys. zł, ofiarowaną przez ppłk Józefa Różka, zostały zakupione następujące szaty liturgiczne: ornat gotycki biały, zielony i czarny, stuły kazaniowe ręcznie haftowane: fioletowa i zielona, welon, dwie stuły zwykłe oraz gong.
W listopadzie zamontowano mozaikę ceramiczną Matki Bożej Ostrobramskiej  na frontonie kościoła, zamówioną przez Generalny Dziekanat WP.
W miesiącu grudniu ks. proboszcz wyjechał na spóźniony urlop. Administrację kościoła na ten okres przejął Generalny dziekanat WP.

[s. b.n.]


Rok Pański 1975

W styczniu odbyła się wizyta duszpasterska. Księdza przyjęło 196 rodzin.
Dnia 2 lutego wystąpił w kościele z koncertem kolend (red. - kolęd) Warszawski Chór Międzyuczelniany przy kościele św. Anny.
W dniach od 2 do 5 marca odbyły się rekolekcje wielkopostne. Przeprowadził je ks. Jan Pałyga, wiceprowincjał Księży Pallotynów. Frekwencja na rekolekcjach była bardzo dobra. Wiernym odpowiadała aktualna problematyka i sugestywny styl mówienia rekolekcjonisty. Kościół codziennie wypełniony był po brzegi.
Szczególnie licznie i chętnie uczęszczała młodzież. W ciągu czterech dni rozdzielono 1500 Komunii św. Nie był to tylko chwilowy zryw, gdyż w następnych tygodniach odnotowano większą ilość przy-

[s. 98]

-stępujących do Komunii św.
Nabożeństwa Wielkiego Tygodnia i Rezurekcje odprawił ks. dr Kazimierz Nowak z Ołtarzewa, który chętnie służył koleżeńską pomocą w obydwa dni świąt.
9 maja w XXX Rocznicę Zwycięstwa urządzono uroczyste nabożeństwo dziękczynne. Mszę św. odprawił i kazanie patriotyczne wygłosił ks. Tadeusz Sitko, proboszcz parafii św. Klemensa w Warszawie. Podczas mszy św. śpiewał Warszawski Chór Międzyuczelniany.
Do I Komunii św., która odbyła się 18 maja, przystąpiło 30 dzieci.
Dnia 27 maja w obecności przedstawiciela Generalnego Dziekanatu WP. ppłk. Lucjana Orlika odbyło się protokularne (red. - protokolarne) przekazanie obowiązków służbowych proboszcza Garnizonu Bemowo ks. kpt. Krzysztofowi Gruczyńskiemu.
Ks. kpt. Eugeniusz Skarżyń-

[s. b.n.

-ski zgodnie z rozkazem MON udał się do Chełmna.

(Od karty 94 dotąd opisane fakty przez księdza E. Skarżyńskiego w maszynopisie, przeze mnie zostały tylko wpisane do niniejszej kroniki dnia 25.XII.1975 r.
Podpis nieczytelny)

[Po lewej stronie napis:                    Pieczątka:
Widziałem, dn. 6.08.77 r.                    Generalny Dziekan WP
                                płk ks. Julian Humeński
                                podpis nieczytelny]


[s. 99]

Strona niezapisana


Kramik Historyczny

Ulica Radiowa
Nazwa ulicy nie jest bynajmniej sztucznym tworem, na wzór Aspekt czy Wolumen straszących w okolicy. Chociaż przed wojną była projektowana na … Saskiej Kępie, jako boczna Al. Waszyngtona, to w naszym rejonie ma pełne uzasadnienie historyczne.
4 sierpnia 1921 roku ks. K. Lubomirski wspierany przez fachowców - inż. H. Gliwica, E. Stalingera (red. - Salingera) podpisał z firmą Radio Corporation of America/RCA opiewający na 3 mln dolarów kontrakt na budowę wielkiej transatlantyckiej stacji radiotelegraficznej w Polsce. Dzień później Rada Ministrów przeznaczyła na ten cel 460 ha państwowych gruntów w rejonie Babic pod Warszawą obejmujących obszar dawnego fortu II A twierdzy Warszawa.
Firma RCA opracowała aparaturę nadawczą przy współpracy polskich inż. P. Mordaka, E. Salingera, E. Liberadzkiego, W. Pogorzelskiego. Działała w systemie Morse'a, jako stacja telegraficzna nie radiowa. Wyposażona została w dwa alternatory /elektromaszyny? systemu Alexanderssona o mocy po 200 kW i wielokrotnie nastrajaną antenę, długości prawie 4 km!, wsparta na dziesięciu stalowych wieżach po 127 m!. Znana firma Rudzki i S-ka zużyła na nie 1770 ton stali. 11-sto miesięczną budowę nadzorował min. robót publicznych prof. Gabriel Narutowicz.
Uroczyste otwarcie nastąpiło 4 października 1923 roku. Na znak wywoławczy stacji składały się litery SPL, pracowała na częstotliwości roboczej 16,42 kHz /+ 3 inne awaryjne zakresy/ o dług. fali 18020 m!. Zespolona była ze stacją odbiorczą w Grodzisku Mazowieckim /tam większość pol. urządzeń projektu inż. Manczarskiego/. Nadawanie i odbiór depesz dla klientów następowało w dawnej Stacji Telegrafu przy ul. Gredry 10, a od 1934 w nowym gmachu u zbiegu Poznańskiej i Nowogrodzkiej /GUTM/. Radiostacja Babice była największa inwestycją radiokomunikacyjną w II RP.
Po raz pierwszy polska radiotechnika wybrała rozwiązanie nowoczesne i przyszłościowe tak dalece, że … początkowo służyło wyłącznie do łączności z Nowym Jorkiem, gdyż na innych kontynentach w latach dwudziestych brak było jego odpowiedników. Gdy w 1923 z Babic wychodziło 10% korespondencji to w 1925 - 50% a w 1927 już 65%, zwłaszcza po podłączeniu do C.B.O. sieci krajowej. Osobną miała tylko Polska Agencja Telegraficzna /PAT/.
Modernizacja w latach 30 - tych oparta na własnych patentach, pozwoliła Min. Poczt i Telegrafów, do którego należały Babice, wygrać konkurencję z Niemcami na tranzyt telegramów USA - Japonia i Europa - Japonia na falach długich w mies. zimowych /lepsza słyszalność/, dający100000 dolarów rocznie.
Na pobliskich terenach /z 460 ha wykorzystano tylko 150/ dzięki staraniom min. I. Boernera powstało w 1932 osiedle łączności Babice - od 1933 zwane Boernerowem. Trasa tramwaju “B” biegła na nie od Pl. Żelaznej Bramy przez Koło-Szosą Forteczną - linią ob. Radiowej.
We wrześniu 1939 gen. J. Rómmel nie wykonał rozkazu Naczelnego Wodza i nie zniszczył stacji. Wokół Babic i Boernerowa toczyły się w dniach 15-27.IX zaciekłe walki 3 bat. 26 pp “Dzieci Lwowskich” mjr. J. Decowskiego z przeważającymi siłami niemieckiej 19 D.Piech.
Mało zniszczone urządzenia okupant wyremontował. Do 1945 roku służyły m.in. hitlerowskiej Kriegsmarine dla przesyłania depesz do grasujących po oceanach okrętów podwodnych. Zaletą tej starej radiostacji były bardzo długie przyziemne fale radiowe i położenie poza zasięgiem bombowców alianckich.
Podczas odwrotu w połowie stycznia 1945, wysadzenie tego już muzealnego obiektu świadczyło wyłącznie o mściwości i ignorancji technicznej Niemców.
Do dziś w rejonie Parku Leśnego Bemowo możemy spotkać resztki masywnych fundamentów wież.
Jest też nazwa ulicy, dość trafnie dobrana do historii tych okolic.
   Jacek Barszczewski

Kronikę przepisała p. Danuta Berezowska (9.11.2020)    
Opracowanie internetowe: ks. płk SG Zbigniew Kępa

aktualizacja tekstu kroniki 6 grudnia 2020 r.

generuj pdf
go-up
Kontakt

Ordynariat Polowy
Tokarzewskiego-Karaszewicza 4
00-911 Warszawa
tel. 261873193
fax. 261879737

    
  • BIP
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.