Czwartek, 25 maj 2017 r.
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
O Bogu Był inny. Niepodobny do wszystkiego, co mógł pomyśleć o nim człowiek

Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2010-01-29
O roku ów… Czas na Bohaterów
Z Józefem Szaniawskim, historykiem z UKSW i publicystą o roku ważnych dla Polaków rocznic i bohaterach w czasach „sezonowych idoli” rozmawia Elżbieta Szmigielska – Jezierska

Rozpoczął się rok ważnych dla Polaków rocznic. Z okazji jednej z nich, 600 rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, opracował Pan bibliofilskie wydanie „Krzyżaków „Henryka Sienkiewicza. Na czym polega fenomen wydawniczy tej publikacji?
- W naszej kulturze, w duchowej przestrzeni, którą ojciec święty Jan Paweł II nazywa „pamięcią i tożsamością”, mamy dwa wielkie arcydzieła. Stworzone przez artystów żyjących w tym samym prawie czasie, którzy na warsztat wzięli wielki temat naszej historii: zwycięstwo na Krzyżakami pod Grunwaldem. Jan Matejko namalował „Bitwę pod Grunwaldem” w l. 1861 – 1878 r., a Henryk Sienkiewicz ukończył „Krzyżaków” w 1900 r. I jakoś nikt dotąd nie wpadł na pomysł zilustrowania „Krzyżaków” przez Matejkę. W ten sposób mamy w jednym tomie dwa nasze wspaniałe arcydzieła

 Jak narodził się ten pomysł?
 -
Wymyśliłem to pewnej bezsennej nocy w 1986 r., kiedy siedziałem w więzieniu w Barczewie k. Olsztyna. Więzienie mieściło się w dawnym zamku krzyżackim, który nazywał się Wartenburg. Na pocz. XX w, Niemcy przerobili go na więzienie. Z trzech stron zamek oblewało jezioro, a z czwartej była fosa. Siedziałem w karcerze, na tzw. dołku, w celi bez okna. Jedyną dla mnie pociechą podczas tej zimy 1986 r. było czytanie książek z biblioteki więziennej. Wśród tych lektur byli „Krzyżacy”. Stare, zaczytane wydanie. Myślałem sobie wówczas; żeby chociaż były tu jakieś ilustracje… Czytałem, a w wyobraźni miałem obraz Matejki, który po raz pierwszy pokazał mi mój śp. tata w Muzeum Narodowym.
Takie były okoliczności powstania tego pomysłu.

To smutne, ale zacna i wartościowa klasyka literacka - w czasach metodycznego psucia gustów - nie ma chyba zbyt wielu chętnych wydawców i czytelników. Jak udało się Panu ich znaleźć i przekonać do zainwestowania w tę pozycję?
- Problem polega na tym, że przeciętna polska rodzina ma „Krzyżaków” w domu. A poza tym mamy kryzys na rynku księgarskim, więc nie argumenty ekonomiczne, ale patriotyczne zadecydowały o podjęciu tej odważnej decyzji. Znalazło się dwóch ludzi nastawionych patriotycznie; to prezes Maciej Rogalski z Inowrocławia z drukarni Druk Intro i Andrzej Frukacz, prezes wydawnictwa Ex libris. – To trzeba wydać, a zarobimy na książkach kucharskich i podręcznikach, postanowili.
Proszę sobie uświadomić, że „Krzyżacy” Anno domini 2010 to ostatnia pozycja Sienkiewicza, która się ostała w lekturach szkolnych. Pani minister Hall wykreśliła „Latarnika”, a wszyscy poprzedni ministrowie edukacji wykreślali z lektur szkolnych kolejno „Pana Wołodyjowskiego”, ”Potop”, „Ouo vadis”. Tak jakby ich głównym celem było wyeliminowanie Sienkiewicza ze świadomości młodego pokolenia…

A na Sienkiewiczu wychowało się pokolenie 1944, wspaniałe pokolenie, które patriotyzm poświadczyło swoim życiem i śmiercią. Dziś mówimy, że tamtemu pokoleniu bliższa była kultura słowa, obecne to pokolenie obrazu. Zmieniają się narzędzia, ale przecież nie istota przekazu wartości?
 -
Powała z Taczewa czy Zyndram z Maszkowic to postaci pełnokrwiste działające na wyobraźnię młodych ludzi. Paradoksalnie więc dzieło Jana Matejki może młodych ludzi, oswojonych z kulturą obrazka, bardziej otworzyć na dzieło Sienkiewicza, zapalić ich wyobraźnię.
 Zrobiliśmy w sumie 84… fotografii poszczególnych fragmentów Bitwy pod Grunwaldem. Użyty był aparat do robienia zdjęć cyfrowych z samolotu. Proszę sobie wyobrazić, że od górnej części obrazu do podłogi jest 7 metrów.
Wycieczki, które stają przed tym płótnem, nie mają szans zobaczyć wielu szczegółów. Raczej odbierają to arcydzieło jako kłębowisko postaci w bitewnym zwarciu. W książce znalazło się 176 powiększonych fragmentów obrazu Jana Matejki, które robią niesłychane wrażenie.
Jeden z moich kolegów z UKSW, ksiądz, zapytał mnie : - A ten św. Stanisław, to skąd? – Jak to skąd, to przecież Patron Polski, który modli się na obrazie Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem”. Takich zaskoczonych będzie z pewnością wielu…

Jest Pan nie tylko historykiem, ale i publicystą.
Niektórzy pańscy koledzy historycy są przeciwni tzw. polityce historycznej. A dlaczego, Pańskim zdaniem, warto uprawiać dziś politykę historyczną?
-
To oczywiście wybór i problem tych historyków. Proszę jednak dobrze się przyjrzeć, jak ważnym elementem polityki zagranicznej wielu znaczących krajów jest właśnie ich historia. Co robi w tej chwili Rosja, co robią Niemcy, co tradycyjnie robią Francuzi, Wlk. Brytania, nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych, dla których każde wydarzenie w historii i ich bohaterowie są celebrowani z wielkim rozmachem i jest to ich racja stanu. Ale i małe kraje nie rezygnują z polityki historycznej, jak Austria, Litwa, Czechy, Słowacja czy Węgry, Ukraina.
 Rocznice, które przypominają wydarzenia i ludzi, to oczywiście wygodny pretekst, co nie znaczy że bohaterów trzeba przemilczać w innym czasie. Bez ich obecności w świadomości skazani jesteśmy na przeróżne manipulacje. Nie mamy się czego wstydzić, chociaż są środowiska, które tak patrzą na wspaniałe karty naszej wspólnej historii. Bliska jest mi poetycka wizja Herberta, który w „Raporcie z oblężonego miasta ”zawarł m.in. sens przeszłości dla przyszłości:
„Wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza/zapisuję – nie wiadomo dla kogo- dzieje oblężenia/ Mam być dokładny lecz nie wiem kiedy zaczął się najazd/ przed dwustu laty w grudniu wrześniu/może wczoraj o świcie/wszyscy chorują tutaj na zanik poczucia/czasu pozostało nam tylko miejsce/ przywiązanie do miejsca jeszcze dzierżymy/ruiny świątyń widma ogrodów i domów/jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic.”

Które z rocznic, przypadających w 2010, z punktu widzenia polityki historycznej, warto dziś zaakcentować?
-
Przypadająca 15 lipca 2010 r. 600. rocznica Bitwy pod Grunwaldem. Dlatego że nie chodzi tu tylko o wielkie zwycięstwo rycerstwa polskiego. To była konsekwencja mądrej polityki Kazimierza Wielkiego, a później panów małopolskich, którzy doprowadzili do unii polsko-litewskiej. To zmieniło nie tylko dzieje Polski i Niemiec, ale całej Europy środkowej.

Druga - to 90. rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 r.. To nie była bitwa ani o Wisłę , ani o Warszawę, ale o losy Europy. Jedna z trzech największych bitew XX w., kiedy geniusz strategiczny Piłsudskiego i męstwo polskiego żołnierza powstrzymało Armię Czerwoną, której przywódcy nie ukrywali, że chcą dotrzeć „przez trupa Polski do serca Europy”. Ta bitwa rozgrywała się na ogromnej przestrzeni. Z okazji 90. rocznicy Bitwy Warszawskiej społeczność lokalna wielu miejscowości może się zintegrować wokół tej rocznicy.

 O roku ów… pisał Mickiewicz w Panu Tadeuszu, wiążąc ogromne nadzieje na niepodległość z rokiem 1812. Wśród wielu wydarzeń, na które czekamy z nadzieją i radością jest przewidywana w tym roku beatyfikacja Jana Pawła II. Ten rok to przecież także 90 rocznica urodzin Jana Pawła II. Na co chciały Pan zwrócić uwagę z okazji tej rocznicy?
-
18 maja1920 r. urodziłsięw Wadowicach Karol Wojtyła. Gdyby żył, śpiewalibyśmy mu sto lat. On sam, jak wiemy, przywiązywał dużą wagę do daty swoich urodzin w roku zwycięstwa nad bolszewikami. Mówił, że ma w związku z poświęceniem pokolenia 1920 roku wielki dług wdzięczności. Mówił o tym nad grobami poległych na cmentarzu w Radzyminie w 1999 r.
Pewnie nie wszyscy wiedzą, że jego ojciec Karol Wojtyła był oficerem, który służył w 12 Pułku Piechoty w Wadowicach. Przyszły papież Jan Paweł II na chrzcie, którego udzielił mu kapelan wojskowy Franciszek Żak, otrzymał dwa imiona – Karol Józef. Pierwsze po tacie, a drugie na cześć marszałka Józefa Piłsudskiego. W roku 1920 wielu chłopcom nadawano to imię ze względu na zasługi Marszałka dla Niepodległości Polski.
To ważny dla nas przekaz, że w rodzinie oficera mały Karol był wychowywany w tradycji niepodległościowej. Z pewnością miało to wpływ na nauczanie Jana Pawła II, na jego stosunek do Ojczyzny i naszego wspólnego dziedzictwa.

Wydaje się, że Marszałek Piłsudski mimo pomnikowej legendy, wciąż pozostaje w potocznej świadomości wielkim znanym – nieznanym. A to przecież postać bardzo skomplikowana. Jego drogi wiary, jego rola w stosunkach państwo – kościół w II RP?
- Myślę, że najbardziej zwięźle powiedział o tym zaraz po śmierci Marszałka Prymas August Hlond, że zwycięstwami z 15 i 16 sierpnia 1920 roku stanął w szeregu dziejowych obrońców wiary. I z tego powodu należy mu się wielka wdzięczność nie tylko Polski, ale całego chrześcijaństwa. To wówczas oznaczało całej Europy, bo Europa była chrześcijańska.
Piłsudski zaprzyjaźnił się w 1918 r. z legatem papieskim, który przebywał w Polsce, Achillesem Ratti, późniejszym papieżem Piusem XI.
Achilles Ratti był bezpośrednim świadkiem wydarzeń 1920 r.; chodził po pobojowisku pod Radzyminem, tam gdzie zginął ks. Ignacy Skorupka. Chyba nie było w dziejach kościoła takiego wydarzenia, że ktoś ze zwykłego księdza w ciągu 3 i pół lat został papieżem. A tak było z Achillesem Rattim. W 1921 roku zostaje biskupem, a w 1922r. - papieżem Piusem XI. Myślę, że nie bez wpływu na to była sprawa polska.
 Dla mnie jest niesłychanie wzruszające takie stare zdjęcie, jak Piłsudski i Ratti na kolanach idą do Ostrej Bramy w Wilnie. Do Matki Bożej Ostrobramskiej, którą Marszałek otaczał wielką czcią.
Dowodem na to jest również taki szczegół, że nie rozstawał się przez całe życie ze srebrnym medalikiem, który dostał w wigilię 1914 r. od Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu. Na jednej stronie była Matka Boża Ostrobramska, a na drugiej św. Józef , jego patron. W tym medaliku został pochowany na Wawelu.
Trzeba mówić o tym młodzieży, że taki szczegół jest równie ważny jak opis Bitwy Warszawskiej.

Znane są Pana wysiłki, by oddać sprawiedliwość „Konradowi Wallenrodowi” naszych czasów - jak powiedział m.in. nad grobem płk. Ryszarda Kuklińskiego ( 13 czerwca 2010 r przypada jego 80 rocznica urodzin) na Powązkach Bp Sławoj Leszek Głódź. Czego jeszcze nie wiemy o tym tragicznym bohaterze, z czym najtrudniej przebić się do świadomości Polaków?
- Polacy nie chcą sobie uświadomić, że kilkakrotnie byliśmy nie o krok, ale o włos od rozpętania przez Rosję sowiecką III wojny światowej. Pułkownik wykradł podstępem te supertajne plany sowieckiej agresji, która narażała i nas na hekatombę. Przecież stacjonowały u nas rakiety z głowicami atomowymi. Zapobiegł agresji Armii Czerwonej na Europę Zachodnią. Bez względu na wynik tej wojny, Polska przestałaby istnieć. W raporcie dla prezydenta Ronalda Raegana szef CIA pisał: „Nikt na świecie w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak”.
Tylko raz jestem skłonny przyznać Jaruzelskiemu rację, gdy w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedział, że jeśli oddamy cześć Kuklińskiemu, to oznacza, że to my jesteśmy winni…
Z takich ciekawych rzeczy, dotyczących Płk. Kuklińskiego chciałbym powiedzieć młodzieży, że to płk Kukliński był pierwszym Polakiem, który miał telefon komórkowy. W 1977 r. CIA wyposażyła go w rodzaj anteny satelitarnej.
Był też trzecim w historii Stanów Zjednoczonych Polakiem, który miał tak wysoki stopień Armii Amerykańskiej, po Pułaskim i Kościuszce.

Elżbieta Szmigielska - Jezierska
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 09/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;