Czwartek, 30 marzec 2017 r.
Amelii, Dobromira, Leonarda
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Bez umartwienia nie ma świętości. Umartwienie to wyrzeczenie się czegoś, co można mieć, dla miłości Chrystusa.

bł. ks. S.W. Frelichowski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2010-01-13
W cieniu i blasku krzyża (Elżbieta Szmigielska-Jezierska)

- My krzyże zdejmujemy i będziemy zdejmować – oświadczył  ubek Ks. Prałatowi Józefowi Wójcikowi. Po  przesłuchaniu ks. Wójcika w sprawie „przestępstwa” – obrony krzyża w szkole, odwoził go właśnie do więzienia.

 

Był rok 1958, młody wikariusz z Ożarowa k. Ostrowca Świętokrzyskiego, ks. Wójcik mówił w kazaniu: „ Dzieci, Polska to nie Rosja… Jeżeli tam dzieci uczą się bez krzyży, to nie znaczy, że i wy macie uczyć się bez krzyży w klasach. Konstytucja PRL gwarantuje nam wszystkim prawo do wolności sumienia i wyznania. Jeżeli te prawa zostały pogwałcone, to moim obowiązkiem jest domagać się sprawiedliwości, domagać się tego, aby wasze uczucia religijne zostały uszanowane”.

 

To była reakcja młodego, wiernego Chrystusowi, kapłana, na rozporządzenie ministra oświaty z 1958 r. o przestrzeganiu świeckości szkoły, za którym poszło zdejmowanie krzyży.

 

Obrona krzyża wiąże się ze zgodą na przyjęcie krzyża, gdy Bóg tego zażąda. To droga wielkich duchem ludzi Kościoła. Tą drogą poszedł Prymas Wyszyński i wielu innych, gdy stanęli przed próbą wierności Kościołowi Chrystusowemu. Wybrali więzienie i śmierć.

 

To takim, Kapłanom niezłomnym, poświęcona była  Konferencja zorganizowana w Belwederze 9 grudnia 2009 r. przez Kancelarię Prezydenta RP  oraz Instytut Pamięci Narodowej.

 

Jak podkreślił prowadzący konferencję prof. Jan Żaryn, odbyła się  ona z inspiracji Pani Anny Walentynowicz, legendy Solidarności ze Stoczni Gdańskiej: - To z głowy i serca Pani Anny, wyszła ta inicjatywa. Spotykamy się tu, by przywrócić naszej wspólnej pamięci niezłomnych ludzi Kościoła, których jest tak wielu. Winniśmy im z perspektywy państwa oddać cześć i szacunek, bo zawdzięczamy im niepodległość, mówił prof. Żaryn.

- Dlatego że byli ludźmi Kościoła, byli wielkimi polskimi patriotami. Oni wiedzieli, że polski katolicyzm nigdy był przeciw Polakom –skonkludował prof. Jan Żaryn.

Konferencja rozpoczęła się uroczystym aktem pośmiertnego uhonorowania przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżami Komandorskimi Orderu Odrodzenia Polski. Minister Władysław Stasiak w imieniu Prezydenta wręczył ( na ręce ks. Majewskiego) pośmiertnie odznaczenie O. Tomaszowi Rostworowskiemu oraz S. Izabeli Łuszczkiewicz.

Minister Stasiak powiedział, że Kościół w totalitarnym państwie komunistycznym od początku był prześladowany, bo ofiarowywał narodowi inną tożsamość niż narzucona przez totalitaryzm. Kościół dawał ludziom nadzieję , możliwości patrzenia dalej i głębiej. Minister Stasiak przypomniał , że Prezydent Kaczyński odznaczył już wielu Kapłanów niezłomnych; m.in. ś.p.  Abp. Kazimierza Majdańskiego, Abp. Ignacego Tokarczuka, Kard. Henryka Gulbinowicza   
- Nieprawdziwy jest  obraz stosunków państwo - kościół, forsowany w propagandowej publicystyce PRL, że  po roku 1956 było już coraz lepiej, zauważył również minister.


Kościół łączył nas ze sobą i z pokoleniami przeszłości

- Trzeba  oddać Kościołowi cześć i szacunek z perspektywy państwa, ponieważ zawdzięczamy mu niepodległość – powiedział prof. Jan Żaryn z Instytutu Pamięci Narodowej, który prowadził spotkanie w Belwederze. Kościół bronił wartości religijnych i narodowych; łączył nas ze sobą, ale i z pokoleniami przeszłości. Prof. Żaryn przypomniał, że historycy z IPN opracowują i publikują biografie   heroicznych księży. Tych nazwisk - bo to przecież konkretni ludzie z krwi i kości – które zapisały tę wspaniałą kartę Kościoła Katolickiego, jest bardzo wiele. Trzeba ich koniecznie przywrócić wspólnej pamięci; tego domaga się wdzięczność, atrybut sumienia ludzi sprawiedliwych.

- Są wśród nich tak wielcy rodacy, jak Jan Paweł II, Kard. Stefan Wyszyński, Ks. Jerzy Popiełuszko, ale i żyjący, tacy jak Bp Edward Frankowski – wymieniał – prof. Żaryn.

Historyk z IPN wspomniał na wstępie o ofiarnej służbie duchowieństwa z dawnych kresów II RP, które nie opuściło wiernych rodaków ze Wschodu. To do dziś biała karta straszliwego cierpienia duchowieństwa pod dwoma okupacjami - niemiecką i sowiecką. Prof. Żaryn wymienił m.in.: Ks. Władysława Bukowińskiego, Bp. Adolfa Szelążka,  Ks. Dionizego Kajetanowicza, Bp. Józefa Teofila Teodorowicza.

Kolejna grupa, wobec której mamy dług pamięci i wdzięczności, to kapelani podziemia niepodległościowego WiN. To oni trwali przy swoich żołnierzach do końca, aż do strzału plutonu egzekucyjnego.

Historyk z IPN przypomniał zasługi grupy księży, zaangażowanych w reaktywowanie   pism katolickich w PRL: Gościa Niedzielnego, Niedzieli, Powściągliwości i Pracy.

 Kolejna grupa księży, których trzeba przypomnieć, to represjonowani przez komunistów na różne perfidne sposoby prefekci szkolni i duszpasterze akademiccy. To oni , począwszy od lat 40. do lat 80., gorliwie walczyli o serca i dusze młodzieży. Znamienna jest wypowiedź kard. Bolesława Kominka po 1968 r. Metropolita wrocławski stwierdził , że to komuniści boją się młodzieży. Kościół nigdy się młodzieży nie bał, podkreślił, bo  młodzi ludzie mają w sobie naturalną zdolność poszukiwania prawdy i sprawiedliwości.

Wśród duchowych przewodników młodzieży są księża oazowi, księża towarzyszący młodym podczas pielgrzymek na Jasna Górę. Tu na uwagę zasługuje historia akademickiej „17” z WAPM – wielkie dzieło Kościoła z lat. 80. Sposoby niszczenia tego ruchu pielgrzymkowego przez SB - to świadectwa ogromnej nikczemności (m.in. zatruwanie studni chłopom goszczących pielgrzymów, podrzucanie pornografii i prezerwatyw, podpalenia zabudowań gospodarczych i inne „subtelne” prowokacje esbeckie).

Prof. Jan Żaryn wymienił również grupę księży, którzy doświadczali nękania przez władze komunistyczne z  powodu budowy kościołów.

Historia Zbroszy Dużej i ks. Czesława Sadłowskiego jest tu przykładem wyjątkowej zaciekłości komuny w budowie „państwa świeckiego” na niszczeniu Kościoła katolickiego. O rozmiarach inwigilacji Księdza Sadłowskiego niech świadczy 9 tys. stron A4 akt IPN i 123.   informatorów i agentów w jego otoczeniu.

 O intencjach i zamiarach komunistów wobec zakonów i sióstr zakonnych, niech świadczy zapis z akt IPN  z początków lat. 60.: - Wszystko zabieramy, zostawiamy tylko siostry opiekujące się osobami niepełnosprawnymi i upośledzonymi. Władcy PRL uznali, że to osoby nieprzydatne w budowaniu socjalizmu.

Listę osób godnych upamiętnienia, zdaniem prof. Żaryna, zamykają osoby duchowne i świeckie, które działały wśród polskiej emigracji ( Londyn, Paryż, Szwecja).

Kto i kiedy rozproszy tę mgłę?

- Byłem z Panią  Anną Walentynowicz w stoczni podczas słynnego strajku w sierpniu 1980 r. Czy ktoś z nas mógł wówczas, po tym zwycięskim strajku, pomyśleć, że będą mordować naszych kapłanów? – pytał red. Zbigniew Branach na wstępie swojego wystąpienia, poświęconego tajemnicy śmierci ks. Sylwestra Zycha. 

Już dwa lata przed swoją śmiercią, 13 października 1987 r.,  ten młody, bo zaledwie 37. letni ksiądz, w  zarejestrowanym na taśmie magnetofonowej testamencie mówił : „Czuję, że zbliża się mój dzień - czas spotkania z Panem, który uczynił mnie swoim kapłanem. Solidarnym sercem jestem ze wszystkimi, którzy dążą do Polski wolnej i niepodległej... Niech dobry Bóg was błogosławi”. 

W testamencie  przebacza sprawcom swojej śmierci. Moment sporządzenia tego aktu ostatniej woli nie jest przypadkowy; wokół Ks. Zycha zagęszczała się atmosfera osaczenia. Przychodziły po dwa anonimowe listy dziennie, w których grożono mu śmiercią.  Na listę SB trafił już w latach 70,  z adnotacją : „niebezpieczny zwolennik przywracania krzyży w szkołach”. SB  obserwowała rosnącą popularność młodego kapłana wśród młodzieży z miejscowości podwarszawskich, w których odprawiał Msze św.: Czerniewice, Tłuszcz, Stanisławów, Grodzisk Mazowiecki.

W połowie lat siedemdziesiątych zainicjował  głośną akcję wieszania krzyży w okolicznych szkołach i przedszkolach.

Jeden ze współbraci kapłanów o ks. Zychu: „miał serce do ludzi i ludzie mieli do niego serce”. Jego mama, Irena Zych mówi o swoim najstarszym synu: - Od dziecka lubił pomagać. Przesadnie skromny, predestynowany do ofiarnej pracy, tak określają go ci, którzy się z nim zetknęli. Po raz pierwszy ks. Zych trafia do więzienia w stanie wojennym.  

Propaganda komunistyczna wykorzystuje śmierć milicjanta sierż. Zdzisława Karosa, postrzelonego nieszczęśliwie w tramwaju przez dwóch licealistów, którzy próbowali go rozbroić, do postawienia ks. Zychowi zarzutu o kierowanie siatką terrorystyczną, zagrażającą ustrojowi PRL.

Sąd wojskowy skazuje księdza Zycha na 4. lata więzienia, a Sąd Najwyższy podnosi wyrok do lat 6. 

Po wywiadzie gen. Kiszczaka, udzielonym „Polityce”, Ks. Zych słyszy od „klawiszy” w więzieniu: - On ci tego nie daruje po wyjściu.

Trafia do celi twardego łoża za podanie Komunii św. współwięźniowi. - Chcę podkreślić, powiedział red. Branach, który przywołał te fakty, że nie mówię o czasach stalinowskich, ale o latach 80.- Dobroć i naiwność Ks. Sylwestra Zycha, zauważył red. Branach, niestety, ułatwiała też dostęp do niego bezpieki.

Po wyjściu z więzienia ks. Zych  żyje w ciągłym zagrożeniu życia.  - "Niedługo zamkniemy ci mordę, klecho" , "Módl się, módl, bo twoje dni są policzone" - to tylko niektóre z anonimów, które dostawał w tym czasie. Żyje cały czas w cieniu śmierci, coraz bardziej osaczony. Matka Księdza przeczuwała najgorsze: "Syn po wyjściu z więzienia nie miał spokoju. Tropili go wszędzie. W Zielonce, po Mszy Świętej za Ojczyznę, po raz pierwszy go pobili. Zbili i uciekli."

Gdy wracał z pogrzebu po śmierci Ks. Stanisława Suchowolca, powiedział : - Teraz to chyba kolej na mnie. Skarży się jednak rzadko.

W lipcu 1989 roku ksiądz Zych pojechał do Braniewa, gdzie proboszczem katedry był  ksiądz Tadeusz Brandys. 10 lipca, po śniadaniu na plebanii, księdza Sylwestra odwieziono na przystań we Fromborku. Tam widziano go po raz ostatni... 11 lipca 1989 roku przy dworcu PKS w Krynicy Morskiej znaleziono ciało.


Lekarz „nie zauważył” na ciele denata 54. ran i  obrażeń, krwawych podbiegnięć od uderzenia pałką.

Prokuratura umarzała śledztwo w tej sprawie wielokrotnie.(Dziennikarzy, którzy zajmowali się tym mordem  spotykały tragiczne wydarzenia (red. Jachowicz, red. Branach )

 

Ks.  Sylwester Zych to ostatnia ofiara „nieznanych sprawców” przed rozwiązaniem struktur SB, co nastąpiło kilka miesięcy po tej śmierci.

- Takiego roku jak 1989 nie było w historii Polski – podsumował red. Zbigniew Branach - zamordowani zostali trzej Kapłani w ciągu pół roku (Ks. Stefan Niedzielak - 19/20 stycznia, Ks. Stanisław Suchowolec - 30 stycznia, ks. Sylwester Zych - 11 lipca).
Zbrodnie „doskonałe, sprawcy nieznani”…
Na czołówkach „Trybuny Ludu”, „Życia Warszawy”, „Sztandaru Młodych” królował  w tym pamiętnym roku „okrągły stół”. Bez kantów? Na błyszczącym blacie tego mebla wciąż kładą się długim cieniem te kapłańskie śmierci.


cz. II

Na wagonie - Pomniku Poległym i pomordowanym na Wschodzie w Warszawie wśród wielu metalowych krzyży stoi jeden różniący się od pozostałych. Biały Krzyż. To krzyż męczeństwa Ks. Prałata Stefana Niedzielaka. Nie zginął z tamtymi na nieludzkiej ziemi. Zamordowali go 49 lat później, 21 stycznia 1989 roku na plebanii Kościoła pw. św. Karola Boromeusza na Powązkach w Warszawie. Gorliwi uczniowie i ideowi spadkobiercy oprawców z Łubianki, Łukiszek, Rakowieckiej, Montelupich itd.

Za to, że nie pozwolił, by pamięć o tamtych naszych braciach, zamordowanych barbarzyńsko, nie zginęła. Dołączył więc do nich jako ostatnia ofiara Katynia.

Schemat postępowania „nieznanych sprawców” spod znaku bezpieki wobec potencjalnych ofiar był zawsze ten sam. Zastraszanie, izolacja od otoczenia, mord. Najpierw były anonimowe pogróżki telefoniczne w rodzaju : „Zginiesz jak Popiełuszko”, potem próba skompromitowania w oczach parafian i władz kościelnych przez ohydne plotki i oszczerstwa, a wreszcie okrutny mord . W tym wypadku metodą znaną służbom specjalnym – przez zakolankowanie, złamanie kręgosłupa. Na krótko przed swoją śmiercią osaczony kapłan zapisał w swoim dzienniku :: Czy wolno człowiekowi zadręczać drugiego człowieka na śmierć? (...) Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

W latach 60., 70. i w okresie stanu wojennego ks. Niedzielak wygłaszał patriotyczne kazania z okazji wielkich rocznic narodowych: 3 maja, 15 sierpnia, 17 września, 11 listopada.

 Podobnie jak wielu polskich kapłanów gorliwie służył Bogu i Ojczyźnie. W czasie II wojny światowej po złożeniu przysięgi i przyjęciu pseudonimu "Zielony" wstąpił do konspiracyjnej Narodowej Organizacji Wojskowej. Współpracował ze strukturami Delegatury Rządu na Kraj w Łódzkiem, Był kapelanem łódzkiego Okręgu Armii Krajowej i dostarczał wiadomości ks. kard. Adamowi Stefanowi Sapieże. Wtedy dzięki dokumentom Czerwonego Krzyża zapoznał się z jego raportem na temat zbrodni w Katyniu, poznając dokładnie okoliczności mordu na polskich oficerach.

 W 1944 r. pośredniczył w przekazaniu przez Polski Czerwony Krzyż na ręce abpa Stefana Sapiehy tzw. depozytu katyńskiego, zawierającego materiały wykopane w czasie prac ekshumacyjnych. Do końca pozostał wierny służbie narodowej pamięci: w kazaniach przywoływał polskich bohaterów, żołnierzy AK, żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, oficerów pomordowanych przez NKWD na Wschodzie.

Ta wieloletnia niezłomna służba kustosza pamięci narodowej, zwłaszcza wymierzona przeciw kłamstwu katyńskiemu, ściągnęła na Ks. Niedzielaka nienawiść funkcjonariuszy „komanda śmierci”.

 Niezwykle interesująco temat , związany ze śmiercią ks. Stefana Niedzielaka, przedstawił podczas konferencji w Belwederze 9 grudnia 2009 r. dr Piotr Łysakowski z IPN „ Śmierć Księdza Stefana Niedzielaka w prasie PRL”.

 Mimo że oględziny zwłok przez lekarza sądowego ( mjr Jaroszewski)i miejsca zbrodni pozwalały na ustalenie okoliczności śmierci księdza, od początku śledztwa rozpoczęły się działania dezinformacyjne. Ekipa pod komendą gen. Kłosińskiego w składzie 12 osób sprowadziła sprawę do nieszczęśliwego wypadku (Ksiądz spadł z fotela bujanego). W sumie badający sprawę wzajemnie sobie przeczyli w swoich ustaleniach. Ostatecznie pojawiły się trzy wersje: napad, rabunek, zemsta.

Po wyborach do sejmu kontraktowego 4 czerwca 1989 r. sprawę ostatecznie umorzono m.in. na skutek uprzednich działań takich prokuratorów jak Bardonowa czy Białek.

Pogrzeb Księdza Niedzielaka 26 stycznia 1989 stał się wielotysięczną patriotyczną manifestacją z udziałem żołnierzy AK, WiN-u, harcerzy, działaczy "Solidarności". W imieniu żołnierzy niepodległościowego podziemia i opozycji przemawiał Zdzisław Szpakowski, jeden z przyjaciół zamordowanego kapłana. "Dzięki Tobie, Księże Stefanie, tu w tej świątyni głosiliśmy prawdę. Przywracaliśmy cześć organizacjom Polski Niepodległej, ludziom, którzy do końca walczyli o prawo do niepodległości. Dzięki Twojej niestrudzonej odwadze i działalności pomagaliśmy wrócić na karty historii tym, których sponiewierano, opluto, zniszczono, wypędzono z kart historii narodowej. Dzięki Tobie nie tylko głosiliśmy prawdę, tę prawdę wykuliśmy w kamieniu w Sanktuarium Narodowym, jakie tu na ścianach świątyni, którą zarządzałeś, powstało.”

W prasie dominują obrady okrągłego stołu. Obszerniejszej informacji o śmierci Księdza towarzyszy konstatacja, że ta śmierć może się okazać przeszkodą w obradach okrągłego stołu.

 Na konferencjach prasowych Urbana to nie dziennikarze polscy, ale zachodni wykazują się dociekliwością w sprawie tego morderstwa. I to w prasie zachodniej ukazuje się więcej informacji na temat śmierci „ostatniej ofiary Katynia”.

Boży czołg

- Dziś śpiewalibyśmy mu sto lat, dziś bowiem obchodziłby 62.rocznicę urodzin – mówiła kolejna prelegentka na konferencji w Belwederze „Niezłomni Ludzie Kościoła” dr Łucja Marek (IPN Katowice). Był rówieśnikiem Ks. Jerzego Popiełuszki. Miał zostać kolejarzem, został krakowskim kapłanem. Święcenia przyjął z rąk. Kardynała Karola Wojtyły.

 Ks. Kazimierz Jancarz urodził się 9 grudnia 1947 roku w Suchej Beskidzkiej. Zmarł w Uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny 25 marca 1993 r. Pan zabrał go w czwartek – w dzień, który wybrał na słynne cotygodniowe Msze św. za Ojczyznę w Kościele pw. Św. Maksymiliana Kolbego w Nowej Hucie – Mistrzejowicach…

To miejsce szczególne, gdzie miał się ziścić szatański projekt oparty na ideologii, która walczyła z Bogiem. To tutaj, na podkrakowskich polach, komuniści zaczęli budować Hutę im. Lenina, a przy niej osiedle. Miasto bez Boga. Walka z Krzyżem w Nowej Hucie spowodowała, że… robotnicy Nowej Huty przylgnęli do Krzyża jeszcze ściślej , stając się ostoją Kościoła i Solidarności.

W 1978 r. do parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego (wówczas jeszcze błogosławionego) trafia młody wikary Kazimierz Jancarz. Nadchodzi pamiętny rok 1980; robotnicy Nowej Huty jednoczą się w Solidarności. Ks. Jancarz dobrze zna i czuje to środowisko. Parafia w Mistrzejowicach staje się jednym z najważniejszych ośrodków duszpasterstwa robotniczego i pomocy dla represjonowanych w stanie wojennym.

Gdy do Mistrzejowic nadeszły wieści, że w więzieniu w Załężu 13 czerwca 1982 r. działacze solidarności podjęli strajk głodowy, ich przyjaciele postanowili działać. W tzw. dolnym kościele, czyli w kaplicy pod główną nawą, zorganizowali całodniowe czuwanie modlitewne. Zakończyło się ono w czwartek, 24 czerwca w święto św. Jana Chrzciciela. Ksiądz Jancarz poprosił wówczas wszystkich zgromadzonych na modlitwie , żeby przyszli w następny czwartek. Tak narodziły się czwartkowe Msze św. za Ojczyznę, które trwały aż do odzyskania niepodległości. Nabożeństwa rozpoczynały się o godz. 19 a kończyły o 21 Apelem Jasnogórskim. Z czasem przyjeżdżali tu i Ks. Jerzy Popiełuszko, i Ks. Stanisław Małkowski , Ks. Edward Frankowski i wielu kapłanów z innych diecezji. Ta zjednoczona modlitwa wielotysięcznych tłumów w mistrzejowickim kościele zaowocowała innymi dobrymi dziełami, które organizował Ksiądz Jancarz . „Boży czołg” ( tak określił Ks. Jancarza jego przyjaciel ks. Isakowicz – Zaleski) ruszył.

Rodziło się Duszpasterstwo Ludzi Pracy, w którego skład wchodziły konfraternie: Akademicka, Robotnicza i Nauczycielska. Ten niezmordowany kapłan poszedł w ślady swoich wielkich poprzedników, którzy troszczyli się o edukację i podniesienie świadomości ludzi ciężkiej pracy. Ta praca „u podstaw” wyrażała się w powołaniu do życia Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego im .Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego ( wraz z Janem Franczykiem).Na mistrzejowickim uniwersytecie robotnicy zapoznawali się np. z elementami prawa, by mogli się bronić, gdy będą represjonowani przez władze komunistyczne. Jak na studentów przystało, mieli indeksy, a zajęcia z polskiej kultury, historii, ekonomii prowadzili z nimi profesorowie akademiccy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Papieskiej Akademii Teologicznej i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Robotnicy mieli kontakt z ludźmi sztuki znanymi duszpasterzami. Następowała integracja tych środowisk w duchu katolickiej nauki społecznej , duchu solidarności i wymiany darów duchowych i intelektualnych. Wiara i rozum, umacniały się i uzupełniały wzajemnie podczas pielgrzymek Duszpasterstwa Ludzi Pracy z Mistrzejowic do Kalwarii Zebrzydowskiej czy na Jasną Górę.

 Podziemny kościół przygarniał twórców niezależnej kultury.

Na zachowanych zdjęciach Zbigniewa Galickiego widać tłumy zgromadzone na cotygodniowych Mszach czwartkowych; są tu i robotnicy, intelektualiści, artyści.

 Ks. Jancarz zorganizował też przykościelną bezpłatną aptekę z darów zagranicznych; pomoc dla osób internowanych, bezrobotnych i represjonowanych; pomoc dla osób niepełnosprawnych, kolonie letnie dla dzieci, organizowane w specjalnie utworzonej na ten cel bazie "Jasna Polana" w Grzechyni.

 Księdza Jancarza wspierało grono działaczy Solidarności i wolontariuszy. Oczywiście tak szeroko zakrojona aktywność księdza Jancarza była inwigilowana przez SB. W sprawozdaniu Wydziału IV SB w Krakowie za rok 1986 można przeczytać:

 "Niektóre świątynie, zwłaszcza kościół o. Kolbego stanowiący nadal ostoję nielegalnych działalności, tworzą warunki do gromadzenia się aktywistów tzw. konspiracji i bezkarnego głoszenia wrogich poglądów politycznych. W obiektach sakralnych kultywowane są tradycje b. 'Solidarności'. Tak przez elementy wystroju, jak i treści okazjonalnych uroczystości. Nie należy spodziewać się, aby działalność grup radykalnych duchownych uległa w najbliższym czasie wyraźnemu osłabieniu, chociaż przed wizytą Jana Pawła II może zostać w pewnym stopniu stonowana. Należy zakładać, że kontynuowana będzie intensywna krytyka religioznawstwa i inspirowania konfliktów na tle sakralizacji szkół i zakładów pracy"…

 To m.in. dzięki „nielegalnej działalności”, odwadze Ks. Kazimierz Jancarza zachowała się bezcenna dokumentacja ( filmy i zdjęcia) m.in. II Pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny w 1983 r.

W mistrzejowickim kościele można było wówczas oglądać jedyną w PRL nieocenzurowaną wystawę „Ojczyzno ma”.

 Cdn.

 Elżbieta Szmigielska - Jezierska
 

 

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 06/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;