Czwartek, 25 maj 2017 r.
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
O Bogu Był inny. Niepodobny do wszystkiego, co mógł pomyśleć o nim człowiek

Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2009-12-14
Polskie tęsknoty na Boże Narodzenie (wywiad z Haliną Frąckowiak)
Na nowej płycie Haliny Frąckowiak…

Pani Halino, co skłoniło Panią do wydania nowej płyty z kolędami? Rynek muzyczny wydaje się dziś nasycony pod tym względem, a i Pani ma w swoim dorobku artystycznym nagrania kolęd?

- Uważam, że dobrze jest, gdy choć raz w życiu artysta może indywidualnie odnieść się do tej wielkiej tradycji, tego wielkiego tematu, którym oddycha nasza chrześcijańska kultura.

 

Rzeczywiście, nagrałam przed laty płytę z Andrzejem Zauchą, Alicją Majewską i Włodkiem Korczem.

 

Nagrałam też płytę, już sama, z polskimi tradycyjnymi kolędami. Było to w odległych czasach; dziś możliwości techniczne można wykorzystać do nowych aranżacji, zmieniły się realia wydawnicze. Minęły lata i zmienił się mój sposób patrzenia, myślenia, odczuwania. A więc i dobór kolęd jest na nowej płycie troszkę inny…


Jakie niespodzianki dla słuchaczy pod choinkę przygotowała Pani na tej płycie?

- Obok naszych przepięknych tradycyjnych kolęd, które śpiewamy zawsze na Pasterce i w okresie Bożego Narodzenia, znalazły się kolędy, które dla mnie mają wyjątkowe znaczenie. Pochodzą z przedstawienia „Kolędy Nocki” Ernesta Brylla i Wojciecha Trzcińskiego.

To rzeczywiście ogromna niespodzianka, zwłaszcza że tak rzadko mamy dziś okazję  słuchać utworów – legend Solidarności, które współtworzyły klimat wielkiej nadziei wbrew otaczającej beznadziei roku 1980. Wielu z nas zna na pamięć „Psalm stojących w kolejce” i inne.(„stój jak kamień, stój wytrzymaj, kiedyś te kamienie drgną i polecą jak lawina przez noc, przez noc”). Polski kostium nałożony na ewangeliczne Betlejem, przypomnijmy młodemu pokoleniu. Jaki jest Pani związek z tym legendarnym wydarzeniem artystycznym?

 - Ja zostałam zaproszona do udziału w tym przedstawieniu, aby zagrać rolę matki, kobiety brzemiennej. Tak się jednak złożyło, że dokładnie w tym czasie, gdy była premiera, w grudniu 1980 r., ja również byłam w ciąży i urodziłam mojego syna Filipa. Nie mogłam więc wziąć udziału w tych początkowych spektaklach. W tę rolę wcieliła się Teresa Haremza. Dopiero, gdy wyjechała z Polski, zaproszono mnie do tego przedstawienia. Ponieważ wcześniej nie miałam okazji nagrać utworów, które wykonywałam na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni, czułam pewien niedosyt, brak.
Pomyślałam, że ta moja propozycja na nasz czas powinna mieć charakter patriotyczny. Przecież polskie tradycyjne kolędy są tak głęboko osadzone w naszej kulturze, w naszej wrażliwości, w naszym polskim doświadczeniu. Dostrzegłam głęboki związek między klimatem biednej stajenki betlejemskiej, a czasem Solidarności, o którym opowiada „ Kolęda Nocka”. Tak też starałam się budować charakter tej płyty; na zestawieniu naszego polskiego losu sprzed ponad 2O lat i doświadczeniu narodzin Nadziei świata – Jezusa Chrystusa w biednej betlejemskiej stajence, „bo nie było miejsca w gospodzie”.


- Pani nowa płyta z kolędami zaskakuje jeszcze innymi motywami. W sens wigilijnego czuwania wprowadza słowo Biskupa Polowego WP Tadeusza Płoskiego…

-
Płyty nosi tytuł „Kolędy i Litanie” i ma taką kompozycję, że rozpoczyna się słowem Biskupa Tadeusza Płoskiego, a kończy słowami poety Kazimierza Wierzyńskiego „Kolęda dziecinna”. Taki rodzaj klamry. Biskup Polowy mówi w swoim słowie adresowanym do żołnierzy, o oddalonych od rodzin, od ojczyzny w ten niezwykły czas. Początek i koniec łączy wspólny motyw – polskiej tęsknoty , za domem ojczyzną , rodziną. Wiersz Kazimierza Wierzyńskiego, zresztą poety emigracyjnego, recytuję na tle scherza Fryderyka Szopena. To wszystko wpisuje się w taką polską opowieść wigilijną - o wielkiej tęsknocie z ojczyzną.

 

 Nagrałam osobną płytę „Ogród Luizy” do liryków Kazimierza Wierzyńskiego, gdzie jest m.in. poruszający wiersz „Ucieczka” o emigracyjnej nostalgii. Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny – to wielki dramat i ból samotności, w której „znikąd ratunku, znikąd pomocy”.


Skąd pomysł tytułowego zestawienia kolędy z litanią?

- Jest taki tytuł jednej z moich piosenek „Idę dalej, dalej wciąż”. To rodzaj motta życiowego, który towarzyszy mi na wielu płytach i w programie TV.

 

 Miałam w repertuarze dwie piosenki „litanijne” – „Panna pszeniczna” i „Tyle tęsknot w każdym sercu”, które były na płycie o tym tytule. To się we mnie tak przepracowało i uznałam, że wszystko, co śpiewam jest formą takiej kolędy -  litanii.

 

Litania to rodzaj dwugłosu. Na przykład w „Kołysance Matki brzemiennej” jest głos mojego syna, który recytuje to, co ja śpiewam: - „Po co tutaj stoisz i na domy patrzysz?” – „Pokój mego dziecka chciałabym zobaczyć”.

 

Ten dwugłos to też wokalizy, dośpiewy, tęskne wołanie bez tekstu. To tworzy klimat zamyślenia, głębokiej zadumy kolęd – litanii. Tak to sobie nazwałam.


W Kołysance Matki Brzemiennej słychać kwilenie i gaworzenie. Małe dzieci płaczą, to wiadomo. Ten płacz ma jednak dramatyczną wymowę. Dlaczego?

- To kolęda z „Kolędy Nocki”. Opowieść kobiety brzemiennej z lat 80. To czasy wielu lat oczekiwania na własne mieszkanie w bloku, czas tułaczki kobiet z łóżeczkami dziecinnymi z jednego wynajętego mieszkania do drugiego. Ten płacz to dowód na istnienie dziecka i drugiego jeszcze pod sercem matki.
Ten utwór kojarzy się też ze stanem wojennym.
Pamiętam; występowałam w „Kolędzie Nocce” w Teatrze w Gdyni, a mieszkałam w Grand Hotelu w Sopocie. Była noc z 12 na 13 grudnia 1981 r. W środku nocy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciałam otworzyć, nauczona, że po 6. mam obowiązek otworzyć, ale w nocy?! Nie otwierałam , więc walenie do drzwi się ponowiło. Nie wiedziałam, co się dzieje. Ktoś przyszedł i otworzył. Ja w nocnej koszulce, a w drzwiach kilku młodych rosłych mężczyzn z bronią , z bagnetami. Nie znam się zresztą na tym. Weszli do pokoju i zaczęli przeszukiwać; pod łóżkiem, w łóżku, w łazience , w szafie. Wyszli, wrócili, jeszcze raz przeszukali cały pokój. Zapytałam , co się stało. - Jutro się Pani dowie, usłyszałam.


Myślę, że większość Polaków 13 grudnia 1981 r., gdy zobaczyliśmy skoty na ulicach, czuło, że dokonano zamachu na polską nadzieję. A co Pani wówczas czuła?

 - 
Czułam się jak wyrzucona z orbity, szok i ogromny żal. Jeszcze tej samej nocy zadzwoniłam do Krysi Prońko, która mieszkała przez ścianę, żeby się dowiedzieć , czy coś wie. – Wyjrzyj przez okno, usłyszałam. Zobaczyłam, że cały hotel jest okrążony kordonami ZOMO ( Zmechanizowane Oddziały Milicji Obywatelskiej).To było przerażające. Następnego dnia zeszłam do recepcji, żeby zapytać , dlaczego mój telefon nie działa. – Pani Halino, niech Pani włączy radio. Usłyszałam expose Jaruzelskiego.

 

Dość, że wiedziałam: muszę się spakować i wyjechać , wrócić do Warszawy. Warszawa… okropny widok czołgów na ulicach. Właściwie nie wychodziłam z domu. Pamiętam takie ogólne wrażenie, kiedy stałam w oknie, łzy same mi płynęły: jak to możliwe, że wśród bliskich, przyjaciół, we własnym kraju nagle dzieje się coś takiego.


Do tej kolędy „Kołysanki matki brzemiennej” przywiązuje Pani wielką wagę. To serdeczny klucz do tej płyty?

 - Bardzo chciałam, by ten utwór znalazł się na płycie. Zawierają się w nim te wszystkie wspomnienia, trudne i piękne, ważne dla mnie przeżycia artystyczne, i osobiste. Poza tym to piękna muzyka. To bardzo osobista moja płyta, pełna ciepła i nostalgii.

 

 Tak ciepła i pogodna kolęda to zwłaszcza utwór Seweryna Krajewskiego „ Jest taki dzień”. Wykonuję go razem z dziećmi ze szkoły Żagle - Stowarzyszenie Wspierania Edukacji i Rodziny STERNIK , które śpiewają w chórze.


Dlaczego właśnie Biskupa Polowego poprosiła pani o wstęp do płyty?

- Te kolędy, o patriotycznej wymowie, są również adresowane do naszych żołnierzy oddalonych od Ojczyzny.

 

 A przede wszystkim obecność Biskupa na płycie z kolędami jest nie tylko uzasadniona, ale dla mnie wręcz obowiązkowa. Nadaje jej taki prawdziwy charakter. Uwielbiam kolędować szczególnie w kościele na Pasterce. To przecież śpiewana modlitwa, w której wyraża się nasza chrześcijańska dusza i nasze polskie korzenie.


Gdyby miała Pani możliwość stanąć dziś przed żołnierzami w Afganistanie, to co chciałaby Pani im powiedzieć?

- Życzyłabym im pokoju w duszach, szybkiego powrotu do ojczyzny, spotkania z bliskimi. Żeby ich dusze nie płakały, a oczy nie zachodziły smutkiem. To święta radości i nadziei. Wracajcie cali i zdrowi.

Ks. płk Zbigniew Kępa
Elżbieta Szmigielska - Jezierska

 
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 09/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;