Czwartek, 25 maj 2017 r.
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
O Bogu Był inny. Niepodobny do wszystkiego, co mógł pomyśleć o nim człowiek

Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2009-11-22
Marta Robin: Cała świętość jest w pokorze…(mjr SG Jerzy Misiewicz)

W jednej z małych miejscowości na południu Francji w prywatnym mieszkaniu sparaliżowanej, przykutej do łóżka kobiety odprawiana jest  Msza Św. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale ksiądz, który ją sprawuje czeka w napięciu na moment udzielania Komunii Św.  Wie z opowiadań swych kolegów, że w tej szczególnej chwili nie można utrzymać hostii, która „wyrywa się” z rąk kapłana i w tajemniczy sposób wędruje do ust chorej. Postanawia sobie w myślach, że celowo dość mocno przytrzyma opłatek w swych palcach, aby przekonać się osobiście, czy zjawisko powtórzy się. Gdy nadchodzi ta chwila, powoli podchodzi w  stronę leżącej na łóżku kobiety trzymając mocno Najświętszy Sakrament. Gdy jego dłoń niosąca opłatek jest już w odległości około dwudziestu centymetrów od niej, hostia nagle w tajemniczy sposób opuszcza zaciśnięte palce księdza i pojawia się w ustach pobożnej kobiety. Wszystko trwa bardzo krótko, ale wprawia w prawdziwe osłupienie i zachwyt wszystkich uczestniczących w tej Eucharystii. Kapłan stara się zrozumieć to co się wydarzyło. Uświadamia sobie, że w istocie wszystko co mu opowiadano na ten temat jest prawdą. Rzeczywiście w każdym konsekrowanym opłatku jest obecny Pan Jezus, który śpieszy do dusz szczególnie umiłowanych w tak tajemniczy i niezwykły sposób.

 

Kim jest ta kobieta, którą za życia jak się szacuje odwiedziło ponad sto tysięcy osób. Co ich do niej przyciągało? Z pewnością fakty, które wzbudzały podziw i niedowierzanie. Czy można na przykład nie jeść, nie pić i nie spać przez ponad 50 lat? Podobno człowiek bez jedzenia mógłby wytrzymać ok. 40 dni, bez picia już znacznie mniej, ale bez snu nie dałby rady przetrwać tygodnia. Tymi darami obdarowuje Pan Jezus jednak tylko wybrane osoby.

 

Do takich należała z pewnością zmarła stosunkowo nie dawno we Francji Marta Robin (1902 – 1981) - prawdziwa święta. Nie mogła zupełnie nic jeść, ani pić z powodu zaniku odruchów przełykania. Pan Jezus odebrał jej nawet sen, aby w odpoczynku nie znajdowała ukojenia, ale cała ofiarowała się w cierpieniu za innych. Wszystko przyjęła z wdzięcznością. Została obdarzona wieloma łaskami, w tym stygmatami.

 

Trzeba dodać, że od czwartku do niedzieli bezustannie cierpiała męki jakich doświadczył sam Chrystus.  Krew ciekła nieustannie z jej ran, a zwłaszcza z oczu. Dodatkowo doznawała licznych napaści od Złego ducha, który nawet na oczach niektórych osób niemiłosiernie zadawał jej ból. Przez ponad pięćdziesiąt lat z podkurczonymi nogami nie mogąc się bez pomocy innych osób nawet poruszyć pozostaje w łóżku całkowicie sparaliżowana. Zachowuje jednak jasność umysłu.

 

Rozmowa z nią jest zawsze bardzo interesująca i przynosi odpowiedzi na wiele pytań, z którymi przybywają do niej ludzie z całej Francji. Są wśród nich duchowni i świeccy, mężowie stanu, biskupi, dziennikarze i prości ludzie Przyjeżdżają także ateiści, którzy po spotkaniu  z Martą Robin często nawracają się. Mało tego, zdarzają się przypadki, że niektórzy z nich nawet wstępują do klasztorów poświęcając się życiu konsekrowanemu.

 

Gdy już od wielu lat Marta Robin nic nie je, nie pije i nie śpi i jest całkowicie sparaliżowana ofiarowuje Panu Bogu ostatnią rzecz, która Jej pozostała - oczy. Ma to miejsce w czasie wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 r. Jej prośba zostaje wysłuchana i Marta traci wzrok. Pozostaje niewidoma aż po kres swoich dni. Uczyniła to, aby ratować zagrożony świat.

 

Pan Jezus powierzył Marcie misję zakładania tzw. „Ognisk Miłości”. Powiedział Jej: „To będzie schronieniem w wielkich nędzach ludzi, którzy przyjdą z nich zaczerpnąć pociechę i nadzieję…niezliczeni grzesznicy przyjdą zewsząd, przyciągnięci przez moją matkę i przeze mnie szukać tutaj uzdrowienia ze swych boleści dzięki mojemu boskiemu przebaczeniu. Chcę, żeby dzieło to było jak ognisko promieniujące Światłem, Miłością i Miłosierdziem… jak oaza ożywiająca dusze dobrej woli, dusze zatroskane i zniechęcone, grzeszników zatwardziałych i sceptycznych…Dom mojego serca otwarty dla wszystkich…”.

 

Są to katolickie wspólnoty ochrzczonych kobiet i mężczyzn, których zadaniem jest organizowanie pięciodniowych rekolekcji oraz dni skupienia. Na całym Świecie jest ich ponad 70 takich wspólnot, w tym dwie w Polsce.

 

W zakładaniu „Ognisk Miłości” pomaga Marcie Robin Ks. Finet, którego w tym celu wyznaczył Jej sam Pan Jezus. Ujrzała go dużo wcześniej niż się u Niej zjawił tj. w czasie jednego z widzeń. W trakcie pierwszego spotkania z nim opowiada mu o zdarzeniach sprzed sześciu lat, o których tylko on wiedział. Dotyczyły one udziału Ks. Fineta w prowadzeniu akcji ratowniczej i posługi duchowej, gdy w jednej z wiosek obsunęła się ziemia. Dodatkowo mówi mu, że Pan Jezus wówczas  przedłużył jego życie tylko dlatego, aby zajął się tworzeniem „Ognisk Miłości”. Robi to na nim olbrzymie wrażenie. Marta Robin umiera 10 lutego 1981 r. w wigilię święta Matki Bożej z Lourdes.

 

Na pogrzebie obecnych było 5 biskupów i 250 księży. Na koniec zadajmy sobie pytanie - jaką trzeba mieć odporność, jaką cierpliwość, jaką wytrwałość, aby można było udźwignąć tak wielkie cierpienie? Taki ciężar może unieść jedynie wielka miłość… Wówczas bowiem największe cierpienie nie jest już tylko cierpieniem, ale ma swój głęboki sens…jest darem najcenniejszym z cennych…jest łaską. W istocie każde cierpienie to tak naprawdę przejaw nieskończonej miłości Boga względem człowieka. Pan bowiem przychodzi ze swymi łaskami tylko do dusz pokornych, a taką właśnie duszą była Marta Robin. W swej ogromnej pokorze przyjęła wszystko z wdzięcznością, chociaż nie było to łatwe. O Marcie Robin możemy śmiało powiedzieć, że Jej świętość wynikała właśnie z ogromnej pokory znajdującej źródło w bezgranicznym zawierzeniu wszystkiego Bożej Opatrzności. A jaka jest nasza pokora względem Pana Boga?

mjr SG Jerzy Misiewicz
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 09/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;