Wtorek, 23 maj 2017 r.
Leoncjusza, Michała, Renaty
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Upiększajmy naszym rodzicom wieczór ich życia tak, jak oni upiększali nasz świt.

N. Tommaseo
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2016-11-19
Apokaliptyczny świadek totalitarnych czasów. Kazanie wygłoszone w katedrze polowej Wojska Polskiego podczas Mszy św. z okazji 115. urodzin rotmistrza Witolda Pileckiego (ks. płk Zbigniew Kępa)

Czcigodni uczestnicy Mszy św. sprawowanej w 115. rocznicę urodzin rotmistrza Witolda Pileckiego.

Jedną ze szczególnych właściwości ludzkiego umysłu jest nadawanie nazwy rzeczom, które to nazwy oddają ich istotę. Wtedy, kiedy Bóg stworzył Adama i umieścił go w raju, przyprowadził do niego wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, aby się przekonać jak on je nazwie. Każde zwierzę, które określił mężczyzna otrzymało nazwę „istota żywa”.

Dziś, staramy się zrozumieć kim był rotmistrz Witold Pilecki, jaki tytuł mu nadać, aby w jednym wyrażeniu oddać przesłanie jego życia. A był to człowiek nieprzeciętny, nieustraszony, wielki syn Ojczyzny, bohater…; był żołnierzem, więźniem obozu koncentracyjnego Auschwitz, uczestnikiem powstania warszawskiego, żołnierzem niezłomnym… Wiele innych określeń potrzebujemy użyć, aby oddać kim był. Nie możemy zapomnieć i o tym, że był mężem i ojcem.

Warto się zapoznać z jego bogatą biografią, aby odpowiedzieć sobie na pytanie kim był? (Instytut Pamięci Narodowej na swoim portalu przedstawił szczegóły jego życia i śmierci. Istnieje portal poświęcony temu bohaterowi: http://www.rotmistrzpilecki.pl/). Warto zapoznać się z jego curricum vitae, które rozpoczęło się pod sercem Ludwiki z d. Osiecimskiej, z wielkiej miłości tej jego matki i ojca Juliana Pileckiego. To jednak zostawmy historykom i publicystom, którzy posiadają talent pięknej narracji.

Szukając odpowiedzi na pytanie kim był rotmistrz Witold Pilecki sięgnijmy do tekstów biblijnych dzisiejszej Mszy św. Kończy się rok kościelny. Jutro Niedziela Chrystusa Króla, która zamyka rok liturgiczny. Czytania biblijne w apokaliptycznej wizji ukazują dzieje Kościoła i świata: wielkie zmaganie się dobra ze złem. Zwycięstwo będzie należało do dobra, lecz zło wyrządzi wielkie spustoszenie i ogromne fizyczne i moralne szkody.

Święty Jan ukazuje dwóch świadków Chrystusa, obdarzonych jak Mojżesz wielką prorocką władzą, który wyprowadził naród wybrany po sprowadzeniu plag na Egipt. Jednakże Bestia, wychodząca z czeluści, wydaje im wojnę, zwycięża ich i zabija. Zło nie pozwała pochować ich zwłok do grobu. Są tacy, którzy ze śmierci proroków
cieszą się i radują; i dary sobie nawzajem z tego powodu przesyłają. Zło tryumfuje. Chwilowo odnosi zwycięstwo. Jednakże do zła nie należy ostatnie słowo. Święty Jan w proroczej wizji ukazuje, że Bóg zabiera apokaliptycznych proroków do nieba. Ostatecznie to oni odnoszą zwycięstwo, co muszą przyznać ich wrogowie.

Drodzy, usłyszany przed chwilą biblijny tekst pomaga nam bardziej zrozumieć Witolda Pileckiego, którego możemy nazwać
apokaliptycznym świadkiem totalitarnych czasów.

Doświadczył on, jak też jego pokolenie, przerażającej ideologii dwóch totalitaryzmów. Jednego rodem z komunistycznej Rosji, drugiego zaś z hitlerowskich Niemiec. Z tym pierwszym walczył zbrojnie podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r., we wrześniu 1939 r. na wschodnich rubieżach Rzeczpospolitej, i po II wojnie światowej będąc żołnierzem wyklętym. Z tym drugim, jak wiemy przyszło mu walczyć w kampanii wrześniowej zwanej polską oraz z powstaniu warszawskim i przeciwko niemu prowadzić konspiracyjną pracę.

Żołnierz dla Ojczyzny musi być przygotowany na cierpienie i śmierć. Jest to zło, z którym musi się spotkać i odnieść nad nim zwycięstwo. W historii zło wojny swoje niszczycielskie ostrze koncentrowało na polach bitew. Podczas II wojny światowej dosięgło ono milionów niewinnych ludzi: dzieci, młodzieży, kobiet i mężczyzn w sile wieku a także sędziwych staruszków.

Przerażającym miejscem, w którym nacjonalistyczną ideologia niemiecka niszczyła tych, którym odebrano prawo do życia był Auschwitz i podległe mu podobozy.

Witold Pilecki, z własnej woli dostał się do obozu w Auschwitz, aby stać się apokaliptycznym świadkiem. Doświadczył na sobie przerażającej, nieludzkiej machiny przemysłu śmierci, mającej na celu unicestwienie jak najwięcej ilości ludzkich istnień, których niemiecka ideologia skazała na zagładę. Z przerażeniem i jeszcze dzisiaj z niedowierzaniem czytamy jego oświęcimski raport. że w taki okrutny i niemiłosierny sposób można było traktować ludzi, stworzonych na obraz i podobieństwo Boga,

Oto kilka fragmentów z oświęcimskiego raportu Pileckiego z otchłani zła:
- Specjalnie jednak bolało nas, gdy w ogromnych stosach ubrań i rzeczy, należących do zagazowanych, znajdowaliśmy wsród małych buciczków i wózków dziecinnych różańce i książeczki do nabożeństwa w języku polskim. W potwornej tej rzezi zginęła, między innymi, przewieziona tu ludność kilku wiosek lubelskich.

Inny fragment:
- Wpędzenie nas w nocy kolbami esesmanów za druty - na teren oświetlony reflektorami -przebiegamy przez niesamowicie roześmianych, wrzeszczących kapów porządkujących szeregi nasze drągami - mających zielone i czerwone łatki w miejscu, gdzie się wiesza ordery, wśród dzikich chichotów i żartów, dobijających chorych i słabych, lub tego kto miał nieostrożność powiedzieć, że był sędzią lub jest księdzem - zrobiło na mnie wrażenie, że zamknięto nas w zakładzie obłąkanych. I dalej pisał, że wobec tych wydarzeń, makabrycznych obrazków zupełnie zblakło w jego oczach piekło opisane przez Dantego w „Boskiej Komedii”.  

Pisał o grupie mężczyzn, kobiet i dzieci, które przy rampie czekały, nie wiedząc o tym, na transport do krematorium. Dla małej grupki żałowano gazu - ogłuszono uderzeniami po głowie i żywcem wpychano na ruszt – pisał w raporcie. Wspominał dalej: Był wsród nich mały chłopak, może dziesięć lat liczący, ten stał na palcach, by nas lepiej widzieć i uśmiechał się do nas może kogoś szukał wzrokiem. My wszyscy mamy jakieś ukochane kobiety, jakichś małych szkrabów w domu, widzieliśmy tutaj wiele dantejskich scen, a jednak oczy tych nie dawały nam potem spokoju w nocy.

Czytającym raport Witolda Pileckiego nie daje nam spokoju opisany ogrom zbrodni popełnionych w imię obłędnej ideologii. Wielu, szczególnie zagranicą nie wierzyło temu świadectwu, że ideologia faszystowska mogła posunąć się do takich zbrodni na niewyobrażalną skalę. Oświęcim – to fabryka śmierci. Bezduszna maszyna do zabijania, pozbawionych przez nazistów praw do życia.

Rotmistrz Witold Pilecki doświadczył na sobie drugiej otchłani zła, kiedy jako żołnierz wyklęty 9 maja 1947 r. został uwięziony i umieszczony w X Pawilonie więzienia mokotowskiego w całkowitej izolacji. Był torturowany! Potwierdzają ten fakt zeznania współtowarzyszy więźniów. Dopiero podpisanie spreparowanych materiałów śledczych zamykało śledztwo i można było odpocząć od tortur i udręki przesłuchań. Płonna jednak okazała się nadzieja na możliwość odparcia wymuszonych zeznań i spreparowanych, absurdalnych zarzutów.

Komunistyczna machina zła unicestwiła jego życie. Na nic zdało się jego pismo do Bolesława Bieruta z prośbą o skorzystanie z prawa łaski. Napisał w nim: „Przez całe życie pracowałem dla Polski”. Jednakże nie takiej Polski, dla jakiej on pracował i walczył, chcieli jego oprawcy i kaci.

„I [wielu] spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia oglądają ich zwłoki, a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu.- napisał o dwóch apokaliptycznych prorokach św. Jan w „Apokalipsie”.

Rotmistrz Witold Pilecki nie ma swojego grobu. Spoczywa w bezimiennym dole śmierci. Może naszemu pokoleniu dane będzie odnaleźć jego umęczone szczątki i godnie pochować w Panteonie Żołnierzy Wyklętych, męczenników komunistycznego, powojennego czasu.

Witold Pilecki jest a
pokaliptycznym świadkiem totalitarnych czasów. Nie ulągł on potędze zła, gdyż przez całe życie zjednoczony był z Bogiem. I tylko dlatego był zdolny do tak wielkiego bohaterstwa.

W oświęcimskim raporcie napisał:
widziałem takich, szczególnie mężczyzn, którzy niby są wierzący, a wstydzą się wyraźnie przeżegnać i robią coś w rodzaju namiastki znaku krzyża. Jest to doskonały przykład psychozy wstydu i lęku, żeby jakiś bałwan z tłumu - kolega - nie "podśmiał". Raczej gnuśnieć w tłumie baranów, byle by się nie narazić na wytknięcie palcem, jako człowiek niezrozumiały dla przeciętniaków. Wcale nie znaczy to, że chciałbym siebie ponad innych wynieść.

On nie wstydził się Chrystusa. Jego umiłowaną lekturą było książeczka o „Naśladowaniu Chrystusa” Tomasza á Kempis.

„Kup koniecznie książkę Tomasza á Kempis ’O naśladowaniu Chrystusa’ i czytaj dzieciom fragmenty. To ci da siłę” – powiedział żonie przed wykonaniem wyroku w 1948 r. rotmistrz Witold Pilecki.

Siłą dla niego była Msza św. Także i przede wszystkim ta, sprawowana konspiracyjnie w obozie w Oświęcimiu:
- W okresie właśnie pomiędzy tymi transportami – pisał w raporcie - poznałem kilku dzielnych księży, między innymi i ks. Zygmunta Ruszczaka (nr 9842), który był naszym (Organizacji Wojskowej) kapelanem. Pomimo, zdawało, by się niemożliwych warunków, prócz spowiedzi mieliśmy (tajne) nabożeństwa. Wino i opłatki dostawaliśmy z zewnątrz.

Nie myślał o zaszczytach. O sobie i o konspiracyjnych żołnierzach dał świadectwo: My nie o laurach myśleliśmy w lagrze. W wysiłku pracy codziennej walczyliśmy o to, by jak najwięcej dać braciom Polakom sił do tej walki i o to, by jak najmniej oddać do komina krematorium istnień polskich, a dzień czasami  wydawał się rokiem.

Rotmistrz Witold Pilecki, nie ocalił swojego ziemskiego życia. Odniósł jednak zwycięstwo i ufamy, że ma udział w społeczności tych, którzy w niebie śpiewają pieśń nową, Chrystusowi zwycięskiemu Barankowi.
Apokaliptyczny świadek totalitarnych czasów, jak ufamy, śpiewa tę zwycięską pieśń:

On [Bóg] moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do bitwy.
On mocą i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą.

Boże, będę Ci śpiewał pieśń nową,
grać Ci będę na harfie o dziesięciu strunach.
Ty królom dajesz zwycięstwo,
Tyś wyzwolił sługę Twego, Dawida.

ks. płk Zbigniew Kępa

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 09/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;