Piątek, 26 maj 2017 r.
Eweliny, Jana, Pawła
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Bogactwo wprowadza zawsze zmartwienie o jutro. Kto szuka prawdy, kto jest posłuszny prawu miłości, ten nie może się martwić o jutro.

Gandhi
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2016-11-19
Łagiewniki - 19 listopada 2016 r: Jubileuszowy Akt przyjęcia Jezusa za Króla i Pana. Mistycy widzą dalej

Idziemy alejami Cmentarza Rakowickiego w Krakowie, mijamy groby znanych i zasłużonych Polaków. Ostatnie jesienne liście spadają na nagrobne płyty. Jest sobota, wigilia Uroczystości Chrystusa Króla, 20 listopada 2010 roku. To już sześć lat minęło…

 
Nic lepiej niż cmentarze w listopadzie nie przypomina prawdy o przemijaniu postaci tego świata, o „strącaniu władców z tronu i wywyższeniu pokornych”, o ostatecznym celu naszej ziemskiej pielgrzymki. Ale to nie groby sławnych i wielkich tego świata były celem tamtej naszej wyprawy z Warszawy do Krakowa. Przeciwnie szukaliśmy grobu osoby, która przeszła przez życie cicho i skromnie, dobrze czyniąc i nikomu nie odmówiła pomocy.

Trochę się pogubiliśmy na rozległej krakowskiej nekropolii w poszukiwaniu tego grobu. Jakże się więc ucieszyłam, gdy nagle zobaczyłam nadchodzącą z naprzeciwka siostrę zakonną. - Siostra na pewno będzie wiedziała - przemknęło mi przez myśl. - Czy siostra orientuje się, jak dojść do grobu…- nie zdążyłam dokończyć, gdy zakonnica z promiennym uśmiechem dokończyła moje pytanie …- Rozalii Celakówny?..

Okazało się, że jesteśmy już dość blisko.- Za tym dużym metalowym krzyżem – wskazała siostra punkt odniesienia i kierunek.

Panowanie Serca

Skromny grób Rozalii Celakówny na Cmentarzu Rakowickim wieńczy wielkie Serce, z którego wyrasta krzyżyk. Wielkie oczy Sługi Bożej Rózi patrzą na nas z uwagą i przenikliwością. Jakby chciały zapytać: kto jest Twoim Królem i Panem?..

Wciąż pokrywają ten nagrobek świeże kwiaty, ludzie wypraszają tu wiele łask. Jak mówią, Rozalia nikomu za życia nie odmówiła pomocy, więc tym bardziej wspomaga potrzebujących po swoim świętym życiu…

Wrażliwość religijną małej Rózi kształtowali pobożni rodzice Tomasz i Joanna z domu Kachnic, małorolni chłopi z Jachówki na Podhalu. Rozalia była najstarszą córką wśród ośmiorga rodzeństwa, urodziła się 19 września 1901r. Szczególnie mama Joanna, która ofiarowała wszystkie swoje dzieci jeszcze przed urodzeniem Najświętszej Maryi Pannie, rozbudziła w niej wielką miłość do Jezusa Eucharystycznego. W odległej o 5 km od Jachówki – Bieńkówce, w kościele parafialnym Rózia często modliła się przy bocznym ołtarzu z figurą Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Już od najmłodszych lat podjęła pracę nad swą porywczą naturą, która niechętnie podporządkowywała się wymagającym rodzicom. Jako piętnastolatka zapadła poważnie na zdrowiu. Niezdiagnozowana choroba postępowała… Nagłe wyzdrowienie nastąpiło w 9. dniu nowenny do Najświętszej Maryi Panny. 2 lipca 1917 roku przyjęła z rąk księcia biskupa krakowskiego Adama Stefana Sapiehy sakrament bierzmowania. Około roku 1918 złożyła prywatny ślub czystości przed figurą Matki Bożej Niepokalanej w kościele w Bieńkówce.

Tęskniła za codziennym obcowaniem z Jezusem Eucharystycznym, pragnęła duchowego prowadzenia, więc podjęła decyzję o wyjeździe z małej Jachówki do Krakowa, gdzie był dostęp i do kościołów, i kapłanów.

To był czas rozeznawania woli Bożej co do życiowego powołania. Rozalia pragnęła pójść do klasztoru klauzurowego. Pan Jezus chciał inaczej. W jednym z objawień wskazał jej miejsce uświęcania. W czerwcu 1925 r. Rozalia rozpoczęła pracę na oddziale dermatologicznym Szpitala św. Łazarza, gdzie usługiwała osobom chorym wenerycznie. To tam usłyszała słowa Jezusa: „Moje dziecko! W szpitalu jest miejsce dla ciebie z mojej woli ci przeznaczone”. 4 sierpnia 1937 roku złożyła państwowy egzamin pielęgniarski.

 Pracowała bardzo ofiarnie przy chorych, o których dbała nie tylko fizycznie, ale i duchowo. Jej służba przy cierpiących przeniknięta była modlitwą. W ciągu 19 lat pracy na jej dyżurach nikt nie odszedł bez pojednania z Bogiem. Mimo swojej łagodności, uczynności, dobrego uśmiechu - spotykały ją oszczerstwa, pomówienia, a nawet agresja ze strony osoby, kierującej się złą wolą, za którą się zresztą modliła.

Za radą kierowników duchowych O. Władysława Całki, Redemptorysty i O. Kazimierza Dobrzyckiego, Paulina  robiła notatki ze swoich duchowych doświadczeń.

Spowiednik O. Kazimierz Dobrzycki, paulin poinformował o wizjach Rozalii swojego przełożonego, Generała Paulinów, o. Piusa Przeździeckiego, który z kolei przekazał tę informację ks. Prymasowi Polski, Augustowi Hlondowi.

 Rozalia modliła się za Kapłanów i grzeszników. „ Przed rokiem 1935 – pisała – chciał Pan Jezus, bym Mu złożyła ofiarę za kapłanów… 1 stycznia 1935 r. po Komunii Świętej oświadczył mi Pan Jezus, że mnie przyjmuje jako ofiarę za Kapłanów i grzeszników… Mamy dużo świętych Kapłanów, lecz jeszcze więcej obojętnych, a co gorsze takich, też wielu, że lepiej by im było nimi nigdy nie być… tak mi jest żal tych dusz kapłańskich nie rozumiejących swego powołania i swej wysokiej godności”.

Do końca swojego 43.letniego ofiarnego życia nie oszczędzała się. Nawet w gorączce poszła usłużyć swojej chorej przyjaciółce. 12 września 1944 r. Rozalia poprosiła o kapłana. Po spowiedzi, przyjęciu wiatyku i namaszczenia chorych, 13 września o godzinie 2 nad ranem odeszła do swojego Króla i Pana. Na pogrzebie, mimo trwającej okupacji niemieckiej, było bardzo wielu kapłanów i sióstr szarytek, z którymi pracowała.
W ranie Serca Pana Jezusa Rozalia Celakówna znajdowała ukojenie i duchowe pokrzepienie; regularnie odprawiała nabożeństwo Drogi Krzyżowej.

Warto wspomnieć, że Jej duchowy wzrost upływał w czasach, gdy Prymas August Hlond, który był także czcicielem Najświętszego Serca Pana Jezusa, zainspirował w 1932 r. zbudowanie w Poznaniu pomnika Najświętszego Serca Jezusa, który miał być Pomnikiem Wdzięczności, jako wotum narodu za odzyskanie niepodległości (trwają gorszące spory o prawo do jego obecności w przestrzeni publicznej Poznania, a przecież to niemieccy okupanci zniszczyli ten pomnik).  30 X 1932 roku, w uroczystość Chrystusa Króla, kard. Hlond dokonał jego uroczystego poświęcenia. Prymas Polski powiedział wówczas: „W tej chwili naród cały skupia się koło Serca Jezusowego, koło Serca, które jest źródłem i symbolem miłości. Niech ten pomnik będzie upomnieniem do jedności, upomnieniem do zgody i snucia tej myśli Bożej poprzez dzieje! Oddajemy ten pomnik uroczyście w straż i opiekę przyszłym pokoleniom z wiarą, że będą wysnuwały naukę i ojczyste motywy do czynów patriotycznych. Sercu Najsłodszemu naród polski niech wierny pozostanie, aby żył na wieki i niech z tego Serca płyną obfite promienie łask i błogosławieństwo”.

W Poznaniu w 1937 roku, Prymas Hlond zorganizował I Międzynarodowy Kongres Chrystusa Króla. Podczas manifestacji religijnej pod Pomnikiem Wdzięczności w Poznaniu 29 VI 1937 roku Sługa Boży August Hlond mówił: „Solidaryzujemy się z działaniem łaski w duszach, z odruchami religijnymi serc, łączymy się z wszelką szczerą inicjatywą pro Deo, z każdą obroną prawd objawionych, z agonią dogorywających za Chrystusa bohaterów. Jesteśmy jednozgodni z nieustraszonymi wyznawcami Chrystusowymi i z wielkodusznością współczesnych męczenników. Ludom przeżywającym kalwarię swych wierzeń ślemy braterskie pozdrowienie: nie braknie nas, gdy nas zawezwą do pomocy przy odbudowie ołtarzy. Za orędownictwem Wspomożycielki Wiernych wspólnie święcić będziemy na tragicznym przełomie epok triumfy Boskiego Serca”.

Faustyna i Rozalia

Soteriologia czyli nauka o zbawieniu nie zna pojęcia przypadek. I choć ortodoksyjni racjonaliści, uwięzieni w swoim ciasnym rezonerstwie, nazywanym światopoglądem naukowym, kwestionują duchowy nurt historii świata, to tenże - mimo ich złudzeń - toczy się swoim rytmem i zgodnie z Bożą ekonomią zbawienia.

Gdy świat coraz bardziej układa się przeciw Bogu, a nawet żyje jakby GO nie było, pojawiają się wśród nas święci. Mali, cisi i pokorni, ale gdy ich ofiara, zjednoczona z Krzyżem Chrystusa, zostaje przyjęta, rusza duchowe „tsunami”.

Kto słyszał o skromnej zakonnicy siostrze Faustynie, Apostołce Bożego Miłosierdzia, za jej życia oprócz spowiedników i najbliższego otoczenia. A jak dziś owocuje jej heroiczne życie? Obrazek Jezusa Miłosiernego to najbardziej dziś znany na świecie obraz religijny, a duchowy „Dzienniczek” mistyczki XX w. jest bestsellerem wszechczasów.

Obie dwudziestowieczne polskie mistyczki, Faustyna i Rozalia, żyły niemal równolegle. Obie były wielkimi patriotkami zatroskanymi o zbawienie swojej ojczyzny. Gdy w mistycznych wizjach zobaczyły, jak wielkie kary grożą Polakom za grzechy mordowania nienarodzonych, grzechy nieczystości, nienawiści, ofiarowały swoje cierpienia w intencji Polski, by Pan Bóg oddalił karę.
I wbrew „szkiełku i oku” agnostyków, ateistów i racjonalistów, wszystkie wizje świętych niewiast potwierdziła i potwierdza rzeczywistość.

Zarówno przesłanie Pana Jezusa o Miłosierdziu Bożym, przekazane siostrze Faustynie Kowalskiej, jak i przesłanie przekazane pielęgniarce ze szpitala św. Łazarza w Krakowie, Rozalii Celakównie o intronizacji Chrystusa Króla napotkało na niesłychane przeciwności… nie tylko wśród przeciwników Kościoła, ale i w jego łonie. Nihil novi.

To dowód, jak to poważna duchowa sprawa. I jak wiele cierpliwości, roztropności i zaufania Bożej Opatrzności tu trzeba. Bo szatan, ojciec buntu tylko czyha, by zwiększyć zamęt i podziały w Kościele. Był przecież czas, że Stolica Apostolska zabroniła publicznego kultu obrazu Jezusa Miłosiernego, a spowiednik siostry Faustyny, błogosławiony ks. Michał Sopoćko (także kapelan wojskowy) doświadczył ostracyzmu wśród duchowieństwa. Aż nastał czas, gdy pojawił się trzeci Apostoł Miłosierdzia, św. Jan Paweł II, i orędzie o Bożym Miłosierdziu dotarło aż na krańce ziemi. A papież Franciszek ogłosił w Kościele Rok Miłosierdzia.

Sługa Boża Rozalia Celakówna przyjęła na siebie wszystkie możliwe cierpienia, na wzór Pana Jezusa Ukrzyżowanego, by mogła się objawić się Jego chwała.
Obu mistyczkom dane było nawet znać dzień swojej śmierci.

Rozalia Celakówna od wczesnej młodości pragnęła zostać zakonnicą, ale Pan Jezus wskazał jej inne miejsce na drodze do świętości - Szpital św. Łazarza, gdzie posługiwała chorym wenerycznie. Modliła się za swoich podopiecznych, ofiarowywała cierpienia za ich nawrócenie i żaden z jej podopiecznych nie odszedł z tego świata bez pojednania z Panem Bogiem. Każdy jej dzień był przesycony duchowością karmelitańską. Na wzór św. Jana od Krzyża przeżyła 6.letni okres duchowych ciemności i pokus. Bliska jej była „mała droga” św. Tereski z Lisieux. Podobnie jak Faustyna modliła się o duchowego przewodnika, który poprowadziłby ją drogą świętości. Choć zdarzali się spowiednicy, którzy nie rozumieli jej duszy i ostro ją ganili, nigdy nie mówiła o Kapłanach bez należnego szacunku. Za kapłanów upadających, zobojętnianych na wysoką godność, jaką zostali obdarzeni przez Pana Jezusa, obie modliły się żarliwie i ofiarowały swoje cierpienia fizyczne i duchowe.

Gdy Rozalia umierała, powiedziała, że oddaje swoje życie za uwolnienie ks. Kazimierza Dobrzyckiego, paulina, aresztowanego przez gestapo, swojego ostatniego kierownika duchowego, który rozpoznał jej mistyczne dary duchowe.

Został uwolniony w dniu jej śmierci. I do końca swojego życia (zm. w 1974 r.) gromadził i opracowywał notatki i wspomnienia Rozalii. Posłużyły one m.in. do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego, który rozpoczął się 5 listopada 1996 r. Stosowny dekret podpisał metropolita krakowski Kard. Franciszek Macharski.

Obie, Faustyna i Rozalia, także pokornie poddały się badaniom psychiatrycznym, aby wykluczyć, czy wizje, których doświadczają, nie mają podłoża chorobowego. Psychiatra, który badał Rozalię, wyznał nawet,że nie wiemy, że wśród nas żyją święci.

Nasz „wielce oświecony” wiek XX i XXI nawet przesłanie Miłosierdzia Bożego zredukował do pobłażliwości i samowoli. I stare porzekadło „hulaj dusza, piekła nie ma”… bo jest miłosierdzie, uczynił intensywnie lansowanym programem życia wielu, tragicznie wielu…
Obie mistyczki doświadczyły wizji piekła, które wcale nie jest puste.
Ta przerażająca i nieodwracalna rzeczywistość jest konsekwencją ostateczną odrzucenia przez człowieka Boga jako swojego Stwórcy i Zbawiciela. Bóg nikogo nie odrzuca, ale człowiek może odrzucić Boga. „Ale czy mu wolno?!” – to dramatyczne pytanie św. Jana Pawła II wciąż woła do naszych sumień.

 Lata 1937- 1939 obfitowały w życiu Rozalii przeżyciami mistycznymi, wśród których dominowała idea Intronizacji Chrystusa w poszczególnych duszach, rodzinach, w Polsce, a przez Polskę w innych narodach i państwach… Skutkiem tego aktu ma być nawrócenie się wielu dusz i podporządkowanie się przez nie prawu Bożemu.
I znów - niezrozumienie, chybione interpretacje i nadinterpretacje, które wypaczały i zaciemniały mistyczne przesłanie dla Polski, przekazane Rozalii, sprawiły, że… owoc dojrzewał. Młyny Kościoła mielą powoli.
I choć obie mistyczki nigdy się nie spotkały za życia, to dziś już wiemy, że obie, w porządku świętych obcowania - będą obecne 19 listopada 2916 r. w Łagiewnikach, w sanktuarium Bożego Miłosierdzia, gdzie nastąpi uroczysty Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana, następnego dnia powtórzony we wszystkich kościołach w Polsce. W Uroczystość Chrystusa Króla, która kończy jubileuszowy Rok Miłosierdzia w Kościele, uznamy Jego panowanie we wszystkich sferach naszego życia prywatnego, społecznego i politycznego.

W Akcie Intronizacyjnym Jezusa Chrystusa nie chodzi bowiem o „uczynienie” Go Królem, bo On Królem był, jest i będzie, ale w świecie, który wyrzuca Boga z różnych sfer życia publicznego - uznanie z mocą Jego panowania - zawsze i wszędzie. Króluj nam Chryste! Eviva Cristo Rey! – powtórzymy za świętymi. Powtórzymy okrzyk wierności świętego czternastolatka Jose Luisa Sanchez del Rio, meksykańskiego męczennika, ofiary masonerii, wyniesionego na ołtarze 16 października 2016 r. przez papieża Franciszka.

Króluj na Chryste ! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie…

 Król Królów i Pan Panów nie jest z tego świata, ale jest cały i bez reszty dla tego świata.

Elżbieta Szmigielska - Jezierska

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 09/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;