Wtorek, 17 październik 2017 r.
Antonii, Ignacego, Wiktora
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Powierzcie Bogu wszystkie wasze zmartwienia, a On zatroszczy się o was.

Św. Piotr Apostoł
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2015-05-04
I Pielgrzymka Ordynariatu Polowego do Ziemi Świętej (17-24.04.2015) [reportaż Elżbieta Szmigielska-Jezierska] (cz. 1)

Byliśmy tam, gdzie Zmartwychwstały, Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, pozostawił swoje Serce na Krzyżu (ks. Jan Twardowski). Promienie tej Miłości prześwietlają sumienie świata. To Serce i ten Krzyż – doskonała jedność i znak ocalenia. Dotknęliśmy rękami i duchem Jego świętych ran, całowaliśmy ślady Jego stóp. Patrzyliśmy na sklepienia kaplic, gdzie korona cierniowa zakwita najpiękniejszymi kwiatami, a nasi rodacy, żołnierze generała Władysława Andersa pozostawili świadectwa swojego uwielbienia Chrystusa i Maryi, ślady swojej wiary. Patrzyliśmy na Jerozolimę z Góry Oliwnej, obok ogrodu Getsemani, gdzie Nasz Pan wypijał do dna kielich goryczy. Patrzyliśmy na Jezioro Galilejskie z Góry Błogosławieństw. I widzieliśmy, bo wierzymy („Ten kto wierzy, widzi”- Benedykt XVI), jak idzie po falach, by po raz kolejny przypomnieć nam, grzesznym, małej wiary: nie bójcie się, Ja jestem z wami po wszystkie dni…

Widzieliśmy w ten mistyczny niemal, niedzielny poranek po Eucharystii na Górze Błogosławieństw, jak rozpięte rybackie sieci u jej podnóża prześwietla blask… Jego splendor veritatis. Przytulaliśmy się wdzięcznym sercem do Serca, które nie potrafi nie kochać.
- Czego chcesz od nas, Panie, za twe hojne dary, czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary – śpiewaliśmy w autokarze słowami Jana Kochanowskiego.
Te tak małe słowa, mimo że autorstwa mistrza z Czarnolasu, wyrażały wdzięczność serc prawie setki pielgrzymów Ordynariatu Polowego, z biskupem Józefem Guzdkiem na czele. Wdzięcznych, bo takim nadmiarem Bożej hojności obdarowanych (ten „nadmiar” jest zawsze pieczęcią Jego działania). Dotknęliśmy świętości, więc jesteśmy szczęśliwi. Bo to wielka łaska odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej. „Pielgrzymkę życia „ – jak uważali m.in. świadomi chrześcijanie, wielcy i mądrzy ludzie średniowiecza (jakże ubożuchna i mała jest nasza przemądrzałość wobec ich religijnej świadomości).

Wróciliśmy ci sami - pani porucznik i pani generałowa, kapitan i pułkownik, funkcjonariusz Straży Granicznej i pielęgniarka z oddziału ewakuacji medycznej, redaktor „Naszej Służby” i emeryt wojskowy, ci z Mazowsza i z Opola, ze Szczecina i z gór, biskup polowy i kapelani. Wojskowi. Wróciliśmy ci sami , lecz nie tacy sami…

W Galilei, gdy dojrzewała pszenica
Jego dłonie głaskały nabrzmiałe ziarnem kłosy, dojrzewające w rodzinnej ziemi. W Galilei, urodzajnej, żyznej, obfitującej w płody ziemi i owoce ducha. Północna część Palestyny to spichlerz Izraela.

O tej porze, gdy pszenica dojrzewa do żniw w miesiącu Nisan, nasze pielgrzymie stopy stanęły na rodzinnej ziemi Pana Jezusa - w Galilei…

Boeing PLL Lot wylądował na lotnisku Ben Guriona z pielgrzymami Ordynariatu Polowego o brzasku 18 kwietnia (w szabat) 2015 r. Dwa autokary pomknęły w kierunku Tyberiady, do hotelu Dona Gracja. „Szybki” sen, bo szkoda czasu w takim miejscu. Ruszamy wczesnym rankiem uliczkami Tyberiady pod „komendą” charyzmatycznego Pallotyna, dyrektora Pallotyńskiego Biura Pielgrzymkowo-Turystycznego „Peregrinus”, ks. Romana Tkacza. Nasz przewodnik przypomina wyglądem O. Pio i to on będzie głosił homilie podczas sześciu dni pielgrzymki. Po drogach Galilei, dolinie Jordanu i Judei będzie nas obwoził Palestyńczyk z Jerozolimy, Allam. – Salem Alejkum - pozdrawiamy się na początek w jego rodzimym języku. Świetny kierowca i bardzo przyjazny człowiek, który przedstawił nam nawet nad Morzem Martwym swoją muzułmańską żonę.

- Abba , Ojcze dziękujemy Ci, że możemy pójść śladami Chrystusa – rozpoczyna dziękczynną modlitwą ks. Tkacz. – Pod Twoją Obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko – modlimy się dalej, powierzając naszą pielgrzymkę Tej, która pod Krzyżem Syna osiągnęła doskonałość zawierzenia Boskiemu planowi zbawienia.

Wyludnionymi uliczkami Tyberiady przemykają do miejscowej synagogi pojedynczy Żydzi z szalami modlitewnymi pod pachą. Jest sobota, szabat. Żydzi świętują pozamykani w domach – to czas poświęcony rodzinie, wyjaśnia nasz przewodnik. Jak informuje ks. Roman, wg najnowszych badań dziś w Izraelu, 30 procent Żydów deklaruje się jako wierzący, a 70 procent jako niewierzący. – Po holocauście nie można wierzyć w Boga – twierdzą ci ostatni… A czy to właśnie nie tacy, którzy odeszli od Boga, zabili Go w swoim sumieniu, zgotowali ich przodkom taką hekatombę?! To szatan, zawsze i wszędzie roznieca w ludzkich sercach demoniczną nienawiść. Wielki przegrany, choć taki przebiegły i przewrotny strateg, na widok Krzyża, znaku zwycięstwa i w obecności Maryi, kuli „ogon” pod siebie (jak świadczą księża egzorcyści). Ten nieprzyjaciel Boga i człowieka na Sądzie Ostatecznym zobaczy, że choć nie chciał służyć(non serviam), został włączony w plan zbawienia… To wielka tajemnica Wszechmogącego.

Tyberiada, miasto zbudowane przez Heroda Antypasa (syna Heroda Wielkiego) na starym cmentarzu. To miejsce uznawane przez Żydów za nieczyste. Dziś całkowicie przez nich zamieszkane.

- Pójdźcie do Galilei, tam mnie zobaczycie, wzywa i nas, pielgrzymów XXI w., Jezus w czytaniach liturgicznych okresu wielkanocnego.

Po swoim Zmartwychwstaniu Jezus wielokrotnie poleca swoim apostołom i uczniom : idźcie do Galilei, wracajcie do Domu.

Jako posłuszni Słowu, Światłu, które przyszło do pogan, wracamy więc do korzeni duchowych.

Nasz autokar zmierza w stronę Kany Galilejskiej i Nazaretu ( to północne strony Izraela)

Ludzki brak i boski nadmiar (1)
Pięciotysięczna dziś Kana Galilejska budzi się do życia. Trzy tysiące mieszkańców to muzułmanie, dwa – chrześcijanie. Przy „drodze kościołów” sklepikarze otwierają swoje kramy. Rozpoczyna się semicki rytuał targowania: one dolar – nagabują potencjalnych klientów, 8 dolarów wino, a jakże, z Kany. Zatrzymujemy się na chwilę przy Kościółku św. Bartłomieja (Natanaela) apostoła, który tu się urodził.

W miejscu, gdzie Pan Jezus po raz pierwszy okazał znak swojej boskiej mocy, zamieniając wodę w wino, zaglądamy do kościoła, przygotowanego na przyjęcie kolejnej pary młodych. Mijamy piękne azjatyckie druhny i młodą parę.

Przy ołtarzu polowym nieopodal ks. Roman czyta Ewangelię świętego Jana o weselu w Kanie. – Wiecie, ile wina pomieściły te stągwie? - pyta retorycznie nas , „niedzielnych” katolików, którym wydaje się, że znają te teksty od dziecka i z obrazków do pierwszej Komunii św. erudycja i ekspresja Pallotyna otwiera nam oczy serca i poszerza horyzonty teologiczne. – Sześćset litrów! – pada konkretna odpowiedź. Po co komu taki nadmiar?!

Wesele odbywa się w domu żydowskiego kapłana, który stracił wiarę. Tylko tak potężny znak mesjańskiej mocy Chrystusa mógł obudzić wiarę tego człowieka z wrażliwością semicką. Czy uświadamiamy sobie również, że w scenie wesela w Kanie Maryja wypowiada ostatnie zapisane na kartach Ewangelii słowa, których nośność wskazuje nam wszystkim drogę świętości : zróbcie wszystko, cokolwiek wam (mój Syn) powie…

Wśród wojskowych pielgrzymów jest wiele par małżeńskich, w różnym wieku. Czas odnowić małżeńskie przyrzeczenia. Małżonkowie, patrząc sobie w oczy, powtarzają za kapłanem.

Dziwnie szklą się niektórym oczy; trudno powstrzymać wzruszenie.

- Małżeństwo i rodzina to dobra nienaruszalne, przypomina nauczanie Kościoła ks. Roman Tkacz. - Nie możemy uwierzyć kłamstwu ustawy antyprzemocowej, że źródłem przemocy, jest tradycja, religia, małżeństwo i rodzina. Podczas, gdy prawdziwym źródłem przemocy jest alkoholizm, pornografia – mówi ks. Roman w miejscu, gdzie obecność Jezusa podnosi akt małżeństwa do rangi nierozerwalnego sakramentu.

Jedziemy dalej, do Nazaretu, do miejsca, gdzie Anioł Gabryel, zwiastował młodziutkiej, bo czternastoletniej Miriam, Boży plan - dziewicze poczęcie Zbawiciela świata. Wpatrujemy się na dziedzińcu Domu w Nazarecie, gdzie mieszkała Matka naszego Pana, Jezusa, w piękne mozaiki ilustrujące scenę Zwiastowania, z greckim tekstem „Zdrowaś Maryjo.”

W pięknym ogrodzie wokół Kościoła św. Józefa w Nazarecie, zatrzymujemy się przed figurą krzepkiego młodzieńca z rodu , bądź co bądź królewskiego, bo Dawidowego. To św. Józef. Dziś już w świetle badań interdyscyplinarnych, wiemy z pewnością, że nie był to „Józef stary”, jak śpiewamy w kolędach. Gdy poślubił Maryję miał 19 lat , a ona 14. Wobec surowej obyczajowości żydowskiej swoich czasów, ten odpowiedzialny młodzian, z Bożą pomocą, sprostał sytuacji, która niejednego mężczyznę w sile wieku położyłaby na łopatki. Bo prawdziwa męskość to zapewnienie rodzinie bezpieczeństwa. A nie prężenie muskułów na siłowni i licytacja podbojami seksualnymi. - Dziś świat przekonuje, że nie da się zachować czystości, mówi przy figurze św. Józefa ks. Roman… Zadumał się ten duchowy olbrzym, św. Józef, nad marnością i karłowaceniem naszego świata.

„Miejsce Józefa to strefa cienia. Drugi plan w Bożym dramacie stawania się człowiekiem. Tylko ktoś, kto "przyoblekł się w miłość", może trwać w tym miejscu bez buntu, służąc Maryi i jej Dziecku, zapewniając im byt ciężką pracą - "czyniąc wszystko z serca jak dla Pana". Rozpoznać w Dziecięciu swojego Boga i przyjąć kruchość człowieczeństwa, nadać jej męskie rysy... Dyskretnie, bez rozgłosu - to mistrzowski przekaz ojcostwa”- tak o charyzmacie tego świętego pisze Tomasz Zamorski (OP).

Biskup polowy przygląda się z uwagą swojemu patronowi.

W Kościele św. Józefa w Nazarecie uczestniczymy w pierwszej wspólnej Eucharystii, której przewodniczy biskup polowy Józef Guzdek wraz z kapelanami. Homilię o Zwiastowaniu głosi ks. Roman Tkacz. We wprowadzeniu do Mszy św. biskup Józef zachęca do modlitwy w intencji małżeństw i rodzin wojskowych, zwłaszcza tych, które przeżywają różnorakie trudności i kryzysy. Na zakończenie Eucharystii, sprawowanej w miejscu, gdzie żyła Święta Rodzina, odmawiamy modlitwę papieża Franciszka w intencji rodzin.

Jednym z najmłodszych pątników jest nastolatek Wojciech, uzdolniony młody muzyk, który śpiewa psalmy na przemian z panią kapitan. Jej „słowiczy” głos znają zarówno pielgrzymi do Lourdes, jak i wierni Katedry polowej WP.

Wojtek koncertuje nam po drodze na pianinie , wszędzie, gdzie jest ten instrument; w restauracji, gdzie jemy obiad, w Hotelu w Tyberiadzie.

Po obiedzie wracamy pod górę ruchliwą ulicą Nazaretu. Po drodze małe warsztaty rzemieślnicze, sklepiki z pamiątkami, szalami, sandałami z wielbłądziej skóry, fryzjerzy obok kucharzy żonglujących wielkimi plackami, które lądują na rozgrzanej blasze. W nagrzanym powietrzu unosi się zapach sziszy (arabska fajka wodna) pomieszany z egzotyczną wonią olejku nardowego, kardamonu, wanilii.

Nad Nazaretem góruje Bazylika Zwiastowania, z charakterystyczną kopułą w kształcie odwróconego kielicha lilii. Jedno z trzech największych miejsc kultu chrześcijan (obok Bazyliki Bożego Grobu w Jerozolimie i Bazyliki Narodzenia w Betlejem ).

Zatrzymujemy się przed „polskim śladem” w krużgankach Bazyliki. Na marmurowej tablicy czytamy modlitewną prośbę „ Zwróć Ojczyźnie naszej wolność i nam wolnymi do niej powrócić daj” - prosiły Boga przez wstawiennictwo Maryi ochotniczki ze Szkoły Młodszych Ochotniczek P.S.K, Nazaret, 20 V 1944 r. Jednym głosem śpiewamy przed tablicą: „Boże, coś Polskę.

Na dziedzińcu Bazyliki Zwiastowania natrafiamy na kolejny polski ślad: mozaikę Matki Bożej Kozielskiej, autorstwa por. Tadeusza Zielińskiego. Na tablicy czytamy: „Z wyrazami wdzięczności od tysięcy polskich dzieci ocalonych z rosyjskiej niewoli i nazistowskiej okupacji, które w Ziemi Świętej i wolnym świecie odnalazły swój dom, zdobyły wykształcenie zapewnione przez polski rząd na uchodźstwie i jego armię”.

W dolnym kościele bazyliki znajduje się Grota Zwiastowania. Miejsce, gdzie Maryja swoim fiat – niech mi się stanie, rozpoczęła drogę Współodkupicielki. Odkrycia archeologiczne dowodzą, że już krewni i potomkowie rodziny Maryi w pierwszych wiekach chrześcijaństwa przekształcili miejsce zamieszkania Maryi w miejsce kultu. Kontemplujemy na kolanach odwagę pokory i siłę jej zawierzenia.

Na ścianach bazyliki przedstawienia Maryi z Dzieciątkiem z różnych krajów świata. Rożne konwencje plastyczne, różne wyobrażenia, ale wspólny rys – miłość do Matki. Jest też mozaika, a pod nią tabliczka Poland. Mozaika przedstawia połączenie dwóch najdroższych dla Polaków ikon Maryi – Matki (MB Ostrobramska) i Królowej (MB Częstochowska) – „Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie”- brzmią serdecznym echem słowa Mickiewicza.

Słońce i coraz bardziej przejrzyste powietrze popołudniową porą uwyraźnia kształty gór. Nasze autokary zatrzymują się na Górze Strącenia. Podchodzimy na szczyt Góry, po drodze pozdrawiani po angielsku przez małych Palestyńczyków z Nazaretu (około 30 % arabskich mieszkańców Nazaretu to katolicy). Atmosfera naszych majówek; duże rodziny cieszą się swoją obecnością w to sobotnie popołudnie.

Niezwykły kontrast, zwłaszcza że idziemy na Górę Strącenia - tragiczne miejsce wykonywania wyroków, strącania skazańców na wystające ostre skały. 

Góra Strącenia to miejsce, gdzie po kazaniu w synagodze wyprowadzono Jezusa na skraj urwiska „aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się” (Łk 4, 29-30). Góra wznosi się w pobliżu Nazaretu i rozciąga się z niej widok na Dolinę Jezreel…

Na tej Górze przypomina się mi się życiowa droga bł. Księdza Sopoćki. Ileż razy, unikał zastawionych zasadzek (choćby w czasie niemieckiej okupacji). Bo Boży plan niesienia światu orędzia o Bożym Miłosierdziu , po śmierci św. Faustyny, jego penitentki, jeszcze nie został wypełniony…

Wokół idylliczne widoki, widzimy Górę Tabor, słyszymy głos muezina, wzywającego muzułmanów do modlitwy .

Allam , nasz kierowca, pokonuje zręcznie serpentyny Góry Tabor. Stado kóz, umaszczonych różnobarwnie, przygląda się ze zbocza przybyszom w autokarach.

Patrzymy na kolejne dzieło architekta włoskiego Antonio Barluzziego, który wystawił na Górze Tabor Bazylikę Przemienienia Pańskiego (nawiązuje do trzech namiotów z Ewangelii o Przemienieniu Pańskim).

Zachwycamy się pięknymi ogrodami wokół, egzotycznymi ogromnymi aloesami, cyprysami, bugenwillami wypielęgnowanymi przez Franciszkanów. Cóż znaczy ten nasz zachwyt wobec zachwytu Jana, Jakuba i Jana – trzech świadków „świetlistej” boskości Jezusa.- Zachwyt i przerażenie, warunek wiarygodności kontaktu z Bogiem – opisuje stan ducha świadków przemienienia na Górze Tabor nasz przewodnik.

We wnętrzu Bazyliki zastajemy grupę hiszpańskojęzyczną. Śpiewają dobrze nam znaną wielkanocną pieśń: Zmartwychwstał Pan. Dołączamy.

W tym mieszanym chórze pod sklepienie bazyliki unosi się radość Alleluja!..

Program szczęścia i obfity połów (2)
- Kościół, który żyje w prawdzie, będzie prześladowany, bo ciemność nienawidzi światła – ks. Tkacz przypomina abecadło naszej wiary w drodze na Górę Błogosławieństw. – Świadek Chrystusa (martyr) musi się liczyć nie tylko z ”miękkim” męczeństwem. Słyszymy też o roli imienia w tradycji hebrajskiej.
– Imię określało powołanie człowieka. Wśród Apostołów tylko jeden, „umiłowany” Jan „pozbawił się imienia”, jak mówi przewodnik, bo cały był „uwielbieniem Boga”.

- Będziemy dziś na Jeziorze Jezusa (Jezioro Galilejskie, Tyberiadzkie, Genezaret) i wokół niego – słyszymy zapowiedź dnia.

- W tym momencie nie możemy nie zaśpiewać „Barki”, ulubionej piosenki Jana Pawła II – użył podwójnego zaprzeczenia ks. Tkacz. Ten zwrot często spotykamy na kartach Ewangelii i w nauczaniu naszego świętego papieża.

Ołtarz polowy, gdzie mamy niedzielną Mszę św. o poranku 19 kwietnia, ustawiony jest w miejscu… zapierającym dech w piersiach, Na lekkim wzniesieniu, nad brzegiem Jeziora Galilejskiego.

To na tej górze w Tabga Jezus zostawił nam program szczęścia – Osiem Błogosławieństw (my chrześcijanie jesteśmy ludźmi ósmego dnia). Bo przecież błogosławieni znaczy szczęśliwi.

We wprowadzeniu do Mszy św. biskup Guzdek nawołuje do odpowiedzialności za słowo. – Słowo ma budować mosty między ludźmi, podkreśla…

Na Górze Błogosławieństw słowa wypowiadane przez Jezusa mają największy ciężar gatunkowy.
 – W Kazaniu na Górze po raz pierwszy pojawia się bardzo uroczysty w tradycji hebrajskiej zwrot :„otworzył swoje usta”:

Błogosławieni ubodzy w duchu, płaczący, cisi, spragnieni sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, pokój czyniący, prześladowani
 (Mt 5,3-10).

Po Mszy św. idziemy do Sanktuarium, które upamiętnia dany nam przez Chrystusa „kodeks szczęścia” niełatwego, ale za to pewnego. Gospodyniami tego miejsca są skromne włoskie siostry. Białe róże - kaskady bieli ścielą się na szmaragdowej trawie, pomiędzy kaktusowatymi. Lwie paszcze przy kwitnących cierniach, parasole wielopalczastych palm osłaniają cieniem niskopienne gatunki. Jest pięknie…

W przystani nad Jeziorem Galilejskim zabieramy się na pokład sporej drewnianej łodzi. Do sąsiedniej łodzi wsiada grupa Etiopczyków.

Polska flaga wciągnięta na maszt, a my wyprostowani jak struny śpiewamy przy akompaniamencie fal Jeziora Galilejskiego: Jeszcze Polska nie zginęła… Słyszysz, Jezu, ten nasz śpiew, Ty, który tak kochałeś swoją ziemską ojczyznę, że zapłakałeś nad zniszczeniem Jerozolimy (Sanktuarium Łzy w Jerozolimie).

Na zdjęciach portretowych, które robił nam na łodzi ks. płk Zbigniew Kępa, na wielu twarzach wyraz głębokiej zadumy. O czym myślimy?.. Czy widzimy Jezusa, idącego po tych falach , który tyle razy wyciągał do nas rękę, jak do Piotra, gdy wołaliśmy : Panie, ratuj , bo toniemy!?

- Siła człowieka płynie z niemyślenia o sobie, wtedy jest zdolny do rzeczy niemożliwych, bo … z Bożą pomocą – te słowa filtrują nasze „autorskie” pomysły …Jak najdalsze od Bożego zamysłu.

 - Czy wiecie, że w tym jeziorze jest dokładnie 153 gatunki ryb, dokładnie tyle, ile podaje zapis ewangeliczny - słyszymy od naszego pallotyńskiego przewodnika.

"Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech." J 21, 11. Niezwykła zapowiedz obfitego połowu duchowego, opartego na posłuszeństwie Jezusowi, bo przecież następcy rybaków z Galilei wciąż idą na cały świat i krańce ziemi, ponaglani świętą miłością.

Z zadumy wyrywają nas skoczne dźwięki : Hevenu shalom alechem/ A pokój niech będzie z Wami.

Co młodsi pielgrzymi ruszają w tany : Boży pokój i radość na pokładzie.
W Tabdze nad Jeziorem Galilejskim rozegrały się jeszcze dwa wydarzenia, którymi karmi się Jego „święty, powszechny i apostolski” Kościół . To cudowne rozmnożenie chleba i ryb oraz powołanie(po Zmartwychwstaniu) Piotra, pierwszego papieża.

Niby wiemy, jak nasz Pan jest dobry. Dobry jak chleb. Czuły , a przede wszystkim zdolny do współczucia. Bo właśnie to tak bardzo ludzkie uczucie nobilitował słowami , wypowiedzianymi w Tabdze, gdzie dziś stoi Kościół Rozmnożenia Chleba i Ryb: „ Żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka (Mk 8,1-3).” . I to Boskie współczucie było bezpośrednią inspiracją „cudu eucharystycznego”- rozmnożenia chleba i ryb.

- Ile było tych koszy? – przepytuje pielgrzymów z Ewangelii ks. Roman.

Apostołowie zebrali po tej iście niebieskiej uczcie jeszcze „12 koszy ułomków(resztek)”. W Księdze Życia, nie ma przypadkowej statystyki. Liczba zanurzona jest w mistycznym sensie. A „12” wskazuje na pieczęć Bożej nadobfitości.

Ale z tłumami już tak bywa: idą za chlebem , za mocnymi. Co się stanie w Kafarnaum, gdy usłyszą „trudną mowę” o Eucharystii? Co się stanie pod Krzyżem?.. 

W kościele niemieckich Benedyktynów, który nawiedzamy, w miejscu nakarmienia tłumów, odkryto niedawno mozaikę posadzkową o motywach roślinnych i zwierzęcych, z bazyliki z V wieku - perełkę sztuki bizantyjskiej. Pod ołtarzem inna starożytna mozaika posadzkowa, znana z reprodukcji - kosz z bochenkami chleba pomiędzy rybami.

Niemal z wód Jeziora Galilejskiego wyrasta Kościółek Prymatu Piotra, zbudowany na skale obmywanej jego falami.

W kaplicy znajduje się część tej skały, którą nazywają "Stołem Pana" – Mensa Christi. To ślad po cudownym połowie ryb i posiłku rybnym Zmartwychwstałego Pana Jezusa z Apostołami (J 21,1-14). Po nim Chrystus przekazuje Piotrowi najwyższą władzę w Kościele : Paś owce moje, paś baranki moje (J 21,15-23).

Przy nowoczesnej rzeźbie Pana Jezusa , który przekazuje Piotrowi laskę pasterską, zatrzymujemy się, by rozważać głęboki sens tej sceny.

Tutaj modlimy się za papieża Franciszka o potrzebne dary łaski, by bezpiecznie sterował nawą Kościoła na wzburzonych falach współczesnego świata.

Moczymy stopy w Jeziorze Galilejskim i w drogę… Do Kibucu Ginosar na obiad z ”rybą św. Piotra” w roli głównej. Sprawnie obsługuje nas żydowska młodzież kibucu…

Co dziś zostało z miasta, tak obdarowanego (najwięcej cudów Jezusa, uzdrowień duchowych i fizycznych) a tak niewdzięcznego ? Jedziemy do Kafarnaum. Bogata osada rybacka, na szlaku drogi morskiej za czasów apostolskich. A jakże ślepa i głucha na Boży głos Mesjasza. Tu Jezus zatrzymywał się w domu Piotra i Andrzeja, tu mieszkał Filip.

Stąpamy po bazaltowych kamieniach czarnej synagogi, gdzie nauczał.

W tej synagodze uczniowie usłyszeli „trudną mowę” o Eucharystii. Wielu odeszło, nie zatrzymywał ich… Nihil novi – do dziś. Benedykt XVI. Powiedział nawet, że żyjemy w czasach „anoreksji eucharystycznej”- zaniku głodu „chleba życia”.

Chodzimy między wapiennymi kolumnami białej synagogi. Z obu pozostały ruiny . Jak spełnione proroctwo Jezusa:
„A ty, Kafarnaum! Czyż się aż do niebios wywyższasz. Spadniesz aż do piekieł. Bo gdyby się były w Sodomie stały cuda, które się u ciebie działy, byłaby może ostała się aż po dziś dzień. Wszakże powiadam wam: lżej będzie ziemi sodomitów w dzień sądny niźli tobie 
(Mat. 11, 20-24).”

Ojcowie franciszkanie prowadzą tu badania archeologiczne. Zaglądamy do odsłoniętych fragmentów Domu św. Piotra, nad którym w 1990 r. został zbudowany nowoczesny kościół…

Krótka wizyta w Domus Galilae, Centrum formacji Drogi Neokatechumenalnej na Górze Błogosławieństw. Przed wejściem pozdrawia nas Jan Paweł II (pomnik), który w 2000 roku poświęcił kamień węgielny pod centrum Neokatechumenatu. Mamy szczęście, mimo soboty, możemy zwiedzić wnętrza. Oprowadza nas młody wolontariusz, Hiszpan. Z przeszklonej sali konwiwencji roztacza się przecudny widok…Ta wspólnota, założona przez Kiko Arguello koncentruje się na odnowieniu chryzmatu Chrztu. Zastanawiająca rzeźba – Przywiązany do słupa człowiek. – To przypomina sytuację człowieka niewierzącego. Zniewolonego i ślepego. Choć wydaje mu się, że widzi. W rzeczywistości wszystko przesłania mu kamienny słup.

Dziś, opuszczamy Galileę, jutro już będziemy w Judei i zatrzymamy się w Betlejem, w palestyńskim Hotelu „Betleehem”. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w Tyberiadzie, w Kościele św. Piotra Rybaka. To tutaj przez dwa lata (1943-45) mieścił się sztab armii generała Władysława Andersa. Żołnierze pozostawili tu poruszający ślad swojego umiłowania Boga i Ojczyzny. O honorze nie wspominamy, bo bez niego nieprawdziwa byłaby ta miłość.  

Pośrodku dziedzińca przed kościołem siedzi spiżowy św. Piotr i patrzy na polski ołtarz Ojczyzny, zaprojektowany przez por. Tadeusza Zielińskiego. Na nim herby najważniejszych polskich miast: Gdańska, Krakowa, Lwowa, Poznania, Warszawy i Wilna, a także widnieje inskrypcja: „Żołnierze Armii Polskiej na Środkowym Wschodzie o. Franciszkanom, opiekunom Ziemi Świętej, na pamiątkę pobytu w Tyberiadzie. Tobie, Królowo Korony Polskiej, z wiarą niezłomną, że przywrócisz wolność i wielkość Twego Narodu i Państwa, skromne dzieło rąk własnych żołnierze polscy z czcią i miłością ofiarują roku Pańskiego 1945”.

Pielgrzymi Ordynariatu Polowego co sił w piersiach śpiewają tu suplikację: Boże coś Polskę…

Jedziemy wzdłuż granicy z Jordanią. Pas graniczny wydzielony drutem kolczastym, cały zaminowany.

A żyzna ziemia w dolinie Jordanu, jak gdyby nigdy nic, mimo bliskości śmiercionośnych pułapek, rodzi w obfitości; gaje daktylowe ciągną się przez niemal 100 kilometrów.

Pod wieczór przekraczamy mur, oddzielający część żydowską od palestyńskiej. Mur który rośnie od 2007 r. i ma osiągnąć 800 km. Palestyna staje się największym więzieniem świata, a mur - palestyńskim murem płaczu.

Wraz z murem rośnie nienawiść w sercach. Papież Franciszek stojąc pod tym murem powiedział, że dziś światu potrzeba mostów , a nie murów.

Oliwa ma w sobie światło (3)
W hotelu w Betlejem wielkie poruszenie. Zatrzymała się tu także grupa pielgrzymkowa leśników, w której była studentka z Kalisza. Od przewodnika dowiadujemy się o niewyobrażalnej rozpaczy ojca, który stracił dziecko… Znaleziono jej ciało w Nazarecie.

Kolejny dzień pielgrzymki rozpoczynamy od modlitwy w intencji ofiary mordu i jej najbliższych. By Pan dał im siłę udźwignięcia tego krzyża…

Zbliżamy się do miejsc męki, do skały „odrzuconej przez budujących”, na której stanął Krzyż Zbawiciela świata.

W Jerozolimie, u stóp Góry Oliwnej, rozpoczynamy od posilenia się przy Stole Pańskim. Od udziału w „bezkrwawej ofierze Chrystusa”. Msza św. celebrowana jest w miejscu szczególnie wymownym – nad tłocznią oliwy („Getsemani” – tłocznia oliwy) w sąsiedztwie Ogrójca, gdzie Pan Jezus modlił się o wypełnienie woli Ojca przed swoją męką , w osamotnieniu.

W homilii ks. Roman zwraca nam uwagę na ten moment Mszy św., kiedy w kielichu wino łączy się z wodą. To dla nas wiernych ważny moment. Moment połączenia ofiar, intencji ludu z Ofiarą Chrystusa. Każdy z nas, pielgrzymów niesie w sercach intencje, sprawy, rany, ludzi , bliskich i dalszych, którzy zostali w Polsce i na emigracji.

Biskup Kartaginy, Cyprian, (III w.) tak pisał o rycie połączenia wody z winem:
„Ponieważ Jezus Chrystus niósł nas wszystkich i grzechy nasze nosił, dlatego widzimy, że woda oznacza lud, wino zaś krew Chrystusa. Gdy więc w kielichu wino z wodą jest zmieszane, to lud staje się jedno z Chrystusem i rzesza wiernych jednoczy się i łączy z Tym, w którego uwierzyła. To zjednoczenie i złączenie wody i wina w kielichu Pana przez zmieszanie tak się dokonuje, że owej mieszaniny już nie można od siebie oddzielić. Dlatego też nic nie zdoła Kościoła, tj. będącego w Kościele ludu, jeśli wiernie i mocno trzyma się tego, w co uwierzył, odłączyć od Chrystusa; będzie się go stale trzymać i jego miłość będzie nierozerwalna” .

Najmłodszy pielgrzym , muzykalny Wojtek podaje ampułkę z wodą, a Ksiądz Kępa dolewa wodę do kielicha z winem.

Ofiarowanie, Podniesienie, Przeistoczenie…   Trwa misterium, w którym każdy gest i słowo jest na wagę życia czyli zbawienia.

Patrzymy na ołtarz i Kapłanów ,którzy się modlą za nas i w naszych intencjach. A my?..

Ksiądz płk January Wątroba, wikariusz biskupa polowego, podnosi Kielich Zbawienia na tle murów Jerozolimy. Na wysokości Doliny Jozafata ( potok Cedron),gdzie w świetle biblijnych opisów ma się odbyć Sąd Ostateczny przy końcu świata.

W Ogrodzie Oliwnym, Getsemani, rosną wiekowe oliwki. I choć to drzewa o zadziwiającej długowieczności, to nie ma już tych , które były niemymi świadkami śmiertelnej trwogi Boga człowieka. Ale to w ten skrawek ziemi w Jerozolimie wsiąkał Jego krwawy pot. - Tych drzew już nie ma , ale jest duże prawdopodobieństwo, że rozkład ogrodu jest ten sam – opowiada nam ks. Roman.

Oliwka… Drzewo i owoc , którego sakralna treść jest elementem używanym np. w sakramencie namaszczenia chorych.- Oliwa leczy, jest pokarmem, nie zmienia koloru liści przez cały rok, jest długowieczna. I zawiera w sobie Światło – leczy wewnętrznie – opisuje sakralną wartość oliwy pozyskiwanej przez „zmiażdżenie” oliwki (Msza św. nad tłocznią oliwy). Na Górze Oliwnej jesteśmy obdarowywani przez franciszkanów, kustoszy Ziemi Świętej, gałązkami oliwnymi – to biblijny symbol pokoju. Czy może być inaczej w miejscu( Jerozolima), którego nazwa to miasto pokoju. I w którym Książę pokoju , Chrystus, ofiarował nam pokój, tak bezcenny i tak odmienny od tego, „który daje świat”.

W ten upalny dzień idziemy pieszo na Górę Oliwną. To tu, gdzie dziś stoi meczet, Pan Jezus zostawił swój ostatni ziemski ślad i nastąpiło Wniebowstąpienie. Schodząc z Góry Oliwnej, zatrzymujemy się przed klasztorem karmelitanek i kościołem Pater Noster. Jezus w tym miejscu nauczył swych uczniów „Modlitwy Pańskiej”. Mówił im tu również o zburzeniu świątyni i końcu świata (Mt 24 i 25 ). Na majolikowych tablicach, umieszczonych na ścianach krużganków tej świątyni, znajdują się teksty modlitwy „Ojcze Nasz”, wypisane w 162 językach świata. Polska tablica została ufundowana przez żołnierzy z 8 Brygady Strzelców w roku 1943.

Jeden z uczestników pielgrzymki ,Wiesław Lewnau, o korzeniach kaszubskich, odczytuje modlitwę Ojcze nasz, zapisaną w tym dialekcie.

W południe zatrzymujemy się przy sanktuarium „Dominus Flevit”. Kontemplujemy fenomen łez Pana, który znając przyszłość Jerozolimy, zapłakał. Modlimy się o dar łez, które wedle słów Norwida, pomagają nam „dopłakać się prawdy o sobie i Bogu”. W tym miejscu również wielbimy Królową Nieba słowami pieśni na Anioł Pański - Regina Coeli.

Ziemia święta - to ziemia Świętych Gór, na których Bóg powierzał wybranym zbawczą misję.

Przed nami Góra Syjon. Na Syjonie Pan Jezus spotkał się z Apostołami w wieczerniku i ustanowił w Wielki Czwartek dwa sakramenty: Kapłaństwa i Eucharystii. W wieczerniku dał wzór służby ,umywając nogi Apostołom i ukazywał się po swoim Zmartwychwstaniu. To miejsce, gdzie Apostołowie wraz z Maryją modlili się przed zesłaniem Ducha św.

Po wyjściu z wieczernika, na niewielkim dziedzińcu, pielgrzymi Ordynariatu Polowego zatrzymują się naprzeciw licznego zgromadzenia Żydów, najwyraźniej świętujących. Pod baldachimem stoi mężczyzna (ojciec) w jarmułce, a obok syn, także w jarmułce, w wieku 14 lat. Mężczyzna zachęca żydowską grupę z balonikami biało-niebieskimi w dłoniach do chóralnego śpiewu. Zbliżająca się grupa Polaków (ksiądz przewodnik dzierży w dłoniach biało- czerwoną flagę), witana jest z uśmiechem i zaproszeniem do wspólnej zabawy. Kilku pielgrzymów włącza się do wspólnego tańca i śpiewamy razem : Hevenu shalom alehem. Jesteśmy świadkami Bar Micwy czyli obrzędu wprowadzenia chłopca, który ukończył 13 lat, w dorosłość. Wraz z rozpoczęciem 14 roku życia młodzi Żydzi nabywają prawa do czytania Tory w synagodze.

Żydówka z pokolenia Shoah obejmuje serdecznym uściskiem kilka pań z naszej grupy .- Shalom – słyszymy hebrajskie pozdrowienie i życzenie pokoju. – Pokój z Tobą.

Chrześcijański Syjon to , wedle jednej z tradycji, miejsce zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny.
Dziś wznosi się tu bazylika Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. W krypcie kościoła kontemplujemy przy sarkofagu z figurą Maryi z drewna i kości słoniowej moment połączenia z Bogiem pierwszej wśród świętych – Najświętszej Maryi Panny.

Na Syjon jeszcze wrócimy tego dnia – do Kościoła św. Piotra in Gallicantu ( miejsca trzykrotnego zaparcia się Piotra).

Tymczasem jedziemy pomodlić się za „Sprawiedliwych wśród narodów świata”, zwłaszcza naszych rodaków, którzy mimo grożącej im śmierci, z heroizmem ratowali w czasie wojny Żydów. Przekraczamy bramę Yad Vashem z Ezechielowym proroctwem. Pierwsze drzewko, przed którym się zatrzymujemy, to drzewko oliwne , poświęcone polskiej pielęgniarce, Irenie Sendlerowej. Uratowała z warszawskiego Getta dwa i pół tysiąca dzieci żydowskich, a w swoim ogrodzie zakopała tyleż słoików z karteczkami, gdzie zapisała ich dane.

Wśród 22. 600 Sprawiedliwych, którzy mają swoje chlebowe i oliwne drzewka w Yad Vashem, jest blisko 7 tys. Polaków (30%). Drugie miejsce zajmują Holendrzy – jednak za ratowanie Żydów w czasie okupacji niemieckiej tylko Polakom groziła śmierć.

Idziemy alejkami, gdzie „kamienie płaczą”. Przy strzelistym metalowym monumencie poświęconym ofiarom, kładziemy małe kamyczki. W tradycji hebrajskiej w ten sposób czci się pamięć zmarłych (kamień symbolizuje niezłomną wiarę).

W ciszy i ciemnościach, w których błyskają światełka, przechodzimy podziemnym tunelem, w którym słychać głos wyczytujący imiona, nazwiska i kraj pochodzenia żydowskich dzieci, zamordowanych w Auschwitz. To poruszający pomnik ufundowany przez rodziców , Abrahama i Edytę Spiegel, poświęcony pamięci zamordowanego w niemieckim obozie koncentracyjnym ich synka – Uziela.

-Tam jest tylko pięć świec , bo tyle palców ma ręka, którą można świecę zgasić, ale także osłonić płomień – wyjaśnia nasz przewodnik efekt tysiąca światełek, które odbijają się w lustrach. Ostatnia stacja w Yad Vashem, gdzie się zatrzymujemy, to pomnik Janusza Korczaka. – Z jednego z sierocińców wyszła 6 sierpnia 1942 r. procesja odświętnie ubranych dzieci wraz z ich opiekunem, który nie opuścił swoich wychowanków i poszedł z nimi do gazu w Treblince. Chciał tym dzieciom oszczędzić lęku.

- Nikt nie może nas uchronić od śmierci, ale może człowieka uchronić od grozy śmierci – cytuje ks. Roman Tkacz…

Rozwija tę piękną myśl biskup Guzek, dając świadectwo wobec innych grup pielgrzymkowych o pracy kapelanów wojskowych na misjach. –Widziałem płaczącego pułkownika. Niestety psycholog nie potrafił ukoić jego cierpienia. Dopiero nasz kapelan przyszedł temu człowiekowi z pomocą…

Słowa biskupa potwierdza w rozmowie ze mną pierwsza kobieta w desancie, ppor. Anna Kaczmarczyk. Służyła m.in. w VI Brygadzie Powietrzno – Desantowej, w Zespole Ewakuacji Lotniczej, na misjach w Bośni i Afganistanie. Obecnie pracuje w 5. Szpitalu Klinicznym. Dzielna kobieta i bezpośredni świadek wydarzeń na „linii życia i śmierci”.

Wracamy na Syjon. Z Kościoła, który przypomina trzykrotne pianie koguta , gdy Piotr zaparł się Jezusa ze strachu, roztacza się piękny widok na tę część Jerozolimy.

Ks. Roman Tkacz zwraca uwagę pielgrzymów na mozaikę, znajdująca się na jednej ze ścian Kościoła- spuszczenie Pana Jezusa do ciemnicy. Zaskakujące. Skazańca spuszczano do ośmiometrowej kamiennej, pustej cysterny na wodę . Aby tego dokonać, oprawcy sporządzili coś w rodzaju uprzęży. To najbardziej poruszająca część nawiedzenia tego kościoła o trzech poziomach (poziom pierwszy – Sanhedryn czyli najwyższa władza arcykapłanów skazuje Jezusa „jako bluźniercę”. Słyszymy, jak podstępnie zadane pytanie staje się zasadzką na Sprawiedliwego, który nic złego nie uczynił).

Ksiądz Tkacz czyta Psalm 88, gdy sami znajdujemy się na dnie ciemnicy- kamiennej cysterny. Jak się może czuć człowiek całkowicie bezsilny, przebywający w zupełnych ciemnościach, w ośmiometrowej ciemnicy, opuszczony nawet przez tego, który był tak pewny swojej wierności – Piotra?

- Pan Jezus uczył nie tylko, jak się modlić, ale modlił się tak jak uczył – słyszymy w ciemnicy i wsłuchujemy się w modlitwę 88. Psalmu Dawidowego - W ciężkim doświadczeniu.

Na małym dziedzińcu przed kościołem, pod kolumną, na której pieje kogut, Piotr zarzeka się, że nie ma nic wspólnego z Panem Jezusem, że Go nie zna. To bardzo sugestywna rzeźba ze spiżu.

- Zaparcie się, a potem łzy goryczy po zdradzie. Judasz nie płakał, Piotr zapłakał. Gorzkie łzy przechodzą w ciche łkanie. To początek nawrócenia.

Betlejem – charyzmat rodzenia (4)
- Jesteśmy w mieście niezwykłym, które ma charyzmat rodzenia - odkrywa przed nami fenomen świętości Betlejem Ks. Roman Tkacz.

Już sama nazwa –„Dom chleba” zapowiada , że to ziemia, która rodzi chleb. Miasto obdarzone także charyzmatem rodzenia ludzi, którzy stali się fundamentem narodu, wiary: Benjamin, Dawid, wreszcie Mesjasz – Jezus Chrystus.

Miejsce rodzenia świętych, jak np. świętej Palestynki, zwanej „Kwiatem orientu”- Marii Baouardy, która będzie wkrótce kanonizowana. A tu w Betlejem wzrastała do świętości w klasztorze karmelitanek.

W Betlejem narodziło się fundamentalne dzieło zachodniego chrześcijaństwa – łaciński przekład Biblii tzw. Wulgata. Opus vitae św. Hieronima…

W tym miejscu śpiewanie kolęd jest na miejscu.

- Przybieżeli do Betlejem pasterze – śpiewamy radośnie zbliżając się do Pola Pasterzy. To właśnie oni, najmniejsi w ówczesnej hierarchii społecznej, dostąpili jako pierwsi łaski zobaczenia i uwielbienia.

Do białych wapiennych grot na polu, które oglądamy, pasterze spędzali stada owiec, by je ochronić prze deszczem.

Na polu pasterzy stoi dziś kościół, przypominający namiot pasterski. Franciszkanin pokazuje Biskupowi Guzdkowi w zakrystii księgę pamiatkową z wpisami pielgrzymów ,którzy nas poprzedzili: biskupa polowego Sławoja Leszka Głódzia i nieżyjącego już śp. ks. Marka Majora, świetnego biblistę, kapelana wojskowego, który pisywał w l. 90 do „Naszej Służby”.

Schodzimy do groty, gdzie słuchamy tak dobrze nam znanej Ewangelii wg św. Łukasza: „ W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta…”

- W tym samym czasie, gdy rodzi się Bóg człowiek, senat nadaje cezarowi tytuł „boski” – zwraca nam uwagę na tak wymowny szczegół historyczny nasz przewodnik. Bo” Augustus” znaczy boski.

Władza doczesna – zmienna, kapryśna, kadencyjna, która uzurpuje sobie rząd dusz… Ile cierpienia, krwi, nieprawości było zatrutym owocem takiej władzy w ludzkiej historii.

I władza Króla Wszechświata , choć w chwili Narodzenia, w tak kruchym wydaniu – wieczna. Czy to przypadkowe zderzenie wykreowanego przez ludzi „bożka” i prawdziwego Boga? Święta katolicka Żydówka, Edyta Stein, powie, że we wszystkim jest „Boża Myśl”, więc nie ma przypadków.

W miejscu , gdzie stoi dziś Kościół greckokatolicki, poświęcony Pasterzom, którzy widzieli Anioła „zwiastującego im radość wielką”, znajdowały się groby tych pasterzy. „Nadgorliwa” pobożność odwiedzających to miejsce chrześcijan z całego świata spowodowała , że… ich kości zostały dziś lepiej zabezpieczone i złożone w ossuarium.

W miejscu , które nawiedzamy, powstał najstarszy kościół, wzniesiony przez pierwszych chrześcijan. Nasz przewodnik zwraca uwagę pielgrzymki wojskowej na ikonę przedstawiającą Boże Narodzenie. Jest w niej zawarta esencja wiary pierwszych chrześcijan. Dzieciątko Jezus owinięte jest w całun pogrzebowy. Nad żłóbkiem – cień Krzyża. Rodzimy się , aby umrzeć i zmartwychwstać. To dojrzałe chrześcijańskie spojrzenie na życie, które ludziom Nadziei , nie odbiera radości, ale mobilizuje do życia na „Bożym poziomie”.

Jakże ta dojrzała wizja jest odległa od zinfantylizowanej wizji Bożego Narodzenia, promowanej dziś przez komercyjny świat.

Docieramy do serca Betlejem - Bazyliki Narodzenia Pańskiego.

Żeby wejść do środka, trzeba trochę zgiąć twarde i harde karki. Bo to wejście boczne. Czy może być inaczej , gdy stajemy w obliczu Sacrum?
”Boże czymże jestem przed Twoim Obliczem? Prochem i niczem” – wyznanie księdza Piotra z Mickiewiczowskich „Dziadów” najlepiej opisuje postawę pokornej czci na każdym skrawku tej świętej ziemi.

Padamy więc na kolana, wtulamy twarze w akcie ufności i uwielbienia wszędzie, gdzie Był i Jest.

Przechodzimy dalej krużgankami wewnętrznego dziedzińca, gdzie stoi figura św. Hieronima.

- Przełożył biblię z aramejskiego, hebrajskiego, greckiego na łacinę. Znał całą na pamięć…

Co na to niektórzy współcześni intelektualiści, z taką wyższością wypowiadający się o „ciemnym średniowieczu”?

Jak to możliwe , zachodzimy w głowę, w której coraz mniej miejsca na ćwiczenie pamięci?

Ano właśnie , pamięć dzieci w dzisiejszej szkole jest dziś niszczona przez zaniechanie treningu… czyli uczenia się np. wierszyków na pamięć. To tylko pozornie błaha sprawa.

W ten sposób wpływa się trwale na okaleczenie percepcji i zdolność rozpoznawania rzeczywistości w prawdzie.

Święty Hieronimie, wstawiaj się za nami, wypraszaj nam łaskę zrozumienia, jak wielkim darem jest zdolność zapamiętywania.

W przylegającym do Bazyliki Narodzenia Kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej (kobiety o wielkim potencjale intelektualnym, którym służyła w obronie wiary) – uczestniczymy we Mszy św.

- Dopóki słychać oddech dzieci idących do szkoły, jest przyszłość. Dopóki rodzą się dzieci jest przyszłość dla nas, dla Polski, dla świata- mówił we wprowadzeniu do Mszy św. biskup polowy Józef Guzek. Drugie nie mniej ważne zadanie rodziny – to „zrodzenie” dziecka do życia duchowego, podkreślił.

Modlimy się w intencji naszych dzieci i by nasza ojczyzna chroniła życie.

Po Mszy św. ustawiamy się w kolejce do wejścia przed prawosławny ikonostas. W grocie pod ikonostasem jest miejsce Narodzenia Jezusa Chrystusa, Wcielonego Boga, Jedynego Zbawiciela świata.

Pięcionawowa bazylika jest obecnie w remoncie. Stoimy w kolejce przy obłożonej deszczułkami kolumnie. Odsłonięty jest jej fragment, ale jakże wiele mówiący o pobożności pasyjnej pokoleń chrześcijan, którzy poprzedzili nas w pielgrzymce do Ziemi Świętej.

W granitowej kolumnie jest pięć wgłębień, ułożonych w kształt krzyża.  - To symbol pięciu ran Chrystusa, w które wierni wkładali palce i kontemplowali Jego Mękę – objaśnia przewodnik.

Szkoła duchowości pasyjnej zrodziła tak wielu świętych Kościoła. Dawni chrześcijanie byli świadomi ceny, za jaką zostali odkupieni, a w ranach Chrystusa odzyskiwali zdrowie ducha.

Nadchodzi nasza kolej wejścia do Groty Narodzenia. To moment tak intymny, że nieprzekazywalny słowami.

Każdy w skupieniu całuje to jedno z najdroższych miejsc naszej wiary. Dziś oznaczone czternastoramienną gwiazdą (14 pokoleń – rodowód).

Jak pamiętamy, Święta rodzina, niedługo mogła się cieszyć narodzinami Pana Jezusa. Żądny władzy Herod, z obawy przed „konkurentem” do władzy,którego mierzył własną miarą tchórzliwego satrapy, zarządził krwawe polowanie na Dzieciątko.

Józef z Maryją muszą się udać na emigrację – uciekają do Egiptu.

Każda młoda matka wie, że najważniejsze jest nakarmienie niemowlęcia… Idziemy więc do Groty mlecznej, gdzie Maryja karmiła Jezusa, zatrzymując się w czasie ucieczki do Egiptu.

- Tam, gdzie czci się macierzyństwo i rodzinę, tam nie zbraknie chleba – słyszymy ważne słowa przed Obrazem Matki Bożej Karmiącej.

Polska mądrość ludowa wyraża to obrazowo: dziecko rodzi się z bochenkiem chleba pod pachą.

Nasz hedonistyczny modus vivendi (sposób życia) coraz mniej miejsca zostawia zawierzeniu Opatrzności.

W programie czwartego dnia pielgrzymki czeka nas jeszcze nawiedzenie klasztoru karmelitanek na wzgórzu Dawida w Betlejem i pójście wraz z Maryją do domu brzemiennej św. Elżbiety. Do położonego w górach Ain Karem.

W klasztorze karmelitanek, przy figurze i relikwiach beatyfikowanej przez Jana Pawła II , Palestynki, Marii Baouardy rozważamy jej drogę do świętości.

- Bóg powołuje inaczej niż ludzie – mówi na przykładzie Króla Dawida i „Małej Arabki” ks. Tkacz.

Niepozorny pastuch Dawid, rudy, ósmy, ostatni syn Jessego, zupełnie nie był brany pod uwagę w ludzkich kalkulacjach jako pretendent do władzy królewskiej. A to jego wskazał Bóg do wypełnienia swojej woli. Maria Baoardy, ostatnie 13. dziecko biednych Palestyńczyków, które zostało przy życiu. Pozostałe rodzeństwo nie przeżyło. A Miriam została poświęcona najlepszej Matce – Maryi, która uratowała ją przed śmiercią (z poderżniętym gardłem, zawinięta w dywan, została porzucona na śmietniku).To zawierzenie opiece Maryi doprowadziło „Kwiat Orientu” do świętości. Mjr Jerzy Misiewicz ze Straży Granicznej, pielgrzym z Polanicy Zdroju, w gazecie parafialnej opisał mistyczne doświadczenia „Małej Arabki”. Teraz dzieli się w miejscu jej narodzin dla nieba wiedzą o tej świętej Palestynce z pozostałymi pielgrzymami wojskowymi.

Ze Wzgórza Dawida w Betlejem jedziemy w góry, do Ain Karem. Tam, dokąd pospieszyła Maryja, by pomóc swojej krewnej Elżbiecie, która była w szóstym miesiącu ciąży. Pospieszyła do tej, która „uchodziła za bezpłodną”. Co znaczą ludzkie opinie, kalkulacje, sondaże, plotki, wobec wszechwiedzy i wszechmocy Boga? „Zawsze innego” niż nasze wyobrażenia.

Bóg wybrał Elżbietę , w oczach ludzi już bezużyteczną (bezpłodność była piętnem), by ta leciwa już kobieta dała światu św. Jana Chrzciciela.

Jesteśmy w Kościele w Ain Karem, w miejscu Chrztu św. Jana Chrzciciela.

- To „uparte babsko” – mówi żartobliwie o św. Elżbiecie nasz przewodnik, uparło się, żeby wbrew rodowej tradycji „ Jan mu było na imię”. Niewiele życia jej pozostało i chciała tym imieniem uwielbić Boga. Tak łaskawego, Który czyni „rzeczy niemożliwe”.

W tej górskiej miejscowości, gdzie piękno stworzenia wyśpiewuje hymn na cześć Stwórcy, dwie spokrewnione kobiety, młodziutka Miriam i leciwa Elżbieta najpiękniej jak umiały uwielbiły Boga.

Na murach Kościoła Nawiedzenia św. Elżbiety widnieją w różnych językach tablice z hymnem uwielbienia wyśpiewanym przez Maryję w Ain Karem - Magnificat: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim, bo wejrzał na uniżenie swoje Służebnicy”.

Bóg wybiera – „wywyższa pokornych , strąca władców z tronu” (Magnificat).

Wybrał też te skromne, heroiczne siostry Elżbietanki z Dolnego Śląska, by tu w Betlejem opiekowały się palestyńskimi sierotami. Przed przyjazdem do hotelu na nocleg – odwiedzamy sierociniec. W przedsionku zostawiamy mleko w proszku, słodycze.

W kaplicy sierocińca biskup Guzdek błogosławi ofiarną pracę sióstr Elżbietanek.
c.d. pod linkiem:

 

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 17/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;