Czwartek, 17 sierpień 2017 r.
Anity, Elizy, Mirona
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Fundamentem wiedzy jest bojaźń Boża, wiedza świętego jest inteligencją.

Księga Przysłów
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2015-02-02
„Bądź wola Twoja!”. O porwaniu ks. Mateusza Dziedzica – misjonarza w RŚA przez rebeliantów

Ks. Mateusz Dziedzic – misjonarz w Republice Środkowej Afryki – opowiada o porwaniu, więzieniach i wspólnej modlitwie.

W środku nocy, ktoś wali do drzwi… Dwaj misjonarze – Ks. Mateusz Dziedzic i Ks. Leszek Zieliński przekonani, że to złodzieje - otwierają drzwi i widzą uzbrojonych rebeliantów. Od początku nie ma żadnych niejasności – rebelianci przychodzą po polskich misjonarzy. Po dyskusji zgadzają się jednak, aby szedł z nimi jeden misjonarz – drugi zostaje w misji.

*Ty zostań, ja idę*
Dla Ks. Mateusza jest jasne, że to on idzie z rebeliantami. – Najpierw, przez pięć kilometrów szliśmy drogą międzynarodową, asfaltową. Później skręciliśmy w busz. Przedzieraliśmy się przez las, przechodziliśmy przez strumyki. Przyszła burza. Byłem cały mokry. Dopiero po jakimś czasie dostałem kurtkę. Szliśmy ok. 35 kilometrów, 13 godzin. Bez przerwy – wspomina Ks. Dziedzic.

*Skuci łańcuchami*
- Rebelianci dawali mi znaki, że mnie szanują. Przyprowadzili mnie do bazy, dostałem jedzenie i kawę. Zobaczyłem dwudziestu więźniów. Byli zatrzymani ok. miesiąc wcześniej. Mężczyźni byli skuci łańcuchami. Te łańcuchy na ich nogach zrobiły na mnie największe wrażenie. Widziałem, że rebelianci szanują również pozostałych więźniów. Pierwsze trzy dni spałem na macie, później przygotowali mi łóżko z gałęzi. Cały czas myślałem, że będę więziony trzy, cztery dni - może tydzień. Nie sądziłem, że będę tam aż sześć tygodni – odpowiada Ks. Mateusz.

*Przypadkowo zatrzymani*
Oprócz polskiego misjonarza rebelianci zatrzymali 25 osób. – Pozostali więźniowie to ludzie przypadkowo zatrzymani. Pierwsza grupa to Środkowoafrykańczycy, którzy jechali do Kamerunu na zakupy. Ich samochód został spalony, oni - zatrzymani. W tej grupie była piętnastoletnia dziewczynka, kobieta i ośmiu mężczyzn. Następną grupą byli Kameruńczycy porwani na polu - dwóch ojców z córkami, dwóch braci i kilku mężczyzn. Jeszcze później porwali dwóch pasterzy owiec po stronie Kamerunu. Dwa tygodnie po moim porwaniu zatrzymują kierowców tira, których przyprowadzają do lasu. Było nas 26 osób, w tym pięcioro nieletnich – wyjaśnia Ks. Dziedzic.

*Modlitwa – nasza niesamowita siła*
Ks. Mateusz mówi, że jest katolickim księdzem i chce odprawiać Mszę św. Rebelianci zgadzają się.  Misjonarz uważa, że to cud. – Właśnie w zgodzie na odprawienie Mszy św. także przejawia się ich szacunek do nas. Nie od razu dają mi zgodę, ale dyskutują między sobą długo. W końcu - pozwalają. Msze św., które odprawiam w namiocie są dla mnie
i dla więźniów bardzo ważne. Oni czekają na modlitwę. To jest nasza niesamowita siła. Wśród porwanych jest chórzysta, więc pod względem muzycznym Msza św. jest na wysokim poziomie. Przygotowuję kazania, zastanawiam się co Pan Bóg chce nam powiedzieć w tej konkretnej sytuacji.

*Bądź wola Twoja!*
- Nie przestałem się modlić. Podczas modlitwy przyszła myśl, że może to więzienie jest mi potrzebne. Może Pan Bóg chce abym tutaj był. Może jestem potrzebny więźniom? Wiedziałem, że moja obecność wnosi wiele, bo mogliśmy się wspólnie modlić. Może moja obecność była tam potrzebna ze względu na pokój w tym kraju… Zmagałem się długo z tymi myślami, dużo się modliłem, myślałem… W końcu powiedziałem do Pana Boga: "Bądź wola Twoja!". Tamtego dnia przyszedł niesamowity pokój do serca – wspomina Ks. Dziedzic.

*Jutro będziesz wolny*
Ksiądz misjonarz cały czas wierzył, że wszystko dobrze się skończy. Widział po minach rebeliantów, że przyszła dobra wiadomość, ponieważ bardzo się cieszyli. – Bardzo! Pytałem szefa czy ta dobra wiadomość dotyczy tylko ich czy nas wszystkich. Powiedział, że wszystkich. I we wtorek, kiedy byłem już przygotowany do spania przyszedł szef, chciał porozmawiać. Oznajmił mi: "Jutro będziesz wolny. Ty i piętnastu Kameruńczyków". Okazało się, że dziesięć osób jeszcze zostanie. Zaprotestowałem, pytałem dlaczego. Gdy im powiedzieli, że zostają - wpadli w szał. Dla tej dziesiątki było to jak wyrok śmierci. Płakali, krzyczeli, przeklinali rebeliantów. Kobieta niewytrzymała, wykrzyknęła: "Zastrzelcie mnie! Niech się poleje krew! Ja chcę umrzeć! Ani jednego dnia nie zostanę dłużej!". Rebelianci się śmiali, a ja się modliłem na różańcu i bałem się, że może dojść do jakiejś tragedii. Po 15 - 20 minutach jeden z rebeliantów powiedział do tej 
kobiety, że jak się nie uspokoi to ją zastrzeli. Przyszedł do mnie szef i powiedział: "Idź i pomódl się z nimi". Nie powiedział, abym ich uspokoił, rozmawiał, tylko: "Idź i pomódl się z nimi" – opowiada Ks. Mateusz.

*Idź, pomódl się z nimi*
- Nie mogłem wydusić z siebie słowa, ale wiedziałem, że muszę być silniejszy od nich. Rozpocząłem dziesiątek różańca. Więźniowie nie byli w stanie mówić. Wyli. Po kilku "Zdrowaś Mario" zrozumiałem, że mówią ze mną. Zaczęliśmy odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Często odmawialiśmy tę modlitwę. Koronka ich wyciszyła, uspokoili się. Na zakończenie powiedzieliśmy trzy razy "Jesus mbi zia ti mbi na mo - Jezu ufam Tobie", zaśpiewaliśmy pieśń. Wtedy dopiero mogłem z nimi porozmawiać. Powiedziałem im: "Tej modlitwy ja i Wy nie zapomnimy do końca życia. Tej modlitwy przez łzy. Ja Wam mówię, że Pan Bóg wysłucha tę modlitwę" – wspomina misjonarz.

Ks. Mateusz Dziedzic dopiero w wakacje podejmie decyzję co dalej, ale bardzo prawdopodobny jest wyjazd do Afryki. Od momentu powrotu do kraju wiele jeździ po Polsce – parafiach, szkołach, wspólnotach. Głosi Słowo Boże i dzieli się swoim świadectwem. – Zakochałem się w Afryce. Ona zmienia ludzi i tak działa, że jak się wyjeżdża - to człowiek myśli kiedy tam wróci – mówi misjonarz.

Oprac. Marta Jacukiewicz
Źródło: DEON.pl
Ks. Mateusz Dziedzic, Marta Jacukiewicz


ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 13/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;