Czwartek, 17 sierpień 2017 r.
Anity, Elizy, Mirona
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Fundamentem wiedzy jest bojaźń Boża, wiedza świętego jest inteligencją.

Księga Przysłów
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2015-01-15
„Szału nie ma, jest rak” [książkę omawia Marta Jacukiewicz]

Wywiad, który z Ks. Janem Kaczkowskim przeprowadziła Katarzyna Jabłońska jest niezwykłym świadectwem życia tego młodego kapłana, doktora teologii moralnej, bioetyka, twórcy puckiego hospicjum. Kapłana, który od ponad dwóch lat walczy z glejakiem mózgu.

Ks. Jan, któremu poczucia humoru nie brakuje – opowiada o życiu, chorobie, pracy w hospicjum. Wspomina też czasy swojego dzieciństwa. Sam jest nieuleczalnie chory, jednak ciągle na „wysokich obrotach”, stara się nie mieć czasu dla siebie. Służy potrzebującym, innym chorym w hospicjum, którego sam jest szefem. – To przede wszystkim oni są chorzy, ja idę do nich w roli księdza. Nie mogę epatować chorego moją chorobą. Ona mi, oczywiście, czasem pomaga skrócić dystans z pacjentem, mogę powiedzieć: widzi pan, jedziemy na tym samym wózku. Ale nie wchodzę w szczegóły, nie opowiadam: tu mi wycięli, a sterydy sprawiły, że ważę 120 kg. Jest jak zwykle, dowiaduję się, ile ten chory wie, czy się czegoś boi, a jeśli tak – to czego, i po prostu normalnie prowadzę z nim rozmowę jak kapelan czy jak bioetyk – mówi Ks. Kaczkowski (zob. s. 12).

Szef hospicjum nie oskarża Pana Boga za swoją chorobę, jest przekonany, że – należy przyjąć z teologiczną pewnością, że Pan Bóg bez względu na wszystko – chce naszego dobra. Jeżeli zatem zakładamy, że On nam błogosławi w momentach szczęścia, to logicznym wydaje się założyć również, że tym bardziej jest blisko wtedy, kiedy jego dzieciom dzieje się krzywda. To nie Pan Bóg zsyła choroby, one występują naturalnie – biologicznie – dodaje Ks. Jan (zob. s. 19).

Ks. Kaczkowski wspomina, że o swoim odejściu rozmawia z rodzicami, że stara się przygotować ich na moment, który nadejdzie. – Z drugiej jednak strony nie będę heroicznie udawał, że jest mi z chorobą i śmiercią dobrze, że bez krztyny lęku idę do „domu Ojca”., bo to nieprawda. Jasne, że jeszcze bym sobie pożył. Postaram przygotować się na śmierć i ją samą przeżyć godnie i z klasą. Ale czy to się uda? – sam sobie zadaje pytanie (zob. s. 21).

Ks. Jan kilkaset razy był obecny przy śmierci. Podkreśla również jak ważna jest obecność, zwłaszcza w czasie odchodzenia. – Towarzyszenie bliskiemu człowiekowi jego umieraniu jest tak samo ważne jak obecność przy każdym istotnym życiowym wydarzeniu. (…) Skoro wierzymy, że śmierć to narodziny do wieczności, to warto ten moment celebrować. Nie bagatelizowałby też lęku, który czasem odczuwają umierający. Dlatego wydaje mi się, że nasza obecność przy tych, którzy odchodzą – nawet wtedy, kiedy dla nas jest obciążająca – jest dla nich ważna i warto się na nią zdobyć. Oczywiście dla nas, którzy zostajemy też jest cenna – pomaga później, w czasie żałoby, coś istotnego zamknąć –uważa szef puckiego hospicjum (zob. s. 67).

Książka w jasny sposób ukazuje to, co ważne. Jest opowieścią pięknego życia kapłana, który często powtarza, że chciałby zrobić coś pożytecznego. Publikacja nie należy do „suchych” pouczeń jakiegoś księdza, który opowiada o czymś, czego sam nie doświadczył. Ta książka jest szczególna i każdy, kto ma trudność z pogodzeniem się czy przyjęciem woli Bożej zwłaszcza w chorobie, żałobie – bez zastanowienia powinien sięgnąć po tę publikację. Naprawdę warto!

„Szalu nie ma, jest rak”. Z Ks. Janem Kaczkowskim rozmawia Katarzyna Jabłońska, Towarzystwo „WIĘŹ”, Warszawa 2013

Omówienie książki: Marta Jacukiewicz
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 13/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;