Sobota, 19 sierpień 2017 r.
Emilii, Julinana, Konstancji
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Tęsknota - głód bliskości.

Karol Wojtyła ,Odkupienie
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2014-12-16
Zapisać „na marginesie”: 500 numerów „Naszej Służby” (Elżbieta Szmigielska - Jezierska)

Jesteśmy jak mała łódeczka na wzburzonych wodach. I choć załoga oraz  sternicy  zostali już wielokrotnie wymienieni, to przecież dobrze wiemy, „KTO tu rządzi”, czyli jest Sterem, Żeglarzem i Okrętem. Trwamy więc, bo „navigare necesse est”. I służymy, bo do tego nas zobowiązuje nazwa wymyślona dla naszego pisma przez Kardynała Henryka Gulbinowicza. Cieszymy się więc razem z najwierniejszymi Czytelnikami i konstruktywnymi krytykami, że Pan pozwolił nam zapisywać „na marginesie” głównego nurtu medialnego ten czas, ludzi i wydarzenia. Tak, to już 500. numer i 22 lata „Naszej Służby”.

Mimo że wielu wieszczy już koniec papierowej ery w mediach, a medioznawcy mówią, że przyszłość komunikacji między ludźmi to …”ćwierkanie” (twitter) -  my robimy swoje. Ufając, że przekaz pogłębiony, osadzony  na wartościach trwałych, odnajdzie i dotrze do ludzi poszukujących sensu życia czyli jedynego Boga , Słowo wcielone – Chrystusa.

 - Co wy tam możecie, popiskujecie gdzieś w kącie, jesteście tacy „niszowi”- usłyszałam niedawno druzgocącą krytykę skuteczności naszej pracy. Ależ to nieporozumienie…

Gdybyśmy my, słabi ludzie, nawet najlepiej przygotowani profesjonalnie dziennikarze i redaktorzy, uwierzyli w swoją samowystarczalność… nasza praca byłaby z pewnością jałowa i bezowocna .

Z wolnego wyboru nie bierzemy udziału w mainstreamowym wyścigu neewsów, a jedyną sensacją , którą staramy się przekazać, jest Dobra Nowina, że Bóg nigdy nie rezygnuje z szukania człowieka, do jego ostatniego tchnienia. Nawet wtedy, gdy ten z hukiem wyrzuca Go ze swego życia…

A mimo to „cudem” jest w naszych oczach, że na  łamach gościli ludzie i sprawy, które jednak wytyczają  „Boży szlak”, wśród poplątanych ścieżek naszej najnowszej historii. To taka „ukryta” narracja obecna na łamach „Naszej Służby”- do odczytania w swoim czasie. Przeglądając archiwalne numery można tu spotkać wielu zacnych ludzi, dziś już nieżyjących, którzy trudzili się, by „Polska była Polską”, wierną Krzyżowi -  jak Maryja z Jasnej Góry.

Ktoś powiedział, że młodzi mają marzenia, a starzy już tylko wspomnienia. Myślę, że każdy człowiek, bez względu na wiek, powinien czerpać naukę z doświadczeń przeszłości, by nie zdeformować nadziei. Dlatego też na naszych łamach goszczą świadkowie historii i kustosze pamięci. Wsłuchujemy się bowiem z uwagą w nauczanie wielkich pasterzy Kościoła. Naród bowiem, który traci pamięć, skazany jest na bezdomność (kard. Wyszyński).

Jubileusz, choćby tak skromny, skłania do wspomnień i dziękczynienia Bogu i ludziom. Jako najstarszy stażem członek redakcji i świadek redakcyjnej przeszłości zostałam poproszona przez młodego szefa o wspomnienie…

Jest 15 listopada 1995 r… Przyjmuję propozycję pracy w „Naszej Służbie” od pierwszego biskupa polowego Sławoja Leszka Głódzia. Z redakcji gazety codziennej „Polska Zbrojna” przechodzę do dwutygodnika Ordynariatu Polowego. Jestem jedynym elementem świeckim i to „niemundurowym” w redakcji. Naczelnym był wówczas przyszły bp polowy,  mjr Tadeusz Płoski, a sekretarzem redakcji siostra Urszula Grzymska, Zmartwychwstanka. Dziś redakcja jest całkowicie „zeświecczona”. To też pokazuje kierunek metamorfozy „Naszej Służby”. Świeccy współtworzą różne dzieła w Kościele. Signum temporis?.. Choć nominalnie nie kierują
dziś redakcją osoby duchowne, to przecież asystują nam, świeckim, modlitwą. I to też jest współtworzenie jednego, niepodzielonego ludzkimi ambicjami Kościoła.

Duchowa odpowiedzialność za siebie nawzajem. Przechowuję do dziś kartkę z Watykanu z życzeniami i darem modlitwy od dwóch biskupów polowych: Bp Sławoja Leszka Głódzia i przyszłego biskupa – śp. Tadeusza Płoskiego (zginął w katastrofie smoleńskiej).

Wielkim bogactwem „Naszej Służby”, choć wyposażonej w niezwykle ubogie wówczas środki techniczne, byli ofiarni ludzie. Zanim przestąpiłam progi redakcyjne na ul. Tokarzewskiego - Karaszewicza, zetknęłam się z jednym z nich, ks. Henrykiem Szareyko (doświadczonym redaktorem pism katolickich). Ksiądz Henryk, kapłan z pokolenia, które miało we krwi niezwykłą galanterię i szacunek wobec kobiet -   to szlachetna postawa, zakorzeniona w żywym w naszym narodzie kulcie Maryjnym -  przychodził do archiwum fotograficznego „Polski Zbrojnej”, gdzie chwilowo pomagałam. Przygotowywali z ks. Antonim Gorzandtem kolejny numer, ale brakowało materiału fotograficznego, a wydarzenie na styku kościół, wojsko, państwo , goniło wydarzenie. Po latach ateizacji wojska w PRL i ograniczania wolności religijnej w sferze publicznej do wymiaru kruchty -  zaległości było mnóstwo. Od wyposażenia wojska w pierwszą książeczkę do nabożeństwa po odbudowę zamienionego w magazyn sanitariatów Kościoła Garnizonowego II RP w Rembertowie (Kościoła zresztą szczególnie mi bliskiego, bo z nim związany był mój dziadek artylerzysta z 32. DAL i była chrzczona przez kapelana ks. płk.  Stanisława Małka moja mama)…
Był to więc czas intensywny w dziś już historyczne wydarzenia. Szliśmy z ks. Henrykiem Szareyko do drukarni wojskowej po drugiej stronie gmachu na Grzybowskiej i tam, szukając igły w stogu siana, poszukiwaliśmy zdjęcia na konkretny temat. Ilość zdjęć w gazecie codziennej z kilku dni tworzyła już bowiem w redakcji technicznej spory kopczyk.

Przypominam też, że nie było jeszcze wsparcia elektronicznego w naszej pracy. Nie mieliśmy nawet faksu ani bezpośredniego telefonu w redakcji. Wielkim cudem techniki były wówczas elektroniczne maszyny do pisania, chociaż pierwsi redaktorzy „NS” korzystali z maszyn mechanicznych. To nie był jeszcze czas komórek i internetu. Do drukarni Archidiecezji Warszawskiej we Włochach dowoziliśmy autobusem teksty, które przyszły pocztą. Dziś to może brzmieć groteskowo, ale zmagaliśmy się z tak prozaicznymi wówczas kłopotami, jak.. brak sznurka czy rąk do klejenia, aby uporać się z wysyłką indywidualną pisma (pomagali nam ochotniczo żołnierze służby zasadniczej).

Przez pewien czas, gdy redakcja została przeniesiona z Krakowskiego Przedmieścia na ul. Długą, w składzie redakcji były dwie osoby. Ksiądz Tadeusz Płoski i była redaktor gazety wojskowej.

Pamiętam pewien numer adwentowy – gdy w redakcji zostałam „sama” (człowiek zawierzenia nigdy nie jest sam) bez materiałów, pomysłów, z pustką w głowie, a Ksiądz Tadeusz pojechał na rekolekcje kapelańskie na Jasną Górę (w l. 90 odbywały się pod koniec listopada). Poprosiłam go tylko o wsparcie modlitewne. Numer powstał… I jeśli ktoś chce dowodu na działanie Opatrzności, to właśnie przy tym najtrudniejszym dla mnie doświadczeniu redakcyjnym działy się sytuacje… niewyobrażalne dla patrzących na rzeczywistość przez „szkiełko i oko”. Ksiądz Tadeusz Płoski w znacznie trudniejszych okolicznościach, w czasie powodzi w 1997 r., sam złożył  numer
specjalny, przerywając urlop… w przerwach lotów helikopterem z pomocą dla powodzian.

Dokumentowaliśmy reportersko tak piękne wydarzenia, o których milczały inne media, jak choćby poświęcenie przez Jana Pawła II - dziś już Bazyliki, św. Elżbiety Węgierskiej we Wrocławiu (31 maja 1997 r.) - kościoła garnizonowego, dwukrotnie spalonego w połowie lat 70. XX w. To wielki dar dla „sług słowa” -  możliwość dzielenia się z czytelnikami spotkaniami ze świętymi ludźmi, takimi jak Jan Paweł II (Katedra polowa, Sandomierz, Rzym – pielgrzymka  wojska w Roku Świętym -2000 itd.)…

Niewątpliwie inną jakość wniosły do „Naszej Służby” nowe szaty graficzne i utalentowani redaktorzy techniczni z najdłużej z nami współpracującą Olą Moraczewską z drukarni w Laskach na czele.

Młodzi dziennikarze, którzy zasilili redakcję w XXI w. , ze  swoją wrażliwością , entuzjazmem i pracowitością wnosili swoje spojrzenie . A byli to red. Rafał Chromiński, współpracownik Katolickiej Agencji Informacyjnej czy red. Anna Tokarska. Każdy człowiek jest przecież niepowtarzalną wartością, niepowtarzalnym „projektem Pana Boga” i wnosi swoje talenty do wspólnego redakcyjnego skarbca. Żartowaliśmy czasem, gdy udawało się pokonać kolejne przeszkody i wyszedł trudny numer, że  tworzymy swego rodzaju „drużynę pierścienia” (Tolkien). To wielkie zadanie polskich dziennikarzy katolickich - którym patronuje bł. Ignacy Kłopotowski– donieść ten „pierścień” wierności Ewangelii do „Pawłowej mety” (św. Paweł: „bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”).
Tę maleńką grupkę dziennikarzy, tworzących kolegium redakcyjne, wspierają nasi korespondenci wolontariusze.

Przesyłają nam wieści z parafii garnizonowych, by zaświadczyć, a może zainspirować inne wspólnoty?..

Dwukrotnie pracą redakcji jako  redaktor na
czelny kierował ks. płk Krzysztof Wylężek, obecnie Dziekan BOR. W 2001 r. zastąpił ówczesnego Dziekana BOR, ks. płk. Tadeusza Płoskiego, któremu bp Sławoj Leszek Głódź powierzył obowiązki kanclerza Kurii polowej.   W 2004 r. ks. płk Krzysztof  Wylężek przekazał pałeczkę sztafetową naczelnych „NS” płk. Adamowi Mazurowi. Po raz pierwszy w historii redakcji zaczął nami dowodzić wojskowy z krwi i kości i redakcja przekroczyła całkowicie Rubikon świeckości.

Obecnie w redakcji jest równowaga pokoleniowa: dwoje młodych redaktorów: Krzysztof Stępkowski  (naczelny), Karolina Kwaśniewska i dwoje seniorów: Krzysztof Burek oraz pisząca te słowa.

W dzisiejszej kuchni redakcyjnej nie do pomyślenia jest brak współdziałania z Internetem.
Nasi dziennikarze obsługują więc bieżące wydarzenia, które zamieszczane są na portalu Ordynariatu Polowego, www. ordynariat.pl, którym kieruje ks. płk Zbigniew Kępa, rzecznik prasowy Ordynariatu Polowego i jeden z autorów „NS”…

Najważniejszym elementem redakcyjnego logo jest Krzyż, w który wpisana jest Jasnogórska Królowa -  czytelny zapis etosu polskości. 
A przede wszystkim niezawodny azymut dla małej łódeczki, miotanej burzliwymi falami współczesności.

Elżbieta Szmigielska - Jezierska

 
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 13/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;