Czwartek, 30 marzec 2017 r.
Amelii, Dobromira, Leonarda
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Bez umartwienia nie ma świętości. Umartwienie to wyrzeczenie się czegoś, co można mieć, dla miłości Chrystusa.

bł. ks. S.W. Frelichowski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2014-12-16
Zapisać „na marginesie”: 500 numerów „Naszej Służby” (Elżbieta Szmigielska - Jezierska)

Jesteśmy jak mała łódeczka na wzburzonych wodach. I choć załoga oraz  sternicy  zostali już wielokrotnie wymienieni, to przecież dobrze wiemy, „KTO tu rządzi”, czyli jest Sterem, Żeglarzem i Okrętem. Trwamy więc, bo „navigare necesse est”. I służymy, bo do tego nas zobowiązuje nazwa wymyślona dla naszego pisma przez Kardynała Henryka Gulbinowicza. Cieszymy się więc razem z najwierniejszymi Czytelnikami i konstruktywnymi krytykami, że Pan pozwolił nam zapisywać „na marginesie” głównego nurtu medialnego ten czas, ludzi i wydarzenia. Tak, to już 500. numer i 22 lata „Naszej Służby”.

Mimo że wielu wieszczy już koniec papierowej ery w mediach, a medioznawcy mówią, że przyszłość komunikacji między ludźmi to …”ćwierkanie” (twitter) -  my robimy swoje. Ufając, że przekaz pogłębiony, osadzony  na wartościach trwałych, odnajdzie i dotrze do ludzi poszukujących sensu życia czyli jedynego Boga , Słowo wcielone – Chrystusa.

 - Co wy tam możecie, popiskujecie gdzieś w kącie, jesteście tacy „niszowi”- usłyszałam niedawno druzgocącą krytykę skuteczności naszej pracy. Ależ to nieporozumienie…

Gdybyśmy my, słabi ludzie, nawet najlepiej przygotowani profesjonalnie dziennikarze i redaktorzy, uwierzyli w swoją samowystarczalność… nasza praca byłaby z pewnością jałowa i bezowocna .

Z wolnego wyboru nie bierzemy udziału w mainstreamowym wyścigu neewsów, a jedyną sensacją , którą staramy się przekazać, jest Dobra Nowina, że Bóg nigdy nie rezygnuje z szukania człowieka, do jego ostatniego tchnienia. Nawet wtedy, gdy ten z hukiem wyrzuca Go ze swego życia…

A mimo to „cudem” jest w naszych oczach, że na  łamach gościli ludzie i sprawy, które jednak wytyczają  „Boży szlak”, wśród poplątanych ścieżek naszej najnowszej historii. To taka „ukryta” narracja obecna na łamach „Naszej Służby”- do odczytania w swoim czasie. Przeglądając archiwalne numery można tu spotkać wielu zacnych ludzi, dziś już nieżyjących, którzy trudzili się, by „Polska była Polską”, wierną Krzyżowi -  jak Maryja z Jasnej Góry.

Ktoś powiedział, że młodzi mają marzenia, a starzy już tylko wspomnienia. Myślę, że każdy człowiek, bez względu na wiek, powinien czerpać naukę z doświadczeń przeszłości, by nie zdeformować nadziei. Dlatego też na naszych łamach goszczą świadkowie historii i kustosze pamięci. Wsłuchujemy się bowiem z uwagą w nauczanie wielkich pasterzy Kościoła. Naród bowiem, który traci pamięć, skazany jest na bezdomność (kard. Wyszyński).

Jubileusz, choćby tak skromny, skłania do wspomnień i dziękczynienia Bogu i ludziom. Jako najstarszy stażem członek redakcji i świadek redakcyjnej przeszłości zostałam poproszona przez młodego szefa o wspomnienie…

Jest 15 listopada 1995 r… Przyjmuję propozycję pracy w „Naszej Służbie” od pierwszego biskupa polowego Sławoja Leszka Głódzia. Z redakcji gazety codziennej „Polska Zbrojna” przechodzę do dwutygodnika Ordynariatu Polowego. Jestem jedynym elementem świeckim i to „niemundurowym” w redakcji. Naczelnym był wówczas przyszły bp polowy,  mjr Tadeusz Płoski, a sekretarzem redakcji siostra Urszula Grzymska, Zmartwychwstanka. Dziś redakcja jest całkowicie „zeświecczona”. To też pokazuje kierunek metamorfozy „Naszej Służby”. Świeccy współtworzą różne dzieła w Kościele. Signum temporis?.. Choć nominalnie nie kierują
dziś redakcją osoby duchowne, to przecież asystują nam, świeckim, modlitwą. I to też jest współtworzenie jednego, niepodzielonego ludzkimi ambicjami Kościoła.

Duchowa odpowiedzialność za siebie nawzajem. Przechowuję do dziś kartkę z Watykanu z życzeniami i darem modlitwy od dwóch biskupów polowych: Bp Sławoja Leszka Głódzia i przyszłego biskupa – śp. Tadeusza Płoskiego (zginął w katastrofie smoleńskiej).

Wielkim bogactwem „Naszej Służby”, choć wyposażonej w niezwykle ubogie wówczas środki techniczne, byli ofiarni ludzie. Zanim przestąpiłam progi redakcyjne na ul. Tokarzewskiego - Karaszewicza, zetknęłam się z jednym z nich, ks. Henrykiem Szareyko (doświadczonym redaktorem pism katolickich). Ksiądz Henryk, kapłan z pokolenia, które miało we krwi niezwykłą galanterię i szacunek wobec kobiet -   to szlachetna postawa, zakorzeniona w żywym w naszym narodzie kulcie Maryjnym -  przychodził do archiwum fotograficznego „Polski Zbrojnej”, gdzie chwilowo pomagałam. Przygotowywali z ks. Antonim Gorzandtem kolejny numer, ale brakowało materiału fotograficznego, a wydarzenie na styku kościół, wojsko, państwo , goniło wydarzenie. Po latach ateizacji wojska w PRL i ograniczania wolności religijnej w sferze publicznej do wymiaru kruchty -  zaległości było mnóstwo. Od wyposażenia wojska w pierwszą książeczkę do nabożeństwa po odbudowę zamienionego w magazyn sanitariatów Kościoła Garnizonowego II RP w Rembertowie (Kościoła zresztą szczególnie mi bliskiego, bo z nim związany był mój dziadek artylerzysta z 32. DAL i była chrzczona przez kapelana ks. płk.  Stanisława Małka moja mama)…
Był to więc czas intensywny w dziś już historyczne wydarzenia. Szliśmy z ks. Henrykiem Szareyko do drukarni wojskowej po drugiej stronie gmachu na Grzybowskiej i tam, szukając igły w stogu siana, poszukiwaliśmy zdjęcia na konkretny temat. Ilość zdjęć w gazecie codziennej z kilku dni tworzyła już bowiem w redakcji technicznej spory kopczyk.

Przypominam też, że nie było jeszcze wsparcia elektronicznego w naszej pracy. Nie mieliśmy nawet faksu ani bezpośredniego telefonu w redakcji. Wielkim cudem techniki były wówczas elektroniczne maszyny do pisania, chociaż pierwsi redaktorzy „NS” korzystali z maszyn mechanicznych. To nie był jeszcze czas komórek i internetu. Do drukarni Archidiecezji Warszawskiej we Włochach dowoziliśmy autobusem teksty, które przyszły pocztą. Dziś to może brzmieć groteskowo, ale zmagaliśmy się z tak prozaicznymi wówczas kłopotami, jak.. brak sznurka czy rąk do klejenia, aby uporać się z wysyłką indywidualną pisma (pomagali nam ochotniczo żołnierze służby zasadniczej).

Przez pewien czas, gdy redakcja została przeniesiona z Krakowskiego Przedmieścia na ul. Długą, w składzie redakcji były dwie osoby. Ksiądz Tadeusz Płoski i była redaktor gazety wojskowej.

Pamiętam pewien numer adwentowy – gdy w redakcji zostałam „sama” (człowiek zawierzenia nigdy nie jest sam) bez materiałów, pomysłów, z pustką w głowie, a Ksiądz Tadeusz pojechał na rekolekcje kapelańskie na Jasną Górę (w l. 90 odbywały się pod koniec listopada). Poprosiłam go tylko o wsparcie modlitewne. Numer powstał… I jeśli ktoś chce dowodu na działanie Opatrzności, to właśnie przy tym najtrudniejszym dla mnie doświadczeniu redakcyjnym działy się sytuacje… niewyobrażalne dla patrzących na rzeczywistość przez „szkiełko i oko”. Ksiądz Tadeusz Płoski w znacznie trudniejszych okolicznościach, w czasie powodzi w 1997 r., sam złożył  numer
specjalny, przerywając urlop… w przerwach lotów helikopterem z pomocą dla powodzian.

Dokumentowaliśmy reportersko tak piękne wydarzenia, o których milczały inne media, jak choćby poświęcenie przez Jana Pawła II - dziś już Bazyliki, św. Elżbiety Węgierskiej we Wrocławiu (31 maja 1997 r.) - kościoła garnizonowego, dwukrotnie spalonego w połowie lat 70. XX w. To wielki dar dla „sług słowa” -  możliwość dzielenia się z czytelnikami spotkaniami ze świętymi ludźmi, takimi jak Jan Paweł II (Katedra polowa, Sandomierz, Rzym – pielgrzymka  wojska w Roku Świętym -2000 itd.)…

Niewątpliwie inną jakość wniosły do „Naszej Służby” nowe szaty graficzne i utalentowani redaktorzy techniczni z najdłużej z nami współpracującą Olą Moraczewską z drukarni w Laskach na czele.

Młodzi dziennikarze, którzy zasilili redakcję w XXI w. , ze  swoją wrażliwością , entuzjazmem i pracowitością wnosili swoje spojrzenie . A byli to red. Rafał Chromiński, współpracownik Katolickiej Agencji Informacyjnej czy red. Anna Tokarska. Każdy człowiek jest przecież niepowtarzalną wartością, niepowtarzalnym „projektem Pana Boga” i wnosi swoje talenty do wspólnego redakcyjnego skarbca. Żartowaliśmy czasem, gdy udawało się pokonać kolejne przeszkody i wyszedł trudny numer, że  tworzymy swego rodzaju „drużynę pierścienia” (Tolkien). To wielkie zadanie polskich dziennikarzy katolickich - którym patronuje bł. Ignacy Kłopotowski– donieść ten „pierścień” wierności Ewangelii do „Pawłowej mety” (św. Paweł: „bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”).
Tę maleńką grupkę dziennikarzy, tworzących kolegium redakcyjne, wspierają nasi korespondenci wolontariusze.

Przesyłają nam wieści z parafii garnizonowych, by zaświadczyć, a może zainspirować inne wspólnoty?..

Dwukrotnie pracą redakcji jako  redaktor na
czelny kierował ks. płk Krzysztof Wylężek, obecnie Dziekan BOR. W 2001 r. zastąpił ówczesnego Dziekana BOR, ks. płk. Tadeusza Płoskiego, któremu bp Sławoj Leszek Głódź powierzył obowiązki kanclerza Kurii polowej.   W 2004 r. ks. płk Krzysztof  Wylężek przekazał pałeczkę sztafetową naczelnych „NS” płk. Adamowi Mazurowi. Po raz pierwszy w historii redakcji zaczął nami dowodzić wojskowy z krwi i kości i redakcja przekroczyła całkowicie Rubikon świeckości.

Obecnie w redakcji jest równowaga pokoleniowa: dwoje młodych redaktorów: Krzysztof Stępkowski  (naczelny), Karolina Kwaśniewska i dwoje seniorów: Krzysztof Burek oraz pisząca te słowa.

W dzisiejszej kuchni redakcyjnej nie do pomyślenia jest brak współdziałania z Internetem.
Nasi dziennikarze obsługują więc bieżące wydarzenia, które zamieszczane są na portalu Ordynariatu Polowego, www. ordynariat.pl, którym kieruje ks. płk Zbigniew Kępa, rzecznik prasowy Ordynariatu Polowego i jeden z autorów „NS”…

Najważniejszym elementem redakcyjnego logo jest Krzyż, w który wpisana jest Jasnogórska Królowa -  czytelny zapis etosu polskości. 
A przede wszystkim niezawodny azymut dla małej łódeczki, miotanej burzliwymi falami współczesności.

Elżbieta Szmigielska - Jezierska

 
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 06/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;