Sobota, 29 kwiecień 2017 r.
Hugona, Piotra, Roberty
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Dwie ręce złożone w modlitwie dokonują więcej na ziemi niż cały szczęk broni.

V.Hugo
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2014-10-22
Wiara i pobożność mieszkańców terenów misyjnych w perspektywie życia i śmierci (refleksje po lekturze „Kombonianie” 5/2014) [Danuta Berezowska]

Zbliża się 1 listopad, doroczne Święto Zmarłych, obchodzone przez Kościół Katolicki w Polsce. W dniu tym udajemy się na groby, aby wyrazić naszą pamięć i tęsknotę za tymi, którzy odeszli. Na łamach ostatniego wydawnictwa „Kombonianie”, dwumiesięcznika (wrzesień / październik) w rozważaniach biblijnych ks. Marek Mierzyński, opisując naszą drogę poprzez życie doczesne i śmierć, czyli spotkanie z Bogiem, przybliża nam tajemnicę nadziei na spotkanie z bliskimi i wiarę w wieczne życie zmarłych i ich zmartwychwstanie.

Nasze ziemskie życie to zmagania z codziennością. Troska o rodzinę, sprawy zawodowe i pomnażanie dóbr pochłaniają naszą codzienność. I mimo, iż nie zapominamy o bezinteresownej miłości bliźniego i dzieleniu się nią, nie zawsze jednak udaje nam się realizować te zamierzenia bez zakłóceń. Chociaż zjednoczeni z Bogiem, przeżywamy porażki i niepowodzenia wynikające z naszej natury „skażonej pozostałościami grzechu pierworodnego” i skłonnościami do ulegania złu”. Zaburzona zostaje relacja z Bogiem i drugim człowiekiem. Odbudowanie tych relacji – pisze w swoim artykule ks. Mierzyński - jest możliwe tylko poprzez zadośćuczynienie. Oto Chrystus, jedyny Kapłan, przychodząc na świat i umierając za nas na krzyżu, na zawsze wymazał grzech. Tak więc krzyż Chrystusa gładzi winę człowieka i buduje pokój między Bogiem a rodzajem ludzkim.
A my, umierając, stajemy wobec Boga, ale za każdy grzech popełniony w ziemskim życiu, choć odpuszczony w sakramencie pokuty, musimy odpokutować w czyśćcu. Kary mogą być częściowo złagodzone lub całkowicie zgładzone, ponieważ Kościół pielgrzymujący na ziemi wykazując troskę o zmarłych, niektóre grzechy, już za życia gładzi dzięki naszym czynom pokutnym takim jak modlitwa, jałmużna czy post. Dopiero wtedy możemy mieć udział w wiecznej uczcie Chrystusa.
Dalej, w swoich rozważaniach ks. Mierzyński uzasadnia naszą wiarę w zmartwychwstanie umarłych, której podwaliną i fundamentem jest fakt zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. „To Jezus Chrystus jako Pan wszelkiego stworzenia wskrzesi nasze śmiertelne ciała na podobieństwo swojego…” - pisze ks,. Mierzwiński. Co my, ludzie wierzący – pyta autor – możemy uczynić dla naszych zmarłych, by pomóc im w uczestniczyć w życiu wiecznym ze Zmartwychwstałym Panem? Natychmiast otrzymujemy odpowiedź – uczestniczyć w Eucharystii. Ofiara Mszy św. jest najwspanialszym darem, który oczyszcza z grzechów, wprowadza na ucztę życia wiecznego, a przyjmując komunię św. za zmarłych polecamy ich dusze oraz inne dusze w czyśćcu cierpiące Bożemu miłosierdziu.

Przeglądając wydawnictwo Kombonianów, warto poprzez lekturę kolejnego artykułu przenieść się do Ugandy. Misjonarz kombonianin przybliża nam 80 letnią historię ewangelizacji w jednym z jego regionów, jakim jest Karamoja i plamienia Karimojong.
Uganda przyjęła pierwszych misjonarzy (była to wspólnota francuskiego pochodzenia) już w 1878 roku. Misjonarze ci wybierali pracę ewangelizacyjną w łatwiejszych środowiskach odkładając na margines region Karamoja ze względu na surowość terenu i wojowniczy charakter plemienia Karimojong. Dopiero wraz z przybyciem misjonarzy kombonianów, w 1933 roku rozpoczęła się ewangelizacja tego regionu i jego ludu. W wielu miejscach można jeszcze spotkać mieszkańców pamiętających pierwszych misjonarzy, jak również i tych, którzy w pierwszej grupie młodzieży przyjmowali chrzest. Wszyscy ci pieszo przemierzali dziesiątki kilometrów, żeby dostać się ze swojej wioski do misji. Początki były bardzo trudne. Misjonarze, po osiedleniu się rozpoczęli naukę języka, odwiedzali mieszkańców, leczyli ich, rozpoczęli budowę niewielkiej szkoły, przetłumaczyli pierwsze katechizmy i modlitewniki na miejscowy język. Po pięciu latach ich mozolnej pracy było zaledwie 30 ochrzczonych. Czasy II wojny światowej (Wlk. Brytania i Włochy walczyły przeciwko sobie) zmusiły misjonarzy do przerwania działalności, ponieważ Uganda była pod protektorem brytyjskim, a kombonianie pracujący tam pochodzili z Włoch. Wszystkich misjonarzy odesłano do obozu jenieckiego. Dopiero w 1955 roku powrócili do Karamoja, i wtedy okazało się, że wcześniejszy wkład włożony w ewangelizację nie pozostawił najmniejszego śladu. Rozpoczęto prace od początku. Odbudowywano pierwotną misję w Kangople oraz utworzono dwie inne, na północy i południu regionu. Władze brytyjskie, w zamian za zgodę na powrót misjonarzy narzuciły inwestowanie w edukację ludności i otwieranie szkól. Ta forma pracy sprzyjała ewangelizacji wśród najmłodszych. Lata 60. XX wieku pozwoliły na przyspieszenie rozwoju Kościoła. Otwarto szkołę dla nauczycieli, rolników, powstał ośrodek kształcący katechistów, a w rok później seminarium kształcące lokalny kler. Powstawały też kolejne misje. Wszystkie te czynniki przyczyniły się do powstania w Karamoja w 1965 roku diecezji, której ordynariuszem został jeden z biskupów misjonarzy, wydalony z Sudanu. Diecezja ta liczyła wówczas 9 parafii, 12 misjonarzy i 15 sióstr zakonnych, a 20% populacji to byli chrześcijanie. W roku 1977 wyświęcono pierwszego księdza z plemienia Karimojong, jako pierwszy owoc wspomnianego miejscowego seminarium. Region Karamoja jest najbardziej zacofany w Ugandzie, a jego mieszkańcy nieufnie patrzą na misjonarzy. Dlatego też, misjonarze bardzo aktywnie działają na rzecz rozwoju osobistego mieszkańców, koncentrując się na pomocy wyjścia z ubóstwa i zacofania, podejmując ciągle nowe inicjatywy w sektorze zdrowia i edukacji. Utworzyli liczne ambulatoria, ośrodek dla trędowatych, w roku 1970 powstał szpital. Dzięki zaangażowaniu misjonarzy kombonianów otwarto szkołę rolniczą, utworzono wiele pokazowych gospodarstw, co ma pomagać plemieniu w udoskonalaniu metod uprawy ziemi. Jak każde zaangażowanie dla dobra innych, i to niesie ze sobą mniej przyjemne skutki. Np. wielu miejscowych traktuje Kościół jako miejsce do zaspakajania potrzeb społecznych. Ważnym czynnikiem społecznym jest przemoc pojawiająca się od samego początku kolonizacji brytyjskiej. Wzajemna kradzież bydła i próby odzyskania kradzionych sztuk są na porządku dziennym. Zdobyta broń automatyczna przez bojowników spowodowała, że Karamoja została ogarnięta krwawym konfliktem, a podróżowanie po tym rejonie łączy się z ryzykiem śmierci. Pomiędzy 1981 a 2003 rokiem zamordowano 5 misjonarzy, jedną siostrę zakonną, jednego brata i trzech księży.
80 lat tej niezwykle trudnej ewangelizacji można podsumować następująco: 50% populacji Karamoja nadal wyznaje religie tradycyjne (w pozostałej części kraju tylko 4%), 43% uważa się za katolików, pozostałe 7% to Kościoły protestanckie. Z tych 43% wielu przyznaje się, że ich przynależność do kościoła jest powierzchowna. Starsze pokolenie ludności Karimojong nigdy nie przyjęło wiary chrześcijańskiej, bo nie godzi się to z ich starą kulturą, kiedy tu ludzie starzy postrzegani są jako osoby o wielkiej mądrości. Dlatego nie mogą zaakceptować nauczania młodszych, stojących niżej w hierarchii społecznej. Wobec tak zamkniętego kręgu, odsłania się rzeczywistość, w której młodzi, podatni i otwarci na zmiany, po latach pod wpływem dorosłych wracają do swoich tradycyjnych korzeni religijnych. Nic dziwnego więc, że o. Jose Domingos de Oliveira, autor tego artykułu ocenia 80-letni wysiłek misyjny w tym rejonie jako połowiczny. Problem analfabetyzmu nadal istnieje, tylko 30% dzieci uczęszcza do szkoły, rolnictwo, mimo wielu wysiłków Kościoła i organizacji pozarządowych nie produkuje wystarczającej ilości żywności. Jak podano wcześniej, w innych rejonach Ugandy Kościół zadomowił się przynosząc „obfite owoce”, a w Karamoja postęp jest bardzo powolny.
Karamoja, to pas półpustynny na płn.-wschodzie Ugandy. Charakteryzuje się brakiem zbiorników wodnych i okresowymi, zazwyczaj suchymi rzekami. Jest to najbiedniejszy i najsłabiej rozwinięty rejon Ugandy. Populacja złożona z wielu plemion (ale większość to trzy grupy etniczne o wspólnej kulturze i języku), nazwane Karimojong jest zatwardziała i niechętna na wszelkie zmiany. Mieszkają w niewielkich, otoczonych palisadami wioskach. Mężczyźni przemieszczają się wraz z bydłem w poszukiwaniu pastwisk, a starcy, kobiety i dzieci pozostają w domach, zajmując się uprawą roślin, którymi się żywią.

Czytając kolejne artykuły z łatwością przenosimy się w inne rejony świata, gdzie wszelkie dziedziny życia postrzegane są w zgoła inny sposób. Dotyczy to też religii. Nawiązując do popularnego powiedzenia „co kraj to obyczaj”, O. Maciej Miąsik, kombonianin będący na misji w Peru opisuje nam różne formy pobożności ludowej Peruwiańczyków. Niektóre z nich są podobne w przeżywaniu, jak u nas, np. nabożeństwo drogi Krzyżowej, zwyczaj splatania palm na Niedzielę Palmową, inne z kolei są u nas niespotykane. Np. dla Polaków miesiąc październik jest miesiącem Maryi, różańca i misyjnym. W Peru ma on charakter pokutny i związany jest z procesjami obrazu Chrystusa zwanego „Senor de los Milagros” czyli Pana Cudów. Obraz umieszczony na wysokości 40 m dźwigany jest przez mężczyzn posuwających się rytmicznym krokiem, a za nimi nawet setki tysięcy wiernych. Wydarzeniu temu towarzyszy orkiestra grająca hymn na cześć Pana oraz dym kadzideł. Większość ludzi ubrana jest w fioletowe habity, przepasane białymi sznurami. Stąd nazwa miesiąca października „Mes morado”, czyli „fioletowy miesiąc”. Na fioletowo ubierają się nie tylko bracia zrzeszeni w bractwie czcicieli Pana Cudów. Można spotkać na co dzień w środkach komunikacji miejskiej dorosłych i dzieci.
Innym elementem charakterystycznym dla pobożności Peruwiańczyków są przyrzeczenia składane Bogu. Jeśli Bóg wysłucha ich próśb, wówczas wykonają określony czyn pokutny, np. codziennie (przez cały miesiąc) będą odmawiać modlitwy przed wizerunkiem Pana Cudów albo będą uczestniczyć w bosej pielgrzymce do sanktuarium, której ostatnie odcinki będą pokonywane na kolanach. Ludzie ci są zdolni do wyrzeczeń wielkich, które świadczą o tym, jak wielką pokładają nadzieję w cudownej Bożej interwencji. Ważnym elementem ich głębokiej wiary jest zwyczaj dotykania obrazu czy figury i natychmiast wykonania znaku krzyża świętego przed rozpoczęciem modlitwy. Z kolei zwyczaj pokropienia wodą święconą w Peru traktowany jest wyjątkowo poważnie. Dla tych, na których nie spadła chociażby kropelka wody to jest tak, jakby pokropienia nie było. Istnieje w Andach zwyczaj, że gdy nie ma możliwości ochrzczenia malucha albo termin chrztu musi być przesunięty, szuka się wody święconej, żeby przynajmniej pokropić nią dziecko. Święta patronalne obchodzone są tam wyjątkowo długo i uroczyście. Około tygodnia trwają procesje z wizerunkiem lub figurą świętego w asyście orkiestry i śpiewów. Na cześć świętego odbywane są tańce ludowe. Znamienne dla ludności tego kraju jest fakt, że nie uczęszczają oni na niedzielne msze św., natomiast potrafią przebyć setki kilometrów, żeby wziąć udział w obchodach ku czci świętego. Ta ludowa pobożność wiąże się z połączeniem tradycyjnych elementów wiary z ery przedchrześcijańskiej z elementami przywiezionymi przez hiszpańskich zdobywców.

Warto zagłębić się w lekturę wydawnictwa Kombonianów. Pokazuje nam prawdziwe oblicze kraju misyjnego, oblicze, jakiego nie pokażą nam żadne przewodniki turystyczne. Chociażby Egipt, miejsce destynacji wielu turystów. W swoim artykule autor, o. Rafał Leszczyński pokazuje nam takie miejsce w Kairze, , gdzie chrześcijanie (obywatele drugiej kategorii) żyją na wysypisku śmieci, gdzie nawet dzieci pracują od najmłodszych lat przy segregacji miejskich odpadów.
Wszechstronność czasopisma pod względem spojrzenia na życie, obyczaje i socjalny wymiar ewangelizacji mieszkańców różnych części naszego globu zapewnia bardzo interesującą lekturę.

opr. Danuta Berezowska
na podst. dwumiesięcznika Katolickiego Informatora Misyjnego
„Kombonianie” 5(124)

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 07/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;