Czwartek, 30 marzec 2017 r.
Amelii, Dobromira, Leonarda
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Bez umartwienia nie ma świętości. Umartwienie to wyrzeczenie się czegoś, co można mieć, dla miłości Chrystusa.

bł. ks. S.W. Frelichowski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2014-02-28
O migrantach i uchodźcach w czasopiśmie „Misjonarze Kombonianie” (styczeń-luty 2014) [Danuta Berezowska]

O migrantach i uchodźcach w czasopiśmie „Misjonarze Kombonianie” (styczeń-luty 2014) [Danuta Berezowska]

W drugą niedzielę po Uroczystości Objawienia Pańskiego (Trzech Króli), która w tym roku przypadała 19 stycznia, w Kościele katolickim obchodzony był 100. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, którego hasło brzmiało: „Migranci i uchodźcy ku lepszemu światu.” Czasopismo „MISJONARZE KOMBONIANIE” w wydaniu styczniowo-lutowym poświęciło temu zagadnieniu wiele miejsca. Otwierając pismo, po wewnętrznej stronie okładki możemy przeczytać fragment orędzia papieża Franciszka, wygłoszonego z okazji tego wydarzenia: „Drodzy migranci i uchodźcy! Nie traćcie nadziei, że i dla was jest przeznaczona bezpieczniejsza przyszłość, że na swoich drogach możecie spotkać wyciągniętą dłoń, że dane wam będzie doświadczyć braterskiej solidarności i ciepła przyjaźni!”

Migracja ludności jest odpowiedzią na wydarzenia na świecie, wojny, powstania narodowościowe, kataklizmy, wreszcie postęp cywilizacyjny czy pragnienie osiągnięcia lepszego życia dla siebie najbliższych. Papież Paweł VI tak opisywał dążenia dzisiejszych ludzi: «Uwolnić się od nędzy, zapewnić sobie środki do życia, zdrowie i stałe zatrudnienie; zdobyć pełniejszy udział w odpowiedzialności, wyzwolić się od ucisku i warunków obrażających godność człowieka; zdobyć lepsze wykształcenie; jednym słowem: więcej robić, więcej umieć i więcej mieć, ażeby więcej znaczyć» (enc. Populorum progressio, 26 marca 1967 r., n. 6).

Migracje ludności mają różne oblicza, większość z nich ma finał daleki od oczekiwanego. Niektóre z nich zostały opisane w tym wydawnictwie przez misjonarzy.

Nielegalną stroną imigracji wraz z dramatycznymi jej konsekwencjami zajął się w swoich rozważaniach Carlos Reis. Autor ten podaje, że od roku 1988, podczas prób dotarcia do Europy zginęło co najmniej18 600 nielegalnych imigrantów. Mimo, iż Unia Europejska staje się coraz silniejszą fortecą dla imigrantów oraz mimo zmniejszenia się liczby przesiedleńców, pochodzących głównie z Afryki, Turcji, Indii Pakistanu i Bałkanów – ten ludzki dramat trwa nadal. Główna przyczyna ich śmierci to zatonięcia statków, wypadki samochodowe, śmierć z wycieńczenia na pustyni lub zamarznięcia na przejściach górskich. Wśród imigrantów znajdują się oszukani przez przemytników lub aresztowani przez straż. Czasami ludzie wielokrotnie próbują dostać się na stary kontynent. Podróżują na „łodziach szczęścia”, w lukach bagażowych statków pasażerskich lub w kontenerach, zanim znajdą się w ośrodkach dla uchodźcow. W ośrodkach, które powstają w Europie dla nielegalnych imigrantów panują warunki zbliżone do więziennych. Zatrzymani przebywają tam nawet do kilku miesięcy, zanim zostaną deportowani. Niektórzy żyją tam od lat. Są to ludzie, którzy nie posiadają zezwolenia na pracę lub pobyt, a ich dokumenty straciły ważność. Borykają się z problemami psychicznymi, które są skutkiem oddalenia od bliskich i braku wiedzy co do swoich dalszych losów. Przetrzymywanie ich w takich warunkach jest nawet gorsze od zwykłego więzienia z określonym okresem trwania izolacji. Obrońcy praw człowieka krytykują warunki, w jakich przebywają nielegalni imigranci (w Hiszpanii przetrzymywani są w barakach, w Holandii – na statkach). We Włoszech znajduje się 11 ośrodków dla osób zatrzymanych.

Papież Franciszek w lipcu ubiegłego roku odwiedził Lampedusę, wyspę oddaloną o 113 km od Afryki. Ubolewał nad śmiercią, jaką ponieśli nielegalni imigranci, próbujący się tam dostać, odwołał się do sumienia decydentów, skrytykował przemytników, którzy wykorzystują ubóstwo zdesperowanych ludzi.

Nowym kierunkiem imigracyjnym jest sama Afryka. Mieszkańcy Afryki Zachodniej wyruszają w kierunku Afryki Południowej. Są to najbiedniejsi z imigrantów, których nie stać na bilet lotniczy, a do wymarzonego Johannesburga mogą dostać się drogą lądową, która trwa czasami nawet kilka miesięcy, by wreszcie otrzymać pracę w kopalniach lub wycince lasów i wysłać zarobione pieniądze pozostawionej w ojczyźnie rodzinie.

Ks. Marek Mierzyński w dziale „rozważania biblijne” zajął się duchową stroną migracji. W oparciu o Biblię przytacza fakty z życia m.in. św. Rodziny czy Apostołów, dając czytelnikowi świadectwa migracji i wędrówek ku „ekonomii zbawienia”, czyli spowodowanych przeświadczeniem płynącym z bliskości Boga. Dzięki takiemu przeświadczeniu Mojżesz wraz ze swoim ludem dokonał trudnego opuszczenia egipskiej ziemi niewoli do Kanaan, z kolei głęboka wiara kazała św. Józefowi wraz z Maryją i Dzieciątkiem Jezus podjąć trudną wyprawę do Egiptu, aby uchronić życie Nowonarodzonego przed Herodem. Apostoł Narodów, św. Paweł to wędrowiec podążający wraz z Chrystusem drogą zbawienia do Niebieskiego Jeruzalem, który wskazuje nam, Ludowi Bożemu drogę „z ciemności ku światłu Chrystusa”. Duchowość migracji w oparciu o rozważania ks. Mierzyńskiego to wewnętrzna gotowość człowieka do przemierzenia trudnej drogi odrzucenia wartości nie będących wyrazem pokładania nadziei w Chrystusie, jako ostatecznym sensie życia. Gotowość ta, to odwaga w takiej samej mierze jak przejście Narodu Wybranego przez pustynię.

Ważną częścią czasopisma są artykuły opisujące rolę świeckich misjonarzy na misjach. O. Krzysztof Zębik w swoim artykule „Świeccy dla misji” wskazuje na trudności związane z ich powrotem do domu po zakończeniu misji. O. Krzysztof zaznacza, że misyjne zaangażowanie wymaga od świeckich misjonarzy wiele wyrzeczeń i gotowości do poświęceń. W ich przypadku decyzja o wyjeździe na misje pociąga szereg konsekwencji, m.in. to, że po powrocie, często po wielu latach, misjonarz na nowo uczy się rodzinnego kraju, boryka się z trudnościami w znalezieniu pracy, poszukuje na nowo swojego miejsca w życiu, bardzo często też tęskniąc do pozostawionych podopiecznych. Ale słowa samych misjonarzy świeckich, którzy opisują swoją pracę na misjach i powrót do kraju, dają nam zgoła inne przeświadczenie. Łukasz Wanot i Agata Osmena, świeccy misjonarze dzielą się swoimi doświadczeniami po powrocie z Ugandy. Jak bardzo misje zmieniają człowieka, niech świadczą ich słowa: „teraz, kilka miesięcy po powrocie inaczej patrzę na wiele spraw.

Problemy dnia codziennego stanowią wyimaginowany twór potrzeb, które sam sobie stwarzam, daleki od tych wystarczających do pełni szczęścia”. Wizyty w szpitalach, szkołach, domach dziecka, kaplicach, slumsach skłaniają człowieka do refleksji, który pyta sam siebie, czy mógłby tak żyć? Czarny Ląd przepełniony jest dobrem, a mimo niesprawiedliwości, uczy nas wrażliwości na drugiego człowieka, życia we wspólnocie. Anna, Marta i Kinga, świeckie misjonarki po powrocie z Ugandy zgodnie twierdzą, że doświadczenie misyjne pomaga im odczuć wdzięczność za to, co mają. Pojawiły się u nich oczywiście myśli, że nie niełatwo w Polsce o dobrą pracę, że brak perspektyw na przyszłość… Wtedy wracają wspomnieniami do czasu spędzonego w slumsach, w Ugandzie i natychmiast rozumieją jak wiele jest im dane...

Brat Tomasz Basiński, który już szósty rok spędza w Kolumbii tak określa swoją decyzję: „misje to wspaniały pomysł Pana Boga, który nie zamyka się na nikogo. … każdy, kto ma otwarte serce na drugą osobę, w pewien sposób jest już misjonarzem”. Kolumbia to kraj z bogactwami naturalnymi, ropą naftową, złotem, szmaragdami, diamentami z jednej strony, z drugiej z pięknymi plażami Karaibów, najlepszą na świecie kawą i najbardziej cenionymi na przestępczym rynku narkotykami. Kraj ten liczy 46 mln ludności, których ogromna część cierpi na niesprawiedliwości społeczne, a których sprawcami są wielkie przedsiębiorstwa międzynarodowe.

Wspomnienia świeckich misjonarzy są zapowiedzią nowego cyklu w tym czasopiśmie, który będzie nazywał się „Gawędy misyjne”, czyli wspomnienia misjonarza o jego pracy w różnych krajach, wśród różnych kultur i religii. Gawędy te, pozbawione rangi naukowej, pisane przystępnym językiem pozwolą czytelnikom, a może przyszłym misjonarzom poznać życie codzienne ludzi mieszkających w innych krajach. W wielu przypadkach misjonarz dociera w miejsca, gdzie nie dotarła jeszcze nawet żadna wyprawa naukowa, ani nawet dobrze znany nam Wojciech Cejrowski z kamerami.

Trzy kolejne świeckie misjonarki kombonianki otrzymały krzyże misyjne – jedna z rąk bp. Wiktora Skworca, dwie pozostałe od bp. Krzysztofa Nitkiewicza. Krzyże te będą im nieustannie towarzyszyły w pracy misyjnej w Ugandzie, gdzie już czekają na nich najbiedniejsi i opuszczeni. Posłanie misyjne świeckich misjonarek miało bardzo uroczysty charakter w ich rodzinnych parafiach. Posłanie ich w afrykański zakątek świata jest ważnym wydarzeniem nie tylko dla wspólnoty misjonarzy, ale dla całej wspólnoty Kościoła. „Przecież nie każdy może wyjechać na misję, ale za to inni mogą tam się udać w naszym imieniu” – taki komunikat zamieściła na łamach dwumiesięcznika redakcja wraz z wierszem, którego fragment przytaczam:

„posyłam was opatrzyć ciężkie rany,
pomagać słabym, ich ciężary nieść,
pocieszać smutnych, wspomnieć zapomnianych,
posyłam was radosną głosić wieść”.

Powracając do orędzia wygłoszonego przez papieża Franciszka na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, pragnę zacytować jeszcze jeden jego fragment: „nasze serce pragnie «więcej», co nie oznacza po prostu umieć więcej lub mieć więcej, lecz przede wszystkim bardziej być. Nie można sprowadzać rozwoju do samego wzrostu gospodarczego, osiąganego często bez oglądania się na osoby słabsze i bezbronne. Świat może stać się lepszy tylko wtedy, gdy uwaga skupiona jest głównie na osobie, gdy promocja osoby jest integralna, obejmuje wszystkie jej wymiary, wraz z wymiarem duchowym; gdy nie zaniedbuje się nikogo, również ubogich, chorych, więźniów, potrzebujących i przybyszów (por. Mt 25, 31-46); gdy potrafi się przejść od kultury odrzucania do kultury spotkania i gościnności”. Słowa te są potwierdzeniem tego, jak bardzo potrzebni są misjonarze, którzy jak nikt inny potrafi dostrzec istotę ludzką, jej wrażliwość, smutek, cierpienie i radość.

Danuta Berezowska
Opracowanie na podstawie: dwumiesięcznego katolickiego informatora misyjnego
„Misjonarze Kombonianie” nr 1 (120) styczeń/luty 2014

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 06/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;