Czwartek, 17 sierpień 2017 r.
Anity, Elizy, Mirona
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Fundamentem wiedzy jest bojaźń Boża, wiedza świętego jest inteligencją.

Księga Przysłów
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2014-02-17
„Przez krzyż i z krzyżem idźcie do wojska…”. Kleryk żołnierz Stanisław Gabański (1946-1968) nie doczekał święceń kapłańskich… (Elżbieta Szmigielska-Jezierska)

Na jego pogrzeb do Szerzyn - 4 marcu 1968 r. - przyjechali koledzy z wielu polskich seminariów duchownych. Połączyło ich już na zawsze wspólne doświadczenie „drogi krzyżowej” – jaką dla wielu z nich była przymusowa służba w represyjnych jednostkach wojskowych. – „Dojrzał do nieba” – mówił biskup tarnowski Jerzy Ablewicz w homilii pogrzebowej o kleryku Stanisławie Gabańskim, który tak marzył o kapłaństwie…- Żal będzie opuszczać te mury(seminarium) i kochanych kolegów - notował w swoich zapiskach, gdy już dostał bilet do wojska, lecz „pójdziemy mocni w wierze przodków naszych”, zapisał pod datą 20 września 1965 r. Do dziś w diecezji tarnowskiej trwa żywe wspomnienie „ księdza Stasia” Gabańskiego i modlitwa przy jego grobie.

„Antykościół” w natarciu…

- Zamiast oni mnie nawracać, to wreszcie pora, bym ja zaczął was nawracać – zapisał w swoich zapiskach 24 października 1965 r. słowa dowódcy kleryk seminarium tarnowskiego, Stanisław Gabański z IV kompanii Pułku Pontonowego w Brzegu. Tymi słowami zwrócił się do nowowcielonych kleryków żołnierzy ich dowódca, kapitan P. z Brzegu nad Odrą. I niestety, nie był to żart, ale zapowiedź operacji, za którą stała machina komunistycznego państwa totalitarnego z jego aparatem przymusu…

Ta operacja to represyjna polityka walki z Kościołem katolickim, sterowana z najwyższych gremiów politycznych LWP, której kierunek nadawał Wojciech Jaruzelski.

Nadal najmniej znane karty represji politycznych wobec Kościoła to właśnie służba wojskowa alumnów, przyszłych kapłanów, w jednostkach wojskowych „pod specjalnym nadzorem” - SB, WSW, kontrwywiadu wojskowego.

Film emitowany ostatnio w TVP „Popiełuszko. Wolność jest w nas” nieco odsłonił tę mroczną rzeczywistość. Pokazał m.in., jak brutalnie obchodzili się oficerowie polityczni z klerykiem żołnierzem Jerzym Popiełuszką w jednostce wojskowej w Bartoszycach.

A operacja ta - czyli tworzenie represyjnych jednostek wojskowych dla kleryków - trwała nieprzerwanie od końca lat pięćdziesiątych XX w. do… wyboru Karola Wojtyły - Jana Pawła II na stolicę Piotrową. Na wiadomość o wyniku konklawe, jak mówi anegdota, jeden z członków Biura Politycznego PZPR, która firmowała program ateizacji katolickiej Polski, wykrzyknął mimochodem „suplikację”: Jezus, Maria, co z nami będzie ?! A w jednej z jednostek kleryckich płk Masoń, jak wspomina ks. Zygmunt Kosowski, obwieścił klerykom z dumą : „Nasz człowiek na Watykanie”. Klerycy żołnierze 16 października 1978 r. śpiewali w żołnierskiej sali dziękczynne Te Deum …

Inicjatorzy antykościelnej operacji zakładali, że próba zniszczenia powołania kapłańskiego osłabi Kościół – mistyczne Ciało Chrystusa.

Próżne zakusy duchów złych i próżne ich zamiary… ofiara złączona z krzyżem Chrystusa zawsze owocuje. Niektórzy dawni wojskowi prześladowcy kleryków żołnierzy, doświadczając siły świadectwa – przebaczenia kapłańskiego… odeszli do Pana w pokoju. A kapłani, którzy przeszli zwycięsko tę próbę wiary, stali się… bardziej odporni przed kolejnymi ofensywami i odsłonami antykościoła, którego strategii doświadczyli na własnej skórze i sumieniu.

Według badaczy, zajmujących się tą tematyką, przez jednostki kleryckie przeszło około trzech tysięcy studentów seminariów duchownych. Z tego mniej niż 10 procent nie przystąpiło do święceń kapłańskich. I to nie wszyscy z powodu represji i „obróbki” ideologicznej w wojsku. Świadectwo siły powołania w „zielonej sutannie” promieniowało także na kadrę dowódczą i pozwoliło niektórym podoficerom i oficerom zweryfikować propagandowe stereotypy i uprzedzenia.

Złamać biskupów

Przed wyjazdem do Rzymu na Sobór Watykański II, z klerykami żołnierzami diecezji tarnowskiej pożegnał się biskup Jerzy Ablewicz: - Daję wam na pożegnanie krzyż i medalik Najświętszej Maryi Panny. W krzyżu, przez krzyż i z krzyżem idźcie do wojska. Nie ulegajcie pokusom tego świata. Biskup jak ojciec uścisnął nas wszystkich na stopniach ołtarza i pobłogosławił nam, zapisał w swoim diariuszu 8-10 października 1965 r. Staś Gabański…

Ciosy w Kościół były wymierzane punktowo i nieprzypadkowo. Najliczniejsze pobory do wojska dotyczyły seminariów, gdzie biskupi „ośmielili”… się mówić prawdę władzy i upominać jej przedstawicieli. Najbardziej „uwojskowioną” diecezją była oczywiście diecezja przemyska bp. Ignacego Tokarczuka.

To on wybudował „nielegalnie” najwięcej kościołów i mówił kazania, w których, zgodnie ze swoim powołaniem, „mieszał się do polityki”, odsłaniając moralne nadużycia władzy wobec suwerena czyli narodu. Bo każda władza o apetytach totalitarnych toleruje wyłącznie schlebianie nigdy upominanie, zwłaszcza prześwietlone Ewangelią. Wtedy natychmiast uruchamia aparat przemocy wobec wiernych świadków Chrystusa. A przemoc ma nie tylko wymiar fizycznej eksterminacji, ale równie groźny – w sferze narracji symbolicznej i propagandowej.

Szczególne „uwojskowienie” kleryków dotknęło diecezję krakowską w 1977 r. To był rok niewyjaśnionej do dziś śmierci studenta polonistyki UJ Stanisława Pyjasa. A w czasie procesji Bożego Ciała krakowski kardynał Karol Wojtyła powiedział: „Niech nas nikt nie uczy miłości Ojczyzny”. Spadkobierca duchowy biskupa męczennika, Stanisława ze Szczepanowa i wielu świętych, którzy oddali życie za prześladowanych i najsłabszych w Ojczyźnie, miał jak nikt inny, duchową legitymację, by wypowiedzieć takie słowa.

W odwecie komuniści… powołali do wojska jedną trzecią kleryków seminarium krakowskiego. – To była prawdziwa manifestacja, wspomina ówczesny kleryk ks. Zygmunt Kosowski, odprowadziło nas na dworzec 400. kleryków.

Diecezja tarnowska i poznańska - ze względu na niezłomną postawę Biskupa Antoniego Baraniaka – to kolejne diecezje, które doświadczyły „łaskawości” demokracji z przymiotnikiem socjalistyczna..

„Tolerancyjni” księża?

 Demokracja oparta na antywartościach zawsze jest kryptototaliaryzmem…i zawsze ma wymiar chrystofobiczny, którego wyrazistym i powtarzalnym aktem jest walka z krzyżem.

Kleryk Stanisław Gabański w momentach krytycznych, gdy nękanie fizyczne i psychiczne w jednostce pontonowej sięgało apogeum, chwytał mocno krzyżyk, który nosił zawsze przy sobie.

Przekonywał też swoich kolegów, że wspólna głośna modlitwa w salach żołnierskich pozwoli im przetrwać. A przecież to był akt heroizmu w tamtych realiach – zwalczania wszelkich zewnętrznych form kultu.

Modlitwa, lektury duchowe, były tarczą i orężem Stasia - „dobrego żołnierza Jezusa Chrystusa” przed zmasowanym natarciem czyli „pociskami złego”(św. Paweł).

W tym cyrku brzeskim staram się dużo modlić. Czytam „Dziennik duszy” ( bł. papieża Jana XXIII), dużo rozmyślam, często wzbudzam akty strzeliste… Pragnę być na Mszy św., ale cóż, kiedy dla mnie przepustka jest tylko wzorem, jak to powiedział szef…

Specjalnie „dobierani” koledzy cywile donosili np., kto pierwszy rozpoczyna modlitwę. Modlący się byli zagłuszani przekleństwami, popychani, pozbawiani urlopów i przepustek, karani ciężką i absurdalną pracą.

Jak wynika z materiałów IPN i raportów sporządzanych przez TW (tajnych współpracowników) wśród kleryków trwały dyskusje, jakie formy protestu, oporu przyjąć. Padały np. argumenty w rodzaju: „po co się modlić, skoro nas nękają” albo „nie używajmy modlitwy do walki”. Tego rodzaju argumentacja oczywiście służyła duchowemu „rozbrojeniu” i osłabieniu wspólnoty kleryckiej. Nie musimy dodawać, że tego rodzaju wątpliwości były wzmacniane i sterowane przez kapusiów. - Boże, wspomóż nas, byśmy wszyscy razem przetrwali to piekło, pisał Staś Gabański już na początku służby w jednostce pontonowej w Brzegu.

I dodawał: - Razem, bo inaczej źle z nami będzie…Są całkiem „lewo” nastawieni cywile, są „eksy”, świetnie przeszkoleni cywile do walki z klerem.

„Eksy” to w żargonie kleryckim, byli księża, którzy porzucili kapłaństwo. Młodzi gorliwi klerycy, przyszli kapłani, byli dla nich jak wyrzut sumienia, więc robili wszystko, by podważyć ich dojrzewające dopiero powołanie do wyłącznej służby Bogu.

Byli księża, zwodziciele, podpowiadali im, kusili, jak łatwiej i przyjemniej ułożyć sobie życie. W podobnej roli występowali także oficerowie kontrwywiadu wojskowego, którzy za rezygnację z kapłaństwa, kusili obietnicami łatwej kariery w cywilu.

Sposobem łamania „wiernych”, którzy uczciwie i ciężko pracowali, było np. nagradzanie „kablarzy” przepustkami, urlopami.

Strategie zwodzicielskie polegały również na dostarczaniu klerykom żołnierzom… dziewcząt z poprawczaka o lekkiej obyczajowości. Kleryk Gabański opisuje takie sytuacje, gdy zostali wysłani do pomocy przy żniwach. Często z tych łatwych okazji erotycznych i alkoholowych korzystali żołnierze cywilni, którzy podszywali się pod kleryków, niszcząc w ten sposób reputację porządnych kolegów.

Przewrotność, intryga, podstęp, hipokryzja - czyli używając ewangelicznego obrazowania „zasadzanie się na sprawiedliwego”- charakteryzowało metody walki z Kościołem w jednostkach kleryckich. Kleryk Staś Gabański bardzo trafnie to rozszyfrował:
- Dziś na apelu oficer polityczny zabronił nam wspólnej modlitwy, „żeby nie ranić uczuć niewierzących”… Będzie się tutaj „ojcem duchownym” robił, że ich tu nic nie obchodzi, co ty będziesz robił w wojsku, ale „w kapłaństwie też bądź tolerancyjnym”. Powiedział jeszcze, że państwo chce, żeby było jak najwięcej księży w Polsce i dlatego nie daje im paszportu na wyjazd za granicę. To dlatego bierze kleryków do wojska? Wpierają nam, że rektor sam typuje, kto tylko jest podpadnięty.(1 XI 1965).

Kapłani, następcy Stasia Gabańskiego, którzy mają za sobą służbę zasadniczą w jednostce kleryckiej w Brzegu, dawali wielokrotnie świadectwo ( ostatnio m.in. na spotkaniu, kapłanów, b. kleryków żołnierzy, zorganizowanym przez biskupa polowego Józefa Guzdka) wielkiej wdzięczności wobec ks. Zbigniewa Bąkowskiego z Brzegu i ojca duchownego z seminarium wrocławskiego ks. Jana Janowskiego.

Ci doświadczeni kapłani radzili, by gdy komuś z nich zdarzy się upadek i zgrzeszy, natychmiast powiedział prawdę wprost, nie owijając w bawełnę.

Prawda i modlitwa – to najskuteczniejszy oręż w walce ze złem wewnętrznym i zewnętrznym.- Zawsze mówcie prawdę swoim duchownym przełożonym, powtarzali, wtedy nie ma pola do szantażu.

„…lepiej, jeżeli się za niego pomodlę”

Im więcej potu i krwi na ćwiczeniach, tym mniej na polu bitwy - mówią stare wiarusy. I oczywiście to prawda… pod warunkiem, że ta zasada dotyczy żołnierzy, a nie przyszłych kapłanów. Ćwiczenia ordynowane klerykom w wojsku miały charakter sadystycznego nękania, aby złamać ich fizycznie i duchowo. Wstrząsająca jest relacja Stasia Gabańskiego, który zobaczył kolegów wracających z nocnego alarmu: .. każdy blady i pokrwawiony… Staszek pluje krwią, Jurek ma maskę we krwi… dopiero później powiedzieli, że całą drogę biegli i to ciągle poganiani przez… dwóch specjalistów od szybkiego wykańczania” (11-12 I 1966 r.).

To był środek mroźnej, śnieżnej i wietrznej zimy. Dwóch kolegów musieli nieść, bo stracili przytomność. – To jest największa miłość jednych do drugich, pisze dalej Staś Gabański, kiedy nieprzytomnego kolegę niesie drugi ledwo żywy.

Gdy sam zaznał fizycznego dręczenia aż do utraty sił…:myślałem, że mnie rozedrze. Jednak w duchu pomyślałem sobie, że lepiej będzie, jeżeli się za niego pomodlę.

Dzień Pański – niedziela w programie ateizowania kleryków - czyli łamania konstytucyjnej zasady wolności sumienia - był dniem wypełnionym po brzegi zajęciami. Jedną z przymusowych atrakcji był np. prymitywny propagandowy rosyjski film „Szerszeń”.

- Ohydny ruski film. Błędnie przedstawione są sceny przemiany ideologicznej „syna” księdza… Jeden z kolegów powiedział, że nie chce iść na ten film. Wolał, żeby mu wyznaczono pracę. Nasz politruk powiedział, że dzień święty należy święcić. To w takim razie… dlaczego właśnie w niedzielę szorujemy korytarz, choć dopiero skończyliśmy szorować w sobotę? (28 XI 1965 r.).

Największym „przestępstwem” kleryków w oczach ich wojskowych dowódców była…służba przy ołtarzu. Na przepustkach Staś Gabański i jego koledzy kierowali się w stronę kościoła. Oczywiście, ”w towarzystwie” czujnych szpicli i donosicieli. – Kontaktował się  (bezpośredni przełożony) z innymi oficerami (kontrwywiadem) i stwierdził, że chodzimy do Kościoła i służymy do Mszy św., co wywołało oburzenie wśród mieszkańców Brzegu! Ktoś z władz partyjnych wykonywał zdjęcia w kościele klerykom, jak służyli, i posłał do Warszawy, i oni się pytają, co to ma znaczyć

Reakcja kleryków na te słowa była jednoznaczna i stanowcza. A dowódca? Być może zrozumiał, że gotowi są do ofiar w obronie tego, co dla nich najświętsze. – Na koniec ( rozmowy) się rozczulił i zaczął nam opowiadać o swojej żonie i dzieciach…

Mimo tylu krzywd, których doznawali od wojskowych podczas tej służby, wielu z nich gotowych było na przebaczenie.

Staś Gabański opisuje pierwszą Wigilię w brzeskiej jednostce wojskowej (1965 r.), na którą zaprosili dyżurnych oficerów i kierowców.

- I tak ta dzisiejsza Wigilia była pokazem naszej ukrytej siły, naszego ducha przebaczenia - podsumowuje ten ciepły grudniowy dzień.

Życie „jak Magnificat”

Już na komisji lekarskiej, przed wcieleniem do wojska, dostawali kategorię zdrowia A, choć wielu klerykom daleko było do zdrowotnej kondycji komandosów. Mimo to wielu z nich okazało się w ekstremalnych warunkach jednostki pontonowo-mostowej prawdziwymi „Bożymi komandosami”. Staś Gabański był raczej wątłej postury. Z zapisków dwudziestolatka przebija ogromna tęsknota za prawdziwym przyjacielem, takim, przed którym można szczerze otworzyć serce…

Często spotykały go rozczarowania, dotykało poczucie osamotnienia. W takich chwilach powierzał się Niezawodnemu Przyjacielowi – Chrystusowi.

Służba w jednostce pontonowej w Brzegu nadwerężała jego i tak wątłe zdrowie. Z wysoką gorączką trafiał na izbę chorych, ale próżno było tam oczekiwać na odpowiednią pomoc lekarską.

Wypisany w stanie podgorączkowym musiał sprostać, momentami okrutnemu, reżimowi poleceń przełożonych. Nie było taryfy ulgowej ani pomiłuj.

Po zakończeniu służby wojskowej, w październiku 1967 r.,wrócił do seminarium.

Niedługo trwała radość kleryka Stasia Gabańskiego z powrotu do ukochanej tarnowskiej „Samary” (w kleryckim żargonie - seminarium).

Zmarł w wieku 22 lat, 2 marca 1968 r., w tarnowskim szpitalu…

Marzenie o kapłaństwie go uskrzydlało nawet w najmroczniejszych okolicznościach i przeciwnościach.

Jego duchowe zapiski rozpoczynają znamienne słowa, tak bliskie Maryjnemu „Fiat”:
Tak. Dobrze! Dwa słowa: ważne i dogłębne…Pan Bóg je zna dobrze, i ja … zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności za nie.

W Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia 1965 r. wspominał w jednostce wojskowej w Brzegu najradośniejszy dzień swojego życia. - Dziś jest rocznica moich obłóczyn w Seminarium. Boże to był najradośniejszy dzień w moim życiu…teraz jestem w zielonej sutannie. TY, Jezu, tak chcesz! Więc radośnie śpiewam Ci „Magnificat” ubrany w białą szatę A całe moje życie ma być takim ciągłym „MAGNIFICAT”.

„Ksiądz Stasio” pewnie dziś hasa po wiecznie „zielonych pastwiskach” w niebieskiej sutannie.

A z klerykiem żołnierzem Jerzym Popiełuszką wspominają Brzeg i Bartoszyce…

I modlą się za swoich wojskowych dowódców i kolegów z wojska.

Elżbieta Szmigielska – Jezierska

*W 2013 r. staraniem krakowskiego IPN, Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz rodzinie Stanisława Gabańskiego a także jego kolegom klerykom z Brzegu wydana została książka „Dobrze!” (wstęp Józef Marecki).To rozszerzona o zapiski z okresu seminaryjnego wersja wydanych przez Biblos w 1995 zapisków Stanisława Gabańskiego ”W zielonej sutannie”, której nakład został całkowicie wyczerpany.

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 13/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;