Niedziela, 23 kwiecień 2017 r.
Ilony, Jerzego, Wojciecha
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Tylko Bóg może wziąć życie, ponieważ tylko on je daje.

Gandhi
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2014-01-13
O seniorach w różnych kulturach czytaj w „Misje Dzisiaj” (Danuta Berezowska)

Siła Seniorów to hasło przewodnie dwumiesięcznika Papieskich Dzieł Misyjnych - Misje Dzisiaj (styczeń/luty 2014). Czy seniorzy są potrzebni? Jak ich traktujemy? To zależy od wielu czynników: tradycji narodowych, rodzinnych, naszego poczucia obowiązku wobec rodziców, a przede wszystkim miłości. Bo miłość jest najważniejsza; bo Bóg stworzył nas z miłości i dla miłości: „Bóg jest Przyjacielem życia” (Mdr 11,26).

Czasy współczesne to czasy ciągłego pośpiechu. Żyjemy coraz szybciej: poruszamy się samolotami, pociągami, samochodami, posiłki zjadamy w pośpiechu, porozumiewamy się za pomocą skype`a, telefonu, internetu. Dzięki tym zdobyczom cywilizacji powinniśmy mieć więcej czasu na bycie z rodziną, a tak nie jest. Zapracowani, zabiegani często nie mamy czasu odwiedzić rodziców, dziadków. I tu znowu przychodzi nam z pomocą nowy obyczaj, coraz bardziej popularny w krajach wysoko rozwiniętych. Z uśmiechem na ustach oddajemy naszego seniora do domu opieki społecznej – tam przecież będzie miał towarzystwo i regularną opiekę medyczną. Nie będzie sam. Wpadniemy na chwilę go odwiedzić, kiedy „będziemy mieli czas”… Przecież jesteśmy tak zapracowani. Niestety, to nie koniec „wesołego życia staruszka”. Jak już będzie chory i niedołężny, sprawiający kłopot – też jest „wyjście”. Eutanazja. To skrót ostatniego etapu drogi wieku sędziwego, pokazany w negatywnym świetle.

Dzisiejsza kultura niechętnie porusza zagadnienia cierpienia, choroby, schyłku życia czy śmierci. Tempo życia nie pozwala nam zatrzymać się i spojrzeć w oczy cierpiącemu. Nie chcąc towarzyszyć mu w ostatniej wędrówce, „idziemy na skróty” tłumacząc, że przecież ma prawo sam wybrać sobie śmierć na życzenie. Zjawisko eutanazji nie jest niczym nowym. Znane było już w starożytności, a termin ten pochodzi od dwóch greckich słów: eu – dobry i thanatos - śmierć. Wraz z pojawieniem się chrześcijaństwa, poprzez dowartościowanie życia, jako daru Bożego, następowała zmiana mentalności i zaprzestanie praktyk eutanazji. W latach 20 ubiegłego wieku Niemcy zaczęli propagować ideę eutanazji jako współczującą i humanitarną praktykę „pomocy przy śmierci” dla tych którzy jej żądają, w dziesięć lat później eutanazję praktykowano już na dzieciach upośledzonych umysłowo i noworodkach z poważnymi wadami wrodzonymi, dorosłych nieuleczalnie chorych i upośledzonych psychicznie. Wiek XX „wsławił się” masową zaplanowaną eksterminacją ludzi.

Na szczęście wiele autorytetów upomina się o seniorów.
Jan Paweł II, który sam do ostatnich chwil swojego życia był nam wszystkim bardzo potrzebny, a po jego odejściu długo odczuwaliśmy i nadal odczuwamy tęsknotę za jego naukami, w adhortacji apostolskiej Christifideles laici przypomniał ludziom starszym: „Nie jesteście i nie powinniście uważać się za ludzi żyjących na marginesie Kościoła, bierny element świata, który żyje w zbyt szybkim tempie, ale za czynne podmioty przeżywające płodny pod względem duchowym i ludzkim etap ludzkiego życia. Macie jeszcze misję do spełnienia, macie jeszcze wiele do ofiarowania. Wedle Bożego planu każda ludzka istota jest życiem, które stale wzrasta, począwszy od pierwszej iskierki istnienia, aż do ostatniego tchnienia” (nr 48). W tym samym dokumencie Papież zaznaczył, że Kościół prosi ludzi starych, którzy często i niesłusznie są uważani za zbędnych, a nawet za nieznośny ciężar, by kontynuowali swą misję, która nie tylko jest w ich wieku możliwa i potrzebna, ale właśnie dzięki ich wiekowi niejako otrzymuje niepowtarzalny i pożyteczny wymiar. Papież Franciszek wielokrotnie upominał się o ludzi starszych. Przypominał o ich godności, o konieczności ich poszanowania. Apelował, aby opiekować się seniorami, którzy są skarbem społeczeństwa, przekazując następnym pokoleniom pamięć i mądrość życiową. Nawoływał, aby nie skazywać osób starszych na izolację i milczenie poprzez oddawanie ich do domów starców.

Obowiązujący Kodeks Karny w Polsce zabrania eutanazji, choć podejmowane są już próby jej zalegalizowania. Czy mamy prawo manipulować życiem człowieka i skracać je według woli samego zainteresowanego, bądź jego rodziny, czy lekarzy?

Znajdujemy się w obliczu wizji konsekwencji, które poniosą przyszłe pokolenia na skutek bezduszności, braku miłości, a nawet wręcz zdrowego rozsądku (przecież i my kiedyś będziemy starcami) w budowaniu relacji pokoleniowej i w innych dziedzinach życia w czasach współczesnych.

Na szczęście nie wszędzie tak jest. W różnych rejonach świata, w różny sposób oddaje się szacunek osobom w podeszłym wieku. Misjonarka z Botswany, s. Dorota idąc na spotkanie ze starszym małżeństwem, mogła zacząć rozmowę z nimi po uprzednim obdarowaniu ich żywym kogutem – na znak szacunku dla nich i dla ich tradycji. Mężczyzna wraz z żoną powitał misjonarkę słowami: „chcesz wiedzieć w czym tkwi nasza afrykańska mądrość? Ofiarując nam koguta pokazałaś, że masz szacunek dla nas, dla naszej kultury i dla tego, czego może nie rozumiesz. I to jest mądrość! Kochać i szanować ludzi bez względu na ich wiek, pochodzenie, religię, kolor skóry, pozycję społeczną, skłonić się przed nieznanym i zaakceptować to, co niezrozumiałe”. Siostra Dorota tak opisała ludzi starszych w Afryce: „wierzą, że kwiaty mogą zakwitnąć w najbardziej niespodziewanych miejscach. Wystarczy kawałek czerwonej ziemi i trochę deszczu. Nawet w najtrudniejszych sytuacjach staruszkowie wierzą, że nie ma takiego cierpienia, o którym Bóg by nie wiedział, że każda łza przyniesie uśmiech, że czeka nas lepsze życie.” Może dlatego w Afryce jest tyle tańca i muzyki – mimo wszystko.

W kulturze indiańskiej starość nie jest uważana za problem, ale za wynik normalnej kolei rzeczy, a nawet przywilejem – pisze Elżbieta Rotter – świecka misjonarka. Starość nie jest kojarzona z ograniczeniem sprawności fizycznej czy mentalnej, ale z mądrością i bogactwem życiowego doświadczenia. Osoba starsza – pisze misjonarka – nie stanowi ciężaru dla rodziny czy społeczeństwa, jest otaczana szacunkiem i życzliwością. Wypowiedzi młodych, często słyszane nad Amazonką, to: „dzięki nim przyszliśmy na świat, oni nas wykarmili, posłali do szkoły, zaciągnęliśmy wobec nich dług i teraz, kiedy są słabsi, będziemy się nimi opiekować nie patrząc na trudy i koszty”. W Amazonii starsi nie przechodzą na emeryturę, pozostają aktywni, a w domostwie zawsze jest coś do zrobienia. Mieszkańcy Amazonii dobrze rozumieją, że proces starzenia się, jaki obserwują codziennie w świecie roślin, zwierząt, ludzi, jest częścią zamysłu Stwórcy. Taki sposób pojmowania przemijającego czasu pozwala im zachować pogodę ducha, tak charakterystyczną dla  mieszkańców tego rejonu świata.

Ks. Bogdan Osiecki OMI, spędził 15 lat wśród Eskimosów. W wywiadzie udzielonym dla „Misje Dzisiaj” powiedział, że rola starszyzny wśród Eskimosów jest ważna ze względu na doświadczenie przetrwania w tym arktycznym klimacie. Ziemia ich jest niedostępna dla uprawy ze względu na surowość klimatu, pozostaje zlodowaciała przez większą część roku. W okresie dwumiesięcznej odwilży nie ma sensu nic sadzić, bo nie zdąży urosnąć, a stwarzanie sztucznych warunków pod uprawę roślin jest zbyt kosztowne. Taniej jest dostarczać samolotami artykuły potrzebne do egzystencji, co rząd kanadyjski czyni. Jako ciekawostkę należy zaznaczyć, że w roku 2012 minę
ło 100 lat od czasu, kiedy pierwszy misjonarz pojawił się w tej krainie wiecznych lodów. Ks. Osiecki opowiadając o swoich „podopiecznych”, powiedział, że Eskimos z natury jest osobą religijną, wierzącą w nadprzyrodzony świat. Do rozmowy ze światem pozaziemskim wykorzystywano szamana, który pełnił też rolę dobrego kapłana, wprowadzającego w świat przodków, lekarza. Dlatego też nietrudno im było przyjąć ideę Boga Ojca, Stwórcy, dobrego opiekuna i wiarę w Jego miłosierdzie i zmartwychwstanie. Na 30 tys. Eskomosów – 11 tys. stało się katolikami. Tak więc, jak wspomniano, starszyzna wśród społeczności eskimoskiej cieszy się od zawsze wielkim poważaniem. Nie mają oni w zwyczaju przekazywania swoim następcom piśmiennego dziedzictwa, dlatego też młode pokolenie nie może w inny sposób zdobywać wiedzy na temat przetrwania w tym surowym klimacie, jak tylko od dziadków i babć. Ludzie starsi wyróżniają się dużym doświadczeniem myśliwskim, które jest istotne dla przetrwania tej społeczności.

Kazachstan, to była republika sowiecka, azjatycki kraj wielu kultur, religii i narodów. Z 16 milionów ludności połowa, to rdzenni Kazachowie, których kultura i religia wywodzą się z Islamu. Są wierni swoim narodowym tradycjom, według których najstarsi członkowie rodzin cieszą się wielkim szacunkiem i autorytetem. Wielopokoleniowość kazachskiej rodziny sprawia, że dzieci wychowują się pod troskliwym okiem dziadków i babć. To seniorzy rodów zajmują w czasie wspólnych biesiad zaszczytne miejsca przy stole, a gdy podejmowane są wspólne rodzinne decyzje, ostatnie słowo zawsze należy do nich. Model rodziny azjatyckiej nie dopuszcza możliwości oddania starszego przodka do domu opieki społecznej. Opiekowanie się swoimi rodzicami w najtrudniejszym okresie ich życia jest postrzegane jako zaszczyt, a odwrotne postępowanie spotkałoby się z potępieniem ze strony środowiska.

We wszystkich tych wspomnianych miejscach na świecie rola starszego człowieka jest zauważalna i traktowana z szacunkiem. Nasuwa się wniosek, że tam, gdzie nie dotarła cywilizacja ze swoim „postępowymi” przesłaniami panują zasady wzajemnej miłości i poszanowania. Od nas samych zależy, jak będziemy naszą babcię czy dziadka traktowali. Wszak sami kiedyś będziemy seniorami. I tu nasuwa się słynne powiedzenie: „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Autorem tego powiedzenia był Konfucjusz, który pojawił się w Chinach w VI wieku przed naszą erą i uczył, że szlachetne człowieczeństwo kształtuje się przez słuchanie własnego serca i „czynienie innym tego, co chcemy aby i nam czyniono”. W zależności od statusu danej osoby, wg Konfucjusza, należało okazywać szacunek władcy, rodzicom, starszemu rodzeństwu. Nabożność synowska również należała do tych cnót. Jakże aktualne jest to powiedzenie.

W wypowiedziach, artykułach często odwołujemy się do wielkich autorytetów i mędrców z całego świata. Czy wśród nas nie ma postaci, która mogłaby być dla nas wzorcem do naśladowania? Jest ich bardzo wiele, ale w tym momencie przywołałam myślami śp. matkę bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Swoją miłością i wybaczeniem mogła obdarować wielu. Była przykładem pokory i pogodzenia z losem, tragicznym losem, straciła ukochanego syna. Nikt nigdy nie słyszał z jej ust słowa żalu czy skargi. Tak jak Maryja, która też straciła Syna i przebaczyła. Śp. Mama bł. ks. Jerzego była i pozostaje nadał wzorem do naśladowania dla tych, którzy autorytetów wciąż poszukują.

opr. Danuta Berezowska
na podst. „Misje Dzisiaj”  nr 1/2014I

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 07/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;