Wtorek, 17 październik 2017 r.
Antonii, Ignacego, Wiktora
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Powierzcie Bogu wszystkie wasze zmartwienia, a On zatroszczy się o was.

Św. Piotr Apostoł
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2013-11-14
„Nie wolno odwracać się od prawdy, nawet gdy jest bolesna” Wywiad Biskupa Polowego Józefa Guzdka dla KAI

Poznanie prawdy jest drogą do naprawienia szkód - mówi o grzechach księży bp Józef Guzdek w wywiadzie dla KAI. Biskup polowy WP opowiada o swojej reakcji na sprawę Jacka S., pomocy ofiarom, odwiedzeniu parafii, w której był wikarym. Odpowiada też na pytanie, co powiedziałby ludziom, pragnącym odejść z Kościoła z powodu nadużyć osób duchownych.

Alina Petrowa-Wasilewicz (KAI): Jeśli jakiś ksiądz uczynił wielkie zło, są ofiary pedofila, zniszczenie – jak powinien zareagować na to jego przełożony, biskup?


Bp Józef Guzdek: Kiedy pasterz diecezji dowie się o zaistnieniu zła, o ofiarach złego postępowania, nie może udawać, że nic się nie stało. Nie wolno też w jakikolwiek sposób pomniejszać lub usprawiedliwiać zła. Czytamy u św. Mateusza: „Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”. Te słowa pokazują jasno kierunek postępowania! Bł. Jan Paweł II pisał, że: „Nie wolno odwracać się od prawdy, […] ukrywać jej, nawet jeśli jest to prawda trudna, a jej wyjaśnienie wiąże się z wielkim bólem. «Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli» (J 8, 32) – oto jest nasze zadanie i zarazem nasze oparcie! W tej sprawie nie ma kompromisów ani oportunistycznego uciekania się do ludzkiej dyplomacji”. To najlepszy program wyjścia z trudnych sytuacji w Kościele, którą wskazał błogosławiony papież.

Zgorszenie grzechem kapłana jest szczególnie bolesne, ponieważ uderza nie tylko w ofiary, ale też z całą mocą w autorytet Kościoła, niszczy zaufanie, zakłóca przekazywanie ewangelii. We współczesnym świecie informacja o złym postępowaniu dociera do opinii publicznej niezwykle szybko. Potrzebna jest roztropna i szybka reakcja biskupa na wywołane zgorszenie oraz rzetelna informacja. A wszystko po to, aby do zgorszenia grzechem nie dodawać zgorszenia brakiem reakcji.

Należy jednak pamiętać o tym, aby mówiąc o grzechu jednego kapłana nie pomijać milczeniem pełnej oddania i poświęcenia służy Bogu i ludziom wielotysięcznej rzeszy polskich księży, zakonników i sióstr zakonnych, zarówno w kraju jak i poza jego granicami. Jesteśmy im winni szacunek i wdzięczność. Dopiero w tym kontekście, pamiętając o właściwych proporcjach dobra i zła, można mówić o bardzo smutnych przypadkach grzechu i niewierności, zdrady Boga i człowieka przez duchownych.

KAI: W wypadku ujawnionego grzechu kapłana procedura jest jednoznaczna. Proszę opisać czynności, które w takim wypadku podejmuje ordynariusz.

– Najpierw należy rozpoznać sytuację i ustalić fakty. Ten etap prawo kanoniczne nazywa dochodzeniem wstępnym, które wszczyna się po uzyskaniu przynajmniej prawdopodobnej informacji o przestępstwie. Biskup nie musi przeprowadzać takiego dochodzenia sam, ale może powierzyć to zadanie odpowiedniej osobie. Jeśli w ramach wstępnego dochodzenia kanonicznego podejrzenia zostaną potwierdzone, wówczas należy o tym niezwłocznie poinformować Kongregację Doktryny Wiary, a duchownego zawiesić w pełnieniu funkcji kapłańskich lub przynajmniej odsunąć od pracy z dziećmi i młodzieżą.

Czasem potrzebna jest konsultacja z biegłymi w prawie kanonicznym i świeckim oraz ze specjalistami z dziedziny psychologii lub psychoterapii. Dlatego też powołałem w ordynariacie polowym zespół złożony z duchownych i świeckich, aby mogli służyć radą i pomocą. Ważny jest udział w tej grupie katolików świeckich, który jest znakiem ich współodpowiedzialności za Kościół.

Jeśli podejrzanemu zostały postawione zarzuty przez prokuratora lub jeśli oskarżony został aresztowany, procedura kanoniczna jest zawieszona do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez świeckie organy. O zaistniałej sytuacji dobrze byłoby poinformować wspólnotę parafialną. Lepiej, jeśli dowie się ona o problemie nie z mediów, ale od władzy kościelnej, od proboszcza. Takie rozwiązanie buduje zaufanie i pomaga wspólnocie Kościoła łatwiej radzić sobie z problemem.

KAI: Jak postępował Ksiądz Biskup w wypadku Jacka S., wikariusza parafii w Legionowie, który został oskarżony o gwałt i obcowanie płciowe z małoletnimi? Na gruncie prawa kościelnego jest to przestępstwo przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu. Został on aresztowany w styczniu 2012 roku.

– Wcześniej nie miałem żadnych niepokojących sygnałów dotyczących jego życia i pracy. Po aresztowaniu Jacek S. natychmiast został zawieszony w pełnieniu funkcji kapłańskich. Rzecznik prasowy ordynariatu polowego zamieścił na stronie ordynariatu oświadczenie dotyczące działań podjętych przez biskupa polowego. O wynikach wstępnego dochodzenia kanonicznego w sprawie Jacka S. niezwłocznie została poinformowana Kongregacja Doktryny Wiary. Pragnę też nadmienić, że kuria polowa w pełni współpracowała z organami prowadzącymi postępowanie w jego sprawie.

KAI: Jakie było orzeczenie Stolicy Apostolskiej w sprawie Jacka S.?

– Po otrzymaniu przesłanej przeze mnie dokumentacji, Kongregacja Doktryny Wiary poleciła przeprowadzić kanoniczne postępowanie administracyjne. Proces kanoniczny, jak zaznaczyła to Kongregacja, może jednak być wszczęty dopiero po uprawomocnieniu się wyroku karnego, wydanego przez sąd świecki. Jacek S. złożył jednak sam prośbę o przeniesienie go do stanu świeckiego. Papież Franciszek przychylił się do tej prośby. Tak więc Jacek S. nie jest już duchownym i nie może pełnić funkcji kapłańskich.

KAI: Grzech księdza szczególnie rani ludzi świeckich.

– Kapłan cieszy się dużym zaufaniem wiernych. Jeśli je zawiedzie, wówczas rozczarowanie jest wielkie. Ogromne mogą być także zranienia duchowe i psychiczne. Grzech i zgorszenie, a jeszcze bardziej wyrządzona krzywda, mogą spowodować osłabienie, a nawet utratę wiary i zerwanie więzów ze wspólnotą Kościoła.

Mając to wszystko na uwadze, biskup nie powinien posyłać księdza z nierozwiązanym problemem do innej wspólnoty wiernych. Wszędzie jest ten sam Kościół! Najpierw taki kapłan musi odbyć pokutę, okazać znaki nawrócenia, naprawić wyrządzoną krzywdę lub szkodę i poddać się odpowiedniej terapii psychologicznej i pogłębionej formacji duchowej. Dopiero potem w niektórych sytuacjach można rozważyć jego ewentualny powrót do posługi kapłańskiej w wymiarze określonym przez biskupa zgodnie ze wskazaniami Stolicy Apostolskiej. Każdy przypadek jest inny i należy rozpatrywać go indywidualnie.

KAI: Jaką pomoc zaproponował Ksiądz Biskup ofiarom Jacka S.?

– Poszkodowanym i ich bliskim została zaoferowana i udzielona pomoc psychologiczna i terapeutyczna. Mogą oni nadal z niej korzystać. Zorganizowaliśmy dla nich także warsztaty terapeutyczne. Koszty terapii pokrywane są ze środków złożonych przez kapelanów, którzy utworzyli fundusz samopomocy kapłańskiej. To ich prywatne pieniądze.

Fundusz został ustanowiony w 2009 roku. Nikt nie przypuszczał, że zostanie wykorzystany w takim celu. Zakładano, że będzie służył w sytuacjach kryzysowych – na wypadek, gdyby komuś z duchownych była potrzebna pomoc, np. w chorobie. Zgromadzone środki zostały przeznaczone na terapię ofiar kapelana, który już został przeniesiony do stanu świeckiego.

Ogromną rolę w dziele pomocy ofiarom mają do spełnienia miejscowi duszpasterze. Przy zachowaniu pełnej dyskrecji przekazują oni pokrzywdzonym i zranionym szczegółowe informacje o formach pomocy psychologicznej oraz sami ofiarują czas i cierpliwość.

KAI: Ksiądz Biskup poszedł do wspólnoty parafialnej w Legionowie, gdzie pracował Jacek S. Jak zareagowali na to wierni?

– Wszyscy, łącznie z proboszczem i księżmi wikariuszami, byli zaskoczeni moją decyzją odwiedzenia wspólnoty w tej szczególnie bolesnej sytuacji. W sobotę wieczorem zadzwoniłem do parafii, by poinformować, że w niedzielę pragnę być i modlić się z poranioną wspólnotą. Całą niedzielę spędziłem w Legionowie. Rozmawiałem z radą parafialną i tymi parafianami, którzy chcieli się ze mną spotkać. Cały dzień do ich dyspozycji był także notariusz kurii polowej. Wierni byli najpierw zdziwieni niezapowiedzianą wizytą, ale później okazywali wdzięczność, że biskup, w tym trudnym czasie dla parafii, jest z nimi.

Ten całodniowy pobyt był bardzo potrzebny zarówno wiernym, jak i mnie – biskupowi. Obecność, dialog i wspólna modlitwa umocniły nas wszystkich w trudnej sytuacji i stały się źródłem nadziei na pokonanie zła. Jeszcze bardziej uwierzyliśmy, że w Jezusie jest siła, która leczy rany.

KAI: Czy biskup powinien przepraszać, gdy wydarzyło się zło ze strony ludzi najściślej związanych z Kościołem?

– Luigi Accattoli w książce "Kiedy papież prosi o przebaczenie. Wszystkie «mea culpa» Jana Pawła II" napisał, że błogosławiony papież ponad sto razy wyznał w imieniu dzieci Kościoła: „Przepraszamy i prosimy o wybaczenie”. Owszem, spotkał się z krytyką, nawet w Watykanie, ale nie przestał mówić o błędach i grzechach synów i córek Kościoła oraz przepraszać za nie. Biskup też nie powinien mieć wątpliwości, czy powinien z całą pokorą i przekonaniem powiedzieć poranionym przez grzech: „Przepraszamy”. Do tego zobowiązuje go odpowiedzialność za powierzoną mu wspólnotę diecezjalną. Błąd można naprawić, jedynie uznając go. To pierwszy i podstawowy krok. Nawet gdyby to był tylko jeden przypadek czynu niegodnego chrześcijanina, już jest powód, do uznania winy i przeproszenia za popełnione zło.

KAI: Są katolicy, którzy deklarują odejście z Kościoła z powodu grzechu księdza. Co powiedziałby im Ksiądz Biskup, jak próbowałby ich powstrzymać?

– W takiej sytuacji pozostaje jedynie prośba i próba przekonania, aby wierni zgorszeni postawą kapłana pozostali w Kościele. Co więcej, trzeba ich zachęcić, aby przez modlitwę pomogli księdzu uznać swoją winę oraz powstać ze słabości i grzechu.

Należy wspomnieć, że są takie niewierności, grzechy a nawet przestępstwa, których skutkiem jest wykluczenie ze stanu kapłańskiego. Ale przecież zdarzają się takie przypadki, w których istnieje szansa na uratowanie księdza i należy ją wykorzystać. Nikt nie powinien się czuć zwolniony z tego obowiązku, wszak Chrystus powiedział, że „w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”.

Znam reakcję wiernych pewnej parafii, którzy razem z duszpasterzem budowali kościół. Problem dotyczył innej sprawy, ale pokazuje, jak bardzo wspólnota może pomóc swojemu upadającemu księdzu. Zaczął nadużywać alkoholu. Gdy biskup dowiedział się o jego grzechu i słabości, podjął decyzję o zwolnieniu go z probostwa. Parafianie poczuli się jednak odpowiedzialni za niego. Przecież nie taki przyszedł do ich wspólnoty. Dlatego postanowili mu pomóc. Na ich usilną prośbę biskup zmienił decyzję. Ksiądz pozostał w parafii, całkowicie wyzwolił się z nałogu, od wielu już lat jest abstynentem. We współpracy ze wspólnotą parafialną dokończył budowę kościoła i nadal owocnie służy wspólnocie. Okazane miłosierdzie, solidarność i pomoc w wychodzeniu z grzechu wydały piękny owoc.

Kościół to wspólnota księży i wiernych. Dbajmy o siebie nawzajem, działajmy razem ze sobą, pomagajmy sobie. Przecież o to współdziałanie i wzajemną odpowiedzialność nieustannie apeluje Ojciec Święty Franciszek.

KAI: Kościół jest wspólnotą grzeszników. I te grzechy wzajemnie nam ciążą.

– Chrześcijanin rozróżnia grzech od grzesznika. Zawsze należy potępić grzech, ale nigdy nie wolno przekreślać człowieka, który popełnia zło. Jezus jest miłosierny, czeka na opamiętanie, nawrócenie i naprawienie wyrządzonej krzywdy. Papież Franciszek często o tym przypomina, przestrzegając przed nienawiścią i chęcią odwetu. „Opcja na rzecz ludzi z obrzeża” to przecież priorytety Ukrzyżowanego. Tuż po wyborze na Stolicę Piotrową papież Franciszek wyznał, że orędzie Jezusa to miłosierdzie: „Dla mnie – mówię to z pokorą – najmocniejszym orędziem Pana jest miłosierdzie. To On sam powiedział: Nie przyszedłem dla sprawiedliwych, sprawiedliwi usprawiedliwią się sami. Jezus przyszedł do grzeszników”.

KAI: Czy odwiedziłby Ksiądz Biskup skazanego eks-księdza w więzieniu? A jeśli tak, co by mu Ksiądz Biskup powiedział?

– Oczywiście, że tak. Przypomniałbym mu, że Bóg jest miłosierny. Powiedziałbym mu, że wspólnota Kościoła, potępiając jego grzech, nie przekreśla jego samego. Dlatego modli się o jego nawrócenie i pełny powrót do jedności z Bogiem i Kościołem. Papież Franciszek często nam przypomina, że podstawowym rysem chrześcijaństwa jest miłosierdzie i przestrzega przed postawą deptania i wykluczania.

Pomocna w procesie nawrócenia może być także odpowiednia terapia, którą można zapewnić w czasie pobytu w areszcie. Istotne jest także, aby skazany podjął pokutę i starał się – w miarę swoich możliwości – naprawić i wynagrodzić za wyrządzone krzywdy.

Najważniejsze jest to, żeby grzesznik, niezależnie od tego, czy nosi sutannę, czy też nie, przejrzał, uznał swój grzech, a potem z nadzieją zwrócił się do Bożego miłosierdzia.

Rozmawiała Alina Petrowa-Wasilewicz

Wywiad został opublikowany przez KAI pod linkiem: http://ekai.pl/wydarzenia/wywiad/x72514/nie-wolno-odwracac-sie-od-prawdy-nawet-gdy-jest-bolesna/

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 17/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;