Czwartek, 17 sierpień 2017 r.
Anity, Elizy, Mirona
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Fundamentem wiedzy jest bojaźń Boża, wiedza świętego jest inteligencją.

Księga Przysłów
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2013-09-17
Bł. o. Stanisław Papczyński: cichy bohater odsieczy wiedeńskiej (Elżbieta Szmigielska - Jezierska)
Bł. o. Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński - spowiednik Króla Jana III Sobieskiego i przyszłego papieża Innocentego XII

- Długo czekałeś, Ojcze Stanisławie Papczyński, aby dostąpić chwały ołtarzy – można by te słowa Jana Pawła II, wygłoszone podczas kanonizacji św. Jadwigi, odnieść do założyciela pierwszego w Polsce zakonu męskiego – Księży Marianów. Niestety, Jan Paweł II nie doczekał beatyfikacji O. St. Papczyńskiego, choć urodzili się obaj 18 maja ( wspomnienie liturgiczne błogosławionego o. Stanisława Papczyńskiego), a łączyło ich przede wszystkim zawierzenie życia Niepokalanej.- „Jak wiadomo, wasz Założyciel Czcigodny Sługa Boży Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński potrafił rozszerzać i odważnie bronić prawdy o Niepokalanym Poczęciu, zanim jeszcze została ona zdefiniowana jako dogmat wiary. Idźcie wiernie za jego przykładem i propagujcie wokół siebie pobożność maryjną”- mówił Jan Paweł II w 1981 r. w Rzymie podczas kapituły generalnej Marianów. O. Papczyńskiego - cenionego spowiednika i ojca duchowego m.in. Króla Jana III Sobieskiego, charyzmatycznego czciciela Niepokalanej i wielkiego ratownika dusz w czyśćcu cierpiących – błogosławionym ogłosił papież Benedykt XVI.

Z odsieczą dla dusz czyśćcowych

Właśnie mija 6. rocznica beatyfikacji o. Stanisława Papczyńskiego, która nastąpiła w Licheniu ( Księża Marianie) 16 września 2007 r. W przeddzień 306. rocznicy śmierci mistyka, który towarzyszył modlitwą umierającym na polach bitew żołnierzom, a wielu szczególnie po ich nagłej śmierci. Zmarł 17 września 1701 r. w Górze Kalwarii, gdzie znajduje się jego grób. Przed śmiercią udzielił błogosławieństwa swoim synom zakonnym i wezwał ich do wiernego przestrzegania reguły oraz gorliwego niesienia pomocy zmarłym. Pomoc tym, którzy sami już sobie pomóc nie mogą, szczególnie leżała mu na sercu. Miał bowiem mistyczne przeżycia cierpień dusz czyśćcowych, po których powtarzał "Módlcie się bracia za dusze czyśćcowe, bo nieznośne cierpią męczarnie"…

Widział, bo towarzyszył wojskom polskim w kampanii wojennej przeciw Turkom na Ukrainie w 1674 r., jak wielu żołnierzy umiera nie przygotowanych na spotkanie z Bogiem. Modlitwa w intencji dusz czyśćcowych, jako akt wielkiego miłosierdzia, stała się więc jednym z głównych charyzmatów założonego przezeń zakonu Marianów, męskiego zakonu o pobożności Maryjnej.

Kim był człowiek, przypominający nam, współczesnym - którzy uwierzyli, że po śmierci , „z automatu”, masowo, jednym podskokiem znajdziemy się w niebie - że to nie takie łatwe i oczywiste? W naszych hałaśliwych, przemądrzałych czasach zagłuszyliśmy mądrość mistyków – łączników Bożych. A przecież doświadczenie duchowe tylu chrześcijan -  ofiarowanie mszy św., modlitw, cierpień za dusze zmarłych - to przecież forma naszej miłosiernej miłości wobec tych, co odeszli. Ich wstawiennicza wdzięczność jest źródłem wielu łask dla żyjących.

Papież Paweł VI w liście z dnia 8 maja 1973 r. do o. Józefa Sielskiego, ówczesnego Przełożonego Generalnego Zgromadzenia Księży Marianów pisał m.in: „Dla Zgromadzenia, któremu przewodniczysz, nadeszła miła i oczekiwana okazja świętych obchodów i świątecznej radości. Wkrótce bowiem upłynie już trzecie stulecie od chwili, gdy Sługa Boży Stanisław Papczyński opatrznościowo założył w Polsce ten Zakon, którego celem miało być szerzenie czci Bogurodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej, niesienie pomocy duszom cierpiącym w czyśćcu oraz gorliwa troska apostolska o tych, którzy znajdują się w wielkich niebezpieczeństwach, grożących ich życiu religijnemu.” Sługa Boży papież Paweł VI proroczo przewidział czas wielkich niebezpieczeństw duchowych, które nadciągały… A bł. O. Stanisław Papczyński wspiera dziś wszystkich, którzy poświęcają życie walcząc na pierwszej linii frontu duchowego, aby ratować zagrożone potępieniem dusze.

Król – Boże narzędzie

Historycy i znawcy strategii militarnych opisali już każdy szczegół tej bitwy, która ocaliła chrześcijańską Europę przed islamizacją. Mowa oczywiście o Bitwie pod Wiedniem (1683 r.), której 330. rocznicę obchodziliśmy 12 września br.

Badacze dziejów, analizujący zewnętrzne wydarzenia, skupiając się na „akcji” historycznej, pomijają najczęściej „akcję wewnętrzną” bohaterów pierwszej linii dziejowych wydarzeń. A szczególnie Król Jan III Sobieski dostarcza potomnym materiału do refleksji, na czym polega prawdziwy geniusz wodza. Dowódcy wielkiego pokorą.

W niepozornej książeczce duchowego syna bł. O. Stanisława Papczyńskiego, ks. Wacława Makosia, „Udział Stanisława Papczyńskiego w ocaleniu Polski i chrześcijańskiej Europy”, wydanej w duchowym mateczniku Marianów – Puszczy Mariańskiej w 2012 r., znajdujemy niezwykły opis duchowej logistyki na zapleczu zwycięskiej Bitwy pod Wiedniem. I mylą się nawet tak znani historycy, jak Norman Davies, który  Królowej Marysieńce przypisywał „sprawstwo” męstwa i sukcesów męża. Król bowiem w listach kierował myśli i intencje modlitewne żony w stronę prawdziwego Autora Zwycięstwa  - Pana Zastępów.

Przypisywanie amorom króla i Marysieńki zbyt dużej zasługi w tym zwycięstwie to płytkie sentymentalne ujęcie. Zwłaszcza że , jak pisze ks. Makoś, ”Król nie był początkującym rycerzem, zabiegającym o miłość damy serca „ lecz 50. letnim ojcem rodziny, po kryzysach małżeńskich. Pisał Sobieski do żony 24 września 1683 r.:” Woli Bożej powinniśmy się cale poddać i o to Go tylko prosić, co jest Jego upodobaniem”. A 13 września, nazajutrz po zwycięstwie, w pierwszych słowach listu do żony oznajmiał: „Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu , o jakiej wieki przeszłe dawno nie słyszały”. Spod królewskiego pióra wyszły i takie słowa: „Miłe mi życie dla usługi Boskiej, chrześcijaństwa i ojczyzny”. Skąd brała się w polskim królu taka dojrzałość w wierze, kto mu pomógł w niej wzrastać? Oczywiście te pytania wkraczają już w delikatną materię Bożych tajemnic… czyli sakramentalnej łaski spowiedzi i duchowego ojcostwa.

W przypadku zwycięskiego wodza spod Wiednia mamy jednak wiele świadectw, które wyraźnie wskazują na „bohatera drugiego planu w tym Bożym dziele” – O. Stanisława Papczyńskiego. Jak wiemy, wielu było nominalnych kapelanów królewskich, którzy z urzędu współuczestniczyli w formowaniu sumienia królewskiego, to jednak udział heroicznego kapłana jest nie do przecenienia…

Władca, który kochał podwładnych

W latach 1663 -1667 o. Stanisław Papczyński zyskuje w Warszawie sławę wybitnego kaznodziei. Wygłasza kazania w kościołach warszawskich. Spowiada i naucza m.in. w Kościele Pijarów na ulicy Długiej, a więc w miejscu, gdzie dziś stoi Katedra polowa WP. Do kościoła Pijarów na Długą w Warszawie ściągała ówczesna Warszawa , bo tutaj był łaskami słynący obraz Matki Bożej Łaskawej (dziś Patronka Warszawy jest w prezbiterium Kościoła Jezuitów na ul. Świętojańskiej). Jako moderator bractwa Matki Bożej Łaskawej zyskał uznanie jako poszukiwany spowiednik i ojciec duchowny. Z jego posługi sakramentalnej  korzystali ludzie prości, magnaci, biskupi. Z jego posługi korzystał także Jan Sobieski, przyszły Król Polski, i ówczesny nuncjusz apostolski, Antonio Pignatelli, późniejszy papież Innocenty XII  (jego breve , które nadejdzie tuż przed śmiercią O. Papczyńskiego, zatwierdzi nowy zakon – Marianów).

To wówczas przyszły król Polski, Jan III Sobieski, nabrał szczególnego zaufania do jego nauk i pouczeń.   Z jego wykładów jako nauczyciela retoryki  korzystali synowie szlachty i magnaterii., m.in. synowie Jerzego Lubomirskiego, pod którego rozkazami Jan Sobieski walczył.

A przecież ten szczególny dar –  dar natchnionej wymowy oraz  inne dary Ducha św. (dar rady) były owocami  modlitwy za wstawiennictwem Maryi. Młody Jan ( takie imię nadano mu na chrzcie św.) Papczyński miał bowiem duże trudności w przyswajaniu sobie nauki w szkołach pijarskich i jezuickich.

Wielkiej ufności w skuteczne wstawiennictwo modlitewne o. Papczyńskiego nabrał hetman Sobieski zwłaszcza po zwycięskiej bitwie pod Chocimiem. Z pewnością dobrze znał nauczanie O. Stanisława o potrzebie i znaczeniu modlitwy w słusznej sprawie , zawarte w jego podręczniku duchowości „ Mistyczna świątynia Boża” : „ Dusze oddające się gorliwej modlitwie mogą w jednym momencie więcej pomóc Kościołowi, niż wszyscy kaznodzieje kazaniami… Mogą oni przywrócić umarłych do życia, złych skłonić do poprawy, mogą zniszczyć całe armie, odwrócić głód, oddalić zarazę, mogą zdziałać wszystko, wsparci podczas modlitwy dwoma ramionami: wiarą i miłością”.

 Jakże współbrzmi dziś troska O. Papczyńskiego o dobrą formację moralną rządzących  ze słowami papieża Franciszka , że dobry katolik  miesza się do polityki, służy "ideami i pomysłami” i modli się za rządzących
„Ten, kto rządzi, musi kochać swój lud, ponieważ rządzący, który nie kocha, nie może rządzić: może najwyżej dyscyplinować, zaprowadzić trochę porządku, ale nie rządzić”, mówił papież Franciszek. A ponad trzysta lat przed nim o pokorze i modlitwie jako warunku dobrych i odpowiedzialnych rządów pisał i mówił o. Stanisław.

W tej szkole odpowiedzialności i miłości do podwładnych swojego ulubionego teologa wzrastał władca i wódz Jan III  Sobieski. Dbał nie tylko o żołnierzy zdolnych do walki, zapewniając im dobre utrzymanie i uzbrojenie, ale także o żołnierzy rannych i chorych. Troska chrześcijańskiego dowódcy , co się zowie  obejmowała też duchowe starania o żołnierzy poległych w obronie ojczyzny. Po zakończeniu zwycięskich bitew , oprócz podziękowania Bogu za zwycięstwo, nakazywał odprawienie mszy św. i modlitw za poległych, ,by ulżyć ich czyśćcowym cierpieniom.

Wszyscy świadkowie marszu Jana III Sobieskiego na Wiedeń podkreślają, że biła zeń wręcz pewność zwycięstwa. Ale nie było to zadufanie w sobie , ale zaufanie Bożej mocy i skuteczności wstawienniczej modlitwy zaufanego teologa O. Stanisława Papczyńskiego.

A ten nauczał: ”Rozważ, że wcale nie powinieneś się trwożyć, choćby przeciw tobie powstawał nawet cały świat i piekło; nigdy też powodu strachu nie powinieneś stracić odwagi do walki, ponieważ Pan ma moc , by cię wspomagać i zachować wolnym. Nigdy też cię nie opuszcza, chyba że wystawia cię na próbę dla większej zasługi… Nie pokładaj (ufności) w tysiącznych swoich sztuczkach… Pokładaj ufność w Bogu … W tym właśnie imieniu zwyciężysz każdego wroga , mając tarczę wytrwałości i używając miecza modlitwy”.

O. Papczyński nie towarzyszył królowi w wyprawie wiedeńskiej, ale jego asystencja miała wymiar duchowy. Mobilizował współbraci i wierny lud do pokuty i modlitwy zarówno w pustelni Marianów, w Puszczy Korabiewskiej (Mariańskiej ),jak i w Górze Kalwarii. Spowiednikiem króla podczas wyprawy był ks. Kamieniecki. Msze św. w drodze na Wiedeń celebrowali m.in.: o. Marek z Aviano ( delegat papieski), ks. Przyborowski, o. Hacki, o. Skopowski.

Idąc za wskazaniami o. Stanisława, który naśladował świętych, król Jan III Sobieski podczas wyprawy na Wiedeń, nawiedza sanktuaria, by prosić świętych o pomoc i opiekę. Modli się na Jasnej Górze, w Krakowie. w Piekarach.

Gdy król wraz ze swoim wojskiem przekracza granicę Sląska, nad jego głową pojawia się orzeł. Żołnierze przyjmują ten znak jako znak opatrznościowy
Ten dumny symbol Polski prowadzi armię Pana do zwycięstwa nad wojskiem tureckiego wezyra Kara Mustafy.

Elżbieta Szmigielska - Jezierska

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 13/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;