Sobota, 19 sierpień 2017 r.
Emilii, Julinana, Konstancji
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Tęsknota - głód bliskości.

Karol Wojtyła ,Odkupienie
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2013-05-29
Kombonianie w Afryce (Danuta Berezowska)

Dwumiesięczny katolicki informator misyjny Misjonarze – Kombonianie – (marzec/kwiecień 2013) poświęcony jest w większości Republice Środkowoafrykańskiej. Terytorium to bliskie jest szczególnie misjonarzom kombonianom. Jaki jest związek między tą formacją misyjną a targanym rozlewem niewinnej krwi krajem?

Ojcem i założycielem zgromadzenia jest Daniel Comboni. Jako jedyne z ośmiorga rodzeństwa dziecko, które przeżyło w rodzinie rolników Daniel, urodził się 15 marca 1831 roku w Limone, nad znajdującym się na północy Włoch jeziorem Garda.
Wychowany w wierze i otwarty na potrzeby drugiego człowieka, już jako mały chłopiec wyróżniał się niezwykłą wrażliwością, wykazując jednocześnie podczas zabawy z rówieśnikami cechy przywódcze. Zauważono jego zdolności i chłopiec został wysłany do szkoły prowadzonej dla zdolnych, ale biednych dzieci przez Instytut ks. Mikołaja Mazzy w Veronie. Instytut ten był również instytutem misyjnym, często odwiedzanym przez misjonarzy z Afryki.
Daniel, głodny poznania świata i pomagania ludziom, chętnie wysłuchiwał ich opowiadań i odbywał długie rozmowy z przybyłymi misjonarzami. Powołanie misyjne, chęć poświęcenia się Bogu i najbiedniejszym ludziom świata już od dawna żyły w sercu Daniela, a rozmowy z misjonarzami tylko ten zamiar przyspieszyły. Założył "Koło Przyjaciół Misji Afrykańskich", poprzez które poznawał pracę misyjną.
Po przyjęciu święceń kapłańskich wraz z czterema księżmi wyjechał po raz pierwszy do Sudanu, do pracy misyjnej wśród niewolników. Decyzja o wyjeździe na misje mimo wszystko podjęta była z ogromnym bólem i rozterką z uwagi na rodziców będących już w bardzo podeszłym wieku. "Jeśli zrezygnuję z misji, będę męczennikiem przez resztę mego życia. Jeśli jednak pojadę na misję, uczynię męczennikami mych rodziców" – pisał.

Comboni, jako misjonarz, a później jako pierwszy działający biskup Afryki Środkowej (1877–1881) był nieustraszonym bojownikiem. Walczył z arabskim handlem niewolnikami, krytykował politykę wyzysku kolonialnego prowadzoną w Afryce przez kraje europejskie. Jego marzeniem i determinacją było, aby Afrykanie odzyskali pełną ludzką godność w Chrystusie. Jako niestrudzony prorok Afryki, bez wytchnienia przemierzał całą Europę, z pasją uświadamiając wszystkim udrękę tego kontynentu.
W 1867 r. założył Instytut Misji Afrykańskiej, a pięć lat później Zgromadzenie żeńskie: Pie Madri della Nigrizia (obecnie Siostry Misjonarki Kombonianki).

"Afryka albo śmierć!"; Idę ręka w rękę z każdym z was. Najszczęśliwszym zaś dniem mojego życia stanie się ten, w którym będę mógł oddać za was życie" - tymi słowami wyrażał przez całe swoje życie miłość do Afryki i Afrykanów; jakże prorocze były to słowa. Zginął w wieku pięćdziesięciu lat w Chartumie, w okolicznościach tragicznych zarówno dla misji, jak i dla Sudanu, w którym panowała nędza, głód i wisiało widmo fundamentalistycznej rebelii islamskich mahdistów.

Dzisiaj
Kombonianie Serca Jezusowego działają we wspólnotach międzynarodowych na czterech kontynentach; współpracują z kościołami lokalnymi, z innymi zgromadzeniami zakonnymi, z organizacjami społecznymi i ludźmi świeckimi. To prawie 1800 misjonarzy, 1800 sióstr zakonnych i 200 misjonarzy i misjonarek świeckich, którzy są obecni w prawie 40 krajachAfryki, Ameryki Północnej i Łacińskiej, Azji i Europy, a których życie i działalność to służba misyjna wśród narodów i grup etnicznych jeszcze nie znających Dobrej Nowiny lub ewangelizowanych niedostatecznie. Kontynuują dzieło swojego założyciela i ojca, dla którego sprawiedliwość, pokój, wyzwolenie z lęku, głodu, chorób, przemocy i niesprawiedliwości, zdrowie, następnie edukacja - to fundament bytu ludzkiego.

Wydawnictwo Misjonarzy Kombonianów poświęcone jest ich służbie. Zamieszczone w nim artykuły zwracają uwagę na dramatyczną sytuację mieszkańców Afryki, którzy oprócz tego, że żyją na skraju ubóstwa, na jałowej ziemi, wśród nieprzychylności natury, to grabieże, zniszczenia, nawet w placówkach misyjnych, bicia, gwałty, porwania kobiet i dzieci, wcielanie ich do armii są wpisane w codzienność.

Republika Środkowoafrykańska to drugi na świecie kraj pod względem zapotrzebowania na pomoc humanitarną. Nie jest to kraj pustynny, ani cierpiący na brak surowców naturalnych. Jest to kraj pokryty obfitymi lasami i żyzną ziemią, zasilaną częstymi opadami deszczu. Jego zasoby naturalne to przede wszystkim złoża diamentów, uranu i złota i ropy naftowej.
Większość złóż została przyznana za czasów Bozizé wielu czołowym politykom z Afryki (Francois  Bozizé - prezydent 2003 - 23.03.2013 zmuszony przez rebeliantów do ucieczki do Demokratycznej Republiki Konga). Uran nie jest wydobywany. Rocznie wydobywa się około 300 000 karatów diamentów. Rozwój przemysłu ograniczony jest przez źle zorganizowany transport, dramatycznie zły stan dróg oraz biurokracja i przede wszystkim korupcja. Kolejne, następujące po sobie nieudolne rządy nie są w stanie zagwarantować swoim obywatelom podstawowych świadczeń, nie mówiąc już o zagwarantowaniu bezpieczeństwa.

Większość miejscowości w państwie jest odcięta od prądu. Dwie trzecie ludności nie ma dostępu do wody pitnej i pomocy medycznej, jedna trzecia dzieci nie uczęszcza do szkoły, a te które mają to szczęście uczą się w 95 osobowych klasach.

Ponad 150 tys. obywateli żyje w obozach dla uchodźców w krajach sąsiadujących, ludzie ciągle uciekają przed zbrojnymi grupami uniemożliwiającymi im życie na rodzinnej ziemi.
Codziennemu życiu nieustannie towarzyszy wzajemna nieufność pomiędzy plemionami, strach i zapomnienie przez władze państwowe.

Biskupi Republiki Środkowoafrykańskiej w lutym tego roku wydali przesłanie do odczytania w kościołach ogarniętego wojną domowa kraju: „Szybko, bez żadnej zwłoki, uwolnijcie ten lud, który pragnie jedynie pokoju, by mógł powrócić do swoich domów i zajęć. Torturowane społeczeństwo, którego głos jest zagłuszony, traci już siły.” Apel ten został skierowany do rządu, organizacji międzynarodowych oraz wszystkich ludzi dobrej woli. Ale budowa żywego Kościoła na Czarnym Lądzie trwa. Nieustannie. Dowodem tego niech będą słowa o. Sebastiana Chmiela, kombonianina, który na początku swego artykułu: ”Szczęście i wielki trud w Czadzie” napisał: „Pragnę wam powiedzieć, że u mnie wszystko w porządku. Jestem szczęśliwy, choć nieco zmęczony. Szczęśliwy, ponieważ mogę służyć Bogu Ojcu, Synowi, Duchowi Świętemu, Matce Najświętszej oraz Kościołowi, a zmęczony, gdyż <żniwo wielkie a robotników mało>”.

Danuta Berezowska
opr. na podst.:
Wydawnictwo Kombonianie marzec/kwiecień 2013
Wikipedia Wolna Encyklopedia

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 13/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;