Środa, 23 sierpień 2017 r.
Apolinarego, Miły, Róży
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Upiększajmy naszym rodzicom wieczór ich życia tak, jak oni upiększali nasz świt.

N. Tommaseo
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2013-01-25
Operacja Argo – tryumf ducha (Krzysztof Stępkowski)

„Operacja Argo”, to film który ostatnio zebrał wiele nagród w prestiżowym plebiscycie Złotych Globów, będącego przedsmakiem dla największej gali nagród filmowych – Oskarów. Poza niewątpliwie interesującym tematem filmu, znakomitą grą aktorską i świetną reżyserią, widzowie powinni zobaczyć go jeszcze z jednego powodu. Ten film po mistrzowsku przedstawia sposób na to jak z trudnych i kontrowersyjnych momentów narodowej historii można wyciągnąć to, co najlepsze, pozytywne i budujące.

W pierwszych scenach filmu widzimy kulminacyjny moment rewolucji irańskiej i szturm studentów na ambasadę amerykańską w Teheranie. Rewolucjoniści wdzierają się do jej wnętrza i biorą pięćdziesięciu trzech zakładników. Sześciorgu z nich udaje się uciec i schronić w domu kanadyjskiego ambasadora. Od tej pory śledzimy już tylko losy tej szóstki, zapominając niejako o tym, że ponad pięćdziesiąt dyplomatów i pracowników technicznych amerykańskiej placówki nadal jest w rękach ogarniętych rządzą odwetu Irańczyków. W tym momencie rozpoczyna się gra wywiadów i gorączkowe szukanie wiarygodnej przykrywki dla ukrywającej się szóstki. Tony Mendez (w tej roli Ben Affleck), wymyśla szalony plan na ewakuację uciekinierów, którzy mają udawać ekipę filmową, dokonującą rekonesansu przed zdjęciami do mega produkcji na wzór cieszącej się w tym czasie niebywałą popularnością sagi „Gwiezdne wojny”. Mendez nakłania do swego planu Johna Chambersa (John Goodman), hollywoodzkiego specjalistę od charakteryzacji oraz producenta filmowego Lestera Siegelowea (Alan Arkin). Cała historia została ujawniona dopiero za prezydentury Billa Clintona. Wtedy też jej autentyczni bohaterowie i pomysłodawcy zostali uhonorowani.

Film trzyma mądrze stopniowanym napięciem. Reżyseria Afflecka może się [bardziej] podobać. Dialogi tam gdzie potrzeba, są zdawkowe, ograniczające się do ascetycznego minimum, tam, gdzie wymaga tego scenariusz, wygłaszane są całe tyrady. Zwraca uwagę także montaż, dzięki niemu efekt zdynamizowanych dialogów jest spotęgowany.

Bardzo wyraziste są kreacje aktorskie, nadające postaciom bardzo realny, autentyczny charakter. Tom Mendez, grany przez Afflecka, jest aż do przesady opanowany, [spokojny,] jakby nieobecny. Goodman i Arkin świetnie grają filmowców, wprowadzając ironię i dowcip, nadają filmowi lekkość. Natomiast nieco przerysowane są [za to] postacie Irańczyków, zwłaszcza żołnierzy sprawdzających tożsamość bohaterów, w kulminacyjnej scenie na lotnisku w Teheranie.

W tle z odbiorników radiowych i telewizorów rozbrzmiewają komunikaty nadawane przez rewolucjonistów irańskich, jakże trafnie współbrzmiące z czasami obecnymi i ]budując klimat napięcia. Brak w „Operacji ARGO” efektownych bijatyk, pościgów i strzelanin, co jednak w żaden sposób nie ujmuje filmowi dynamiki i nowoczesności.

Dlaczego jednak uznać można Operację za tryumf ducha? Otóż podkreślany w wielu recenzjach filmowych autentyzm jest, lekko mówiąc, pewnym nagięciem prawdy o kryzysie irańskim. Dlatego, że pomijany jest aspekt kompletnego fiaska operacji dotyczącej pozostałych pięćdziesięciu trzech osób przetrzymywanych w ambasadzie w Teheranie. Była to pierwsza akcja komandosów „Delta Force”, jednostki specjalnej utworzonej w 1977 roku. Akcja została zakończona, jeszcze zanim się zaczęła przez burzę piaskową. Amerykanie stracili wtedy sześć śmigłowców z ośmiu, które miały być wykorzystane w akcji. Ponadto pozostawiony sprzęt i dokumenty zdekonspirowały amerykańską siatkę wywiadowczą w Iranie. Zakładników nie uwolniono, a w wyniku katastrofy jednego ze śmigłowców zginęło ośmiu komandosów. W napisach i komentarzach na końcu filmu nie znajdziemy jednak ani słowa na temat tej spektakularnej porażki. Dowiemy się, że uczestnicy operacji Argo zostali odznaczeni, a zakładnicy z amerykańskiej ambasady zostali zwolnienie (po 444 dniach aresztu).

Muszę przyznać, że choć nie pochwalam manipulacji historią, na swój sposób imponuje mi taki sposób jej pokazywania, choć wiem, że jest on sprzeczny z naszym jej pojmowaniem. W Polsce [prędzej] szybciej powstałby film o tragicznym szturmie komandosów niż o sprytnym pomyśle związanym z uratowaniem kilku zakładników. Problem jest głębszy. Pół roku temu na ekranach gościł film, który miał być niejako hołdem złożonym rycerstwu i ostatniej wielkiej wiktorii polskiej czasów I Rzeczpospolitej, a jednak okazał się kompletną porażką scenarzystów, speców od efektów specjalnych i reżyserii. Nie potrafimy więc zrobić filmu o naszych zwycięstwach. Może więc warto uczyć się od Amerykanów pewnego sposobu prezentowania historii. Mając dobrze rozwinięte zaplecze artystyczne, swego rodzaju PR, bez którego coraz trudniej funkcjonować we współczesnej kulturze łatwiej dawałoby się bronić racji o punktach kulminacyjnych naszej narodowej historii np. o decyzji wybuchu Powstania Warszawskiego.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Wiele w „Operacji Argo” odwołań do patriotyzmu. Jednak ciągle łopoczące w tle amerykańskie flagi nie przykryły filmu niepotrzebnym patosem.
Krzysztof Stępkowski


ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 13/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;