Piątek, 24 luty 2017 r.
Boguty, Bogusza, Macieja
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Zwycięstwo należy do najwytrwalszych.

Napoleon Bonaparte
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2012-12-13
„Wracam ze Smoleńska…”. Janusz Krupski (1951-2010): - Czy czas, który został mi dany, wykorzystałem dobrze? (Elżbieta Szmigielska-Jezierska)

Jeden z 96., których straciliśmy pod Smoleńskiem. Ale czy „straciliśmy” to właściwe słowo? Może właśnie teraz bardziej niż przedtem jest większa szansa na Jego odzyskanie? Na odczytanie wartości, którymi żył?..
Nieliczni o Nim słyszeli, bo nie okupował czołówek pierwszych stron gazet ani kanap telewizji śniadaniowych po 1989 r. To konsekwencja życiorysu człowieka wiernego zasadom , a przy tym odważnego i skromnego, który się nie kłania okolicznościom, ale przede wszystkim Panu Bogu. Słowem człowieka prawdziwie wolnego, który w swoim życiu dokonywał trudnych wyborów.
- Jest wzorem dla mojego pokolenia, ale też odkrycie tego bohatera naszych czasów przez ludzi młodych, pomoże im coś w życiu zmienić – powiedział na premierze filmu „Niepodległy – opowieść o Januszu Krupskim” red. Krzysztof Ziemiec z TVP.
-Wzorem dla Janusza Krupskiego byli żołnierze wyklęci – mówi w filmie min. Jan Stanisław Ciechanowski, p.o. kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, jego b. doradca na tym urzędzie, a obecnie następca.
W tle tej wypowiedzi wyraźnie wybrzmiewa tekst „Roty” Marii Konopnickiej : Do krwi ostatniej kropli z żył, bronić będziemy ducha… - Żołnierze wyklęci, to byli ludzie niezwykle zasłużeni dla Niepodległości Polski, a przy tym nie zabiegali o zaszczyty. Po tragedii smoleńskiej możemy Janusza do tej grupy zaliczyć, podsumował minister Ciechanowski.

Przerwany film

- Dokończenie filmu o Januszu Krupskim - po Smoleńsku - to było bezwzględne zobowiązanie , mówili autorzy , reżyserzy , przyjaciele śp. Janusza Krupskiego - Paweł Nowacki i Arkadiusz Gołębiewski.
- Janusza poznałem w 1975 r., mówił przed emisją filmu Paweł Nowacki - a Arek poznał go w 2000 r. Pomysł, żeby powstał o nim film, to pomysł z roku 2006. Początek realizacji nastąpił w 2007 r.
- Janusz Krupski stał się pierwszym honorowym patronem naszego festiwalu, mówił współautor filmu, Arkadiusz Gołębiewski , dyrektor IV edycji Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Gdyni „Niepokorni, niezłomni, wyklęci”. Od dwóch lat przyznajemy nagrodę im. Janusza Krupskiego, dodał.
Ten film nie powstałby, podkreślali realizatorzy, gdyby nie pomoc przyjaciół, bliskich, zwłaszcza synów Tomka i Pawła oraz żony Joanny, prywatnej fundacji rodziny Witaszków, Studia „Gołąb” oraz IPN i Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych…
Pierwsza sekwencja filmu niczym leitmotiv powróci rozszerzona dalej. Janusz Krupski idzie przez las, w tle Fiat 125. Taki sam, którym 21 stycznia w 1983 r. esbecy porwali go sprzed Pałacu Kultury i Nauki do Puszczy Kampinoskiej. Kazali zdjąć kurtkę, buty. Jeden z nich wylał mu na plecy dwulitrową butlę z mieszaniną ługu, fenolu i lizolu. Piekący ból. Traci przytomność.
- O godz. 16.20 wychodzę z Księgarni ORPAN (PKiN). Usłyszałem za sobą: Krupski! Nie zdążyłem się odwrócić. Dwóch mężczyzn wepchnęło mnie do samochodu. Jechaliśmy w stronę Żoliborza, ale minęliśmy pałac Mostowskich ( tam Janusz Krupski, działacz opozycji demokratycznej, związanej ze środowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, był już uprzednio przesłuchiwany). – Pomyślałem , że to może być moja ostatnia droga, ale z tym trzeba się było liczyć…
Był świadomy kosztów własnych, które mu przyjdzie zapłacić za opowiedzenie się po stronie Niepodległości Polski…
Już po okrągłym stole , gdy odbywał się proces jego ówczesnych oprawców, kilka dni po ogłoszeniu wyroku (w zawieszeniu!) mijał spacerującego Nowym Światem funkcjonariusza SB, Grzegorza Piorowskiego. Tak, tak - tego samego , który brał udział w zamordowaniu Księdza Popiełuszki.

KUL -owska trójca 

Zbliżyły ich do siebie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w l. 70. zainteresowania najnowszą historią oraz zbieżna ocena sytuacji PRL. Niezgoda na „okupację sowiecką”, jak mówią , wspominając tamte lata studenckiej działalności. Było ich trzech: Janusz Krupski, Bogdan Borusewicz i Piotr Jegliński.
 Ich pierwsza poważna inicjatywa to zorganizowanie delegacji studenckiej (Krupski, Lubieniecka, Jegliński),która udała się do Prymasa Wyszyńskiego, wielkiego kanclerza KUL, z protestem, że na KUL powstaje Socjalistyczny Związek Studentów Polskich. Rektor, ks. prof. Mieczysław Krąpiec powiedział : - Oczekuję od was, że stworzycie ogólnostudencką reprezentację młodzieży.
- To oznaczało wypłynięcie na szersze wody, mówi Janusz Krupski. Na bazie kół naukowych i stowarzyszeń akademickich stworzyliśmy ogólnostudencką reprezentację. Pierwsze w środowisku uniwersyteckim w Polsce niezależne stowarzyszenie studenckie.
Janusz Krupski  został pierwszym prezesem.
Profesor Władysław Bartoszewski uczył całą zaprzyjaźnioną trójkę historii Polskiego Państwa Podziemnego. Mówił im o polskim oporze przeciw okupacji niemieckiej, o metodach walki, o strukturach i programach ideowych.
- W dużej mierze pod wpływem wykładów prof. Bartoszewskiego, których kilka poświęcił podziemnym wydawnictwom PPP, postanowiliśmy stworzyć podstawy podziemnego ruchu wydawniczego w Polsce.

Powielacz jak kałasznikow?

Potrzebowali sprzętu, by rozpocząć drukowanie. Marzył się im powielacz. W PRL to był towar pod specjalnym nadzorem. Wiadomo, władza o apetytach totalitarnych przede wszystkim niszczy wolne słowo. Wolna myśl to dla niej najgroźniejsza broń. Zaczęli więc myśleć o wyjeździe za granicę , by stamtąd sprowadzić powielacz. Janusz Krupski nie dostał paszportu za udział w blokowaniu na KUL - SZSP. Wybór padł więc na Piotra Jeglińskiego, który paszport dostał za trzecim razem.
Jegliński wyjechał do Paryża, gdzie m.in. miał okazję rozmawiać z Giedroyciem i Nowakiem –Jeziorańskim. – Kiedy zacząłem delikatnie wspominać o powielaczu, to tak jakbym powiedział, że chcę karabin maszynowy, by strzelać do komunistów. Oni mieli inną koncepcję.
Zaczęliśmy więc konspirację w konspiracji.

Emisariusz kulowskiej trójki kupił powielacz za własne zarobione na emigracji pieniądze. Powstał problem przemycenia go do Polski.

- Gdy zorientowałem się, wspomina Janusz Krupski, że do Londynu wyjeżdża Scena Plastyczna KUL Leszka Mądzika…Jechali autokarem z dekoracjami. To był ten sposób.
- Powielacz uruchomiliśmy na wiosnę 1976 r., przed radomskim czerwcem i przed powstaniem KOR (Komitet Obrony Robotników). Tak że gdy KOR powstał, mogliśmy drukować pierwsze komunikaty i biuletyny korowskie. Powielacz spirytusowy, zasilany denaturatem, wywąchać można było na odległość. Pokój, gdzie pracował, trzeba więc było uszczelniać.

W wielkich bólach, jak podkreśla Janusz Krupski rodziło się pierwsze ambitne wydawnictwo- „Zapis”. Wydany w czerwcu 1977 r. w nakładzie 360+40 egzemplarzy.
Powielacz, zasłużony dla rodzącego się podziemnego ruchu wydawniczego, został z Lublina przewieziony do Warszawy, gdzie dalej służył KOR –owi.

Spotkania w „Spotkaniach”

Grupa skupiona wokół Janusza Krupskiego marzyła o własnym piśmie, drukowanym we własnym wydawnictwie, które nazwali Nieocenzurowaną Oficyna Wydawniczą. Idea zmaterializowała się jesienią 1977 r. Powstają „Spotkania” – Niezależne pismo młodych katolików.
Przyjaciele Janusza Krupskiego przypominają profetyczną myśl główną, zawartą przezeń we „wstępniaku”: Nie będzie wolnej Polski, bez wolności narodów Związku Sowieckiego.
Bogdan Borusewicz: - Mieliśmy świadomość, że musimy przebić się na zewnątrz, do innych; inaczej nie mamy szans. Drukowaliśmy np. książki religijne w języku czeskim .To był ten kierunek.
 Drukowali teksty encyklik papieskich, nieocenzurowane teksty homilii prymasa Wyszyńskiego, niezłomnego biskupa Ignacego Tokarczuka. Na łamach „Spotkań” w ciągu 10 lat istnienia pisma spotkało się ok. 350 autorów.
 Do „Spotkań” pisywał ks. Stanisław Małkowski, znani publicyści katoliccy.
 Jedno ze spotkań, związanych z wydawaniem „Spotkań” wspomina ks. Stanisław Małkowski:- To było w salonie Walendowskich przy ul. Puławskiej. Janusz Krupski przedstawiał tematy i autorów. Leżał mi na sercu i w dalszym ciągu leży temat obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, który poruszałem w piśmie. Janusz Krupski wymienił wśród tematów bliskich sobie temat obrony życia.
 I to nie były tylko słowa. Stworzył przecież z Joanną Puzyną - Krupską wspaniałą rodzinę z siedmiorgiem dzieci.
 Działalność wydawnicza pochłaniała jego siły aż do stanu wyczerpania.
- Dwa razy w tygodniu jeździł do Berlina ,aby spotkać się z Piotrem Jeglińskim (książki „Spotkań były też wydawane w Paryżu).
Noce spędzał w pociągach, wspomina Borusewicz.
 Ten ogromny wysiłek nie był daremny: - Tego procesu już nie były w stanie zatrzymać ani rewizje, ani konfiskaty, ani żadni agenci, mówi w filmie Janusz Krupski.

„ I powstaje wojsko bardzo wielkie”

Przyszedł moment przełomowy. Ożyły tęsknoty za wolnością - Papieżem został wybrany Karol Wojtyła.
 - 2 czerwca 1979 r., w wigilię Zesłania Ducha św.- dzieli się refleksją ks. Stanisław Małkowski, słynna homilia Jana Pawła II następuje po czytaniach z Księgi Proroka Ezechiela. A pierwsza lekcja mogła być wybrana z 5 .fragmentów Starego Testamentu. Ezechiel mówi o dolinie pełnej wyschniętych kości, a nad tą doliną wieje Duch Boży. Kości obrastają w ciało i powstaje wojsko bardzo wielkie. Poczułem, że coś wielkiego się szykuje… 
Nad placem zwycięstwa unosi się wołanie Jana Pawła II do Ducha św. :Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi.
Wybucha Solidarność – wielki 11.milionowy ruch. Polacy powstają z kolan.
 Ale „karnawał Solidarności” powoli się kończy, wybuchają strajki.
- Wiedziałem, mówi Janusz Krupski, że te strajki zostaną rozbite, że trzeba rozpocząć działalność konspiracyjną. Bo o tym, że komuniści uderzą, byłem absolutnie przekonany.
Z jednym z przyjaciół Janusz Krupski wybrał się w tym czasie na wycieczkę w Tatry. Szli od Doliny pięciu stawów na Krzyżne.
- Przed nami 3.metrowy żleb, nagle czuję ,jak ręka mi się osuwa i lecę w dół. Janusz podał mi rękę : - Zawsze trzeba być gotowym, powiedział .

Łzy oficera pod przykryciem

Uderzyli. Tak jak przewidział. 13 grudnia 1981 r.  generał Jaruzelski ogłosił stan wojenny.
- 12 grudnia byłem w Gdańsku, wspomina Janusz Krupski. O godz. 23 wsiadłem do nocnego pociągu do Warszawy. Na dworcu Stadion przesiadłem się do autobusu do Lublina. O 7. rano dowiedziałem się, że jest stan wojenny. Zacząłem się ukrywać.
Stan wojenny i związane z nim represje, ludzkie dramaty to wciąż niezapisana , a co gorsze – niezadośćuczyniona - karta bólu i krzywdy wielu ludzi Solidarności i ich bliskich.
- Bardzo trudnym doświadczeniem dla Janusza, wspomina Joanna Krupska, było to, że nie spotkał się z ojcem przed śmiercią , chociaż próbował.
- Lasami przyszedł do Lublina na Szarych Szeregów. Tam dostał wiadomość, że szpital jest obstawiony.
Bezpieka rozpracowywała środowisko „Spotkań” bardzo intensywnie. Działali w nim oficerowie pod przykryciem w Paryżu i w Polsce.
Próbowali nawet negocjować przez jednego z internowanych, Janusza Bazydłę, aby się ujawnili. Do spotkania doszło w Dolinie Strążyskiej:
- Janusz bardzo rzadko się denerwował, ale wtedy słyszałem jego podniesiony głos.
Dopadli go, kiedy wychodził z mieszkania oficera bezpieczeństwa Departamentu IV na etacie niejawnym (jak się okazało po 89 r.) Hanny Boruckiej, romanistki.
- Ręce do góry. Gdy rzuciłem się do ucieczki, wpadłem w objęcia Waldemara Chmielewskiego, który posadził mnie w samochodzie obok kpt. Grzegorza Piotrowskiego. Trafiłem do więzienia na Zęborzyckiej w Lublinie. Zostałem internowany.
Janusz Krupski opowiadał koledze, że po 90 roku spotkał z Hanną Borucką , przez którą przekazywał kolegom informacje i materiały konspiracyjne, a która okazała się oficerem bezpieczeństwa.
- Płakała i mówiła , że nic nie wiedziała o tym, że czekali na niego po wyjściu z jej mieszkania.- Czy ty mi wybaczysz ?- ,pytała ze łzami w oczach. Wybaczył.

Ciepło jego ręki

- Nie wszyscy koledzy Janusza, byli tak jak Janusz Krupski - człowiekiem autentycznie związanym z Kościołem, człowiekiem autentycznie wierzącym, mówi w filmie duszpasterz akademicki O. Wiśniewski.
 Swoją przyszłą żonę Joannę Janusz Krupski poznał w czasie studiów na KUL.
 Nieodłącznym elementem dziedzińca na KUL była postać w białym płaszczu i czarnym berecie, stojąca w bramie. To Krupski konspiruje – z uśmiechem wspomina czasy studenckie jego przyszła żona.
Potem nastał czas rozłąki i niepokoju o jego los w czasie stanu wojennego, gdy go internowali.
- Jechałam do Lublina pociągiem i nagle coś kazało mi wstać z miejsca i wyjrzeć przez okno. Stał w końcu tunelu. A przecież nie wiedziałam , że była amnestia… Dotąd czuję ciepło jego ręki. Poczuliśmy, że jesteśmy wolni i szczęśliwi razem.
 Decyzję o ślubie przyspieszyło porwanie Janusza w styczniu 1983 r.
 Joanna Puzyna - Krupska była związana z ruchem Wiara i Światło, ale także z francuską wspólnotą „L arche”, gdzie się mieszka razem z osobami upośledzonymi.
 Znajoma państwa młodych wspomina ślub w Laskach:- Muminki zachwycone, że są na ślubie swojej opiekunki, Joasi. To jeden z piękniejszych ślubów, w jakich uczestniczyłam.
 A tak mówi prawdziwa miłość :
- Moje plany w dużej mierze się nie spełniły, ale Pan Bóg mi więcej dał, niż myślałem. (Janusz Krupski).

Odsunięty ?...

 Bogdan Borusewicz: - Po 1989 r. Mazowiecki z nim rozmawiał, że może ze środowiska „Spotkań” zrobić partię chadecką. Ale on się nie zgodził. Powiedział, że to jest środowisko ideowe i nie chce  z niego robić partii. Został więc niejako odsunięty na bok . Nie znalazł się w centrum zmian politycznych.
 Prze trzy lata razem z Piotrem Jeglińskim wydawali news magazine.
- Jako pierwsi ujawniliśmy aferę FOZZ, mówi Jegliński. Od początku byliśmy zwalczani, a po trzech latach francuscy partnerzy się wycofali, wspomina Jegliński.
Rozstali się w 1992 r.
Janusz Krupski postanowił założyć poważne wydawnictwo, które będzie wydawać książki historyczne, w duchu tradycji katolickiej.
 Borusewicz: - Wydawał książki, które się trudno sprzedawały, takie jak Historia chrześcijaństwa. Świetna praca. Wydawnictwo niszowe…i problemy finansowe…

***

 Janusz Krupski idzie przez las, miejsce swojej kaźni, ale i ocalenia w 1983 r. ( ubecy nie zdążyli wrzucić swojej niedoszłej ofiary ..”do zbiornika wodnego”): – Czy czas, który został mi dany wykorzystałem dobrze? Z pożytkiem?... – wybrzmiewają ostatnie w filmie słowa „Niepodległego”. Nam zostawił odpowiedź.  

Spotkanie, którego nie było

Prof. Bartoszewski pokazuje notes, gdzie przy dacie 12 kwietnia 2010 r., godz. 13 widnieje notatka o umówionym spotkaniu:
- Zapytałem go, czy w weekend jest w Warszawie
- Wracam ze Smoleńska – padła odpowiedź.

Elżbieta Szmigielska - Jezierska

***

Po projekcji filmu padło wiele dobrych i pięknych słów we wspomnieniach świadków jego szlachetnego życia ,m.in. z IPN i urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Agnieszka Rudzińska, zastępca prezesa IPN, wspominała , jak bronił szeregowych pracowników przed zwolnieniem z pracy: - każdego potrafił zrozumieć, usprawiedliwić.

Wśród wielu wspomnień o Januszu Krupskim znalazło się i takie świadectwo Marcina Przeciszowskiego z KAI: - Abp Życiński kazał zbierać o nim świadectwa. Był przekonany, że to życie było drogą świętości.

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 03/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;