Czwartek, 30 marzec 2017 r.
Amelii, Dobromira, Leonarda
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Bez umartwienia nie ma świętości. Umartwienie to wyrzeczenie się czegoś, co można mieć, dla miłości Chrystusa.

bł. ks. S.W. Frelichowski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2012-12-13
„Wracam ze Smoleńska…”. Janusz Krupski (1951-2010): - Czy czas, który został mi dany, wykorzystałem dobrze? (Elżbieta Szmigielska-Jezierska)

Jeden z 96., których straciliśmy pod Smoleńskiem. Ale czy „straciliśmy” to właściwe słowo? Może właśnie teraz bardziej niż przedtem jest większa szansa na Jego odzyskanie? Na odczytanie wartości, którymi żył?..
Nieliczni o Nim słyszeli, bo nie okupował czołówek pierwszych stron gazet ani kanap telewizji śniadaniowych po 1989 r. To konsekwencja życiorysu człowieka wiernego zasadom , a przy tym odważnego i skromnego, który się nie kłania okolicznościom, ale przede wszystkim Panu Bogu. Słowem człowieka prawdziwie wolnego, który w swoim życiu dokonywał trudnych wyborów.
- Jest wzorem dla mojego pokolenia, ale też odkrycie tego bohatera naszych czasów przez ludzi młodych, pomoże im coś w życiu zmienić – powiedział na premierze filmu „Niepodległy – opowieść o Januszu Krupskim” red. Krzysztof Ziemiec z TVP.
-Wzorem dla Janusza Krupskiego byli żołnierze wyklęci – mówi w filmie min. Jan Stanisław Ciechanowski, p.o. kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, jego b. doradca na tym urzędzie, a obecnie następca.
W tle tej wypowiedzi wyraźnie wybrzmiewa tekst „Roty” Marii Konopnickiej : Do krwi ostatniej kropli z żył, bronić będziemy ducha… - Żołnierze wyklęci, to byli ludzie niezwykle zasłużeni dla Niepodległości Polski, a przy tym nie zabiegali o zaszczyty. Po tragedii smoleńskiej możemy Janusza do tej grupy zaliczyć, podsumował minister Ciechanowski.

Przerwany film

- Dokończenie filmu o Januszu Krupskim - po Smoleńsku - to było bezwzględne zobowiązanie , mówili autorzy , reżyserzy , przyjaciele śp. Janusza Krupskiego - Paweł Nowacki i Arkadiusz Gołębiewski.
- Janusza poznałem w 1975 r., mówił przed emisją filmu Paweł Nowacki - a Arek poznał go w 2000 r. Pomysł, żeby powstał o nim film, to pomysł z roku 2006. Początek realizacji nastąpił w 2007 r.
- Janusz Krupski stał się pierwszym honorowym patronem naszego festiwalu, mówił współautor filmu, Arkadiusz Gołębiewski , dyrektor IV edycji Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Gdyni „Niepokorni, niezłomni, wyklęci”. Od dwóch lat przyznajemy nagrodę im. Janusza Krupskiego, dodał.
Ten film nie powstałby, podkreślali realizatorzy, gdyby nie pomoc przyjaciół, bliskich, zwłaszcza synów Tomka i Pawła oraz żony Joanny, prywatnej fundacji rodziny Witaszków, Studia „Gołąb” oraz IPN i Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych…
Pierwsza sekwencja filmu niczym leitmotiv powróci rozszerzona dalej. Janusz Krupski idzie przez las, w tle Fiat 125. Taki sam, którym 21 stycznia w 1983 r. esbecy porwali go sprzed Pałacu Kultury i Nauki do Puszczy Kampinoskiej. Kazali zdjąć kurtkę, buty. Jeden z nich wylał mu na plecy dwulitrową butlę z mieszaniną ługu, fenolu i lizolu. Piekący ból. Traci przytomność.
- O godz. 16.20 wychodzę z Księgarni ORPAN (PKiN). Usłyszałem za sobą: Krupski! Nie zdążyłem się odwrócić. Dwóch mężczyzn wepchnęło mnie do samochodu. Jechaliśmy w stronę Żoliborza, ale minęliśmy pałac Mostowskich ( tam Janusz Krupski, działacz opozycji demokratycznej, związanej ze środowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, był już uprzednio przesłuchiwany). – Pomyślałem , że to może być moja ostatnia droga, ale z tym trzeba się było liczyć…
Był świadomy kosztów własnych, które mu przyjdzie zapłacić za opowiedzenie się po stronie Niepodległości Polski…
Już po okrągłym stole , gdy odbywał się proces jego ówczesnych oprawców, kilka dni po ogłoszeniu wyroku (w zawieszeniu!) mijał spacerującego Nowym Światem funkcjonariusza SB, Grzegorza Piorowskiego. Tak, tak - tego samego , który brał udział w zamordowaniu Księdza Popiełuszki.

KUL -owska trójca 

Zbliżyły ich do siebie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w l. 70. zainteresowania najnowszą historią oraz zbieżna ocena sytuacji PRL. Niezgoda na „okupację sowiecką”, jak mówią , wspominając tamte lata studenckiej działalności. Było ich trzech: Janusz Krupski, Bogdan Borusewicz i Piotr Jegliński.
 Ich pierwsza poważna inicjatywa to zorganizowanie delegacji studenckiej (Krupski, Lubieniecka, Jegliński),która udała się do Prymasa Wyszyńskiego, wielkiego kanclerza KUL, z protestem, że na KUL powstaje Socjalistyczny Związek Studentów Polskich. Rektor, ks. prof. Mieczysław Krąpiec powiedział : - Oczekuję od was, że stworzycie ogólnostudencką reprezentację młodzieży.
- To oznaczało wypłynięcie na szersze wody, mówi Janusz Krupski. Na bazie kół naukowych i stowarzyszeń akademickich stworzyliśmy ogólnostudencką reprezentację. Pierwsze w środowisku uniwersyteckim w Polsce niezależne stowarzyszenie studenckie.
Janusz Krupski  został pierwszym prezesem.
Profesor Władysław Bartoszewski uczył całą zaprzyjaźnioną trójkę historii Polskiego Państwa Podziemnego. Mówił im o polskim oporze przeciw okupacji niemieckiej, o metodach walki, o strukturach i programach ideowych.
- W dużej mierze pod wpływem wykładów prof. Bartoszewskiego, których kilka poświęcił podziemnym wydawnictwom PPP, postanowiliśmy stworzyć podstawy podziemnego ruchu wydawniczego w Polsce.

Powielacz jak kałasznikow?

Potrzebowali sprzętu, by rozpocząć drukowanie. Marzył się im powielacz. W PRL to był towar pod specjalnym nadzorem. Wiadomo, władza o apetytach totalitarnych przede wszystkim niszczy wolne słowo. Wolna myśl to dla niej najgroźniejsza broń. Zaczęli więc myśleć o wyjeździe za granicę , by stamtąd sprowadzić powielacz. Janusz Krupski nie dostał paszportu za udział w blokowaniu na KUL - SZSP. Wybór padł więc na Piotra Jeglińskiego, który paszport dostał za trzecim razem.
Jegliński wyjechał do Paryża, gdzie m.in. miał okazję rozmawiać z Giedroyciem i Nowakiem –Jeziorańskim. – Kiedy zacząłem delikatnie wspominać o powielaczu, to tak jakbym powiedział, że chcę karabin maszynowy, by strzelać do komunistów. Oni mieli inną koncepcję.
Zaczęliśmy więc konspirację w konspiracji.

Emisariusz kulowskiej trójki kupił powielacz za własne zarobione na emigracji pieniądze. Powstał problem przemycenia go do Polski.

- Gdy zorientowałem się, wspomina Janusz Krupski, że do Londynu wyjeżdża Scena Plastyczna KUL Leszka Mądzika…Jechali autokarem z dekoracjami. To był ten sposób.
- Powielacz uruchomiliśmy na wiosnę 1976 r., przed radomskim czerwcem i przed powstaniem KOR (Komitet Obrony Robotników). Tak że gdy KOR powstał, mogliśmy drukować pierwsze komunikaty i biuletyny korowskie. Powielacz spirytusowy, zasilany denaturatem, wywąchać można było na odległość. Pokój, gdzie pracował, trzeba więc było uszczelniać.

W wielkich bólach, jak podkreśla Janusz Krupski rodziło się pierwsze ambitne wydawnictwo- „Zapis”. Wydany w czerwcu 1977 r. w nakładzie 360+40 egzemplarzy.
Powielacz, zasłużony dla rodzącego się podziemnego ruchu wydawniczego, został z Lublina przewieziony do Warszawy, gdzie dalej służył KOR –owi.

Spotkania w „Spotkaniach”

Grupa skupiona wokół Janusza Krupskiego marzyła o własnym piśmie, drukowanym we własnym wydawnictwie, które nazwali Nieocenzurowaną Oficyna Wydawniczą. Idea zmaterializowała się jesienią 1977 r. Powstają „Spotkania” – Niezależne pismo młodych katolików.
Przyjaciele Janusza Krupskiego przypominają profetyczną myśl główną, zawartą przezeń we „wstępniaku”: Nie będzie wolnej Polski, bez wolności narodów Związku Sowieckiego.
Bogdan Borusewicz: - Mieliśmy świadomość, że musimy przebić się na zewnątrz, do innych; inaczej nie mamy szans. Drukowaliśmy np. książki religijne w języku czeskim .To był ten kierunek.
 Drukowali teksty encyklik papieskich, nieocenzurowane teksty homilii prymasa Wyszyńskiego, niezłomnego biskupa Ignacego Tokarczuka. Na łamach „Spotkań” w ciągu 10 lat istnienia pisma spotkało się ok. 350 autorów.
 Do „Spotkań” pisywał ks. Stanisław Małkowski, znani publicyści katoliccy.
 Jedno ze spotkań, związanych z wydawaniem „Spotkań” wspomina ks. Stanisław Małkowski:- To było w salonie Walendowskich przy ul. Puławskiej. Janusz Krupski przedstawiał tematy i autorów. Leżał mi na sercu i w dalszym ciągu leży temat obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, który poruszałem w piśmie. Janusz Krupski wymienił wśród tematów bliskich sobie temat obrony życia.
 I to nie były tylko słowa. Stworzył przecież z Joanną Puzyną - Krupską wspaniałą rodzinę z siedmiorgiem dzieci.
 Działalność wydawnicza pochłaniała jego siły aż do stanu wyczerpania.
- Dwa razy w tygodniu jeździł do Berlina ,aby spotkać się z Piotrem Jeglińskim (książki „Spotkań były też wydawane w Paryżu).
Noce spędzał w pociągach, wspomina Borusewicz.
 Ten ogromny wysiłek nie był daremny: - Tego procesu już nie były w stanie zatrzymać ani rewizje, ani konfiskaty, ani żadni agenci, mówi w filmie Janusz Krupski.

„ I powstaje wojsko bardzo wielkie”

Przyszedł moment przełomowy. Ożyły tęsknoty za wolnością - Papieżem został wybrany Karol Wojtyła.
 - 2 czerwca 1979 r., w wigilię Zesłania Ducha św.- dzieli się refleksją ks. Stanisław Małkowski, słynna homilia Jana Pawła II następuje po czytaniach z Księgi Proroka Ezechiela. A pierwsza lekcja mogła być wybrana z 5 .fragmentów Starego Testamentu. Ezechiel mówi o dolinie pełnej wyschniętych kości, a nad tą doliną wieje Duch Boży. Kości obrastają w ciało i powstaje wojsko bardzo wielkie. Poczułem, że coś wielkiego się szykuje… 
Nad placem zwycięstwa unosi się wołanie Jana Pawła II do Ducha św. :Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi.
Wybucha Solidarność – wielki 11.milionowy ruch. Polacy powstają z kolan.
 Ale „karnawał Solidarności” powoli się kończy, wybuchają strajki.
- Wiedziałem, mówi Janusz Krupski, że te strajki zostaną rozbite, że trzeba rozpocząć działalność konspiracyjną. Bo o tym, że komuniści uderzą, byłem absolutnie przekonany.
Z jednym z przyjaciół Janusz Krupski wybrał się w tym czasie na wycieczkę w Tatry. Szli od Doliny pięciu stawów na Krzyżne.
- Przed nami 3.metrowy żleb, nagle czuję ,jak ręka mi się osuwa i lecę w dół. Janusz podał mi rękę : - Zawsze trzeba być gotowym, powiedział .

Łzy oficera pod przykryciem

Uderzyli. Tak jak przewidział. 13 grudnia 1981 r.  generał Jaruzelski ogłosił stan wojenny.
- 12 grudnia byłem w Gdańsku, wspomina Janusz Krupski. O godz. 23 wsiadłem do nocnego pociągu do Warszawy. Na dworcu Stadion przesiadłem się do autobusu do Lublina. O 7. rano dowiedziałem się, że jest stan wojenny. Zacząłem się ukrywać.
Stan wojenny i związane z nim represje, ludzkie dramaty to wciąż niezapisana , a co gorsze – niezadośćuczyniona - karta bólu i krzywdy wielu ludzi Solidarności i ich bliskich.
- Bardzo trudnym doświadczeniem dla Janusza, wspomina Joanna Krupska, było to, że nie spotkał się z ojcem przed śmiercią , chociaż próbował.
- Lasami przyszedł do Lublina na Szarych Szeregów. Tam dostał wiadomość, że szpital jest obstawiony.
Bezpieka rozpracowywała środowisko „Spotkań” bardzo intensywnie. Działali w nim oficerowie pod przykryciem w Paryżu i w Polsce.
Próbowali nawet negocjować przez jednego z internowanych, Janusza Bazydłę, aby się ujawnili. Do spotkania doszło w Dolinie Strążyskiej:
- Janusz bardzo rzadko się denerwował, ale wtedy słyszałem jego podniesiony głos.
Dopadli go, kiedy wychodził z mieszkania oficera bezpieczeństwa Departamentu IV na etacie niejawnym (jak się okazało po 89 r.) Hanny Boruckiej, romanistki.
- Ręce do góry. Gdy rzuciłem się do ucieczki, wpadłem w objęcia Waldemara Chmielewskiego, który posadził mnie w samochodzie obok kpt. Grzegorza Piotrowskiego. Trafiłem do więzienia na Zęborzyckiej w Lublinie. Zostałem internowany.
Janusz Krupski opowiadał koledze, że po 90 roku spotkał z Hanną Borucką , przez którą przekazywał kolegom informacje i materiały konspiracyjne, a która okazała się oficerem bezpieczeństwa.
- Płakała i mówiła , że nic nie wiedziała o tym, że czekali na niego po wyjściu z jej mieszkania.- Czy ty mi wybaczysz ?- ,pytała ze łzami w oczach. Wybaczył.

Ciepło jego ręki

- Nie wszyscy koledzy Janusza, byli tak jak Janusz Krupski - człowiekiem autentycznie związanym z Kościołem, człowiekiem autentycznie wierzącym, mówi w filmie duszpasterz akademicki O. Wiśniewski.
 Swoją przyszłą żonę Joannę Janusz Krupski poznał w czasie studiów na KUL.
 Nieodłącznym elementem dziedzińca na KUL była postać w białym płaszczu i czarnym berecie, stojąca w bramie. To Krupski konspiruje – z uśmiechem wspomina czasy studenckie jego przyszła żona.
Potem nastał czas rozłąki i niepokoju o jego los w czasie stanu wojennego, gdy go internowali.
- Jechałam do Lublina pociągiem i nagle coś kazało mi wstać z miejsca i wyjrzeć przez okno. Stał w końcu tunelu. A przecież nie wiedziałam , że była amnestia… Dotąd czuję ciepło jego ręki. Poczuliśmy, że jesteśmy wolni i szczęśliwi razem.
 Decyzję o ślubie przyspieszyło porwanie Janusza w styczniu 1983 r.
 Joanna Puzyna - Krupska była związana z ruchem Wiara i Światło, ale także z francuską wspólnotą „L arche”, gdzie się mieszka razem z osobami upośledzonymi.
 Znajoma państwa młodych wspomina ślub w Laskach:- Muminki zachwycone, że są na ślubie swojej opiekunki, Joasi. To jeden z piękniejszych ślubów, w jakich uczestniczyłam.
 A tak mówi prawdziwa miłość :
- Moje plany w dużej mierze się nie spełniły, ale Pan Bóg mi więcej dał, niż myślałem. (Janusz Krupski).

Odsunięty ?...

 Bogdan Borusewicz: - Po 1989 r. Mazowiecki z nim rozmawiał, że może ze środowiska „Spotkań” zrobić partię chadecką. Ale on się nie zgodził. Powiedział, że to jest środowisko ideowe i nie chce  z niego robić partii. Został więc niejako odsunięty na bok . Nie znalazł się w centrum zmian politycznych.
 Prze trzy lata razem z Piotrem Jeglińskim wydawali news magazine.
- Jako pierwsi ujawniliśmy aferę FOZZ, mówi Jegliński. Od początku byliśmy zwalczani, a po trzech latach francuscy partnerzy się wycofali, wspomina Jegliński.
Rozstali się w 1992 r.
Janusz Krupski postanowił założyć poważne wydawnictwo, które będzie wydawać książki historyczne, w duchu tradycji katolickiej.
 Borusewicz: - Wydawał książki, które się trudno sprzedawały, takie jak Historia chrześcijaństwa. Świetna praca. Wydawnictwo niszowe…i problemy finansowe…

***

 Janusz Krupski idzie przez las, miejsce swojej kaźni, ale i ocalenia w 1983 r. ( ubecy nie zdążyli wrzucić swojej niedoszłej ofiary ..”do zbiornika wodnego”): – Czy czas, który został mi dany wykorzystałem dobrze? Z pożytkiem?... – wybrzmiewają ostatnie w filmie słowa „Niepodległego”. Nam zostawił odpowiedź.  

Spotkanie, którego nie było

Prof. Bartoszewski pokazuje notes, gdzie przy dacie 12 kwietnia 2010 r., godz. 13 widnieje notatka o umówionym spotkaniu:
- Zapytałem go, czy w weekend jest w Warszawie
- Wracam ze Smoleńska – padła odpowiedź.

Elżbieta Szmigielska - Jezierska

***

Po projekcji filmu padło wiele dobrych i pięknych słów we wspomnieniach świadków jego szlachetnego życia ,m.in. z IPN i urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Agnieszka Rudzińska, zastępca prezesa IPN, wspominała , jak bronił szeregowych pracowników przed zwolnieniem z pracy: - każdego potrafił zrozumieć, usprawiedliwić.

Wśród wielu wspomnień o Januszu Krupskim znalazło się i takie świadectwo Marcina Przeciszowskiego z KAI: - Abp Życiński kazał zbierać o nim świadectwa. Był przekonany, że to życie było drogą świętości.

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 06/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;