Wtorek, 17 październik 2017 r.
Antonii, Ignacego, Wiktora
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Powierzcie Bogu wszystkie wasze zmartwienia, a On zatroszczy się o was.

Św. Piotr Apostoł
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2012-07-13
Kornel Makuszyński żołnierzom 1920 roku. Polskę ratują i – Ciebie! (Elżbieta Szmigielska-Jezierska)

„ Jam jest Sługa Twego Syna, /Ksiądz Skorupka… oto Panie,/Bieżę tu spod Radzymina,/ Cały zmieniony w wołanie,/Cały zmieniony w rozpacze ,/I nie jękiem, lecz krwią płaczę…/Otom wziął , jak Dawid procę/I krzyżem biłem w Goliata,/Lecz tam śmierć nad nimi lata,/ A oni, Panie na niebie, /Polskę ratują i – Ciebie!”

- „Najmilsze wariaty”, „najdroższe łobuzy”, „najmilsze żołnierzyska” - pisał o nich z czułością, wydobywając serdeczne epitety z głębin męskiej przyjaźni. A oni odwdzięczali  mu  się, tak jak tylko potrafi „jasna żołnierska dusza”. Połówką świniaka dla „chudego literata” z jedną parą butów i listami.- „ Z piosnek pana ukocha pana każdy żołnierz”, pisali.

Któż z pokolenia dzisiejszych starych wiarusów, roczniki 60.,70., 80., nie zna Koziołka Matołka, co to szedł do Pacanowa… A przygód miał bez liku, bo aż 120. W wyobraźnię ówczesnych chłopców w krótkich spodenkach już na zawsze wpisały się obrazki z pierwszego polskiego komiksu spółki autorskiej Kornel Makuszyński i Marian Walentynowicz. Kto nie czytał, to na pewno obejrzał sfilmowane przygody „Szatana z siódmej klasy” czy „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, z kilkuletnimi bliźniakami, braćmi Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi w rolach głównych. Mistrz dobrego humoru, Kornel Makuszyński, bo o nim tu mowa, potrafił wyczarować piórem dla dziatwy od pięciu do … Cezura wiekowa jest tu nieistotna, bo któż odmówi mistrzowi Kornelowi pobuszowania w tym starym dobrym świecie, gdzie na drugiego człowieka patrzy się z ciepłym, wyrozumiałym uśmiechem. Choćby niezły był z niego wisus czy łotrzyk. Ludzkie śmieszności, słabostki czy dziwactwa w świecie wykreowanym przez mistrza Kornela nie dyskwalifikują nikogo, ale naprowadzają na Bożą perspektywę akceptacji, miłości i szansy na wzrastanie. Tu patrzy się na człowieka w optyce przemieniającej nadziei. Jakże żal, jaka strata, że ten świat w zupełnie starym stylu, ginie (za naszym przyzwoleniem i biernością) na naszych oczach. A dziecięcą wyobraźnię i wrażliwość coraz okrutniej kaleczą agresywne i szpetne dziwolągi z kreskówek…
Czy przekażemy naszym dzieciom i wnukom, chociaż promień czy okruch tej pogodnej mądrości Kornela Makuszyńskiego, którą znajdziemy w jego książkach, tak dziś przemilczanych? – „ Uczeni, czytamy w „ Szatanie siódmej klasy” - mówią, że łzy zgryzoty są gorzkie, a łzy szczęśliwe są pełne słodyczy. Czasem i uczeni są mądrzy”.
Kilkuletni Staś czy Romek oglądali przed laty z wypiekami na twarzy swojego bohatera Matołka, jak zmyślnie wydobywa się z kolejnych tarapatów i nawet nie marzyli o generalskich wężykach.
Pewnie i dziś niejeden z nich z zaskoczeniem odkryje, że Kornel Makuszyński ukochał żołnierzy z taką wzajemnością, o jakiej może marzyć każdy dowódca. Dowodem wydana przez LTW antologia wierszy i piosenek żołnierskich, w opracowaniu Andrzeja Kunerta,  „Bo Polska zapamięta najdroższe swe chłopięta!”
Czy wiemy na przykład, że tak brawurowo wykonywana przez Zespół Artystyczny Wojska Polskiego piosenka „Maki”, do muzyki Stanisława Niewiadomskiego, wyszła spod pióra Kornela Makuszyńskiego? 
Posyłał szarej piechocie dobre i uśmiechnięte od ucha do ucha słowo wierszy i piosenek, by nasyciła w okopach swą „jasną żołnierską duszę”, jak o nich pisał. Tak dobrze zgłębił jej tajniki, że chociaż sam zawołany cywil i oferma batalionowa, to wcale im nie przeszkadzało; pisali z wdzięcznością listy z okopów przed kolejnym śmiertelnym zwarciem z bolszewikami w 1920 r. i składali niespodziewane wizyty…
Wiedział, o czym myślą, za czym tęsknią, co ich śmieszy, a co potrafi rozrzewnić do pierwszej męskiej łzy. W żołnierskich listach do pisarza są i takie wyznania: ”Czuję do pana to, co dla każdego żołnierza, z którym przechodziłem pierwszy chrzest ogniowy i boje krwawe”. A dalej żołnierz przeprasza, że może coś napisał nieprawidłowo, bo „nie jestem zbyt wykształcony”.   – „To ja ciebie przepraszam, najdroższy żołnierzu, odpowiada pisarz, że piosenki moje nie mogą cię odziać ani nakarmić, ani świętej twojej owinąć nie mogą rany”.
Czym jest wigilia z dala od najbliższych, wie każdy żołnierz , i ten z   1920 roku, i ten z Afganistanu z 2012 roku. „List do żołnierza w dzień Wigilii” to niemalże poetycki zapis żołnierskiego elektrokardiogramu.
Poeta wie, że samotność przyzywa w ten święty czas ukochane twarze – dziewczyny, żony, siwej matki, co na „różaniec łzy nawleka”, a Pan Bóg zamienia je w diamenty. Poeta niesie mu do okopów dobre wieści z domu: ”Sam widziałem, jak z opłatka mały krążek odłamała, i całując go sto razy, schowała go za obrazy dla drogiego swego syna, sercem czuła żeś jest blisko”.
Poeta wie, że w ten czas zmagań o chrześcijańskie serce i twarz Polski (wojna polsko-bolszewicka), „najmilsze Dzieciątku ofiary, które przynosi drogi żołnierz szary”. Oni, żołnierze 1920 roku wiedzieli, kim są i o co walczą. Dlatego w wierszu „Hasło piechura” pojawia się taka jasna deklaracja : „Ja zbiedzony piechur szary… ja obrońca świętej wiary, Żołnierz Polski, sługa Boży!”. A ileż godności i dumy ma ten „Żołnierz, wielki pan”: ”Największy pan na ziemi, jest sobie polski żołnierz! Wężami srebrzystemi przystroił szary kołnierz, Sznurkami buty wiąże , A dumny jakby książę”… „Pałacu mu nie trzeba, gdy widzi trochę nieba”.
Czy można lepiej rozbroić naturalny lęk przed śmiercią niż „pogruchotać jej kości „ czy „sprać po pysku”? W wierszach i piosenkach Makuszyńskiego pojawiają się krotochwilne tony, zawadiacka postawa w obliczu śmierci, ale i anioły posyłane przez Boga, co „na skrzydłach jak na noszach” zaniosą do domu, wybłagane przez poetę w modlitwie za  „kochanych łobuzów”.
Nietrudno sobie wyobrazić, jak trzymali się za brzuchy śmiejąc się serdecznie, gdy czytali „O Pannie, co miała syna”. Przezabawna „pustota”, jak nazywał te zapisy żołnierskiej nieobyczajności i swawoli, których nie wypada czytać przy „zmurszałych damach” i świętych, bo mogą „powyskakiwać z nieba”.
Zbiór zamyka wiersz, opublikowany w 1921 r. w rocznicę Cudu nad Wisłą w „Tygodniku Ilustrowanym” - „W sierpniu 1920 roku”:

 „I dokonał się nad Wisłą, Cud dokonał się prawdziwie: Za ból i wszystkie rozpacze, Za splugawione żywoty, Za matkę, co dotąd płacze, Za krwawe , żołnierskie poty, Za znieważonego Boga…” Poczta polowa 26 dostarczyła pisarzowi w czerwcu1920 r. takie oto wierszowane dowody wdzięczności z 2 pułku artylerii lekkiej:

 „Więc tknięci słowem kochanego Mistrza/ Ślemy podziękę/utkaną rymami,/Za listy piękne – prosimy o jeszcze/I zostajemy oddani z kościami”.
Żołnierzom Anno Domini 2012 r. też z pewnością twarde żołnierskie serce wywinie hołubca, gdy posłuchają Mistrza Kornela. Ostatniego zapomnianego literata, co tak żołnierzy kochał i rozumiał?..

 

Elżbieta Szmigielska - Jezierska

 
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 17/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;