Czwartek, 23 marzec 2017 r.
Feliksa, Konrada, Zbysławy
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Nie zapominaj, że ból jest miarą miłości.

J. Escrivá
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2011-04-26
„Kto służył Ojczyźnie odnajdzie ją w niebie…” Z ks. prof. UKSW dr hab. Januszem Mierzwą rozmawia Elżbieta Szmigielska - Jezierska

Tegoroczne rekolekcje wielkopostne w Katedrze Polowej Ordynariatu Wojska Polskiego pokazały, jak wielkie, wciąż nieodkryte, jest bogactwo słów Jana Pawła II. Zabrał nas Ksiądz Profesor w tym szczególnym roku Wielkiego Postu – przed beatyfikacją Ojca Świętego - w duchową pielgrzymkę papieskiego nauczania, skierowanego do Wojska Polskiego, a także do nas, wszystkich Polaków. Czy Jego słowa mogą duchowo budować i odbudować Wojsko Polskie?

Ojciec Święty Jan Paweł II pozostawił nam olbrzymią spuściznę swoich słów, myśli i czynów. Ktoś obliczył, że zbiór Jego nauczania został zapisany na ok. 80 tys. stronicach. Gdyby każdego dnia zgłębiać tylko po 5 stronic, to przeczytanie całości tej spuścizny zajęłoby ok. 44 lat, a więc niemal całe dorosłe życie człowieka. Wydaje się zatem czymś oczywistym, że warto je podzielić na określone fragmenty, tzn. skierowane do konkretnych grup społecznych czy zawodowych, aby w ten sposób pogłębić refleksję. W taki sposób można byłoby przygotować konkretne programy duszpasterskie dla różnych środowisk, które studiowałyby nauczanie Ojca Św. Jana Pawła II.

Tegoroczne rekolekcje wielkopostne w Katedrze Polowej WP w Warszawie były duchową pielgrzymką po „śladach” Ojca Świętego, które pozostawił polskim żołnierzom, ich rodzinom i wszystkim, którzy wielką czcią darzą Jana Pawła II i zarazem dużym szacunkiem obdarzają tych, którzy służą. A wojsko – to służba.

Jego modlitwa-wołanie z Placu Zwycięstwa w 1979 r. „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi” jest wciąż aktualna, zwłaszcza w Wielkim Poście, w którym przygotowujemy się duchowo do świętowania Zmartwychwstania Chrystusa, w Którym jest nadzieja naszego powstania z martwych. Wojsko Polskie ma wielką szansę zaczerpnąć duchową moc z tej tajemnicy naszej wiary i ze słów Ojca Świętego Jana Pawła II, który tak bardzo cenił sobie polskiego żołnierza: jego służbę, odwagę, poświęcenie i ofiarę dla Ojczyzny. Tylko w ten sposób można odbudować to, co rujnowano przez ponad pół wieku.

Sensem każdych rekolekcji jest przywrócenie porządku sumień - nawrócenie. Trochę się pogubiliśmy jako Naród. Wielu odczuwa zagubienie, dezorientację w sferze wartości. Jan Paweł II pozostawił nam czytelne drogowskazy. Który z nich, zdaniem Księdza Profesora, pomógłby nam na nowo się pozbierać, odnaleźć…? Jak odczytać znaki czasu w świetle jego nauczania?

Ojciec Święty w swoich przemówieniach wielokrotnie zwracał uwagę na porządek prawd i wartości, konieczny w życiu każdego człowieka i każdego Narodu. Bowiem tylko w prawdzie można tworzyć właściwy porządek. Mówił nam o tym dobitnie w 1987 r. na Westerplatte. Powiedział wówczas jeszcze więcej: ten porządek prawd i wartości, należy nie tylko tworzyć, ale „utrzymać i obronić w sobie i wokół siebie – dla siebie i dla innych”.

Rekolekcje są takim czasem porządkowania siebie w prawdzie o sobie samym. Często są właściwą okazją do „przywrócenia porządku sumień – do nawrócenia”. Zagubiony współczesny człowiek, a także zagubiony Naród, powinien skorzystać z tej okazji, aby być człowiekiem, aby być Narodem – na miarę swej wielkości, do której został stworzony i powołany. W tym porządkowaniu sumienia warto skorzystać z głęboko zakorzenionego w świadomości ludzi prostych przekonania, które mówi, że „jeśli Boga postawisz w swoim życiu na pierwszym miejscu, wszystko inne będzie na właściwym miejscu”.

Można odnieść wrażenie, że współczesny człowiek żyje, „jakby obok Boga”, o czym mówił Jan Paweł II we Francji. W naszej, polskiej rzeczywistości, też spotykamy ten trend. Proszę zauważyć, że coraz częściej można spotkać hasło „Honor, Ojczyzna” zamiast „Bóg-Honor-Ojczyzna”. O czym może to świadczyć, jeśli nie o tendencji „zastąpienia” miejsca Boga rolą człowieka? Podobnie też jest z preambułą różnych aktów konstytucyjnych.

Tylko powrót do podstawowych wartości religijności perennej może uporządkować ten chaos wartościowania, w czym pomaga nam pogłębiona refleksja nad nauczaniem Ojca Świętego Jana Pawła II. Ta potrzeba porządkowania została pięknie ujęta w utworze p. Wojciecha Kejne pt. „Zostań z nami”, do którego muzykę napisał p. Włodzimierz Korcz, a wspaniale wykonała p. Dorota Osińska: „Niech Twe proste, mądre słowa porządkują chaos w głowach, gdzie wtłaczano go od wielu, wielu lat”. To jest właśnie ten znak naszych, współczesnych, polskich czasów, aby uporządkować „rodzinne zagony” w świetle mądrych, prostych, podstawowych prawd i wartości.

Kim dla Księdza Profesora jest Jan Paweł II?

Dla mnie osobiście Ojciec Święty Jan Paweł II to przede wszystkim posłaniec samego Boga do całej ludzkości z orędziem miłosierdzia. To jakby prorok Eliasz, o którym mówią ostatnie zdania Starego Testamentu, zapisane w Księdze Malachiasza (Ml 3,23-24). Jest to ostatnia i zarazem najkrótsza księga Starego Testamentu w układzie Biblii, jaką znamy. Po niej Nowy Testament rozpoczyna Ewangelia (czyli „Dobra nowina”) wg. Św. Mateusza, od słów: „Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama” (Mt. 1,1).

Wydaje mi się, że Jan Paweł II w szczególny sposób był prowadzony przez Pana Boga do wypełnienia tej posłanniczej misji. Przyglądając się tej nadzwyczajności chociażby tylko w wojskowego punktu widzenia warto zauważyć np., że jego ojciec (także Karol Wojtyła) był porucznikiem Cesarskiej i Królewskiej Armii i Wojska Polskiego. Przyszły Papież został ochrzczony przez ks. kapelana wojskowego, a na chrzcie nadano mu imiona Karol Józef na cześć ostatniego cesarza Austrii Karola Habsburga i monarchy Franciszka Józefa, szanowanych w Galicji.

Przyglądając się bliżej Jego biografii należy zwrócić uwagę na jeszcze inne, szczególne wydarzenia: gdy miał 9 lat zmarła mu mama, gdy miał 12 lat zmarł jego starszy brat, a gdy miał prawie 21 lat odszedł do wieczności jego ojciec. Jako dziecko, a później jako dojrzewający młodzieniec pozostał zupełnie sam – bez obecności tych, którzy dla każdego z nas są najważniejsi w życiu. Zapewne nam trudno byłoby odnaleźć się w takiej sytuacji.

Ten szczególny sposób prowadzenia Jana Pawła II przez Pana Boga do wypełnienia Jego posłannictwa dla „świata całego” ostatecznie pokazał całemu światu (chociażby za pośrednictwem mediów), że w chwili przejścia do Domu Ojca – nie był sam. Był z nim niemal cały świat, który łączył się duchowo w tym największym egzaminie dojrzałości człowieka, posłanego przez Pana Boga nam, współcześnie tworzącym dzieła swojej globalnej obecności. Ale droga do tego misterium przejścia progu nadziei, progu Domu Ojca prowadziła Jana Pawła II przez inny jeszcze próg, przez próg Fatimy.

Pierwsze spotkanie z Janem Pawłem II w czasie tych rekolekcji wyznaczył Ksiądz w rocznicę jego śmierci 2 kwietnia, a temat refleksji dotyczył wydarzeń z Placu św. Piotra w dniu 13 maja 1981 r. To wielki znak: śmierć Papieża i Fatima. Jak nasze najnowsze polskie dzieje wpisują się w Objawienia Fatimskie, do których Jan Paweł II przywiązywał tak wielkie znaczenie?

Zamach na życie Ojca Św. w dniu 13 maja 1981 r. głęboko wpisuje się w treść Objawień Fatimskich, co potwierdził sam Jan Paweł II „odsłaniając” nam III Tajemnicę Fatimską.

Rozpoczynając rekolekcje w Katedrze Polowej Ordynariatu WP 2 kwietnia 2011 r., a więc w 6. rocznicę odejścia do Domu Ojca Największego z rodu Polaków, przytoczyłem w całości przepowiednię Juliusza Słowackiego o Słowiańskim Papieżu, później zwróciłem uwagę na tajemniczy zbieg okoliczności, towarzyszących zamachowi na życie Ojca Świętego w dniu 13 maja 1981 r. i w końcu starałem się zanalizować treść Jego przemówienia podczas modlitwy na Anioł Pański, w czwartą niedzielę Adwentu w 1999 r. (19 grudnia 1999 r.), a więc na kilkanaście dni przed końcem XX wieku, który Feliks Koneczny z Krakowa nazwał „wiekiem kryzysu”. W tym zestawieniu i połączeniu myśli poety, Papieża i historiozofa dostrzegam logiczny sens zdarzeń historio-zbawczych, w których uczestniczymy.

Aby dobrze odpowiedzieć na pytanie „jak nasze najnowsze dzieje wpisują się w Objawienia Fatimskie” należałoby najpierw dogłębnie zanalizować myśl Arcybiskupa Warszawy Jana Pawła Woronicza, do której nawiązał Jan Paweł II w przemówieniu w siedzibie UNESCO w Paryżu, a następnie zinterpretować zamach na Papieża w świetle Objawień Fatimskich, zgłębiając treść tych objawień wraz z komentarzem Jana Pawła II i odczytać współczesne wydarzenia po tragedii Smoleńskiej. Wydaje mi się, że tylko w takim kontekście – jeśli uznamy, że istotnym posłannictwem Ojca Świętego Jana Pawła II była misja proklamacji orędzia o Bożym Miłosierdziu – można próbować wyjaśnić „nasz” udział w Objawieniach Fatimskich. „Nasz” w cudzysłowie może stać się naszym bez cudzysłowia – jeśli „my” odczytamy i podejmiemy tę Jego misję. Ojciec Święty Jan Paweł II podczas swej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny w 2002 r. właśnie nam, Polakom powierzył to zadanie, abyśmy kontynuowali Jego posłannictwo. W ostatniej homilii na krakowskich Błoniach powiedział: „Dziś to dziedzictwo zostało przekazane w nasze ręce i nie może pójść w zapomnienie”. A mówił o Bożym Miłosierdziu.

Nie wnikając w historyczne zawiłości naszych dziejów powinniśmy uznać, że musimy przygotować się do misji Ewangelizacji, głosząc orędzie o Bożym Miłosierdziu. Gdyż „nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopóki nie zwróci się z ufnością do Mojego Miłosierdzia”. Są to słowa Pana Jezusa skierowane do św. S. Faustyny i powtórzone przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

W etosie żołnierskim temat „Odwaga wiary”, który Ksiądz Profesor poruszył, to temat przewodni w dziejach oręża polskiego. Wystarczy zejść w podziemia Katedry Polowej do Muzeum Ordynariatu WP, żeby się o tym przekonać. Dziś, młode pokolenie wojskowych coraz częściej słyszy o pragmatyzmie, profesjonalizmie. Mówi się nawet o nowoczesnym patriotyzmie. A w domyśle i później w rozmowach, pojawiają się często dylematy: trzeba wybierać między karierą, sukcesem albo opowiedzeniem się za „niepragmatycznymi” wartościami. Czy dzisiaj odwaga wiary to: wybrać chwilową porażkę, by odnieść sukces ostateczny?

Tak, rzeczywiście. Dzisiaj potrzebna jest potęga wiary, która prowadzi „przez trudy do chwały” – jak głoszą w przenośnym tłumaczeniu słowa łacińskiej sentencji, zapisane na głównych drzwiach wejściowych do Katedry Polowej WP: „per aspera ad astra”. Wojskowi dobrze wiedzą, że przegrana bitwa nie przesądzą o przegranej batalii. Chwilową porażkę należy przyjąć z nadzieją, w myśl słów duńskiego poety: „co Cię nie dobiło – to Cię wzmocni”.

Współczesny człowiek za wszelką cenę chce być człowiekiem sukcesu, dlatego nie uznaje porażek. Czy tak myśleli polscy żołnierze, których groby są rozsiane na tylu miejscach świata? Ginęli, gdyż walczyli za Ojczyznę, która – jak się później nieraz okazało, nie zawsze o nich pamiętała. Czy np. PRL pamiętał o polskich oficerach z Katynia i z całej „Golgoty Wschodu”? A oni ginęli za Ojczyznę, gdyż ją kochali.

Tutaj dotykamy istoty patriotyzmu. Warto sobie przypomnieć myśli Jana Pawła II, zawarte w książce „Pamięć i tożsamość”. Ojciec Św. mówi, że „patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest Ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania. Świadczą o tym liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli za Polskę na różnych frontach świata”. Patriotyzm – w najgłębszej swej istocie – jest miłością Ojczyzny.

Tzw. „nowoczesny patriotyzm” bardziej akcentuje egocentryzm niż dobro wspólne. Można znaleźć np. tezy głoszące, że nowoczesnym patriotą jest człowiek «ambitny, rozwijający się moralnie i intelektualnie» (por. Debata z udziałem polityków w I LO im. A. Mickiewicza w Olsztynie, pt.: „Czym jest nowoczesny patriotyzm”, 10.11.2010). Gdzieś w tym chaosie pojęciowym gubi się Ojczyzna, czyli „Patria”, od której pochodzi pojęcie „patriotyzm”. Tzw. „nowoczesny patriotyzm” może kształtować postawy, o których mówi Pani w pytaniu, takie jak: pragmatyzm, kariera, sukces. Takie postawy nie dadzą się pogodzić z postawami patriotycznymi. Miłość egocentryczna jest w gruncie rzeczy miłością samego siebie.

Jan Paweł II, który był świadkiem i nauczycielem nas wszystkich, mawiał, że katolicyzm „na pół etatu” to oszukiwanie siebie i Pana Boga. Wielu z nas katolików, mundurowych także, powtarza dziś, że katolikiem można być w niedzielę, prywatnie, w domu, ale nie w pracy, w życiu publicznym. Co na to Jan Paweł II?

Człowiek albo rzeczywiście wierzy, albo wydaje mu się, że wierzy, albo udaje, że wierzy. Przypomina mi się w tym miejscu anegdota o pewnej pani, która stwierdziła, że ona «nigdy nie zmienia poglądów, zawsze ma takie same…, takie same, jak władza. A że w Polsce często zmienia się władza, to nie jest jej wina».

Człowiek wierzący w Boga uznaje i wyznaje zasady swej wiary całym swoim życiem – zawsze i wszędzie. Jest bowiem do nich przekonany. Brak przekonania lub udawanie, że się wierzy – jest tą „pół-etatowością” wiary. Pan Jezus wyraźnie powiedział: „nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Ludowe porzekadło mówi o takich pół-etatowcach: „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”.

Gdyby nasza „Polska Kana” była bardziej wypełniona wiarą w Boga i zawierzeniem Bogu, to mniej byłoby w niej „pustych stągwi”, a więcej radości, jak na Galilejskim weselu. Gdybyśmy bardziej wczytywali się w nauczanie Jana Pawła II, to nie zatrzymywalibyśmy się w naszym o nim wspomnieniu głównie na przeżyciach (które i tak są ulotne), lecz na słowach, które przekazywał nam świadek wiary. Czasami odnosi się wrażenie, że nasze wspomnienie Ojca Świętego zatrzymało się na „wadowickich kremówkach”.

Jesteśmy jako Naród obdarowani przez Opatrzność wielkimi rodakami, którzy mieli odwagę świętości. Mamy się więc do kogo odwoływać, komu wierzyć, kogo słuchać: Kardynał Wyszyński, Ks. Popiełuszko, Jan Paweł II. Młodzi tęsknią za wiarygodnymi przewodnikami. Dlaczego więc wybierają „celebrytów” zamiast autorytety? Straszne sceny bluźniercze pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu – to rachunek sumienia dla wszystkich odpowiedzialnych za ich wychowanie? Jak dotrzeć do nich z przemieniającym słowem Jana Pawła II, a nie tylko z „wadowickimi kremówkami”?

Jest to medialne wrażenie, że młodzi ludzie wybierają „celebrytów”. To tak, jak z medialnym wizerunkiem śp. Prezydenta RP Prof. Lecha Kaczyńskiego. Zupełnie inaczej przedstawiany był za życia, a jakże odmiennie prezentowany po katastrofie Smoleńskiej – w tych samych mediach.

Podobnie jest z młodym pokoleniem. Pracując ze studentami, mogę zaświadczyć o ich wielkim pragnieniu zgłębiania nauczania Jana Pawła II, zwłaszcza Jego propozycji budowy „cywilizacji miłości”. Studenci proszą nawet o przygotowanie wykładów monograficznych nt. „cywilizacji miłości”. Myślę, że należałoby spełnić ich prośby, aby pokolenie JP II nie było tylko naukowym terminem. Warto byłoby też pomyśleć o programach, które zapoczątkowałyby realizację nadziei Ojca Świętego Jana Pawła II, który nie tylko gromadził wokół siebie miliony młodych z całego świata, ale także stawiał im wymagania; często trudne, lecz przyjmowane oklaskami. Warto też pamiętać, że Jan Paweł II tylko do młodzieży skierował te słowa: „Wy jesteście przyszłością świata. Wy jesteście nadzieją Kościoła. Wy jesteście moją nadzieją”.

Natomiast zupełnie czymś innym jest polityka medialna. Każde medium ma jasno określone cele swej polityki. Jedyne ogólnopolskie media, które na żywo rozmawiają ze słuchaczami to Radio Maryjo i telewizja Trwam. W nich słuchacze poprzez codzienną katechezę pogłębiają swoją wiarę, którą mogą wyrazić np. przez prowadzenie modlitw, zadawanie pytań, informowanie o ważnych wydarzeniach, itp. W nich także mogą na żywo dzielić się swoimi radościami i niepokojami, mogą oceniać współczesną rzeczywistość społeczną, wydarzenia polityczne, sprawy międzynarodowe. Mogą także słuchać innych, którzy wyjaśniają i komentują różne, wielopłaszczyznowe aspekty naszego życia. Gros czasu poświęcają nauczaniu Ojca Św. Jana Pawła II. Tworząc w ten sposób dobro, o czym mogą zaświadczyć chociażby dzieła przy nich powstałe, wpisują się w główną ideę bł. Ks. Jerzego Popiełuszki: „Zło, dobrem zwyciężaj!”. Te media są jakby przedłużeniem jego nauczania, dlatego tak są zwalczane. Męczennik za głoszenie słów prawdy, Bł. Ks. Jerzy Popiełuszko w swoim przepowiadaniu „posługiwał” się amboną. Współczesną „amboną” są media. A że te współczesne „ambony” są różne, to już nie jest wina słuchaczy – ironizując z wcześniej przytoczonej anegdoty. Natomiast zło, które – zdaniem medioznawców – „lepiej sprzedaje się w mediach niż dobro”, i tak ostatecznie przegra, o czym zapewnia nas Boże Objawienie. Nagłaśniane zło prowadzi do różnych bluźnierstw, a nawet do nienawiści, która popycha aż do morderstwa. Ale nie ma innej metody przemiany serc i myśli ludzkich niż „zło – dobrem zwyciężać”.

Jan Paweł II po spotkaniu z Wojskiem Polskim 2 czerwca 1991 r., nazwał to spotkanie „rezurekcyjnym odkryciem”. Moim zdaniem, nie byłoby tej rezurekcji, radości Zmartwychwstania, gdyby nie poprzedził je m.in. żołnierski krzyż Księdza Jerzego Popiełuszki – służba w represyjnych jednostkach kleryckich w PRL. To wasz Patron, wszystkich – którzy, tak jak Ksiądz Profesor – przeszli przez te jednostki. Jan Paweł II ostatecznie was „wyzwolił”…?

Polemizowałbym w tym miejscu z zestawieniem słów: „odkrycie” i „radość”. Ojciec Święty Jan Paweł II użył określenia „rezurekcyjne odkrycie”. Co to oznacza? Apostołowie Piotr i Jan odkryli, że grób Jezusa jest pusty, ale nie uwierzyli kobietom, które mówiły, że widziały Zmartwychwstałego Pana. Nieco później sam Jezus tłumaczył innym swym uczniom w drodze do Emaus proroctwa, zapisane w Świętych Księgach. Gdy Piotr i Jan, a także inni apostołowie usłyszeli to świadectwo uczniów z Emaus, zamknęli się tam, gdzie przebywali „z obawy przed Żydami” (J. 20, 19) i zapewne z drżeniem serca oczekiwali na rozwój wydarzeń. Wprawdzie odkryli, że grób jest pusty i słyszeli świadectwa innych, którzy widzieli Zmartwychwstałego, ale daleko było im jeszcze do radości. Dopiero, gdy sam Jezus przyszedł do nich i ukazał się im w chwale Zmartwychwstałego, dopiero wówczas „uradowali się, widząc Pana”. Dopiero od tego momentu możemy mówić o radości Rezurekcyjnej. Pozwolę sobie w tym miejscu na pewną metaforę i na skrót myślowy: wydaje mi się, że po Papieskim „odkryciu rezurekcyjnym” z 1991 r., jako Naród, wciąż jesteśmy jeszcze w drodze do Emaus i potrzeba nam jeszcze wiele wyjaśnień i dowodów, aby – jako Naród – radować się ze Zmartwychwstania.

Natomiast męczeńska śmierć bł. Ks. Jerzego Popiełuszki powoli rodzi owoce tej ofiary. Pragnę zauważyć, że katolicka młodzież Zachodniej Europy więcej wie o Ks. Jerzym niż polscy ich rówieśnicy. Jednak wierzę, że przyjdzie jeszcze taki czas, w którym Polacy też podejmą jego naukę, np. byli Alumni-Żołnierze, a także tzw. „świeccy”, jak nazywaliśmy w wojsku nie-kleryków. Obecnie bł. Ks. Jerzy Popiełuszko jest patronem wielu szkół w Polsce. Ostatnio NSZZ „Solidarność” zwrócił się do Stolicy Apostolskiej za pośrednictwem Episkopatu Polski o ustanowienie ks. Jerzego Patronem Solidarności. Sadzę, że współcześnie żyjący jeszcze w Polsce Kapłani, byli Alumni-Żołnierze, też powinni podjąć takie starania.

Czy Jan Paweł II ostatecznie wyzwolił Alumnów z obowiązku odbywania dwuletniej zasadniczej służby wojskowej?

Wybór kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową wprowadził kompletny chaos w Głównym Zarządzie Politycznym (GZP), któremu podlegały tzw. „jednostki kleryckie”. Później Jego pierwsza wizyta w Ojczyźnie w 1979 r. i obecność w Częstochowie Alumnów-Żołnierzy, ale tylko w strojach cywilnych a nie w żołnierskich mundurach, gdyż ówczesna władza bała się nawet własnego munduru. Klerycy rozwinęli wówczas przewieziony w kawałkach transparent z napisem: „Alumni-Żołnierze w jedności z Ojcem Świętym”. Jan Paweł II zauważył to, przejeżdżając pomiędzy sektorami i w przemówieniu z Jasnogórskich wałów pozdrowił nas. Było to wielkie wydarzenie w czasie całej służby wojskowej. A później dość szybka rozpoczęła się „agonia” tej koncepcji resocjalizacji kleryków, prowadzonej przez GZP.

Dzisiaj, po wielu latach od zakończenia służby wojskowej, która przerwała nam studia w Wyższych Seminariach Duchownych i realizację powołania kapłańskiego, księża (byli Alumni-Żołnierze) z całej Polski spotykają się bardzo często na swych koleżeńskich zjazdach wraz ze swymi opiekunami z Brzegu, Bartoszyc, Koszalina, Szczecina i z innych miejsc w Polsce. Żyjący świadkowie tamtych czasów i zarazem opiekunowie naszych kleryckich doświadczeń Ks. Prałat Zbigniew Bąkowski z Brzegu i Ks. Infułat Adolf Setlak z Bartoszyc, ujawniają nam obecnie różnorakie problemy i okoliczności, związane z ich posługą wobec Alumnów-Żołnierzy. Ojciec Św. Jan Paweł II w telegramie, skierowanym do uczestników Jubileuszowego spotkania w 1997 r., zorganizowanego przez Biskupa Polowego Sławoja Leszka Głódzia i Ordynariat Polowy WP podziękował wszystkim klerykom wraz z ich opiekunami „za świadectwo wiary, nadziei i miłości, które wytrwale dawali w niezmiernie trudnej, czasem nawet bolesnej rzeczywistości, w jakiej się znaleźli, służąc w szeregach ówczesnego Wojska Polskiego”.

Za nami obchody 1. bolesnej rocznicy tragicznie przerwanego lotu do Katynia. Ostatnie rozważania Księdza Profesora podczas rekolekcji z Janem Pawłem II zakończyły się przy grobie śp. Biskupa Płoskiego. Za „Obronę najwyższych wartości”, której poświęcił swoje życie i nauczanie, zapłacił najwyższą cenę. Podobnie jak wielu pasażerów TU-154M. Co mamy czynić, byśmy nie zmarnowali ofiary Katynia i Smoleńska? (Czy jak mówił Herbert: „Bądź wierny idź”, „masz mało czasu trzeba dać świadectwo”).

Wczytując się w obfite ilościowo i niezmiernie bogate w treści przepowiadanie Biskupa Polowego WP Generała Profesora Tadeusza Płoskiego, na szczególną uwagę zwraca tom IV jego kazań, zatytułowany: „Miłość żąda ofiary”. Ten tytuł został zaczerpnięty z motta, wyhaftowanego na sztandarze Polskich Sił Powietrznych. A sztandar ten ma swoją bardzo ciekawą historię, którą warto byłoby zgłębić. W 1992 r. został przekazany z Instytutu gen. Sikorskiego w Londynie lotnikom – Orlętom z Dęblina. Taki sam tytuł: „Miłość żąda ofiary” nosi homilia pogrzebowa, wygłoszona przez śp. Bp T. Płoskiego na pogrzebie ofiar samolotu Casa, który rozbił się pod Mirosławcem w 2008 r., przewożąc wysokich rangą dowódców Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie i Mirosławcu. Zginęło wówczas 20 oficerów WP.

Wgłębiając się w całość przepowiadania Bpa Płoskiego można stwierdzić, że słowa „Miłość żąda ofiary” w różnoraki sposób przewijały się w niemal każdej jego homilii. Wyrażane w różnej formie i w różnym stylu, zawsze wskazywały na wartości najwyższe: „Bóg-Honor-Ojczyzna”. Swoje przepowiadanie „dopowiedział” niejako własną, tragiczną śmiercią pod Smoleńskiem, gdzie chciał złożyć hołd polskim oficerom, pomordowanym w Smoleńsku, Katyniu, Charkowie, Ostaszkowie, Starobielsku i tylu miejscach polskiej „Golgoty Wschodu”. Zamiast hołdu, własnym życiem złożył świadectwo tym najwyższym wartościom, które głosił.

Odpowiedzią na pytanie: „Co mamy czynić, byśmy nie zmarnowali ofiary Katynia i Smoleńska” niech będzie treść słów, zawarta w cytowanej już poezji „Zostań z nami”:

Gdy nadzieja beznadziejnie gasła w nas,
Zawołałeś, żeby zstąpił Boży Duch
I apatii pajęczynę strząsnął czas.
Zakiełkował solidarnych nowy ruch.

Poderwałeś naród z kolan tego dnia
I ze strachu w mysią dziurą strach się skrył,
Więc żegnała Cię w niejednym oku łza,
Kiedy wszyscy wołaliśmy z całych sił:

Zostań z nami!

Jeszcze wiele w nas zwątpienia.
Jeszcze tyle do zrobienia,
By wolności pieśń wyśpiewał srebrny dzwon.
Dodaj siły nam i wiary,
Że porządek runie stary

I opuści podłe kłamstwo Prawdy tron.
Niech Twe proste, mądre słowa
Porządkują chaos w głowach,
Gdzie wtłaczano go od wielu, wielu lat.
Ucz, jak innych nieść brzemiona,
Jak słabości swe pokonać
I jak w sercu można zmieścić cały świat.

Pokazałeś, jak nie cofać się przed złem,
Jak się wspinać, niosąc ciężki życia krzyż.
Twoja słabość złym zdawała nam się snem,
Bo wciąż przecież niestrudzenie szedłeś wzwyż.

Choć Pan barkę twą na nieba wciągnął brzeg
I natchnioną księgę życia zamknął wiatr,
Mamy w duszach postać białą niczym śnieg
I wołanie błądzi echem pośród Tatr:

Zostań z nami!

Jeszcze wiele w nas zwątpienia.
Jeszcze tyle do zrobienia,
Chociaż wolność już wyśpiewał srebrny dzwon.
Dodaj siły nam i wiary,
Że w nas ziarno twej ofiary
Znajdzie glebę, co obfity wyda plon.
 („Zostań z nami”, sł. Wojciech Kejne; muz. Włodzimierz Korcz; wyk. D. Osińska) 

Z ks. prof. UKSW dr hab. Januszem Mierzwą rozmawia Elżbieta Szmigielska - Jezierska
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 05/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;