Wtorek, 17 październik 2017 r.
Antonii, Ignacego, Wiktora
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Powierzcie Bogu wszystkie wasze zmartwienia, a On zatroszczy się o was.

Św. Piotr Apostoł
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2010-10-23
Nieznany święty lotnik? (kpt. Pil. Władysław Polesiński)
U źródeł Apelu Jasnogórskiego: Kpt. pil. Władysław Polesiński codziennie o 21. stawał do raportu przed Chrystusem*

- W podejmowaniu naszych decyzji o wybraniu Jezusa na swego Pana i Wodza pomagają nam święci wyniesieni na ołtarze, ale również tacy, którzy tylko w naszych sercach są kanonizowani i dobrze pokazują nam, jak podążać za Chrystusem – napisał o Nim śp. Biskup Tadeusz Płoski. - Był oficerem, lotnikiem, człowiekiem niezwykłej uczciwości, szlachetności i odwagi. Ojczyznę umiłował całą duszą, ze wszystkich swoich sił, całą pasją. Wiedział, że Polska znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i tylko ludzie prawi, mocni, gotowi na najwyższą ofiarę, zdołają obronić jej wolność i niepodległość - tak zarekomendował Go świadek Katynia śp. ks. Zdzisław Peszkowski.

W 1931 r. w Krakowie kpt. Władysław Polesiński cudem został uratowany z katastrofy samolotu, gdy wracał na lotnisko z lotu ćwiczebnego. Była to godzina dziewiąta wieczorem, jak wspominała żona pilota Janina Polesińska, która o tej porze modliła się o jego szczęśliwy powrót do domu. Ta wieczorna godzina stała się dla lotnika początkiem codziennej praktyki raportu przed Chrystusem; przed Którym składał meldunek z dokonań dnia, prosząc o światło na następny dzień.

Swoje przeżycia z tej katastrofy opisał w wierszu „W płonącym samolocie” : Usiadłem nad swym niedoszłym śmiertelnym zwęgliskiem… nie śmiałem spojrzeć… Czułem, że ktoś się z tych płomieni zbliża, schyliłem kornie głowę, bo szedł do mnie On, Wielki, Miłujący Pan z Krzyża – Jezus, Bóg – do mnie, człowieka.

Miał tylko 33 lata, gdy zginął wykonując lot łącznikowy nad Warszawą we wrześniu 1939 r. Ale to krótkie życie młodego pilota, kapitana Władysława Polesińskiego, przepełnione było Bożą treścią i mądrością, którą mógłby obdzielić tak wielu z nas, wiodących dziś życie w pustce konsumpcji i użycia.

Niezwykłość tej postaci jest wprost proporcjonalna do jej zamilczenia w Polsce, której oddał siebie, bo wiedział, że taka „miłość żąda ofiary”. Do złożenia tej ofiary przygotowywał się zresztą konsekwentnie, umacniając się Ofiarą Chrystusa. Codziennie, jak mówią świadkowie, przystępował do Komunii św. w Kościele św. Piotra i Pawła na Koszykach w Warszawie. – Nieraz zdarzało mi się klęczeć obok tego nieznanego mi wojskowego, o którym z początku nie wiedziałem, kim jest, ale który budował swoją postawą głęboko skupioną. Czuło się, że czas modlitwy w kościele jest wyrwany z czynnego życia, ale jest niezbędny dla żarliwej duszy, która przyjmuje Chrystusa nie tylko, by się samej z Nim zjednoczyć, ale by Go zanieść tym, z którymi za chwilę w swej służbie się zetknie…Po jakimś czasie dowiedziałem się z kół lotniczych, że jest to kpt. pil. Polesiński”.

A przecież We wrześniu 1939 r., gdy trwały naloty na Warszawę, jego głos zaraz po Prezydencie Warszawy, Stefanie Starzyńskim, był najbardziej rozpoznawalnym głosem w Polsce. I co równie zaskakujące - ani jeden, ani drugi nie mają swoich grobów ( poza oczywiście symbolicznymi), bo ich ciała nie zostały odnalezione, a ostatnie chwile ich życia okrywa tajemnica.  W taką bezkompromisową miłość, jakiej świadkiem (łac. martyr - świadek) był Kpt. Polesiński oczywiście wpisany jest Krzyż.

Dla niego krzyż był źródłem mocy. Krzyż Chrystusa i etos rycerski narodu polskiego był dlań inspiracją do stworzenia w Polsce Rycerskiego Zakonu Krzyża i Miecza – ruchu etycznego łączącego w sobie religię i patriotyzm – jak sam twórca napisał we wprowadzeniu do regulaminu tego świeckiego zakonu.

Jego głęboka religijność, wyrażająca się w integralnej postawie zgodności słów z czynami, nie mająca nic wspólnego z dewocyjnością, w środowisku wojska, które preferowało duchową letniość, musiała oczywiście wzbudzać niechęć i zarzuty znane wszystkim świadkom Chrystusa. Posuwano się nawet do suponowania choroby psychicznej. Stawiano mu zarzuty uprawiania religianctwa, hołdowania średniowieczu itp.

Podobnie zwalczano pod koniec życia Romualda Traugutta, który umierał na stokach Cytadeli warszawskiej, ściskając w ręku różaniec, gdy carscy oprawcy wykonywali wyrok śmierci na ostatnim przywódcy powstania styczniowego. Nieprzypadkiem pojawia się tu postać Romualda Traugutta. Kpt. Polesiński urodził się bowiem w Żelechowie 8 września 1906 r, w małym mazowieckim miasteczku nad Wisłą, gdzie w czasie powstania styczniowego przebywał Romuald Traugutt. Ten bohater walki o wolność Ojczyzny, człowiek głębokiej wiary, patriotyzmu , ale i trzeźwy realista, niewątpliwie wywarł wpływ na ideały młodzieńcze przyszłego lotnika.

Pochodził z rodziny wielodzietnej, matkę stracił w dzieciństwie, a ojciec był niezamożnym stolarzem. Uczęszczał do Gimnazjum im . J. Lelewela w Żelechowie, prowadzonego przez Polską Macierz Szkolną. Po egzaminach, do których sam się przygotowywał, został przyjęty do Korpusu Kadetów Nr 2 w Modlinie. 18 czerwca 1925 r. został przeniesiony do Oficerskiej Szkoły Lotniczej, a stamtąd na praktykę do 15 p.p. w Dęblinie. Przeszedł również kurs instruktorski strzelców płatowcowych w Grudziądzu i kurs pilotów w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie.

W czasie służby w 2 pułku lotniczym w Krakowie studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim na Wydziale Prawa. Niekompletność jego akt personalnych sprawia , że nie ma wszystkich danych o jego służbie jako oficera zawodowego.

 Gdy dziś czyta się jego odczyty, które wygłaszał jeżdżąc przed samą wojną po Polsce, jego artykuły w przedwojennej prasie, przychodzi na myśl słynne zdanie : żeby innych zapalać trzeba samemu płonąć. Tyle w nich żarliwości, bezkompromisowości, po prostu wewnętrznej prawdy, wobec której nie sposób przejść obojętnie.

Czy może więc dziwić , że postać tak duchowo niezłomna była wyjątkowo niebezpieczna dla odwiecznych wrogów Polski?

Pisał: Taktyka Gestapo, a tak samo i Kominternu , nakazuje swoim agentom wciskać się we wszelkie przejawy życia polskiego i szerzyć tam podstępem rozwiązłość, alkoholizm, seksualizm , narkomanię. Wrogowie nasi wychodzą z logicznego założenia, ze jeżeli zabierze się człowiekowi zdrowie moralne, to już z takiego człowieka nic zdrowego nie wyrośnie , ani obywatel , ani żołnierz. Dlatego tak czynem, jak i słowem walczył o „dozbrojenie moralne” Polski. I temu miał służyć założony przez niego w 1938 r. Rycerski Zakon Krzyża i Miecza, którego mottem uczynił słowa : „ Kto siebie nie opanuje, ten nic w życiu nie dokona – ni dla siebie, ni dla Ojczyzny”.

Rycerzom zakonu towarzyszyło zawołanie: „Chrystus zwycięża” i odzew: „Zawsze”.

***

Już we wrześniu 1939 r., tuż po jego śmierci, do mieszkania na Łowickiej załomotali Niemcy. Był jednym z pierwszych na ich listach proskrypcyjnych. Spóźnili się - on był już u Chrystusa na ordynansach.

Elżbieta Szmigielska – Jezierska

* Na podstawie książki „Człowiek mocny Bogiem”, wyd. SOLIDEO, druk. Apostolicum.
Całościowe źródło Saturnina Jarmulskiego na temat założyciela ruchu Krzyża i Miecza w formie maszynopisu znajduje się w zbiorach Biblioteki Narodowej.

Przykazania zawarte w Regulaminie osobistym Rycerskiego Zakonu Krzyża i Miecza:

1. Miłuj Boga i Polskę czynem i miłość tę rozszerzaj wokoło.
2. Przed każdym czynem zastanów się, jakby w tym wypadku postąpił człowiek mocny i prawy – a w najważniejszych chwilach życia Chrystus.
3. Bądź gotów do wszelkiej i natychmiastowej ofiary i miej zawsze spokój i radość ducha.
4. Bądź zawsze mocny i panuj nad sobą we wszystkich okolicznościach.
5. Bądź karnym, posłusznym i skromnym.
6. Bądź pierwszym do każdej pracy, do każdego trudu i niebezpieczeństwa i dąż nieugięcie do celu.
7. Czyń wszystko dokładnie i sumiennie, tak jakby od twej pracy przyszłość całej Polski zależała i tak jakby cała Polska na ciebie patrzyła.
8. Do innego człowieka zbliżaj się z dobrem na ustach i miłością w sercu, a dla siebie miej żelazną bezwzględność.
9. Ufaj bezgranicznie Opatrzność i jednocześnie postępuj tak, jakby wszystko tylko od Ciebie zależało.
10. Zdobywaj serca ludzkie dla Boga i Polski przykładem swego życia i czynu.

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 17/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;