Czwartek, 25 maj 2017 r.
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
O Bogu Był inny. Niepodobny do wszystkiego, co mógł pomyśleć o nim człowiek

Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Polecamy
2010-10-07
Cudowny Medalik Niepokalanego Poczęcia NMP (mjr J. Misiewicz)

„Medalik Matki Bożej, co chroni nas od zła.
Srebrny, a taki mały, jak w oczach święta łza”.
ks. Jan Twardowski

Zbliżamy się do Kaplicy Cudownego Medalika. Jest nas kilka osób. Idziemy ulicami Paryża prowadzeni przez jednego z naszych kapelanów wojskowych Ojca Kamila z Jasnej Góry. Nasze serca przepełnia radość, gdyż za chwilę ujrzymy miejsce, gdzie 180. lat temu młodziutkiej zakonnicy Katarzynie Laboure ukazała się Matka Boża. Przypominają mi się słowa naszego Papieża Jana Pawła II, który zapytany o to, jakie Sanktuarium Maryjne zrobiło na Nim największe wrażenie, odpowiedział: „Kaplica Cudownego Medalika na ulicy du Bac w Paryżu”. Tutaj w Paryżu jesteśmy tylko przejazdem w ramach 52 Międzynarodowej Pielgrzymki Wojskowej organizowanej przez Ordynariat Polowy WP do Niepokalanej w Lourdes. Nocujemy w Wersalu i mamy jeden dzień do swojej dyspozycji. Jest nas około 180 osób. Pozostali pielgrzymi udali się na zwiedzanie pałacu i ogrodów wersalskich. My tymczasem z niemałym trudem odnajdujemy Rue du Bac. Podobno tą Kaplicę zwiedza co roku tyle samo osób, co wchodzi na Wieżę Eiffla, a więc około półtora miliona. Co jest takiego niesamowitego w tych Objawieniach, że przyciągają takie rzesze pielgrzymów? Każdy kto przeczytał książeczkę Rene Laurentina pt. „Powiernica Niepokalanej” doskonale to rozumie. Zawsze mnie fascynował ten moment, gdy Katarzyna około w pół do dwunastej w nocy z 17/18 lipca 1830 r. zostaje zbudzona ze snu przez małego chłopczyka otoczonego dziwnym światłem i słyszy z Jego ust: „Chodź do Kaplicy, bo Najświętsza Dziewica czeka na Ciebie”. Katarzyna  podąża za swym Aniołem Stróżem i bardzo mocno się dziwi, bo wszystkie światła zapalają się natychmiast, gdy przechodzą korytarzami. Mimo tego cały klasztor Sióstr Miłosierdzia pogrążony jest we śnie. Dodatkowo zauważa, że gdy Jej mały przyjaciel dotyka drzwi kaplicy, one same się otwierają. Po wejściu do kaplicy Katarzyna uklęka w pobliżu ołtarza i oczekuje nadejścia Matki Bożej. Dopiero około północy jej towarzysz mówi: „Oto Przenajświętsza Dziewica. Oto już nadchodzi. Patrz!” A teraz oddajmy głos Katarzynie: „W tym samym momencie usłyszałam po prawej stronie ołtarza coś jakby szelest jedwabnej sukni i za chwilkę maleńką zobaczyłam jakąś przedziwnie Piękną Panią, która szeleszcząc powłóczystą suknią, szła na lewą stronę ołtarza, gdzie stało krzesło, na którym Ona przyszedłszy, usiadła (…). Rzuciłam się do Jej stóp i położyłam ręce na Jej kolanach jak dziecię. Och! W jednej chwili przeżyłam najpiękniejsze, najradośniejsze i najsłodsze z całego życia uczucia duszy i serca, uczucia, których po prostu nie umiem wyrazić.” To Objawienie będzie trwało około dwóch godzin. Katarzyna usłyszy między innymi następujące słowa Maryi: „Córko moja, Pan Bóg pragnie Ci powierzyć pewną misję. Wiele z tego powodu wycierpisz, ale łatwo zniesiesz wszystko wiedząc, że to przyczyni się do Jego chwały (…) Czasy obecnie są bardzo złe. Na Francję przyjdą dni nieszczęść, runie tron… Cały świat zaleją wody klęsk i nieszczęść wszelakich”. Po chwili wchodzimy do Kaplicy Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo zwanej Kaplicą Cudownego Medalika. Kończy się Msza Św. Klękamy, modlimy się i wpatrujemy się we wszystko co nas otacza. W prezbiterium za głównym ołtarzem znajduje się piękna figura Matki Bożej. Maryja przedstawiona jest w postawie stojącej tuż nad globem ziemskim. Z Jej rąk spływają promienie łask, dla wszystkich tych, którzy o nie proszą. Maryja depcze węża, który wije się u Jej stóp. Wokół głowy Matki Bożej widnieje dwanaście gwiazd.

Po obu stronach prezbiterium znajdują się dwa medaliony z kamienia, przypominające straszne wydarzenia z 1792 r. Z lewej strony cztery siostry wchodzą na szafot i zostają zgilotynowane. Z prawej strony dwie siostry idą na rozstrzelanie. Skazano je na śmierć za to, że odmówiły złożenia przysięgi rewolucyjnej. Zostały beatyfikowane w XX wieku. Natomiast Katarzyna Laboure zostaje ogłoszona świętą w 1947 r. przez Papieża Piusa XII. Tuż za Maryją na ścianie znajduje się przepiękny fresk z 1930 r. upamiętniający pierwsze Objawienie, o którym wspomniałem powyżej. Utrzymany jest w kolorze jasnego błękitu harmonizującego z całością ołtarza. Św. Katarzyna klęczy u stóp Niepokalanej, która siedzi   w fotelu. Wokół postacie wielu aniołów. Na sklepieniu widnieją słowa modlitwy: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy” oraz zaproszenie o treści: „Przychodźcie do stopni tego ołtarza. Tutaj łaski spłyną na każdego, kto o nie poprosi z ufnością i żarliwością”. Z prawej strony ołtarza znajduje się statua Madonny ze złotym globem a pod nią w szklanym relikwiarzu zachowane ciało Św. Katarzyny. Mamy wrażenie jakby zmarła przed chwilą. W Kaplicy Cudownego Medalika znajduje się ponadto relikwiarz zawierający serce Św. Wincentego a Paulo oraz relikwiarz Św. Ludwiki de Marillac (1591 – 1660), która wraz ze Św. Wincentym a Paulo (1581 – 1660) założyła Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia. Osobliwym przedmiotem jest fotel, na którym siedziała Matka Boża. Jest z nim związana niezwykła historia z czasów współczesnych, o której dowiedziałem się już w Lourdes od Siostry Franciszki Nazaretanki z Polskiej Misji Katolickiej. Otóż pewnego razu do Kaplicy Cudownego Medalika przybyła matka z chorym kilkuletnim dzieckiem. Widząc fotel matka poprosiła dziecko, aby podeszło i usiadło na nim. Dziecko zbliżyło się do fotela, ale tylko dotknęło go i zaraz wróciło. Matka zapytała wówczas co się stało, że nie usiadło na fotelu. Na to ono odparło, że: „Pani, która na nim siedziała, powiedziała, że tylko mogę dotknąć fotela”… Drugie zjawienie się Matki Bożej siostra Katarzyna tak opisuje: „W sobotę 27 listopada 1830 roku przed pierwszą niedzielą adwentu, o wpół do szóstej po południu, rozmyślałam w głębokiej ciszy, gdy nagle od prawej strony ołtarza usłyszałam znany mi już szelest jedwabnych szat. Zwróciłam więc oczy w tamtą stronę i znów ujrzałam Najświętszą Dziewicę tuż obok obrazu świętego Józefa. Wzrostu była średniego. Z całej postaci Królowej Nieba tchnęło jakieś dziwne piękno, którego wprost nie mogę opisać. Suknię miała jedwabną, koloru porannej zorzy, zapiętą aż pod szyję, rękawy u sukni były wąskie. Na głowie miała biały niby mgła poranna welon, który faliście opadał z obu stron, aż do stóp. Spod welonu było widać włosy rozdzielone ponad czołem i przykryte pewnego rodzaju czepkiem, który był obszyty delikatną koronką, szeroką może na trzy centymetry. Oblicza Jej nie zasłaniało nic. Stała na kuli, raczej na półkuli, bo tylko połowę jej widziałam. W rękach wzniesionych z gracją do wysokości pasa, trzymała inną kulę (wyobrażającą świat cały, który Ona jakby przyciskała do swego serca). Oczy miała wzniesione ku niebu, z oblicza bił rajski czar. Na palcach Jej błyszczały drogie pierścienie wysadzane szlachetnymi kamieniami, z których biły potoki blasków tak obficie, że zasłaniały Jej stopy i suknię i nie mogłam ich zobaczyć. Podczas gdy Ją tak uwielbiałam pogrążona w zachwycie, Dziewica Przenajświętsza spojrzała na mnie i usłyszałam przesłodki Jej głos: „Kula, którą widzisz, przedstawia świat, a szczególnie zaś Francję i każdą duszę poszczególną”. Siostra Katarzyna tak dalej mówi: „Zrozumiałam, że mówi mi o tej kuli, która była pod Jej stopami. Potem jeszcze raz zaczęła przemawiać do mnie, objaśniając mi, co znaczą te świecące pierścienie na Jej palcach. Matka Boża miała t
rzy pierścienie na każdym palcu. Najszerszy pierścień u nasady palca, średni w pośrodku, a najmniejszy blisko paznokcia. Większe kamienie były inkrustowane klejnotami nie jednakowego piękna. Większe kamienie wysyłały piękniejsze i dłuższe promienie. Mniejsze zaś klejnoty dawały krótsze promienie. Razem te promienie tworzyły duże strugi światła biegnące ku dołowi. Niepokalana powiedziała: „Oto symbole łask, które Ja zlewam na tych ludzi, którzy mnie o nie proszą”. I dała mi przez to do zrozumienia, jak hojną jest dla tych, którzy się do Niej uciekają. Ileż to łask wyświadcza tym wszystkim, którzy Jej wzywają. W tej chwili jak dalej wspomina siostra Katarzyna straciłam już świadomość siebie cała zatopiona w szczęściu. Następnie otoczył Najświętszą Pannę, która miała ręce zwrócone ku ziemi napis ze złotych liter: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Potem siostra Katarzyna usłyszała głos mówiący do niej: „Postaraj się o wybicie medalika według tego wzoru. Wszyscy, którzy go będą nosić dostąpią wielkich łask, szczególniej jeżeli go będą nosili na szyi. Ci którzy we mnie ufają wieloma łaskami obdarzę”. Następnie siostra Katarzyna tak mówi: „W tej chwili zdawało mi się, że obraz się obraca. Potem ujrzałam na drugiej stronie literę „M” z wystającym ze środka krzyżem, a poniżej Serce Jezusa otoczone cierniową koroną i Serce Maryi przebite mieczem bólu. To było najważniejsze spośród trzech objawień jakie miała św. Katarzyna Laboure. Matka Boża przyszła do niej jeszcze w grudniu 1830 r., ale było to już pożegnalne spotkanie. 

Z wybiciem medalika nie było początkowo łatwo. Ks. J. Aladel, któremu zwierzyła się św. Katarzyna, nie od razu wszystkiemu dał wiarę. Ostatecznie przekonały go wypełniające się przepowiednie dotyczące nadejścia złych czasów. Pod koniec lipca wybucha w Paryżu rewolucja. Następuje upadek tronu i krwawe zamieszki. Kościoły zostają splądrowane, krzyże poprzewracane, zgromadzenia zakonne ograbione i rozpędzone, a księża ścigani i prześladowani. Dopiero po upływie dwóch lat arcybiskup Paryża wydaje pozwolenie na wybicie i rozpowszechnienie medalika. Pobożne siostry szarytki rozdają medalik wszystkim, a zwłaszcza chorym. Kiedy w 1832 r. wybucha zaraza cholery wszyscy są pod wrażeniem działania medalika, który przyczynia się do ustania tej strasznej choroby. Następuje dużo cudownych uzdrowień i duchowych nawróceń. Ze względu na liczne cuda zdziałane za przyczyną Niepokalanej, wkrótce medalik ten nazwano Cudownym Medalikiem. Już w 1842 r. ilość wybitych Medalików osiągnęła liczbę 100 milionów. Opuszczamy Kaplicę Cudownego Medalika pełni niesamowitych wrażeń. Zastanówmy się przez chwilę jakie powinniśmy zająć stanowisko wobec tego wydarzenia, które przecież nie straciło nic ze swojej aktualności. Jego symbolika jest bardzo przejrzysta.

Oto Maryja przychodzi do każdego z nas z wyciągniętą dłonią, w której trzyma mały, niepozorny w swym kształcie medalik i obiecuje obfitość łask dla tych, którzy go będą nosić z ufnością. Matka Boża w swym matczynym zatroskaniu ofiarowuje nam ten „drogocenny klejnot”, tak jakby chciała przez to powiedzieć: załóżcie go na szyję, noście ze czcią i odmawiajcie modlitwę, abym mogła ochronić Was przed wszelkim złem. Tylko od nas zależy, czy przyjmiemy dar Maryi. On nie kosztuje drogo, każdy może go nabyć. Medalik jest znakiem zwycięstwa w walce z Szatanem. W naszych czasach nasilają się ataki na Kościół i wartości chrześcijańskie na niespotykaną skalę, a sam człowiek narażony jest na wiele pokus i nieszczęść. Nieroztropnością byłoby przejść obojętnie. Cudowny Medalik wzywa nas, abyśmy niezwłocznie nałożyli go na szyję i uciekali się do Maryi Niepokalanie Poczętej, gdyż wzywając Ją tym tytułem, otrzymujemy w zamian dar Jej modlitwy i wsparcie tak potrzebne w naszym codziennym życiu…

mjr SG Jerzy Misiewicz
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 09/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;