Piątek, 20 październik 2017 r.
Ireny, Kleopatry, Witalisa
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Naprawa życia publicznego wymaga rewolucji ducha, a więc trzeba zło dobrem zwyciężać!.

Bp gen.dyw. Tadeusz Płoski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Nauczanie pasterskie październik 2008 r.
2008-10-04
Warszawa: Kazanie Biskupa Polowego wygłoszone w Katedrze Polowej podczas Mszy ślubnej Patrycji i Michała Piasnych

Największe pragnienie: kochać i być kochanym
Dobroć to zdolność kochania wszystkich ludzi,
a mądrość to zawierzanie własnego losu
wyłącznie tym, którzy kochają.
Młodzi katolicy nieraz mówią: „mieszkamy razem i jest fajnie”. Ślubu nie biorą, bo „najpierw muszą się dorobić”, a przy okazji „sprawdzić”. Pytamy: gdzie leży przyczyna takich zachowań?
Obecnie w dzisiejszym świecie ustały racje, dla których wspólne zamieszkanie było zarezerwowane dla pary małżeńskiej. Młodzi życie w związkach nieformalnych uzasadniają: bo bardzo się kochamy, bo tak jest taniej. Ale takie tłumaczenie nie wyjaśnia wszystkiego. Rodzina, niegdyś rzecz święta, coraz częściej bywa uważana za świecką. Cała moralność przesuwa się ze sfery sacrum do sfery profanum. Nie jest już przeżywana religijnie.
Desakralizacja rodziny i moralności spowodowała, że norma, dla której wspólne zamieszkanie jest zarezerwowane dla małżeństwa, przestała wiele osób obchodzić. Na to nakłada się propaganda mentalności promującej szybki sukces. Żyjemy w kulturze „instant”: kulturze natychmiastowości, szybkiego efektu. W kulturze, którą można porównać do rozpuszczalnej kawy: nie chce nam się mleć, parzyć, czekać, smakować. Wystarczy wsypać, zalać i pić. Łatwo i dużo. Tak jest i ze związkami: człowiek nie chce czekać, pracować nad związkiem, trudzić się. Chce mieć natychmiast to, co atrakcyjne. A atrakcyjny jest seks.
Seks jest wszędzie. Eksponowany i promowany w kulturze medialnej wpływa na młodych ludzi prawie od kołyski. Człowiek, wciąż stymulowany, szuka rozładowania, satysfakcji. A żeby lepiej się poczuć — gdy jego postawa gryzie się z wartościami, w których był wychowywany, dobudowuje przeróżne ideologie. Przed samym sobą, a czasem i przed rodzicami, broni swego wyboru. Seks motywuje do działania…
Wszyscy chcą kochać... - śpiewa Maryla Rodowicz.
Każde uczucie jest inne, bo my jesteśmy inni.
Skąd wiemy jednak, że to co czujemy to właśnie jest miłość?
Pierwsza miłość, której doświadczamy to miłość matki. Może więc ona uczy nas dawania i brania tego uczucia?
Dla mnie miłość to pragnienie by osoba przez nas wybrana była szczęśliwa przy jednoczesnym dążeniu do własnego szczęścia. Jeśli całkowicie z siebie zrezygnujemy, poświęcimy siebie dla tej drugiej osoby przestaniemy istnieć, staniemy się bezbarwni i nudni. Miłość to bycie w nieustannej podróży, w ciągłym ruchu. Zmieniamy się my, zmienia się nasz ukochany, zmienia się nasza miłość. Dobrze gdy umiemy ją rozwijać, dobrze kiedy dojrzewa, jaśnieje z czasem. Nic nie jest nam dane raz na zawsze. O miłość trzeba dbać codziennie...Kocham cię nie „ZA” ale „POMIMO”.
Kocham cię więc pozwalam ci odejść,
pozwalam ci błądzić,
pozwalam ci się zmieniać, mieć swoje zdanie, swoje tajemnice, swoje pasje.
Kocham cię więc nie chcę cię zmieniać, szanuję cię.
Kocham cię więc pragnę twojego rozwoju.
Kocham cię i dlatego sama się rozwijam, zmieniam, mam swoje pasje, swoje tajemnice, szanuję samą siebie.
Niby to takie łatwe. Ale jakże często warunkujemy naszą miłość, manipulujemy, kontrolujemy, wpędzamy w poczucie winy...Dlaczego tak się zachowujemy? Czy tego też uczymy się od naszych matek?
Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. Właśnie ta prawda o Bogu-Miłości staje się źródłem nadziei świata i naszym drogowskazem. Człowiek może miłować, ponieważ został najpierw umiłowany przez Boga. I tylko człowiek, jako najdoskonalsze arcydzieło stworzenia, jest zdolny do przyjęcia miłości Boga i odpowiedzi na nią (Redemptor hominis, 10).
Pamiętam przed laty \czasem uczniowie na katechezie zadawali mi dziwne pytania. Zazwyczaj były one mądre, a niekiedy mniej mądre. Zdarzały się i tego typu: Czy księdzu podobają się dziewczyny? Oczywiście - odpowiadałem zgodnie z prawdą - jedne bardziej, a drugie mniej. Gdy spotykam te pierwsze, to dziękuję Bogu, że zechciał stworzyć takie arcydzieła, jak jest to opisane w Księdze Rodzaju. Gdy zaś spotykam te drugie, to dziękuję Bogu, że zostałem księdzem... Jak widać zawsze jest okazja do dziękczynienia względem Stwórcy, który wszystko co uczynił było bardzo dobre. Niestety zdarzają się i tacy, którzy usiłują Boże cuda bezgustownie poprawiać.
Niektóre media w Polsce podały na pierwszych stronach wiadomość o tym, że w niedzielę, 9 grudnia 2007 roku, w siedzibie Centralnej Biblioteki Rolniczej odbył się pierwszy w Polsce „ślub humanistyczny”. Pewna kobieta i pewien mężczyzna wyrecytowali tekst przysięgi, którą wspólnie napisali: „Zobowiązuję się do przynoszenia ci porannej kawy. Przysięgam, że będę cię przytulać i całować. Obiecuję dzielić się z tobą wszystkim: myślami i materiałem genetycznym. Złość się na mnie, jeśli to konieczne i wybaczaj, jeśli to możliwe. Tęsknij, gdy wyjadę lub gdy wyjdę do drugiego pokoju”. Według pary młodej powyższą deklarację można nazwać „humanistycznym ślubem”, gdyż tego typu deklaracja „afirmuje człowieka i jego indywidualną tożsamość.”
Mówią niektórzy, że Bóg raz tylko wmieszał się w sprawy małżeńskie, dając sam żonę Adamowi, a gdy Adam zwiedziony przez nią z raju wygnany został, odtąd każdy sam sobie żony szuka, ale nie każdy dobrą znajdzie... Moi Drodzy - powołanie do małżeństwa i życia rodzinnego jest powołaniem na równi z kapłaństwem i życiem zakonnym.
Gdzie miłość się raduje, tam jest święto - napisał w IV wieku św. Jan Chryzostom. Dziś to Wasz dzień, Wasze święto, Wasza miłość się raduje. Święto już dawno planowane, przygotowywane. Dzień ten daje Wam i nam sam Pan Jezus. Liczne przygotowania poprzedzające ten dzień są znakiem wagi, jaką przywiązujecie do tego święta, wyrazem znaczenia tego dnia dla Was.
A jest to dzień Waszej ostatecznej orientacji życiowej. Wyrażacie ją w słowach „chcę”, „tak, chcę”. Słowa wielkie, będące wyrazem Waszej miłości. „Tak”, które rozwija życie.
Sakramentalne „tak” wypowiadacie w obliczu Kościoła, który mówi, że dar miłości posiada swoje źródło w Bogu, jest darem Boga Miłości. Sądzę, że w ważnych momentach życia każdy ma potrzebę takiego gestu i to nie tylko uczynienia go „twarzą w twarz”, ale właśnie przed Waszymi Rodzicami, Waszymi Przyjaciółmi. Ma się potrzebę powiedzenia o swoim zaangażowaniu się, o daniu słowa na serio i na zawsze.
Sakrament małżeństwa stanowi szyfr życia, kod miłości. W Waszej miłości mieszka Pan - Źródło Miłości. Sakrament jest znakiem Miłości - Źródła. Kochać to żyć z Miłości i w miłości Chrystusa. Miłowanie tak jak On, bezinteresownie, zawsze Pierwszy, z czułością, pomaga drugiemu wzrastać. Kochać aż do końca. To jest wspaniały sekret sakramentu, płynący z Waszej wiary.Dynamizm Chrystusowej miłości wyraża się w wychodzeniu - exodusie - z egoizmu, z myślenia tylko o sobie, z interesowności do postawy gratis. Miłość nie lubi wystawiania rachunków, VAT-ów, PIT-tów. Stawia prawidła materialne na głowie, za jednym zamachem pomnaża dzieloną radość, podwaja rozumienie, dzieli na pół kłopoty, obowiązki (P. Brown).Miłować to także przyjmować, to jest żyć w innym, miłować w innym, nie narzucać mu swojej reżyserii życia, tworzyć całość. Sakrament małżeństwa w liturgii jest chwilą, „jedną z tych ziemskich chwil, proszonych żeby trwały”.
To Wy w dniu dzisiejszym świętujecie Waszą jedność. Czynicie to wobec nas wszystkich, z nami wszystkimi, zapraszając nas, byśmy mogli dzielić Wasze szczęście. Jakież to szczęście! Cieszy się nade wszystko z Waszego dnia sam Bóg, ponieważ realizujecie Jego plan wyrażony przez stworzenie świata: Na początku Stwórca uczynił mężczyznę i kobietę, aby stanowili jedno.
Z odczytanego natchnionego tekstu św. Pawła przebija głęboka jego znajomość życia. Wiele spraw i rzeczy wydaje się dla człowieka ważnymi. Dyplomy, stanowiska, interesująca praca, znajomości, układy. Tak, ale najważniejsza sprawa to ta, która jest w sercu, „w środku”, wewnętrzny świat człowieka. To jest najbardziej decydujące. A jest nim miłość.
Miłość jest kluczem i drogą do szczęścia. Miłość, która jest cierpliwa, nie zazdrości, nie szuka swego. Jest największa i pierwsza.
Czyż trzeba podkreślać, że ta miłość to piękno, wielkość, sprawa chciana i zamierzona przez Boga, że małżeństwo to „miłość komunii i służby”? To miłość pełna szacunku dla drugiej osoby, dla jej wolności, troska, więcej — kłopot, zmartwienie, niepokój (trudno znaleźć odpowiedniejsze słowo) o istnienie drugiego według wierności jemu samemu. Trzeba tu użyć słowa miłość, która sprawia, że drugi mnie boli, głęboko obchodzi. Miłość to przechodzenie od egoizmu do oddania, branie życia w ręce miłości, miłości, o której się mówi, że jest chceniem dzień po dniu tego, co powinno być. Dlatego człowiek opuści nawet ojca i matkę, by kształtować nową jakość życia.
W rozmowie z pewną parą usłyszałem charakterystyczną uwagę przyszłej małżonki: „W Credo, które razem wypowiadamy, powinieneś dodać: «Wierzę w komplementarność»”. Takie jest wymaganie prawdziwej miłości. Trzeba mieć swoje zdanie, wysuwać propozycje, ale szanować się wzajemnie, wysłuchać się wzajemnie, konfrontować swoje pomysły i propozycje. Razem podejmować decyzje. Miłość ma to do siebie, że poznaje drugą osobę, jest odkrywająca, dokonuje odkryć i to niejednokrotnie zdumiewających.
Ceniony teolog szwajcarski napisał: „Tylko ten, kto w pocie czoła orze cudzą rolę, natrafia w niej niespodzianie na ukryty skarb”. W każdym człowieku, którego pozornie dobrze znamy, kryją się nieodkryte skarby, możliwości czekające na zauważenie, które go mobilizują.
Życzę Wam, Patrycjo i Michale, by Wasze życie zataczało koło. Koło - to symbol samego Boga. W Kościele Prawosławnym nowożeńcy po wyrażeniu zgody okrążają wokoło ikonę ułożoną na podwyższeniu pośrodku kościoła, przy towarzyszeniu śpiewu, podkreślając w ten sposób, że ich przysięga brała Boga za świadka, że ich życie wspólne nie może być przerwane, ma trwać.
Ceremonia, o której mowa, odbywa się pośrodku kościoła dla podkreślenia, że nowe małżeństwo jest zakorzenione w konkretnej wspólnocie, złączone z nią, może liczyć na życzliwość otoczenia.
Niech więc będzie na co dzień jak najwięcej tych kół, a jak najmniej dysonansów, strajków serca, niech Wasze życie będzie pełne języka harmonii i tworzenia.
         Amen.
+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego
Warszawa, 4 października 2008
 
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 17/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;